piątek, 2 sierpnia 2013

Błysk nad błyskami, jakiego nigdy wcześniej na mojej głowie nie udało mi się osiągnąć ;)

To, co wczoraj udalo mi sie stworzyc na mojej czuprynie moge zaliczyc, przy moim stanie wlosow, do istnego cudu :D
Niesamowity, powalaacy blask wlosow- do teraz chodze i je ogladam w lustrze. Do tego miekkosc, jaka tez rzadko udaje mi sie osiagnac! Napewno dlugo zapamietam ta akcje, a jesli nie, to wlasnie po to, dla przypomnienia, pisze te notke :) Ale do rzeczy!
Wczoraj jak zwykle (kilka razy w tyg.), nalozylam siemie lniane na glowe, jako maske na ok. godzine (oczywiscie pod czepek i na to recznik). Siemie lniane odkrylam jakis czas temu i teraz wiem, ze dla moich wlosow bylo to odkrycie na miare cudu. Nie bede pisac o jego wlasciwosciach, bo w necie jest wystarczajaco opinii na ten temat.
Na pol godz. przed koncem, dolozylam maske Balea z DM granat i perly. Maska sama w sobie nie zadzialala w taki sposob, poniewaz ze wzgledu na wrazliwy skalp, nalozylam ja tylko od ucha w dol. Umylam glowe metoda OMO, tym razem szamponem z SLS (musialam zmyc silikony, ktore wczesniej uzywalam wybierajac sie na basen). Nalozylam na 2 min. odzywke Garnier Natur vanilia mleko i papaja i tez nie sadze, zeby ona tak zadzialala, bo uzywalam ja juz kilka razy wczesniej to raz, a dwa, tez jak przy masce, nalozylam tylko od ucha w dol. Wszystko pieknie zmylam i ostatnim akcentem byla plukanka, ktora wlasnie wydaje mi sie, ze dala tak niesamowity, koncowy efekt :)
Siemie lniane czy to w postaci maski, czy plukanki, za kazdym razem sprawialo, ze moje wlosy byly bardzo nawilzone i mialy piekny blask. Tym razem jednak przeszly same siebie :D!
Do plukanki wykorzystalam siemie lniane, ok 1,5 szklanki glutku. Do tego dodalam dwie zaparzone herbatki z pokrzywy (zaparzylam je w jednej szklance), i jeden kubek zaparzonych ziol ze skrzypu polnego.
Sadze, ze wlasnie ta mikstura sprawila, ze na mojej glowie do teraz blask az wali po oczach :P Normalnie, jako plukanki uzywlalam tylko siemienia, rozrobionego z niewielka iloscia wody. Czasami robilam plukanki wlasnie ze skrzypu, czy pokrzywy. Tym razem, postanowilam to wszystko polaczyc, ze wzgledu na wzmorzone wypadanie wlosow, plus suchy lupiez. Siemie w celu nawilzenia skalpu (lupiez), skrzyp i pokrzywa w celu wzocnienia cebulek. Efekt jaki osiagnelam przeszedl moje najsmielsze oczekiwania i sprawil mi wielka niespodzianke, zwlaszcza po moich ostatnich dniach lekkiego zalamania i straty nadziei na to, ze uda mi sie moj cel osiagnac.
W kazdym razie, serdecznie polecam wyprobowac. Gdyby nie to, ze chwilowe cierpie na brak aparatu, pewnie dodalabym zdjecie zeby uwiecznic ten niesamowity blask :D
Pozdrawiam serdecznie :)
Ewa

2 komentarze:

  1. no wiesz! tak bez zdjecia??? mam Ci wierzyc na slowo? Musisz to powtorzyc i cyknac fotki :-) mi sie raz na glowie jakims cudem udalo wyczarowac proste (a jestem falowana) dociazone, zdyscyplinowane i co tam jeszee -wlosy, absolutnie rewelacyjne, choc lubie moje fale to wtedy mialam chyba najlepszy dzien wlosowy...nastepnym razem dokladnie powtorzylam zestaw i....KICHA, przyklapniete straki, i badz tu madry !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat padl, foty w nowym poscie, zeby nie bylo ;p Zazdroszcze i marze o wyczarowaniu prostych wlosow! Zdjecia posiadasz ;D?

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...