niedziela, 15 września 2013

W koncu i u mnie widac dno ;) Post z serii wydenkowane :)

Witajcie,

ciesze sie niesamowicie, ze i ja moge pochwalic sie calkiem pustymi tubkami kosmetykow (lub ich pelnymi, swiezo kupionymi zamiennikami ;)). Dlugo trwalo, zanim udalo mi sie zebrac kilka, zeby moc je razem wrzucic do powstajacej etykiety „wydenkowane“ ;). Juz jakis czas minal od zakupu wiekszosci z nich i szczerze, to zapomnialam kilku cen ;) Od tej pory zamierzam jednak sumiennie zapisywac date kupna i cene danego produktu, zeby pozniej moc dokladniej okreslic okres zuzycia, oraz koszt kosmetyku ;).
To pierwszy moj taki post, wiec prosze o wyrozumialosc, a w razie jakichkolwiek pytan piszcie w komentarzach, chetnie odpowiem.
Zapraszam na recenje denkowa :)!

Na pierwszy rzut pojdzie szampon babydream, kupiony oczywiscie w Rossmannie, cena ok. 1,80 Euro, pojemnosc 250 ml.
Obecnie jest to moje ulubione, delikatne myjadlo do mycia wlosow. Dlaczego ulubione? Powod jest prosty, stosowalam tez kilka innych lagodnych szamponow, jednak zaden z nich nie podpasowal mojemu skalpowi, tak jak babydream. Nie zawsze jednak bylo tak wesolo...
Szukalam wsrod innych myjadel dlatego, ze ten poczatkowo powodowal straszna szorstkosc moich wlosow- uczucie przy splukiwaniu szamponu nie bylo fajne. Po nalozeniu odzywki wszystko wracalo do normy. Mialam jednak dylemat, skalpowi podpasowal, wlosom juz niebardzo, ale szczesliwie znalazlam rozwiazanie tego problemu, dzieki Czarownicujacej z bloga Wiedzmi Kociolek (KLIK) :) Jak sympatyczna Wiedzma poradzila, tak tez zrobilam- ulepszylam sobie bd. ;). Przed kazdym myciem do kubeczka z szamponem (myje wlosy metoda kubeczkowa KLIK), dodaje doslownie jedna krople oliwy z oliwek, pozniej rozcienczam z woda i u mnie to dziala :)! Dlaczego oliwa z oliwek? Bo wiem, ze ta od zawsze sluzyla mojemu skalpowi, w zwiazku z tym nie powinna tez go podraznic w trakcie mycia.


Szampon babydream





Opis:

Szampon babydream myje i pielegnuje wlosy i skore glowy niemowlecia szczegolnie delikatnie i dokladnie. Wyciag z kielkow pszenicy umozliwia latwe rozczesywanie.
- bez srodkow barwiacych i konserwujacyh
- pH neutralne dla skory
- z rumiankiem i pantenolem
- nie zawiera skladnikow pochodzenia zwierzecego.

Rzeczywiscie, odkad wyprobowalam metode z dodaniem oleju do szamponu, jestem w pelni z niego zadowolona. Wydajnosc za ta cene, tez jest calkiem niezla (dopiero kupilam moja druga butelke), zwlaszcza jesli jeszcze rozrobimy go wczesniej z woda.
Poza tym, jak dla mnie bardzo dobrze domywa oleje z wlosow, oraz inne wcierki ze skory glowy. Dodatkowym atutem jest przyjemny, delikatny zapach. Opakowanie bardzo poreczne, ze wzgledu na wielkosc, wygodnie trzyma sie w dloni. Mysle, ze do codziennego stosowania nadaje sie swietnie, a najwazniejszy dla mnie osobiscie jest fakt, ze nie podraznil w zaden sposob mojej skory glowy, jak niektore myjadla z serii tych delikatnych (o tym napisze w osobnym poscie). Z pewnoscia bede do niego wracac.

Kolejny myjadlo, ktore w pierwotnym planie mialo mi sluzyc do mycia wlosow- babydream für Mama- balsam do kapieli dla Matek, kupiony w Rossmannie, cena niecale 3 Euro, pojemnosc 500ml.
Niestety, pierwotny plan poszedl w odstawke. Po kilku umyciach stwierdzilam, ze jednak cos mnie w nim uczula, glowa swedziala, wiec zrezygnowalam z uzywania balsamu do mycia glowy. Szkoda, bo w przeciwienstwie do babydreama dla dzieci, ten calkiem delikatnie obchodzil sie z moimi klaczkami- nie platal ich, nie powodowal szorstkosci.
Sklad balsamu jest bardzo fajny, wiec zal by bylo zeby stal i sie marnowal, wykorzystalam go wiec zgodnie z jego zalozeniem, choc nie do kapieli, a jako codzienny plyn pod prysznic ;).


babydream für Mama



Opis:

Dziala pielegnacyjnie i relaksujaco. Balsam zawiera proteiny serwatkowe oraz duze ilosci naturalnych olejow roslinnych o silnym dzialaniu nawilzajacym. Produkt nie zawiera olejow mineralnych i silikonowych, barwnikow i substancji konserwujacych. Produkt przetestowany dermatologicznie.

W tej roli rzeczywiscie sprawdzil sie swietnie! Juz dawno nie czulam takiego nawilzenia skory, jak po tym myjadle. Wszystkie inne, ktorych dotychczas uzywalam, moga sie przy nim “schowac”. Po kilku myciach zauwazylam nawet, ze nie jest mi juz potrzebne nakladanie balsamu do ciala, skora stala sie miekka i delikatna w dotyku. Jestem nim szczerze zachwycona i od tej pory, tylko ten plyn bedzie mi sluzyl do codziennego mycia ciala, zwlaszcza ze jego wydajnosc za ta cene jest naprawde spora.
Minusem na pewno jest fakt, ze 500ml. plastikowy pojemnik jest mocno niewygodny w uzyciu, ale przeciez pierwotnie nie ma sluzyc jako plyn pod prysznic ;). Otwor dodatkowo jest dosc duzy i plyn szybko sie z niego ulewa, wiec warto przed aplikacja, przelac sobie odpowiednia ilosc do mniejszego pojemnika.
Kolejny minus to konsystencja, jednak z przeznaczeniem do kapieli nie powinna stanowic problemu. Pod prysznicem jest dla mnie lekko za rzadka i latwo moze splynac nam z dloni. Jednak biorac pod uwage jego dzialanie, minusy szybko ida w zapomnienie ;). Obecnie kupilam 2 opakowanie tego balsamu i nadal zachwycam sie jego dzialaniem na mojej skorze.

Nastepna pod lupe idzie odzywka Isana polysk jedwabiu do wlosow suchych i zniszczonych, kupiona w drogerii Rossmann za cene ok. ,65 centow, pojemnosc 300ml.
Do tej odzywki nie mam zadnych zastrzezen, choc tez szalu na wlosach nie ma ;).


Odzywka Isana polysk jedwabiu




Opis:

Isana odzywka polysk jedwabiu
- do wlosow suchych i zniszczonych
- z wysokowartosciowymi proteinami pszenicy
- z pantenolem i witamina B3
- produkt przebadany dermatologicznie
- przeznaczony do codziennej pielegnacji wlosow.

Odzywke kupilam glownie w celu uzywania jej jako pierwsze O w metodzie OMO (KLIK) i tak tez ja stosowalam. Raz chyba nalozylam juz po myciu jako odzywke “wlasciwa”, rezultaty jednak nie byly jakos mocno powalajace, choc blask na wlosach rzeczywiscie dzieki niej uzyskalam. Ponadto mysle, ze nalozona przed myciem na naolejowane wlosy, rzeczywiscie ulatwia pozniejsze ich zmycie delikatnym szamponem. Zapach jak dla mnie troche rozany, ale znosny, rozowawa konsystencja calkiem ok. Wydajnosc ciezko mi okreslic, bo stosuje jej przy kazdym myciu wlosow, jednak mysle, ze za ta cene warto po nia siegnac, bo rzeczywiscie starcza na wiele uzyc. Na pewno bede jej nadal uzywac, zamiennie z niebieska wersja, ktorej jeszcze nie zdenkowalam ;).

Kolejna zuzyta przeze mnie odzywka to Garnier natural beauty, balsam- odzywka z mlekiem waniliowym i papaja, do dlugich i zniszczonych wlosow. Produkt kupiony w Kauflandzie za ok 1,60 Euro, pojemnosc 200ml. Od jakiegos czasu jedna z moich ulubionych odzywek. Nie zawiera parabenow w skladzie, zawiera jednak quaternium-80 (antystatyk), ktory podobnie jak silikon, po dluzszym stosowaniu moze wlosy oblepiac.


Odzywka Garnier natural beauty mleko waniliowe i papaja



Opis:

Odzywcza odzywka z mlekiem waniliowym i pajaja. Kremowy i lekki sklad jest bardzo delikatny, pachnie pieknie wanilia. Nie obciaza wlosow i bardzo latwo sie zmywa. Wlosy latwiej sie rozczesuja, sa wypielegnowane i gladkie az po same konce. Otrzymuja naturalny, jedwabny polysk.

Do tej odzywki nie moge sie chyba za nic przyczepic ;) Na moje (prawdopodobnie wysokoporowate ;)) wlosy dziala genialnie. Po jej uzyciu sa miekkie, miesiste, odpowiednio nawilzone i nawet przy deszczowej pogodzie, nie pusza sie. W Niemczech nie moge znalezc uwielbianej przez dziewczyny z blogow odzywki awokado i maslo karite, ale mysle, ze w dzialaniu i ogolnych zachwytach obie sa podobne ;). Zdecydowanie moj faworyt odzywkowy, mam jeszcze jeden, ale napisze o nim wiecej po zdenkowaniu ;).
Konsystencja jak dla mnie lekko kremowa, przez co produkt jest mega wydajny. Opakowanie poreczne, zapach delikatny, bardzo przyjemny, niestety nie utrzymuje sie na wlosach. Na pewno ta odzywka na stale zagosci w mojej pielegnacji i szczerze ja polecam.

Alverde regenerujaca maska do wlosow z awokado i winogronami. Produkt kupilam w drogerii dm, cena nie pamietam dokladnie, ale niecale 3 Euro, pojemnosc 100ml.


Maska do wlosow alverde z awokado i winogronem



Opis:

Kompleks prowitaminy B5, lecytyny i biotyny odbudowuje wlosy i zmniejsza tym samym rozdwajanie sie i lamanie. Specjalna kombinacja skladnikow z olejkami awokado i jojoba, oraz ekstraktem z winogrona z kontrolowanych Bio plantacji, powoduje intensywna pielegnacje i nawilzenie. Wartosciowy wosk z jagod i roslinna keratyna dbaja o gietkosc i polysk. Produkt nie obciaza wlosow, nadaje im zdrowy wyglad.

Maske kupilam juz jakis czas temu, zanim jeszcze odkrylam pozytywne opinie na temat kosmetykow alverde. Byly to poczatki mojego wlosomaniactwa i kierowalam sie glownie tym, ze kosmetyk nie zawiera silikonow w skladzie. Co do dzialania maski, mam mieszane uczucia. Czasami dawala naprawde swietne rezultaty na moich wlosach, innym razem, nie bylo juz takiego szalu na glowie... Byc moze bylo to spowodowane innymi czynnikami, jak chocby moje problemy ze skalpem. Z reguly jednak wlosy po jej uzyciu byly rzeczywiscie miekkie, puszyste i delikatne w dotyku, wiec raczej w przypadku tej maski jestem na tak i jak tylko wybiore sie do dm, chetnie znowu po nia siegne, chocby ze wzgledu na fajny sklad. Konsystencja maski o jasno zielonym/mietowym kolorze jest bardzo gesta. Jak dla mnie, moze nawet troche za gesta, bo ciezko ja rownomiernie rozprowadzic na wlosach. Dodatkowo produkt pozbawiony silikonow z reguly nie ma poslizgu, wiec przy tej konsystencji jest to troche problematyczne. Tubka poreczna, mala. Wydajnosc srednia, kosmetyk miesci sie w 100ml. pojemniku, wiec ogolnie jest go dosc niewiele. Zapach bardzo przyjemny, choc dosc intensywny. Maske z pewnoscia kupie ponownie, chocby po to, zeby jeszcze raz przetestowac jej dzialania ;).

Kolejna maska, ktora udalo mi sie zdenkowac jest Alterra granat  i aloes, maska nawilzajaca do wlosow suchych i zniszczonych. Kupilam ja oczywiscie w Rossmannie, za cene ok. 2,50 Euro, pojemnosc 150ml.


Maska nawilzajaca Alterra granat i aloes



Opis:


Kazde wlosy zasluguja na indywidualna pielegnacje. Do produkcji maski nawilzajacej do wlosow Alterra zastosowalismy specjalnie dobrane skladniki najwyzszej jakosci:
wartosciowa kompozycja pielegnujaca z wyciagami z aloesu, granatu i kwiatow akacji dodatkowo pielegnuje wlosy, nawilza je i dostarcza wlosom zniszczonym nowej energii.

Co do tej maski, przezylam spore rozczarowanie. Byla pierwsza, ktora swiadomie nabylam, zachecona pozytywnymi opiniami w blogosferze. Dlugo trwalo zanim ja zdenkowalam, z tego wzgledu, ze niechetnie po nia siegalam. Na moich wlosach, chyba nie dzialala tak, jak powinna ;). Jako, ze uzywam kosmetykow raczej tylko od ucha w dol, skalpowi nie wyrzadzila krzywdy. Znacznie lepiej sprawdzila sie u mnie nakladana tylko na kilka minut, jako odzywka juz po umyciu wlosow. Tubka, jak dla mnie srednio poreczna, ze wzgledu na swoja szerokosc. Konsystencja jakby kremowa, zapach mocno chemiczny, nie odpowiada mi zupelnie. Wydajnosc przy tej cenie ok. Nie wiem czy kupie ponownie ta maske, moze jak kiedys moje wlosy beda w lepszej formie, to sie na nia jeszcze zdecyduje, chwilowo nie zamierzam do niej wracac.

Na koniec moj ukochany wlosowy kosmetyk, ktorego niestety juz nie uzywam na co dzien- Gliss Kur odzywka regenerujaca ze sklonnoscia do rozdwajania sie wlosow b/s,  Oil Nutritive. Kupilam ja w pobliskim supermarkecie, za cene ok 2,50 Euro, pojemnosc 200ml


Odzywka regenerujaca Gliss Kur Oil Nutritive



Opis:

Ulatwione rozczesywanie, zapobiega rozdwajaniu sie koncowek. Wygladza powierzchnie wlosow i redukuje rozdwajanie koncowek aż do 85%. Wyjatkowa formula, zapobiegajaca rozdwajaniu się koncow, zawiera 7 regenerujacych olejkow odzywczych. Chroni wlosy po same konce i zapewnia im zdrowy polysk. Formula z kompleksem plynnej keratyny precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosow oraz wypelnia pekniecia na ich powierzchni.

Tej mgielki uzywalam kilka miesiecy, jeszcze przed okresem wlosomaniactwa. Byl to dla mnie kosmetyk nr 1! Byl, bo odkad wpladlam w sidla „opetania wlosowego” ;), poszedl w odstawke ze wzgledu na sporo ilosc silikonow w skladzie. Cala reszta olejkow w polaczeniu z nimi dziala bardzo pozytywnie. Nie zamierzam jednak rezygnowac z niego zupelnie i pewnie nie raz jeszcze siegne po ta mgielke, zwlaszcza przed jakims wiekszym wyjsciem ;). Ten kosmetyk bardzo mi pomogl w czasie odkladania prostownicy. Nie dosc, ze moje wlosy po jego uzyciu byly genialnie wygladzone (jak na tamten okres), to jeszcze dzieki niemu blyszczaly niesamowitym blaskiem. Puch takze zostal w tym czasie ujarzmiony, jednak przy deszczowej pogodzie efekt na wlosach niestety sie nie utrzymywal. Kolejnym powodem, dla ktorego w owym czasie uzywalam namietnie tej mgielki, jest mega cudowny zapach. Delikatny, a jednoczesnie intensywny, dla mnie przepiekny- zakochalam sie w nim od razu i za kazdym uzyciem, tak samo mnie powalal, do tego dosc dlugo utrzymywal sie na wlosach. Pewnie dlatego obecnie tak sceptycznie podchodze do zapachu innych kosmetykow i nie wykazuje wiekszego zachwytu ;). Zuzylam 2 opakowania tej mgielki i szczerze ja polecam osoba, ktore nie rezygnuja z silikonow, czy szykuja sie na jakies wieksze wyjscie, chca ujarzmic wlosy, a przy tym zyskac na nich przepiekna won :).

Ostatni, niewlosowy kosmetyk, jednak warty zainteresowania, wiec postanowilam go tez poddenkowac. Krem do rak z Lidla Cien z olejkiem migdalowym i maslem shea, kupiony w Lidlu za cene ok 1 Euro, pojemnosc 125 ml.


Krem do rak Cien



Opis:

Wysokowartosciowa formula ze specjalnie dobranym kompleksem witamin chroni skore przed wyszuszeniem. Szybko sie wchlania i zostawia przyjemne uczucie skory. Przebadany dermatologicznie.

Jako ze mam fiola na punkcie suchych dloni, stosowalam juz wiele kremow do rak. Ten akurat zyskal miano mojego faworyta. Szczerze polecam go wyprobowac, jesli i Wy macie problemy z ich nawilzeniem. Podoba mi sie w nim przede wszystkim to, ze po uzyciu rzeczywiscie czuc, ze rece sa nakremowane (nie jest to jakies dyskomfortowe uczucie). Zdarzalo sie, ze jak jakis krem wchlonal, dlonie automatycznie robily sie szorstkie jeszcze bardziej, balam sie ocierac jedna o druga, bo dawaly nieprzyjemne uczucie skrzypania ;). Cena ok, sklad calkiem przyzwoity, polecam wyprobowac. Kupie ponownie z cala pewnoscia :).

To tyle z mojej denkowej kolekcji, mam nadzieje, ze z kazdym miesiacem bedzie sie ona powiekszala ;). Jak u Was idzie denkowanie, opornie, czy szybko zuzywacie kosmetyki?

Pozdrawiam serdecznie,





30 komentarzy:

  1. Widze, że nie tylko u mnie maska z Alterry się nie sprawdziła. Straszne siano na głowie mi robiła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, mialam tez dziwne odczucia co do tej maski i mimo tego, jak bardzo jest polecana, mnie osobiscie nie zachwycila, a wrecz przeciwnie.

      Usuń
  2. Same cuda!:)ja próbuję tą Isane wykończyć jakoś, bo nie odpowiada mi jej zapach ;< niby różany, przyjemny, ale coś mi nie pasuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, same "perelki" z zestawu wyjsciowego poczatkujacej wlosomaniaczki ;)
      Czyzby zapach Isany byl dla Ciebie mocno sztuczny ;D? Mi tez niebardzo pasuje, ale uzywam jej tylko do OMO i nie wyczuwam po zmyciu na wlosach ;)

      Usuń
  3. Regenerująca maska z Alverde mnie kusi :)
    Mam nadzieję, ze będę mogła ją przetestować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro wybieram sie do dm, dawno nie bylam, wiec moze uda mi sie upolowac cos fajnego. Zauwazylam ostatnio, ze odzywki i maski z Alverde maja lepszy sklad od tych z Balea. Asortyment tez cienki, ale obecny dm przenosi sie do wiekszego lokalu, wiec mam nadzieje, ze i wybor bedzie wiekszy ;) W sprawie maski wysylam Ci zaraz wiadomosc na priv.

      Usuń
  4. Glisskur znam i bardzo lubię :0 musze wreszcie kupić babydream :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez uwielbialam, do czasu opetania wlosowego ;) Teraz tylko od okazji, ale jak wlosy wroca do normy (mam taka nadzieje), zamierzam regularnie siegac po ta mgielke ;) Sprobuj babydreama koniecznie, fajny szamponik za niewielkie pieniadze :)

      Usuń
  5. masz bardzo fajnego bloga :)
    Ja nie jestem do końca przekonana do produktów z rossmana bo kilka z nich mnie niestety uczuliło.
    Odżywkę gliss kur sama używałam w różnych wariantach. Teraz przerzuciłam się na loreala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje slicznie :)
      Co do uczelenia po produktach rossmanowskich, to jako takiego nie zauwazylam, bo od jakiegos czasu nakladam wszystko tylko od ucha w dol ;)
      Innych mgielek z Gliss Kura nie probowalam, odzywki tej formy kiedys tez namietnie uzywalam, ale wlasnie glownie ta oczarowala mnie zapachem ;) Loreala jeszcze nie probowalam, mozesz cos polecic :)?

      Usuń
  6. No nareszcie ktoś też nie lubi tej alterry :D U mnie totalnie się nie sprawdziła, włosy były po niej sztywne, tępe i ... były sianem. Właśnie przez alkohol, tak przynajmniej obstawiam.
    A co do bdfm to mam w planach go kupić- jak nie sprawdzi się do skóry głowy, to będę nim myła długość, właśnie licząc że będzie delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, idealnie to ujelas- tepe, sztywne siano ;) Dziwie sie, ze w poczatkowej fazie "szalu wlosowego" jest az tak polecana, zwlaszcza ze negatywne opinie na jej temat, czytalam glownie u dziewczyn, ktore maja wlasnie mocno zniszczone wlosy- czyli przewaznie na poczatku swojej przygody z wlosomaniactwem...
      Co do bdfm polecam mocno, zwlaszcza do mycia ciala ;)! U mnie sie nie sprawdzil na glowie, ale za to juz na skorze zadzialal cudownie :)

      Usuń
  7. Jaka spora "wykończona kolekcja" ;) Ja zawsze mam problem z wykończeniem danego kosmetyku.
    Jestem początkującą włosomaniaczką i bardzo się zdziwiłam na nieprzychylną recenzję maski Alterry. Na innych blogach lub stronach da się wyczytać jak najlepsze opinie o niej. Jednak prawdą jest, że u każdego wszystko inaczej działa.

    http://matrelsy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spora, bo "wykanczana" ambitnie i systematycznie od kilku miesiecy ;)
      Co do Alterry, najlepiej sprobowac na wlasnych wlosach, choc wlasnie spotkalam sie z negatywnymi opiniami u dziewczyn, ktore sa na poczatku swojej walki o piekne klaczki.

      Usuń
  8. Fajny ten patent na Babydream, koniecznie muszę przetestować, bo moje włosy na długości też go nie lubią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprobuj :)! U mnie zadzialalo, a szkoda mi bylo z niego rezygnowac, skoro do skory glowy sie sprawdzil ;)

      Usuń
  9. Alterre zawsze warto mieć drugą w zapasie. Jej składu nie moga zmienić. To klasyk. :D Zaintrygowałąś mnie tym płynem dla mam - a miałam nic nie kupować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plyn jest naprawde genialny :)! Wiem, wiem klasyk ;D Teraz jestem w trakcie testow innego klasyka i na moich wlosach sprawuje sie o wiele lepiej, ale o nim napisze za juz sie upewnie w dzialaniu ;)

      Usuń
  10. Bardzo lubię mgiełki GlissKur, zawsze ładnie pachną i ratują moje loczki kiedy nie chcą współpracować:) Świetny post, bardzo dopracowany.

    Izilleys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ta mgielka tez mocno odpowiada, jednak bardziej u mnie prostuje, ale ogolnie mam te fale nijakie ;)
      Dziekuje slicznie za opinie :)

      Usuń
  11. żałuje tylko że ta odżywka Garniera nie jest dostępna w polsce, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak ja ubolewalam nad tym, ze awokado i maslo karite nie sa dostepne tutaj ;) Znalazlam zamiennik w postaci tej odzywki :)

      Usuń
  12. Teraz w Pl jest promocja w Rossie na olejek Babydream (10zł), może się skuszę :) Jeszcze więcej produktów na półce xD

    OdpowiedzUsuń
  13. hej, czy różowa isana i alterra z morela odzywka jest jeszcze dostępna w niemczech? u nas wycofali je ok. 2 lata temu ;p pozdrawiam, kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, przyznam szczerze, ze nie wiem ;( Nigdy jakos nie wpadla mi w oko, wiec chyba nie, ale jak tylko bede miala okazje, to sprawdze dla pewnosci i napisze :) Pozdrawiam Cie serdecznie :)

      Usuń
  14. Nie chcę być złośliwa, ale denerwuje mnie nieodpowiednie używanie terminu "SKALP". Powinnaś była sprawdzić co on dokładnie oznacza, zanim zaczęłaś go notorycznie stosować .
    "Skalp -skóra z włosami ściągnięta z czaszki zabitego wroga, będąca trofeum wojennym Indian, a także niektórych ludów starożytnych, np. Franków. "
    Pisz o tym po prostu SKÓRA GŁOWY ,bo tak jak się to nazywa , a nie jakiś skalp !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez nie chce byc zlosliwa, ale wiem, co owe slowo oznacza. Mimo tego, podobnie, jak i wiekszosci Innych Dziewcznym, jego uzywanie mi nie przeszkadza.

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...