sobota, 3 sierpnia 2013

Moja włosowa historia :)

Edit: 30.06.14. 

Spelnilo sie jedno z moich wlosowo - blogowych marzen i historia moich wlosow pojawila sie u Anwen :) Zapraszam do zapoznania sie z nia :)



***




Jako dziecko byłam posiadaczką ciemnych i raczej gęstych włosów. Oczywiście standardowo w najmłodszych latach włosy były ścinane „na chlopaka“, później lekkie zapuszczczanie do Komunii, po Komunii regularne podcinanie. Niestety nie posiadam zdjęc z tego okresu, wszystkie fotografie zostały jeszcze w PL.
W czasach podstawówki z włosami nie robiłam kompletnie nic. To były lata 80/90 i w zasadzie rzadko kto używał wtedy czegokolwiek, poza szamponem do włosów. Wiem, ze chyba w 6, badź w 7 klasie, udało mi się włosy zapuścić całkiem sporo- sięgały do pasa! To był jedyny moment w moim życiu, w którym osiagnęłam taka długość. Pewnie bym o tym nie pamiętała, gdyby nie moja czarno biała fotografia, która utwiła mi w pamięci. Zawsze gdy się na nia natchnęłam, zastanawiałam się, jakim cudem wowczas udało mi się wyhodować takie kłaczki ;) Z podstawówki pamiętam jeszcze tyle, ze włosy były rozdwojone, połamane, itd. Poza tym, na głowie miałam wieczna szopę, było ich naprawdę bardzo dużo, co tylko mnie irytowało.
Przyszedł czas Liceum. W ruch poszły pierwsze szamponetki, później farby, w międzyczasie trwała.




Rozne eksperymenty, ktore mialy glownie na celu wlosy rozjasnic. Nic to oczywiscie nie dalo, wiec w akcie desperacji, siegnelam po czarna farbe, zeby na glowie wyszlo cokolwiek ;) Dosyc dlugo farbowalam nia wlosy, bo jako jedyna byla w stanie pokryc moj naturalny kolor ;)
Mialam w liceum 2 przyjaciolki, ktore tez podobnie jak ja, po nieudanych eksperymentach z farbowaniem, badz rozjasnianiem (na naszych glowach pojawialy sie w miedzyczasie kolory od zolci, przez pomarancz, na zieleni skonczywszy), farbowaly wlosy na czarno. Pan od historii ochrzil nas wtedy mianem trzech czarnych orlow ;D
Po maturze wlosy dalej sobie rosly, ale nigdy nie udalo mi sie ich zapuscic dalej niz za ramiona. Wtedy i jeszcze dlugo, powtarzalam sobie, ze widocznie nie jest mi dane miec dlugich wlosow i ze bardziej urosnac mi nie chca i tyle ;) Nie wiedzialam, ze wszystko to bylo wynikiem braku pielegnacji. Koncowki byly w oplakanym stanie, wiec sie wykruszaly przez co wydawalo mi sie, ze wlosy nie rosna. Jak juz trafilam do fryzjera, to scinalam cale zniszczenie, wracalam do starych nawykow i krag sie zataczal ;)
Nie pamietam dokladnie kiedy, ale majac ok 23 lata, postanowilam wlosy sciac calkowicie, na krotko :) Jak postanowilam, tak zrobilam. Modne wowczas byly takie nastroszone krociutkie wlosy, to i ja zapragnelam miec taka fryzure ;) Musze przyznac, ze nawet calkiem niezle wygladalam!
Kiedy znowu zaczelam wlosy zapuszczac, nie pamietam. Brak fotografii utrudnia mi odtworzenie faktow. W kazdym razie, wlosy znowu zapuscilam za ramiona i zaczelam latac po fryzjerach zeby pozbyc sie czerni na glowie i dojsc do wymarzonego wtedy dla mnie blondu. Zmiany byly stopniowe, w zaleznosci na jakich fryzjerow trafialam  ;)
Zaczelo sie od czerwonych pasemek zeby wlosy rozjasnic i tak ta czerwien, a pozniej blond, byly stopniowo dokladane. W koncu trafilam do salonu, ktory bez problemu zrobil mi na glowie wymarzone jasne pasemka, oczywiscie za sume wtedy kosmiczna :/ Do fryzjera chodzilam mniej wiecej co 3 m-ce, bo wlosy mi bardzo wolno rosna. W pewnym momencie trafilam na jakas inna fryzjerke, ktora mi wlosy znow przyciemnila do jasnego brazu :/






Jako, ze bylam bardzo niezadowolona, do tego cena za usluge byla naprawde wysoka, postanowilam rozejrzec sie za innym salonem. Tak wlasnie trafilam na moja ukochana fryzjerke, ktora za kazdym razem zrobila mi na glowie to, czego aktualnie oczekiwalam i w dodatku o polowe taniej!







W ten oto sposob przez nastepne 4 lata mialam wymarzone, rozjasnione wlosy- balejaz :) Teoretycznie wszystko bylo ok, wlosy takie jak chcialam (kolor). Siano na glowie masakryczne- bez prostowania z domu sie nie ruszylam (jesli juz, to tylko w zwiazanych wlosach, najlepiej z opaska, zeby odrostow nie bylo widac), regularnie je podcinalam i dlugo bylam zadowolona. Oprocz podcinania, czupryna byla za kazdym razem mocno stopniowana (czego skutki odczuwam do dzis), zeby sciac jak najwiecej zniszczen.






W miedzyczasie pojawila sie grzywka. Moja pielegnacja, opierala sie wtedy tylko na jakims drogeryjnym szamponie i nalozeniu po umyciu na minute odzywki. Odzywki zawsze uzywalam, mialam wrazenie, ze wtedy mi troche pomagala. Na pewno wlosy moglam latwiej rozczesac, a jeszcze mokre wydawaly sie byc dosc mile w dotyku ;)




Problemy zaczely sie 2,3 lata temu, kiedy nagle dostalam na glowie uczulenia. Trwalo to miesiacami. Ropne strupy, swedzenie na potege i, co mi sie wowczas nie wydawalo takie straszne, wlosy lecialy garsciami. W tym momencie nie myslalam o jakiejs wizycie u dermatologa, czy zainteresowaniu sie tematem. Zwalalam problem na uczulenie na farbe, a ze nie chcialam rezygnowac z balejazy, nic z tym nie robilam. Zreszta, mialam gdzies, ze wlosy mi sie skutecznie przerzadzaly. W koncu nie mialam takiej szopy na glowie, a i do prostowania bylo ich mniej. Ba nawet sie z tego powodu cieszylam :( :( :( !





Problem ze skora glowy powracal czesto. Ropne wycieki i strupy dawaly o sobie znac, jednak dalej to lekcewazylam i latalam regularnie do mojej ulubionej fryzjerki.
Trwalo to do maja 2012, w tym miesiacu bylam ostatni raz u fryzjera.
Pod koniec czerwca, jak co roku, wyjechalysmy z Corka do rodziny do Niemiec na wakacje. Tym razem, jak wyjechalysmy, to juz zostalysmy na stale.
W okolicach sierpnia 2012, moje odrosty byly juz tak widoczne, ze musialam cos z wlosami zrobic… No i w koncu po latach rozjasniania, przejrzalam na oczy, ze mam dosc tych odrostow. Do tego balam sie isc do innego fryzjera, zeby mi nie zrobil na glowie czegos, czego bym nie chciala, za niemale tutaj pieniadze, wiec postanowilam wlosy przefarbowac na jeden kolor, padlo na jasny braz. 

Oczywiscie majac na uwadze, ze z jasnego brazu, zawsze mozna do blondu wrocic ;)






Na poczatku zmiana byla dla mnie ogromna, jednak z czasem sie przyzwyczailam i kolor nawet mi sie spodobal. Jak stwierdzila moja Corka, nie wygladalam juz tak sztucznie, jak z tym blondem ;) Z czasem przestalam prostowac wlosy, bo mi sie zwyczajnie nie chcialo, badz nie mialam na to czasu. Poza tym wydawalo mi sie, ze wyprostowane juz nie sa takie ladne, jak wowczas kiedy rozjasnione byly balejazem. Do tego bylo ich malo, wiec efekt przestal mnie zadowalac. Ostatni raz prostowalam wlosy w grudniu 2012. Pielegnacja do tego czasu pozostala bez zmian, tyle tylko ze zaczelam wyprobowywac rozne odzywki- oczywiscie sklepowe, z przewaga silikonow w skladzie.
Mimo, ze zrezygnowalam z prostownicy i rozjasniania, moje wlosy byly w oplakanym stanie. W grudniu 2012 scielam ok 7 albo i wiecej centymetrow. Jednak to niewiele pomoglo, bo wlosy na dlugosci dalej byly w fatalnej formie (byly nadal stopniowane, wiec zniszczenia i wysuszenie byly widoczne na calej dlugosci). Rozpuscic ich nie mialam szans- takie siano. Prostownicy uzywac nie chcialam, skoro juz przestalam rozjasniac i krag ponownie sie zataczal.







Rosly sobie dalej, a jak w okolicach marca swierdzilam, ze juz sporo urosly, w dodatku przy odrostach calkiem ladne i zdrowe, wiec zaczelam sie interesowac, co jeszcze moglabym zrobic, zeby je doprowadzic do jako takiego stanu uzywalnosci ;)
Kiedys gotujac obiad, uzywalam oliwy z oliwek i dostalam olsnienia. Przypomnialo mi sie, ze jest dobra na wlosy (nawet kiedys w jakims okresie zycia w tym celu ja stosowalam) i tak sie zaczelo :)


Poszperalam po necie zeby zobaczyc, jak najlepiej jej uzyc i co moge do niej dodac. Trafilam na watki o olejowaniu, pozniej filmiki na YT, wizaz i oczywiscie z czasem na bloga Anwen.
Wlosy zaczelam regularnie olejowac od kwietnia 2013. Poprawa byla widoczna juz po pierwszych kilku razach. 2 maja 2013 podcielam minimalnie koncowki. Odkrylam, ze z mojego siana, da sie czasami zrobic fale (tygodniowe wdrazanie we wlosomaniactwo i poznawanie naturalnych metod pielegnacji).






Zapragnelam zapuscic wlosy do pasa, o czym gdzies tam zawsze po cichu marzylam i w ten oto sposob zaczelam przygode ze swiadoma pielegnacja (co dla mnie oznacza jak najmniej zniszczen, zeby obejsc sie bez czestego podcinania) i z wlosomaniactwem :)
Wszystko szlo naprawde niezle, bywaly lepsze i gorsze momenty (przeproteinowania, itp.), az do ostatnich 2 m-cy. (Ponizej ostatnie zdjecie wlosowe z poczatku 06.2013 (wiecej na razie nie odwazylam sie robic, ze wzgledu na przerzedzenia :( ).







Wlosy zaczely wypadac, jak co roku w lecie (zaczynam podejrzewac jakas alergie na pylki). Poczatkowo bylo to zwiekszone wypadania, ale jeszcze do przyjecia. W ruch poszly wcierki, co niewiele pomoglo :( W chwili obecnej, czyli od ok. 2 tyg., wlosy leca garsciami- przerzedzily sie znowu na maksa :(  Moja radosc z nowo wyhodowanych baby hair, przyslonila strata sporej ilosci wlosow, wiec i automatyczne znaczne przerzedzenie czupryny :(


Zaczynam pisac tego bloga, jako swoistego rodzaju pamietnik. Trzeba sie w koncu komus wygadac (nawet samemu przeanalizowac), a niestety moi bliscy maja juz dosc tematu wlosow ;)
Poza tym mysle, ze latwiej mi bedzie w ten sposob analizowac dany miesiac, czy jakis okres swiadomej pielegnacji, choc dluga jeszcze droga i nauka przede mna, zeby to wszystko ogarnac ;)
No i kolejna, wazna dla mnie sprawa, mam nadzieje, ze za jakis czas uda mi sie osiagnac moj cel i bede miala okazje ujrzec moja wlosowa historie na blogu mojego wlosowego guru- Anwen ;)

Z glutkiem lnianym na glowie pozdrawiam serdecznie ;)

9 komentarzy:

  1. trochę przeszły,a teraz są takie piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przeszly i to sporo, dopiero teraz to widze. No, ale jak to mawiaja, z wiekiem czlowiek madrzeje ;)Co do pieknosci, jeszcze im daleko, zwlaszcza w objetosci, ale dziekuje :)



      Usuń
  2. No to co wspólna walka o każdy włos na głowie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chetnie- w grupie zawsze razniej, a i pomyslow wiecej ;)! Zaraz wbijam do Ciebie :).

      Usuń
  3. Co raz lepiej się mają. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Incredible quest there. What occurred after? Good luck!


    my web-site clash of clans hack

    OdpowiedzUsuń
  5. tak to bywa, że trzeba narobić błędów, aby natrafić na dobrą drogę. ;) teraz masz śliczne włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie od dzis wiadomo, ze czlowiek na bledach sie uczy ;) Dziekuje Kochana :*

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...