piątek, 2 sierpnia 2013

Moja wlosowa pielegnacja, czyli co robie dobrze (tak sadze ?), majac nadzieje, ze uda mi sie jak najdluzej uniknac nozyczek ;)

Zaczynajac swoja przygode z wlosomaniactwem, odkrylam na blogach Dziewczyn weteranek ;), wiele pomocnych i waznych informacji, o ktorych wczesniej nie mialam zielonego pojecia. Sprawa tyczy sie przede wszystkim metod dbania o wlosy, a w zasadzie metod unikania narazania je na jakiekolwiek czynniki, ktore moglyby wplywac na ich uszkodzenia. Poczatkowo to wszystko- natlok informacji i porad, stanowily dla mnie czarna magie :D Pomagalam sobie, spisujac wszystkie wazniejsze wskazowki na kartkach, robiac plany pielegnacji, itd. Troche czasu minelo, zanim zaczelam sie systematycznie do tych rad stosowac. W koncu jednak nabralam kilka, chyba dobrych nawykow ;)
Mysle, ze dobrych, bo rzeczywiscie od sciecia, wlosy sa w duzo lepszej formie. Zdarzaja sie rozdwojone konce, jednak do czasow sprzed swiadomej pielegnacji, jest to naprawde minimum. Do tego mam wrazenie, ze w czasie, ktory uplynal na moim "dopieszczaniu" ich, polowa zniszczen (rozdwojonych koncowek), jakby zniknela- cud ;D?
Oczywiscie chyba podstawowym i najwazniejszym elementem dla mnie i jak juz zdazylam sie rozeznac, wielu wlosomaniaczek, jest wyeliminowanie ukochanych wczesniej wrecz gadzetow, typu prostownica, czy lokowka ;). Szuszarka tez poszla w kat, nie wiem jak poradze sobie zima, bo cierpie na przewlekle choroby zatok, ale mam nadzieje ze i to mozna jakos rozwiazac, ograniczajac sie np. do chlodnego nawiewu.

Kilka zasad, ktorymi sie kieruje, dzieki wiedzy zdobytej na podpatrywaniu blogow bardziej doswiadczonych ode mnie Dziewczyn:

1. Traktuj swoje wlosy jak najlepszy sweterek kaszmirowy :D
Nie pamietam, na ktorym blogu to przeczytalam, ale tekst mnie na tyle rozbawil, ze utkwil mi w pamieci do dzis, zwlaszcza ze staje mi przed oczami moja Siostra, ktora faktycznie swoje sweterki kaszmirowe, traktuje z nalezytym szacunkiem ;)
Dzis mocno uwazam na to, zeby nie przygniatac wlosow paskiem od torebki, nie wciagac ich do zamka blyskawicznego, czy nie platac okularami, ktore czesto zakladamy na glowe ;)
Ponadto, spie tylko w zwiazanych wlosach, zeby niepotrzebnie w nocy nie obcieraly sie podczas mojego energicznego krecenia ;) Przewaznie jest to koczek na czubku glowy, przez Wlosomaniaczki zwany koczek slimaczek, przeze mnie jeszcze z czasow dziecinstwa mojej Corki (robilam Jej takie same na glowie), zwyczajnie rog albo rozki :). Jeden na czubku w zupelnosci wystarczy, jednak czasami po myciu (i oczywiscie wyschnieciu) wlosow robie takie 2, po obu stronach i rano mam piekne fale. Jedyne o czym trzeba pamietac, to zeby za mocno nie sciskac naszych rogow, bo niepotrzebnie narazamy nasze cebulki na oslabnienia, itd. Poza tym wazne jest, zeby zrezygnowac z wszelkiego rodzaju gumek z metalowymi dodatkami, czy metalowych klamer. ktore moglyby szarpac, badz uszkodzic nasze wlosy. Od jakiegos czasu, uzywam tylko satynowych gumek, bez zadnych dodatkow. Jesli klamerki u mnie wchodza w gre, to tylko plystikowe.

2. Mycie. U mnie, od momentu swiadomej pielegnacji tylko i wylacznie metoda OMO (odzywka, mycie, odzywka), plus metoda kubeczkowa.
- Czyli- zmoczyc wlosy, nalozyc odzywke od ucha w dol w celu zabezpieczenia koncow przed detergentami z szamponu.
- Umyc glowe szamponem (rozrobionym wczesniej w kubeczku z woda- metoda kubeczkowa), pamietajac zeby raczej nie nakladac go na konce i w trakcie mycia nie trzec wlosow! (o zgrozo jeszcze pol roku temu, w taki sposob wygladalo moje mycie :/).
Ja nakladam szympon tylko na skalp, a piana ktora splywa w trakcie splukiwania szamponu, zmywa z wlosow resztki brudu.
Jesli wczesniej olejowalam wlosy, to do metody OMO, jako pierwsze O, uzywam olei, ktore mam na glowie, nie nakladajac juz wtedy pierwszej odzywki.
- Nalozyc odzywke wlasciwa (bardziej tresciwa), splukac wlosy :).
Odkad zaczelam dbac o moje klaczki, wlosy myje tylko w letniej wodzie. Przewaznie pluczac resztki odzywki, zmiejszam jeszcze bardziej temperature i plucze je chlodnym strumieniem wody. Ma to na celu domkniecie lusek wlosa.
Do metody OMO, jako pierwszej uzywam prostej w skladzie odzywki, w moim wypadku Isana rozowa lub niebieska z Rossmana. Jako lagodny szampon- jedyny, ktory sie u mnie sprawdzil, choc tez nie do konca, szampon dla dzieci Babydream z Rossmana.



Wszystkie produkty dostepne w drogeriach Rossmann.


 Odzywka koncowa, zaleznie, na ktora mam akurat ochote ;)




Alverde oraz Lavera dostepne w drogeriach DM.



Do mojego OMO dodaje jeszcze na koniec plukanke, przewaznie z siemienia lnianego, ale o tym innym razem :)

Co daje nam metoda OMO i metoda kubeczkowa?
Uzywajac silniejszych skladem szamponow (zawierajacych mocne detergenty), narazamy nasze wlosy na przeszuszenia czy uszkodzenia, zwlaszcza ich konce, ktore sa z nami najdluzej i z reguly sa w najgorszej formie. Jesli przed wlasciwym myciem szamponem, zabezpieczymy nasze koncowki odzywka, na pewno sa  one wtedy mniej narazone na tego typu uszkodzenia.
Metoda kubeczkowa j.w., ma zminimalizowac detergenty, ktore moge wplynac na zly stan naszych klaczkow. Rozrobiony z woda szampon, z pewnoscia bedzie o wiele lagodniejszy niz ten, wylewany na nasz skalp bezposrednio z opakowania. Dodatkowa zaleta tego patentu jest to, ze taki rozrobiony szampon o wiele lepiej sie pieni, oraz oczywiscie jest wydajniejszy ;)

3. Wycieranie, suszenie, stylizacja.
Ilez lat popelnialam ten blad, a moja Corka o zgrozo, nadal go popelnia :/! Tarcie recznikiem mokrych wlosow po myciu, czy rozczesywania wlosow na mokro :/
Mokre wlosy sa bardziej narazone na uszkodzenia, wiec trzeba wyjatkowo delikatnie sie z nimi obchodzic- madry Polak po szkodzie ;P
Umyte, najlepiej zawinac w turban i pozwozilc recznikowi wchlonac nadmiar wody. Czasami, jesli sie spiesze, a z wlosow nadal kapie woda, odsaczam je, delikatnie przyciskajac (nie trac) recznik papierowy.
Ta sama zasada ma sie do czesania wlosow po myciu. Lepiej tego nie robic, a wlosy dobrze rozczesac przed umyciem glowy. Czesac na mokro moga krecone glowy, ale co i jak, tego dokladnie nie wiem ;)

To chyba wszystko, czego sie aktualnie trzymam jesli chodzi o unikanie uszkodzen mechanicznych wlosa.
Co do stylizacji, unikam wszelkiego rodzaju pianiek, lakierow do wlosow, itd. Nie jestem zwolenniczka zupelnego odstawienia w pielegnacji silikonow, jednak unikam ich na tyle, ile sie da ;)
Ratunkiem dla mnie w postaci zastepczego zelu, ktory ma za zadanie utrzymania efektu skretu na glowie, jest siemie lniane i zel z siemienia lnianego, ale o tym innym razem :)

Wiele Dziewczyn, pewnie spyta po co tyle zachodu, skoro moje wlosy i tak sa w fatalnej formie i najlepiej byloby je zwyczajnie sciac i zaczac zapuszczanie od poczatku.
Pewnie tak, ale po pierwsze, moje wlosy, odkad zaczelam o nie dbac, dla mnie osobiscie sa w formie niesamowitej (dla mnie, bo wiem w jakiej formie byly). Oczywiscie bywaja i gorsze dni, ale to co udalo mi sie osiagnac napawa mnie optymizmem i dalsza checia dbania o lepetynke :)
Przez ostatnie lata rozjasniania, farbowania, prostowania, itd., wlosy byly naprawde koszmarne w dotyku i koszmarne wizualnie. Jak juz wczesniej pisalam, bez prostowania lepetyny z domu w rozpuszczonych wlosach nie wyszlam, a odkad zaczelam je pielegnowac, stalo sie to mozliwe i o dziwo, po tym, jak odkrylam ich naturalny skret, kilkakrotnie juz uslyszalam komplement, jakie mam ladne wlosy! Wszystko to jest na pewno zasluga radykalnego ciecia z grudnia (choc ze wzgledu na wczesniejsze stopniowania, przydaloby sie sciac drugie tyle), intensywnej pielegnacji, polegajacej na nawilzaniu i olejowaniu wlosow. Z proteinami sie baaardzo nie lubia (niestety), oraz wlasnie unikanie tych uszkodzen mechanicznych.
Wszystko byloby pieknie, gdyby nie fakt, ze znowu leca garsciami i przez to sa juz widoczne przerzedzenia na koncowkach :( Moim zamierem bylo zapuszczanie do grudnia 2013 i w grudniu sciecie ich z dlugosci w celu wyrownania stopniowan. Czemu akurat do grudnia? Bo wyliczylam, ze wtedy nawet jak je zetne, wlosy pozostana nadal w miare dlugie, co by mnie bardzo cieszylo. Do tego latwiej byloby mi zapuszczac je od nowa, do wymarzonej dla mnie dlugosci. Pomimo mojego calego optymizmu, nie wiem czy uda mi sie moj cel osiagnac, wlasnie ze wzgledu na ostatnie przerzedzenie koncowek i spora utrate wlosow :( Niestety, nie zawsze wszystko idzie po naszej mysli, po mojej juz zwlaszcza, bo wlosy rosna mi niesamowicie wolno (niecaly cm. na miesiac) :/. Wszelkiego rodzaju wcierki i masaze glowy, poza pojawianiem sie nowych baby hairs, niewiele, a w zasadzie w ogole, ich nie popedzily.
No coz, pozostaje dalej miec nadzieje, i szybko uporac sie z wypadaniem. Od wczoraj powrot do Jantara (ampulki Radical, prawdopodobnie uczulily :( Prawdopodobnie, bo nie jestem do konca pewna. Skalp swedzi od jakis 2 tyg. z przerwami, wrocil problem lupiezu, wiec nie wiem na ile to swedzenia moglo byc od ampulek. Zalecze lepetynke Jantarem, ostatnio, czyli w maju zalagodzil cudownie wszelkie podraznienia i lepiez na mojej glowie, a pozniej sprobuje wrocic do Radicala :) ).

W nastepnym poscie postaram sie przyblizyc moj tygodniowy plan naturalnej pielegnacji wlosow. Miedzy innymi, co do tej pory uzywalam i co najbardziej mi pomoglo, oraz jakie oleje na moje wlosy dzialaja najlepiej :)

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa

2 komentarze:

  1. Błagam nie mów o skórze głowy SKALP!
    " skalp -skóra z włosami ściągnięta z czaszki zabitego wroga, będąca trofeum wojennym Indian, a także niektórych ludów starożytnych, np. Franków"

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybacz, ale to dosc czesto uzywane przez Wlosomaniaczki slowo ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...