niedziela, 29 września 2013

Ciekawa fryzura :)

Witajcie,

dzisiaj szybki post z serii inspiracji fryzurowych ;) Widzialam juz sporo ciekawych upiec, ale dawno juz cos az tak mocno mnie urzeklo ;) Mysle, ze wykonanie jest na tyle „proste“, ze warto i Wam polecic ten sposob upiecia wlosow J

Zrodlo: Zszywka.PL


Znacie, sprobujecie ;)? Ja klosa robie czesto sobie, czy Corce, ale tej wersji jeszcze wczesniej nie widzialam. W chwili czasu Corka bedzie objektem cwiczen ;)

Pozdrawiam serdecznie i milej niedzieli zycze J!





czwartek, 26 września 2013

Wydenkowane (prawie) pijawki pod lupe, czyli Balsam przeciw wypadaniu wlosow z enzymami pijawki lekarskiej.

Witajcie,

mija miesiac, od kiedy pisalam tutaj o mojej walce z wypadaniem wlosow i od momentu, w ktorym zaczelam uzywac “pijawek” na skore glowy, w celu zahamowania tego deprymujacego procesu. Mysle, ze czas na recenzje ;)
Zapraszam!


Balsam przeciw wypadaniu wlosow z enzymami pijawki lekarskiej.

Balsam z enzymem pijawki lekarskiej zamowilam przez internet na tej stronie- Ukraina Shop. Nie jest to tani produkt, zwlaszcza biorac pod uwage dodatkowe koszty wysylki. Za 150 ml. tubke zaplacilam lacznie ok. 50zl. Mysle jednak, ze przy takim skladzie (pijawki juz na trzecim miejscu, oraz wiele innych dobrodziejstw), a takze dzialaniu jakie faktycznie wykazuje, produkt jest calkowicie wart swojej ceny :)
Choc, jak pewnie bylo i w moim przypadku, nalezy liczyc sie z tym, ze  balsam owszem poradzi sobie z sezonowym wypadaniem, ale jesli juz jest wiekszy problemem, gdzie przyczyna prawdopodobnie sa klopoty zdrowotne, nie ma co liczyc na cuda- niestety ;(

Sklad, oraz opis produktu widoczne sa na zdjeciu ponizej.



Producent zaleca uzywac balsamu na 15, 20 min. przed myciem glowy. Ja ten czas sobie wydluzylam do 2 godz., glownie dlatego zeby nie zmywac szybciej olei z glowy, ktore w tym samym momencie uzywalam na dlugosci wlosow. Poza tym, czytalam u kilku dziewczyn, ze “pijawki” zostawialy na skorze glowy nawet na cala noc, wiec uznalam, ze i ja sprobuje je troche przetrzymac ;)
Podczas wcierania mialo byc wyczuwalne mrowienie i szczerze, to mrowienie czulam rzeczywiscie, ale tylko przy pierwszym podejsciu, pozniej juz nic takiego nie odnotowalam ;)
Poczatkowo przerazilam sie, ze taka mala tubka nie wystarczy mi nawet na miesiac kuracji i musze przyznac, ze bardzo sie mylilam ;)
Otoz balsam ma konsystencje kremu do rak i jest mega wydajny! Pierwszy raz mialam do czynienia z wcierka  w takiej formie i dziwnie mi bylo ja nakladac na skore glowy, jednak z kazdym kolejnym uzyciem robilam to z wieksza wprawa i przyjemnoscia ;) Ilosc potrzebna do wtarcia w caly skalp jest naprawde niewielka- moge ja porownac do malego orzecha wloskiego (o ile nie jeszcze mniejsza), a co za tym idzie, wydajnosc jest rzeczywiscie spora :) W chwili obecnej, po miesiacu kuracji tym produktem, w tubce zostalo mi ok. 1/3 balsamu!
Co do jego zapachu, ciezko mi stwierdzic co tak naprawde przypomina, ale z cala pewnoscia jest bardzo delikatny i przyjemny :) Moja Siostra porownalo go do zapachu bzu ;)

Dzialanie:

Co do dzialania tej wcierki na mojej skorze glowy, to mam pozytywne i negatywne odczucia. Wypadanie owszem na pewno zostalo zmniejszone, jednak nie jest to calkowita eliminacja problemu. Najlepsze i mocno budujace jest to, ze juz po drugim wtarciu „pijawek“ (!!!), zauwazylam ze wlosow leci zdecydowanie mniej! Przy tak szybkich rezultatach, czlowiek automatycznie nabiera nadziei i  checi do dalszej walki ;) Poczatkowo bylam sceptyczna i nie dowierzalam, jednak kazdy kolejny raz z balsamem na glowie, tylko mnie w tym utwierdzil J


Balsam przeciw wypadaniu wlosow z enzymami pijawki lekarskiej.

Niestety sa i minusy.

Zauwazylam, ze wypadanie ustawalo glownie w dni po uzyciu balsamu, w nastepne jakby wracalo do normy ;( Zdarzalo mi sie uzywac go przez 2 dni pod rzad zeby ocenic, czy tak jest rzeczywiscie i faktycznie w moim wypadku najlepsze rezultaty byly w dniu wcierania, badz nastepnego dnia, z kazdym kolejnym wlosow lecialo coraz wiecej.
Balsam stosowalam srednio co 2 ,3 dni i w zaden sposob nie podraznil mojej skory glowy- chwala mu za to. Bywalo natomiast, ze nadgorliwie nalozylam go za duzo, nie dosc dokladnie zmylam i skalp potrafil swedziec. Po kolejnym, juz dokladniejszym umyciu skory glowy, wszystko wracalo do normy.

Przyznam szczerze, ze jestem troche rozczarowana, ze ta wcierka nie dala rady calkowicie zahamowac u mnie wypadania wlosow, jednak z czystym sumieniem moge napisac, ze na pewno ten stan w duzym stopniu przystopowala. Z wypadajacych 40 np. przy czesaniu, zrobilo sie 20. Niezaleznie od tej przykladowej ilosci, nadal jednak zatykam odplyw w wannie, wiec problem nie zostal wyeliminowany zupelnie, na co po cichu liczylam.

Dodatkowy, bonusowy plus :)!

Kolejnym bardzo fajnym skutkiem ubocznym stosowania tego balsamu jest przyspieszony wzrost wlosow J Pisalam juz kilkakrotnie, ze moich opornych klaczkow, ktore rosna w zabojczym tempie ok. 1cm. miesiecznie,  nie jest w stanie nic „pogonic“. Przy uzywaniu tej wcierki, dostaly doslownie jakby „kopa“ ;)! Z ok. 1 cm., zrobilo sie mniej wiecej 2 cm.! Jak dla mnie to doslownie magia, wczesniej nic nie bylo w stanie przyspieszyc tempa wzrostu moich wlosow i chocby z tego wlasnie powodu mam zamiar nadal stosowac ta wcierke, a po wydenkowaniu na pewno jeszcze do niej wroce ;)
Co do baby hairs, pojawilo sie ich troche, jednak nie jest to juz taki wysyp, jak po mojej pierwszej kuracji Jantarem.

Podsumowujac:

Szczerze polecam! Moze nie udalo mi sie wygrac walki z wypadaniem zupelnie, ale jednak w jakims stopniu dzieki tej wcierce, przystopowalam ten proces. Poza tym, milym dodatkiem byl przyspieszony wzrost wlosow (w szoku jestem do teraz, ze cos jednak i na moje zadzialalo ;)).

Znacie ten balsam, jak sie u Was sprawdzil? W Waszym przypadku poradzil sobie calkowicie z wypadaniem wlosow? Mozecie polecic jakis inny specyfik, ktory przy okazji nie podrazni skalpu ;)?

Pozdrawiam serdecznie,

 



niedziela, 22 września 2013

Upolowane- odzywka Balea, Oil Repair Express Kur + olej z orzecha wloskiego.

Witajcie,

w zyciu czesto zapominamy o czyms, a pozniej calkiem przypadkowo to cos znowu trafia w nasze rece ;) Tak tez w moim wypadku bylo z odzywka  Balea Oil Repair, Ekspresowa kuracja do wlosow ekstremalnie zniszczonych i wyszuszonych .
Dlaczego upolowane?
Otoz dlatego, ze przy okazji wczorajszych porzadkow w szufladzie upolowalam ja na nowo, wczesniej zupelnie zapominajac o jej zakupie ;)


Odzywka do wlosow Balea, Oil Repair Express Kur.

Odzywke kupilam w formie probki jakis czas temu w dm za cene ok 50 centow, pojemnosc 20ml. Najlepsze jest to, ze kupilam ja przekonana iz nabywam nowy olejek do zabezpieczenia koncow (czasami czlowiek bywa mocno zamotany) ;) Jako, ze mialam jeszcze kilka innych zabezpieczaczy do zuzycia, ten “olejek” odlozylam do szuflady na blizej nieokreslone czasy i oczywiscie zupelnie o tym fakcie zapomnialam.


Odzywka do wlosow Balea, Oil Repair Express Kur.

Robiac porzadki natchnelam sie na probke, wyciagnelam z zainteresowaniem zeby przyjrzec sie skladowi i dostalam olsnienia, ze to odzywka, w dodatku calkiem ciekawa i bez silikonow.
Fajne sa czasami takie niespodzianki :)



W zeszym tygodniu mialam sie wybrac do dm na nowe polowanie, jednak ciagle cos stawalo mi na przeszkodzie. Teraz mam niespodziewana mozliwosc kilkakrotnie przetestowac ten produkt zanim pojade, zeby zdecydowac czy zakupic odzywke w normalnej wersji :)

Dzisiaj mialam okazje uczestniczyc w Katharinenmarkt Delbrück. Mozna bylo kupic wiele ciekawych przedmiotow, czy wyrobow domowych. Ogolny mlyn i ilosc ludzi byla masakryczna. Ciezko bylo dopchac sie do jakiegos stoiska, jednak jakims cudem udalo mi sie znalezc poszukiwany glownie przeze mnie kram z olejami ;) Wybor byl niestety niewielki i nie kupilam tego, czego glownie szukalam, ale na wyprobowanie wzielam sobie buteleczke oleju z orzecha wloskiego, ktory juz od jakiegos czasu za mna "chodzil” ;) Za 100 ml. zaplacilam 3,50 Euro. Wieksza pojemnosc oczywiscie bylaby bardziej oplacalna, jednak na razie wole go przetestowac (taka ilosc w zupelnosci wystarczy na wiele uzyc), zanim zdecyduje sie na zakup.


Olej z orzecha wloskiego.

Ciekawa jestem, jak te oba produkty sprawdza sie na moich wlosach ;) Znacie moze ta odzywke z Balea? Uzywalyscie na wlosy oleju z orzecha wloskiego?


Pozdrawiam serdecznie,




piątek, 20 września 2013

Upolowane- Ziaja, plus reanimacja wlosowa przed wizyta Eksa…

Witajcie,

ostatnio zachcialo mi sie zupy pomidorowej, jednak nie takiej, jak te niemieckie, ktore smakuja wedlug mnie jak ketchup, tylko typowo polskiej, najlepiej ugotowanej na rosole ze smietana i makaronem. Zapragnelam do tego stopnia, ze postanowilam sobie taka zupe ugotowac ;) W tym celu potrzebowalam najlepiej polskich skladnikow, a glownie przecieru pomidorowego z Pudliszek ;) Z tego tez tytulu wybralam sie do oddalonego doslownie o 20 m. polskiego sklepu. Odwiedzalam go juz kilkakrotnie, w celu zakupu glownie zupek blyskawicznych amino- pomidorowych, czy przyprawy do kurczaka z Kamisa, jednak nigdy wczesniej nie zwracalam uwagi na asortyment kosmetyczny ;) Wybralam sie wiec po przecier, a wrocilam miedzy innymi z… odzywka bez splukiwania Ziaja J!

 
Ziaja, odzywka intensywna swiezosc do wlosow tlustych.

Pierwszy raz od ponad roku, udalo mi sie stacjonarnie kupic polski kosmetyk do pielegnacji wlosow! Niestety, w sklepie jesli chodzi o ten asortyment wybor jest naprawde niewielki, ale akurat ta odzywka przykula moja uwage. Kupilam ja glownie z mysla o pielegnacji wlosow mojej Siostry ;)
Siostra nie uznaje odzywek d/s z tego wzledu, ze uwaza iz kazda jeszcze bardziej robi Jej przyklep na wlosach ;) Z natury ma cienkie i raczej proste klaczki, ktore bardzo trudno jest uniesc u nasady, czy uzyskac na nich puszysztosc. Dodatkowo, Jej wlosy dosyc szybko sie przetluszczaja. Jesli chodzi o pielegnacje, nie robi kompletnie nic, poza myciem wlosow szamponem z SLS ;) Ostatnio jednak udalo mi sie namowic Ja na wcieranie ampulek Radical. To dopiero sukces ;)! Oczywiscie tego Radicala musze ja codziennie, namietnie trzec ;) U mnie sie nie sprawdzil, wiec cierpliwie wcieram, masuje Jej skalp i czekam na rezultaty ;)
Wracajac do odzywki, pomyslalam, ze jesli nie lubi bawic sie w splukiwanie, to moze taka wersja uzna za ciekawa. Poza tym, skusil mnie opis i jej przeznaczenie.

Ziaja, odzywka intensywna swiezosc do wlosow tlustych, cena 1,55 Euro, pojemnosc 200ml.

Opis:

Aktywny preparat bez splukiwania o niskim pH, ktory zamyka luski i regeneruje wlosy az po same konce. Delikatnie pielegnuje wlosy sklonne do przetluszczania sie i lupiezu.

Dzialanie:

- Skutecznie zapobiega nadmiernemu przetluszczaniu sie wlosow.
- Wykazuje aktywne dzialanie przeciwlupiezowe.
- Wyraznie wzmacnia, wygladza oraz przyspiesza regeneracje wlosow.
- Intensywnie nawilza zapobiegajac nadmiernej utracie wilgoci.

Efekt:

Wlosy puszyste, swieze, bez lupiezu.

Ziaja, odzywka intensywna swiezosc do wlosow tlustych.

Tak jak myslalam, Siostra odzywke nalozyla, po czym szybko ja splukala niezadowolona z efektu wygladzenia na wlosach i tyle bylo, jesli chodzi o Jej przygode z tym kosmetykiem ;) Jako ze odzywka zawiera silikon w skladzie, nie bralam pod uwage, zeby ja stosowac. Jak juz kiedys pisalam, silikony nie dzialaja dobrze na moje wlosy. Zdarzylo sie jednak cos, co sprawilo, ze nie patrzac na nic, tylko co mam aktualnie pod reka, nalozylam ja na moje klaczki ;)

 

Pewnie wiecie, jak to jest; na co dzien wlosy beda sie ladnie ukladac, czasami nawet (az) jestesmy z nich calkiem zadowolone, po czym przychodzi taki moment, ze mamy wrazenie jakby „dzialaly“ przeciwko nam ;) Mi wlosy taka niespodzianke sprawily chyba w najgorszym z mozliwych momentow, a mianowicie w dniu wizytacji bylego… Nie bede ukrywac, ze jak to kobieta, chcialam ladnie wygladac, zaprezentowac swoje juz dosc jak na mnie dlugie wlosy i dzien wczesniej wlozylam wiele staran w to, zeby do tej wizyty sie przygotowac. Pomijam fakt, ze nie widzielismy sie ponad rok, wiec tym bardziej zalezalo mi na ogolnym efekcie wow J!

W przeddzien wizyty naolejowalam wlosy moim ulubionym zestawem olei, jednak tym razem olejowalam na odzywke rozowa Isana (patent zaczerpniety od Anwen ). Umylam jak zwykle, odzywka poszla w ruch, plukanka lniana takze, koncowki zabezpieczylam. Nie zrobilam nic, czego bym ostatnio na wlosach nie robila. Przed spaniem, kiedy juz wlosy byly calkiem suche, zachwycalam sie efektem calkiem ladnego skretu, sporej objetosci (zauwazylam, ze wlosy zyskuja dosyc mocno na objetosci, kiedy olejuje je na odzywke), i ogolne bylam bardzo zadowolona. Na noc, jak zwykle zrobilam rogi, tym razem dwa dla lepszego efektu. Kiedy wstalam i rogi rozpuscilam poczatkowo nadal bylam zadowolona, wlosy pieknie blyszczaly, byly nawilzone, jednak skret z minuty na minute robil sie coraz mniejszy. Doslownie w ciagu godziny ze skretu nie pozostalo juz nic, a na glowie smetnie zwisaly mi kosmyki ani to prostych, ani kreconych wlosow.
Niestety zauwazylam, ze ostatnio coraz trudniej jest mi utrzymac fale, kiedys jak nakrecilam wlosy, tak moglam tydzien czasu cieszyc sie skretem, nie uzywajac przy tym zadnego stylizatora.
Wracajac do moich smetnych klaczkow, jako ze dawno ich nie oczyszczalam, podejrzewam, ze zwyczajnie je obciazylam albo wlasnie efekt olejowania tak na nie zadzialal i bardziej je wygladzilo. W kazdym razie, nie zostalo nic z tego stanu zadowolenia na glowie, jaki uzyskalam w wieczor wczesniej.
Do wizyty bylego zostalo niewiele czasu, zbyt malo, zeby umyc wlosy i sprobowac je od nowa skrecic, wiec pozostalo tylko ratowanie sie tym, co mialam pod reka ;) Poczatkowo wahalam sie czy nie siegnac po mgielke Gliss Kur, jednak obawialam sie, ze jeszcze bardziej mi wlosy „przyklapie“, bo zawsze dzialala na nie wygladzajaco, a tym razem zalezalo mi na innym efekcie. Przypomnialam sobie o odzywce Ziaja,  obietnicy prodcenta- wlosy puszyste, swieze, i pomyslalam „raz kozie smierc“, gorzej juz chyba byc nie moze ;) To byl sztrzal w dziesiatke!
Nie spodziewalam sie cudow i takowych tez nie bylo, ale:

- wlosy zyskaly automatycznie na objetosci, oraz miekkosci,
- przyklep zniknal zupelnie,
- na nowo sie lekko skrecily (nie byly to oczywiscie rownomierne, piekne loki, jednak skret, z ktorym mozna sie juz ludziom, a zwlaszcza eksowi na oczy pokazac),
- i najwazniejsze, co bardzo mnie zdzwililo i pozytywnie zaskoczylo, mimo tych wszystkich wymienionych wyzej dobroci, mimo silikonu w skladzie, na wlosach nie pojawil sie puch, co niestety czesto ostatnio po uzyciu silikonow dalo sie na mojej czuprynie zauwazyc!

Tym oto sposobem, uratowalam swoja glowe przed totalna katastrofa towarzyska (a jakze, byly przejazdem byl w dodatku ze znajomym ;)), spotkanie przebieglo w bardzo milej atmosferze (bo nie stresowalam sie, ze moje wlosy wygladaja jak wiszace straki), wiec dzieki tej odzywce na nowo chyba zaczne przygladac sie silikonom ;) Poza tym, po raz kolejny, uswiadomilam sobie, ze im bardziej czlowiek sie stara, tym automatycznie wieksza z tego klapa wynika ;) Odzywke przetestuje jeszcze kilkakrotnie juz na spokojnie, zeby moc ocenic, czy rzeczywiscie za kazdym razem tak fajnie spisze sie na moich wlosach. Mysle jednak juz teraz ,ze warto sie nia zainteresowac-  w koncu uratowala moja glowe ;)

Znacie ta odzywke albo jakies inne godne polecenia z tej firmy?

P.s. Pomidorowa wyszla rewelacyjna ;)

Pozdrawiam serdecznie,



niedziela, 15 września 2013

W koncu i u mnie widac dno ;) Post z serii wydenkowane :)

Witajcie,

ciesze sie niesamowicie, ze i ja moge pochwalic sie calkiem pustymi tubkami kosmetykow (lub ich pelnymi, swiezo kupionymi zamiennikami ;)). Dlugo trwalo, zanim udalo mi sie zebrac kilka, zeby moc je razem wrzucic do powstajacej etykiety „wydenkowane“ ;). Juz jakis czas minal od zakupu wiekszosci z nich i szczerze, to zapomnialam kilku cen ;) Od tej pory zamierzam jednak sumiennie zapisywac date kupna i cene danego produktu, zeby pozniej moc dokladniej okreslic okres zuzycia, oraz koszt kosmetyku ;).
To pierwszy moj taki post, wiec prosze o wyrozumialosc, a w razie jakichkolwiek pytan piszcie w komentarzach, chetnie odpowiem.
Zapraszam na recenje denkowa :)!

Na pierwszy rzut pojdzie szampon babydream, kupiony oczywiscie w Rossmannie, cena ok. 1,80 Euro, pojemnosc 250 ml.
Obecnie jest to moje ulubione, delikatne myjadlo do mycia wlosow. Dlaczego ulubione? Powod jest prosty, stosowalam tez kilka innych lagodnych szamponow, jednak zaden z nich nie podpasowal mojemu skalpowi, tak jak babydream. Nie zawsze jednak bylo tak wesolo...
Szukalam wsrod innych myjadel dlatego, ze ten poczatkowo powodowal straszna szorstkosc moich wlosow- uczucie przy splukiwaniu szamponu nie bylo fajne. Po nalozeniu odzywki wszystko wracalo do normy. Mialam jednak dylemat, skalpowi podpasowal, wlosom juz niebardzo, ale szczesliwie znalazlam rozwiazanie tego problemu, dzieki Czarownicujacej z bloga Wiedzmi Kociolek (KLIK) :) Jak sympatyczna Wiedzma poradzila, tak tez zrobilam- ulepszylam sobie bd. ;). Przed kazdym myciem do kubeczka z szamponem (myje wlosy metoda kubeczkowa KLIK), dodaje doslownie jedna krople oliwy z oliwek, pozniej rozcienczam z woda i u mnie to dziala :)! Dlaczego oliwa z oliwek? Bo wiem, ze ta od zawsze sluzyla mojemu skalpowi, w zwiazku z tym nie powinna tez go podraznic w trakcie mycia.


Szampon babydream





Opis:

Szampon babydream myje i pielegnuje wlosy i skore glowy niemowlecia szczegolnie delikatnie i dokladnie. Wyciag z kielkow pszenicy umozliwia latwe rozczesywanie.
- bez srodkow barwiacych i konserwujacyh
- pH neutralne dla skory
- z rumiankiem i pantenolem
- nie zawiera skladnikow pochodzenia zwierzecego.

Rzeczywiscie, odkad wyprobowalam metode z dodaniem oleju do szamponu, jestem w pelni z niego zadowolona. Wydajnosc za ta cene, tez jest calkiem niezla (dopiero kupilam moja druga butelke), zwlaszcza jesli jeszcze rozrobimy go wczesniej z woda.
Poza tym, jak dla mnie bardzo dobrze domywa oleje z wlosow, oraz inne wcierki ze skory glowy. Dodatkowym atutem jest przyjemny, delikatny zapach. Opakowanie bardzo poreczne, ze wzgledu na wielkosc, wygodnie trzyma sie w dloni. Mysle, ze do codziennego stosowania nadaje sie swietnie, a najwazniejszy dla mnie osobiscie jest fakt, ze nie podraznil w zaden sposob mojej skory glowy, jak niektore myjadla z serii tych delikatnych (o tym napisze w osobnym poscie). Z pewnoscia bede do niego wracac.

Kolejny myjadlo, ktore w pierwotnym planie mialo mi sluzyc do mycia wlosow- babydream für Mama- balsam do kapieli dla Matek, kupiony w Rossmannie, cena niecale 3 Euro, pojemnosc 500ml.
Niestety, pierwotny plan poszedl w odstawke. Po kilku umyciach stwierdzilam, ze jednak cos mnie w nim uczula, glowa swedziala, wiec zrezygnowalam z uzywania balsamu do mycia glowy. Szkoda, bo w przeciwienstwie do babydreama dla dzieci, ten calkiem delikatnie obchodzil sie z moimi klaczkami- nie platal ich, nie powodowal szorstkosci.
Sklad balsamu jest bardzo fajny, wiec zal by bylo zeby stal i sie marnowal, wykorzystalam go wiec zgodnie z jego zalozeniem, choc nie do kapieli, a jako codzienny plyn pod prysznic ;).


babydream für Mama



Opis:

Dziala pielegnacyjnie i relaksujaco. Balsam zawiera proteiny serwatkowe oraz duze ilosci naturalnych olejow roslinnych o silnym dzialaniu nawilzajacym. Produkt nie zawiera olejow mineralnych i silikonowych, barwnikow i substancji konserwujacych. Produkt przetestowany dermatologicznie.

W tej roli rzeczywiscie sprawdzil sie swietnie! Juz dawno nie czulam takiego nawilzenia skory, jak po tym myjadle. Wszystkie inne, ktorych dotychczas uzywalam, moga sie przy nim “schowac”. Po kilku myciach zauwazylam nawet, ze nie jest mi juz potrzebne nakladanie balsamu do ciala, skora stala sie miekka i delikatna w dotyku. Jestem nim szczerze zachwycona i od tej pory, tylko ten plyn bedzie mi sluzyl do codziennego mycia ciala, zwlaszcza ze jego wydajnosc za ta cene jest naprawde spora.
Minusem na pewno jest fakt, ze 500ml. plastikowy pojemnik jest mocno niewygodny w uzyciu, ale przeciez pierwotnie nie ma sluzyc jako plyn pod prysznic ;). Otwor dodatkowo jest dosc duzy i plyn szybko sie z niego ulewa, wiec warto przed aplikacja, przelac sobie odpowiednia ilosc do mniejszego pojemnika.
Kolejny minus to konsystencja, jednak z przeznaczeniem do kapieli nie powinna stanowic problemu. Pod prysznicem jest dla mnie lekko za rzadka i latwo moze splynac nam z dloni. Jednak biorac pod uwage jego dzialanie, minusy szybko ida w zapomnienie ;). Obecnie kupilam 2 opakowanie tego balsamu i nadal zachwycam sie jego dzialaniem na mojej skorze.

Nastepna pod lupe idzie odzywka Isana polysk jedwabiu do wlosow suchych i zniszczonych, kupiona w drogerii Rossmann za cene ok. ,65 centow, pojemnosc 300ml.
Do tej odzywki nie mam zadnych zastrzezen, choc tez szalu na wlosach nie ma ;).


Odzywka Isana polysk jedwabiu




Opis:

Isana odzywka polysk jedwabiu
- do wlosow suchych i zniszczonych
- z wysokowartosciowymi proteinami pszenicy
- z pantenolem i witamina B3
- produkt przebadany dermatologicznie
- przeznaczony do codziennej pielegnacji wlosow.

Odzywke kupilam glownie w celu uzywania jej jako pierwsze O w metodzie OMO (KLIK) i tak tez ja stosowalam. Raz chyba nalozylam juz po myciu jako odzywke “wlasciwa”, rezultaty jednak nie byly jakos mocno powalajace, choc blask na wlosach rzeczywiscie dzieki niej uzyskalam. Ponadto mysle, ze nalozona przed myciem na naolejowane wlosy, rzeczywiscie ulatwia pozniejsze ich zmycie delikatnym szamponem. Zapach jak dla mnie troche rozany, ale znosny, rozowawa konsystencja calkiem ok. Wydajnosc ciezko mi okreslic, bo stosuje jej przy kazdym myciu wlosow, jednak mysle, ze za ta cene warto po nia siegnac, bo rzeczywiscie starcza na wiele uzyc. Na pewno bede jej nadal uzywac, zamiennie z niebieska wersja, ktorej jeszcze nie zdenkowalam ;).

Kolejna zuzyta przeze mnie odzywka to Garnier natural beauty, balsam- odzywka z mlekiem waniliowym i papaja, do dlugich i zniszczonych wlosow. Produkt kupiony w Kauflandzie za ok 1,60 Euro, pojemnosc 200ml. Od jakiegos czasu jedna z moich ulubionych odzywek. Nie zawiera parabenow w skladzie, zawiera jednak quaternium-80 (antystatyk), ktory podobnie jak silikon, po dluzszym stosowaniu moze wlosy oblepiac.


Odzywka Garnier natural beauty mleko waniliowe i papaja



Opis:

Odzywcza odzywka z mlekiem waniliowym i pajaja. Kremowy i lekki sklad jest bardzo delikatny, pachnie pieknie wanilia. Nie obciaza wlosow i bardzo latwo sie zmywa. Wlosy latwiej sie rozczesuja, sa wypielegnowane i gladkie az po same konce. Otrzymuja naturalny, jedwabny polysk.

Do tej odzywki nie moge sie chyba za nic przyczepic ;) Na moje (prawdopodobnie wysokoporowate ;)) wlosy dziala genialnie. Po jej uzyciu sa miekkie, miesiste, odpowiednio nawilzone i nawet przy deszczowej pogodzie, nie pusza sie. W Niemczech nie moge znalezc uwielbianej przez dziewczyny z blogow odzywki awokado i maslo karite, ale mysle, ze w dzialaniu i ogolnych zachwytach obie sa podobne ;). Zdecydowanie moj faworyt odzywkowy, mam jeszcze jeden, ale napisze o nim wiecej po zdenkowaniu ;).
Konsystencja jak dla mnie lekko kremowa, przez co produkt jest mega wydajny. Opakowanie poreczne, zapach delikatny, bardzo przyjemny, niestety nie utrzymuje sie na wlosach. Na pewno ta odzywka na stale zagosci w mojej pielegnacji i szczerze ja polecam.

Alverde regenerujaca maska do wlosow z awokado i winogronami. Produkt kupilam w drogerii dm, cena nie pamietam dokladnie, ale niecale 3 Euro, pojemnosc 100ml.


Maska do wlosow alverde z awokado i winogronem



Opis:

Kompleks prowitaminy B5, lecytyny i biotyny odbudowuje wlosy i zmniejsza tym samym rozdwajanie sie i lamanie. Specjalna kombinacja skladnikow z olejkami awokado i jojoba, oraz ekstraktem z winogrona z kontrolowanych Bio plantacji, powoduje intensywna pielegnacje i nawilzenie. Wartosciowy wosk z jagod i roslinna keratyna dbaja o gietkosc i polysk. Produkt nie obciaza wlosow, nadaje im zdrowy wyglad.

Maske kupilam juz jakis czas temu, zanim jeszcze odkrylam pozytywne opinie na temat kosmetykow alverde. Byly to poczatki mojego wlosomaniactwa i kierowalam sie glownie tym, ze kosmetyk nie zawiera silikonow w skladzie. Co do dzialania maski, mam mieszane uczucia. Czasami dawala naprawde swietne rezultaty na moich wlosach, innym razem, nie bylo juz takiego szalu na glowie... Byc moze bylo to spowodowane innymi czynnikami, jak chocby moje problemy ze skalpem. Z reguly jednak wlosy po jej uzyciu byly rzeczywiscie miekkie, puszyste i delikatne w dotyku, wiec raczej w przypadku tej maski jestem na tak i jak tylko wybiore sie do dm, chetnie znowu po nia siegne, chocby ze wzgledu na fajny sklad. Konsystencja maski o jasno zielonym/mietowym kolorze jest bardzo gesta. Jak dla mnie, moze nawet troche za gesta, bo ciezko ja rownomiernie rozprowadzic na wlosach. Dodatkowo produkt pozbawiony silikonow z reguly nie ma poslizgu, wiec przy tej konsystencji jest to troche problematyczne. Tubka poreczna, mala. Wydajnosc srednia, kosmetyk miesci sie w 100ml. pojemniku, wiec ogolnie jest go dosc niewiele. Zapach bardzo przyjemny, choc dosc intensywny. Maske z pewnoscia kupie ponownie, chocby po to, zeby jeszcze raz przetestowac jej dzialania ;).

Kolejna maska, ktora udalo mi sie zdenkowac jest Alterra granat  i aloes, maska nawilzajaca do wlosow suchych i zniszczonych. Kupilam ja oczywiscie w Rossmannie, za cene ok. 2,50 Euro, pojemnosc 150ml.


Maska nawilzajaca Alterra granat i aloes



Opis:


Kazde wlosy zasluguja na indywidualna pielegnacje. Do produkcji maski nawilzajacej do wlosow Alterra zastosowalismy specjalnie dobrane skladniki najwyzszej jakosci:
wartosciowa kompozycja pielegnujaca z wyciagami z aloesu, granatu i kwiatow akacji dodatkowo pielegnuje wlosy, nawilza je i dostarcza wlosom zniszczonym nowej energii.

Co do tej maski, przezylam spore rozczarowanie. Byla pierwsza, ktora swiadomie nabylam, zachecona pozytywnymi opiniami w blogosferze. Dlugo trwalo zanim ja zdenkowalam, z tego wzgledu, ze niechetnie po nia siegalam. Na moich wlosach, chyba nie dzialala tak, jak powinna ;). Jako, ze uzywam kosmetykow raczej tylko od ucha w dol, skalpowi nie wyrzadzila krzywdy. Znacznie lepiej sprawdzila sie u mnie nakladana tylko na kilka minut, jako odzywka juz po umyciu wlosow. Tubka, jak dla mnie srednio poreczna, ze wzgledu na swoja szerokosc. Konsystencja jakby kremowa, zapach mocno chemiczny, nie odpowiada mi zupelnie. Wydajnosc przy tej cenie ok. Nie wiem czy kupie ponownie ta maske, moze jak kiedys moje wlosy beda w lepszej formie, to sie na nia jeszcze zdecyduje, chwilowo nie zamierzam do niej wracac.

Na koniec moj ukochany wlosowy kosmetyk, ktorego niestety juz nie uzywam na co dzien- Gliss Kur odzywka regenerujaca ze sklonnoscia do rozdwajania sie wlosow b/s,  Oil Nutritive. Kupilam ja w pobliskim supermarkecie, za cene ok 2,50 Euro, pojemnosc 200ml


Odzywka regenerujaca Gliss Kur Oil Nutritive



Opis:

Ulatwione rozczesywanie, zapobiega rozdwajaniu sie koncowek. Wygladza powierzchnie wlosow i redukuje rozdwajanie koncowek aż do 85%. Wyjatkowa formula, zapobiegajaca rozdwajaniu się koncow, zawiera 7 regenerujacych olejkow odzywczych. Chroni wlosy po same konce i zapewnia im zdrowy polysk. Formula z kompleksem plynnej keratyny precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosow oraz wypelnia pekniecia na ich powierzchni.

Tej mgielki uzywalam kilka miesiecy, jeszcze przed okresem wlosomaniactwa. Byl to dla mnie kosmetyk nr 1! Byl, bo odkad wpladlam w sidla „opetania wlosowego” ;), poszedl w odstawke ze wzgledu na sporo ilosc silikonow w skladzie. Cala reszta olejkow w polaczeniu z nimi dziala bardzo pozytywnie. Nie zamierzam jednak rezygnowac z niego zupelnie i pewnie nie raz jeszcze siegne po ta mgielke, zwlaszcza przed jakims wiekszym wyjsciem ;). Ten kosmetyk bardzo mi pomogl w czasie odkladania prostownicy. Nie dosc, ze moje wlosy po jego uzyciu byly genialnie wygladzone (jak na tamten okres), to jeszcze dzieki niemu blyszczaly niesamowitym blaskiem. Puch takze zostal w tym czasie ujarzmiony, jednak przy deszczowej pogodzie efekt na wlosach niestety sie nie utrzymywal. Kolejnym powodem, dla ktorego w owym czasie uzywalam namietnie tej mgielki, jest mega cudowny zapach. Delikatny, a jednoczesnie intensywny, dla mnie przepiekny- zakochalam sie w nim od razu i za kazdym uzyciem, tak samo mnie powalal, do tego dosc dlugo utrzymywal sie na wlosach. Pewnie dlatego obecnie tak sceptycznie podchodze do zapachu innych kosmetykow i nie wykazuje wiekszego zachwytu ;). Zuzylam 2 opakowania tej mgielki i szczerze ja polecam osoba, ktore nie rezygnuja z silikonow, czy szykuja sie na jakies wieksze wyjscie, chca ujarzmic wlosy, a przy tym zyskac na nich przepiekna won :).

Ostatni, niewlosowy kosmetyk, jednak warty zainteresowania, wiec postanowilam go tez poddenkowac. Krem do rak z Lidla Cien z olejkiem migdalowym i maslem shea, kupiony w Lidlu za cene ok 1 Euro, pojemnosc 125 ml.


Krem do rak Cien



Opis:

Wysokowartosciowa formula ze specjalnie dobranym kompleksem witamin chroni skore przed wyszuszeniem. Szybko sie wchlania i zostawia przyjemne uczucie skory. Przebadany dermatologicznie.

Jako ze mam fiola na punkcie suchych dloni, stosowalam juz wiele kremow do rak. Ten akurat zyskal miano mojego faworyta. Szczerze polecam go wyprobowac, jesli i Wy macie problemy z ich nawilzeniem. Podoba mi sie w nim przede wszystkim to, ze po uzyciu rzeczywiscie czuc, ze rece sa nakremowane (nie jest to jakies dyskomfortowe uczucie). Zdarzalo sie, ze jak jakis krem wchlonal, dlonie automatycznie robily sie szorstkie jeszcze bardziej, balam sie ocierac jedna o druga, bo dawaly nieprzyjemne uczucie skrzypania ;). Cena ok, sklad calkiem przyzwoity, polecam wyprobowac. Kupie ponownie z cala pewnoscia :).

To tyle z mojej denkowej kolekcji, mam nadzieje, ze z kazdym miesiacem bedzie sie ona powiekszala ;). Jak u Was idzie denkowanie, opornie, czy szybko zuzywacie kosmetyki?

Pozdrawiam serdecznie,





wtorek, 10 września 2013

Radykalne ciecie, czy intensywna pielegnacja, zapuszczanie, a pozniej pod nozyczki…? Czyli w koncu post pt. „Moje wlosowe cele“ ;)

Witajcie,

jako, ze nie mam od zycia wiekszych wymagan, ograniczylam sie do 3 celi, ktore w zwiazku z wlosomaniactwem chcialabym osiagnac ;).

1. Pewnie- jak wiekszosci dziewczyn, najbardziej marzy mi sie zageszczenie czupryny. Zatem moim pierwszym celem jest przede wszystkim wychodowanie nowych wloskow na glowie i zlikwidowanie wypadania, zeby moc te wlosy uchowac ;).

2. Kolejnym, waznym dla mnie elementem dotyczacym moich wlosow, jest calkowite wyrownanie ich na dlugosci. Od lat moje klaczki byly stopniowane, co mialo poprawic ich wyglad. Dodatkowo w miedzyczasie dorobilam sie grzywki, ktora odrasta sobie pomalu do dzis dnia. Przez te rewolucje, posiadam aktualnie na glowie kilka nierownych warstw wlosowych strakow, ktore mam nadzieje uda mi sie w niedlugim czasie zlikwidowac ;)

3. Nastepny i ostatni punkt docelowy, to osiagniecie wymarzonej dlugosci. Jesli uda mi sie zrealizowac poprzednie zalozenia, to do tego zamiaru juz tylko z gorki J Szczerze przyznam, ze jeszcze nie wiem, jaka to mialaby byc konkretnie dlugosc ;) Mysle, ze gdyby nie inne, niezadowalajace czynniki w wygladzie moich wlosow (stopniowanie, objetosc), w tej chwili bylabym juz mocno zadowolona z przyrostu, jaki udalo mi sie uzyskac.

Inne cele to oczywiscie nawilenie wlosow, zlikwidowanie puchu, uchowanie koncowek przed rozdzwajaniem, blysk czupryny, itp ;), jednak one mysle, a raczej mam nadzieje, ze przyjda gdzies po drodze, w efekcie odpowiedniej pielegnacji.

Jak chce moje cele zrealizowac?


Zacznijmy od poczatku…
W dziecinstwie mialam bujne wlosy i bylo ich naprawde sporo. Rowniez juz jako dorosla kobieta, na objetosc nie moglam narzekac- wrecz przeciwnie narzekalam, ze jest ich tyle do prostowania (!!!). Bedac u fryzjera slyszalam, ze zabiegi na mojej glowie wymagaja wiecej czasu, ze wzgledu na to, ze mam tyle wlosow. To bylo dawno, przed okresem, w ktorym wlosy zaczely leciec jak szalone (zbieglo sie to z zabiegami chemicznymi na ktore sie chetnie godzilam, a dokladnie z balejezami, rozjasnieniami, itp.).
W tamtym tez okresie zaczela sie jazda na moim skalpie- doszlo do podraznienia, skora glowy pokryta byla cieknacymi zoltymi strupkami, a ja zupelnie obojetna, nic z tym stanem nie robilam. Taka sytuacja powtarzala sie kazdego roku kilkakrotnie, a wlosow na glowie bylo niestety coraz mniej…

Jako, ze wczesniej ta czupryna byla jednak gesta, mam nadzieje, ze ponowne „wychodowanie“ wlosow  nie byloby az takim problemem, gdyby nie powtarzajace sie od kilku lat nadmierne ich wypadanie, ktore w okresie letnim nabiera na sile, w pewnym momencie przybierajac forme masakrycznego- wlosy leca doslownie garsciami. Czy to przy czesaniu, czy wcieraniu odzywek w skalp, czy myciu,  potrafi ich za kazdym razem wyleciec do 40 sztuk. Przez ostatnich kilka lat nie przejmowalam sie tym zupelnie, jednak obecnie jest to dla mnie na tyle deprymujace, ze czasami osobiscie mam je ochote z glowy powyrywac ;/! Jesli problem nie ustanie, nie obejdzie sie chyba bez wizyty u lekarza, czego unikam jak ognia, bo… zwyczajnie panicznie boje sie lekarzy ;/! Pewnie kazda inna osoba na moim miejscu dawno by juz taka wizyte zorganizowala, jednak mnie glupie badanie z krwi przyprawia o palpitacje serca, czy jeszcze weselsze uczucie, uczucia slabosci :/.

Ok, wyszlam lekko z tematu, wiec wracam do watku zageszczenia wlosow.
Od momentu mojego wlosomaniactwa (kwiecien 2013), udalo mi sie wychodowac juz calkiem sporo nowych wloskow na glowie. Najwiekszy wysyp zauwazylam po majowej kuracji odzywka Jantar. W chwili obecnej te wloski sa juz troche dluzsze, wyroslo mi z nich nawet cos na ksztalt nowej grzywki. Dodatkowo inne wcierki i ponowny powrot do Jantara sprawily, ze tych wloskow znowu troche przybylo. Niektore maja dlugosc dopiero ok. 1cm., wiec widze i przekonalam sie na wlasnej glowie, ze zageszczenie czupryny jest mozliwe!  Liczy sie oczywiscie systematycznosc, ale z tym akurat nie mam zadnych problemow ;). Najwiekszym moim problemem natomiast jest wlasnie to paskudne (delikatnie powiedziane) wypadanie… Choc nie chce zapeszac bywaja juz lepsze dni J! Wszystko, co do tej pory stosowalam nie porzynioslo niestety rezultatow, jednak od poczatku wrzesnia stosuje nowy specyfik i jestem pelna nadziei…
Dla zainteresowanych odsylam do posta, w ktorym opisuje, jak do chwili obecnej wygladala moja walka o kazdy wlos KLIK. Dodatkowo od jakiegos tygodnia wrocilam do picia pokrzywy, wiec mam nadzieje, ze i to pozytywnie wplynie na moje „leczenie“. O efektach napisze po co najmniej miesiecznej kuracji, zeby byc pewna rezultatow.

Co do realizacji celu, nie wiem czy akurat ten cel uda mi sie osiagnac. Czy zdolam na tyle uchowac wlosy na glowie. Co z tego, ze rosna nowe, skoro wiekszosc z nich "wylatuje"? Przez to cale wypadanie, moje plany wlosowe sie troche pokrzyzowaly, ale o tym napisze w dalszej czesci.

Nastepny pukt planu teoretycznie nie wydaje sie byc trudnym do realizacji… ale tylko teoretycznie ;).
Od kilku dobrych lat nie mialam tak dlugich wlosow (wiem, dla wyzszych stazem wlosomaniaczek, ta dlugosc moze wydawac sie nijaka ;)), i ciezko mi podjac decyzje o ich scieciu, a zeby wyrownac przynajmniej do pierwszej warstwy, musi poleciec od 5-7 cm. Ciesze sie kazdym nowym centymetrem, ktory zauwaze (a przygladam sie wlosom pod tym katem intensywnie co miesiac). Licze po pieprzykach na ciele (wiem dziwna metoda), ile urosly ;). Obliczam w glowie centymetry, miesiace, rezultaty w dlugosci widoczne na zdjeciach, zeby zdecydowac czy sciac i wyrownac juz teraz, czy jeszcze troche poczekac...

Oczywiscie kolejnym powodem, dla ktorego sie waham z podjeciem decyzji jest wypadanie, ktore poskutkowalo mocnym przerzedzeniem koncowek i pokrzyzowalo mi ambitne plany, zeby wlosow jeszcze teraz nie scinac.
W czerwcu, miesiac po ostatnim podcieciu zdecydowalam, ze nie scinam ich do grudnia (impreza rodzinna, na ktora chcialam zapuscic mozliwie dlugie), pielegnuje je na maksa zeby nie doprowadzic do rozdwajania koncowek, walcze o przyrost wcierkami. Normalnie pewnie udaloby mi sie ten cel zrealizowac, gdyby nie wlasnie to dobijajace wypadanie...
Co z tego, ze pielegnacja przynosi rezultaty, rozdwojen i bialych kropek na koncach nie widac, jesli najdluzsza warstwa wlosow uchowala sie na glowie w niewielkiem ilosci ;(?

Ostatnim moim zamiarem jest osiagniecie dlugosci wlosow o jakiej marze ;). Przyznam, ze z kazdym miesiacem ta optymalna dlugosc jakos sie dla mnie wydluza i juz sama nie wiem, jaka w koncowym rezultacie mialaby byc ;). Czas pokaze i nie jest powiedziane, ze wogole taka dlugosc osiagne. Miesieczny przyrost mam dosyc niewielki, wiec biora pod uwage dlugosc zycia wlosa, moge zwyczajnie nie zdazyc ;).

Reasumujac…

Moje zalozenia, jak widac nie wydaja sie byc trudne do realizacji, ale chyba kazda wlosomaniaczka wie, jak jest naprawde ;) Bywaja lepsze i gorsze momenty. Ja osobiscie jeszcze calkiem niedawno, chcialam obciac moje kudly w cholere i kupic gotowa dopinke, zeby choc troche moc sie nacieszyc dlugimi wlosami…
Inna strona medalu jest taka, ile radosci daje obserwowanie jak wlosy pod wplywem wlasciwej pielegnacji sie zmieniaja, jak rosna (o dziwo moje wlosy rosna ;)!!!),  a sama pielegnacja i raczenie ich roznymi mazidlami stanowi chyba najciekawszy element, do tego element czesto mocno odprezajacy np. po ciezkim dniu ;)

Obcinac wiec od razu, czy czekac jakis czas z decyzja?



Kazda dziewczyna ma pewnie indywidualne podejscie do tej kwestii i mysle, ze nalezy takie decyzje szanowac. Kazda z nas w jakis sposob dba o swoje wlosy i jest za nie odpowiedzialna, a raczej za to, co nimi prezentuje. Nie lubie podejscia, ze ktos cos musi, bo tak jest niby lepiej…

Ostatnio trafilam na kilka blogow, gdzie „starsze stazowo“ Kolezanki naklaniaja w poczatkowym okresie wlosomaniactwa do radykalnego ciecia, najlepiej wszystkich zniszczen- czy to koncowek, czy wlosow przesuszonych po zabiegach chemicznych, czy prostownicy. Teoretycznie takie wyjscie byloby najlepszym rozwiazaniem, praktycznie owa decyzja moze okazac sie zla w skutkach. Dzialajac w chwili impulsu, pozniej mozemy jej bardzo zalowac.
Jasne jest dla mnie, ze jesli klaczki sa rozdwojone do polowy dlugosci, to najlepszym wyjsciem jest ciecie zeby uniknac dalszego rozdwajania, czy kruszenia sie wlosow. Jednak w przypadku, gdy np. tak jak u mnie, wlosy sa suche po latach rozjaniania, jednak konce sa w dobrej formie (polroczna pielegnacja), to mysle ze warto rozwazyc decyzje, czy z ingerencja nozyczek nie poczekac jeszcze jakis czas.
Tak jak pisalam, ciesze sie kazdym centymetrem, ale tez wiem ze sciac musze. Czekam jednak na odpowiedni moment (dlugosc), w ktorym to sciecie nie bedzie dla mnie az tak drastyczne- wlosow poleci sporo, ale mimo tego nie zostane z wlosami do ramion- taka mam przynajmniej nadzieje ;P

Ponizej wrzucam obecne zdjecie moich wlosow. O dziwo, calkiem fajnie sie do foto „ustawily” i mysle, ze az tak nie widac jaka jest rzeczywista objetosc ostatniej warstwy. Zdjecie bylo robione kilka dni temu w okresie kryzysu i checi radykalnego ciecia, wiec pewnie dlatego ;)


Wlosy wrzesniowe.
Dla porownania wstawiam jeszcze zdjecie z poczatku czerwca. Roznica w wykonaniu zdjec to 3 m-ce.
Napiszcze mi prosze, czy widac przyrost.


Zdjecie z lewej strony- poczatek czerwca, z prawej- poczatek wrzesnia.

Z formy moich wlosow zdaje sobie sprawe. Dodatkowo sa napuszone, bo przed wykonaniem zdjecia niepotrzebnie je rozczesalam, ale wlasnie po to tu jestem i po to ta cala zabawa- oby do celu, nawet malymi kroczkami przy okazji uczac sie unikac wlosowych bledow ;)! Zastanawiam sie, jak moje klaczki beda wygladaly za rok i wlasnie miedzy innymi dlatego stworzylam tego posta, jak wytrwam chetnie przeczytam go jeszcze raz i zanalizuje, co przez ten rok udalo mi sie osiagnac. Mam nadzieje, ze do tego czasu przynajmniej czesciowo zrealizuje moje wlosowe cele J

Jak u Was to wyglada? Wyznaczylyscie sobie jakis punkt, do ktorego dazycie?

Pozdrawiam serdecznie,