wtorek, 29 października 2013

Wypadanie wlosow- znam przyczyne ;( Wyjazd do PL :)

Witajcie,

dzisiaj na szybko, poniewaz jestem w trakcie pakowania ;) Za chwile ruszamy w rodzinne strony, czeka nas co najmniej 7 godz. jazdy samochodem, ale po prawie 1,5 roku nieobecnosci chetnie odwiedze rodzinne miasto :) W PL odbiore tez kilka zamowionych przesylek z kosmetykami do wlosow, miedzy innymi ze sklepu KALINA, ktorym juz teraz jestem zachwycona :)
Otoz mimo, ze pozno zlozylam zamowienie, co rowna sie z tym, ze pieniadze nie mialy szans dotarcia na konto sklepu do dzisiaj, poprosilam o przysluge, a mianowicie szybsza wysylke, bez otrzymanej wplaty. Dostalam bardzo milego maila zwrotnego, sklep poszedl mi na reke bez zadnych problemow, za co jeszcze raz bardzo dziekuje :)!

Teraz mniej przyjemnie :( Jak juz pisalam w zeszlym tyg., odwazylam sie w koncu pobrac krew pod kontem tarczycy. Dzisiaj odebralam wyniki i niestety moje przypuszczenia sie potwierdzily- niedoczynnosc tarczycy, do tego braki w zelazie.
Juz wiem przynajmniej dlaczego wlosy tak wypadaja, ale czeka mnie teraz ustawianie hormonow, kolejne badania, itd. :(
Mam przynajmniej nadzieje, ze jak zaczne brak leki, wypadanie ktore meczy mnie juz 4 m-c ustanie.

Ok. uciekam, bo czas nagli ;) Po tak sensacyjnj wiadomosci przyda mi sie kilka dni urlopu ;)
Zaleglosci w Waszych postach nadrobie po powrocie :)

Pozdrawiam serdecznie,

niedziela, 27 października 2013

Farbowanie wlosow henna Khadi kolor jasny braz plus siemie lniane = brak przesuszenia wlosow po farbowaniu :)

Witajcie,

siemie lniane w pielegnacji wlosow stosuje w zasadzie prawie od poczatku mojej przygody z wlosomaniactwem. Zawsze docenialam jego cudowne dzialanie na moich klaczkach i skalpie, a przede wszystkim fakt, ze wysmienicie je nawilzalo. Z tego tez powodu przed moim drugim podejsciem do farbowania wlosow henna (henna raczej odzywia wlosy, a kolor jest skutkiem ubocznym), zaczelam sie zastanawiac, czy tego mega nawilzacza nie mozna tez uzyc w kontekscie z naturalna farba. Zalezalo mi oczywiscie glownie na tym, zeby uniknac przesuszenia wlosow po zastosowaniu ziol. Mimo, ze po pierwszej przygodzie z henna nie odnotowalam jakiegos jej negatywnego wplywu na wlosy, to jednak mialam obawy zeby i tym razem wszystko poszlo sprawnie.

Przypomnialo mi sie, ze czytalam kiedys u Anwen, jakie produktu mozna dodac do henny i jakie jest ich dzialanie. Rowniez na innych blogach spotkalam sie z farbowaniem henna z uzyciem siemienia lnianego, np. TUTAJ, a ten post u Arienai tylko mnie utwierdzil, ze tym razem zamiast wody, uzyje wywaru z ziarenek lnu ;)


Moja henne, kolor jasny braz zamowilam na niemieckim Ebayu. Calkowity koszt z wysylka to ok. 10 Euro. Nie jest to malo, jednak kupujac dwie drogeryjne farby np. Syoss, ktorych wczesniej uzywalam (potrzebowalabym takiej ilosci na pokrycie moich wlosow), zaplacilabym mniej wiecej tyle samo.


Henna Khadi, kolor jasny braz.


W opakowaniu oprocz mieszanki ziol, znalazlam tez instrukcje obslugi, czepek i rekawiczki (choc wolalam uzyc swojego zestawu ;)).




Sklad:

Indigo, Henna, Amla, Bhringaraj, Neem.



Przygotowanie henny:

Jako, ze bylo to dopiero moje drugie podejscie do henny Khadi, zupelnie zapomnialam, ze ilosc mieszanki jest spora i na moja dlugosc wlosow spokojnie moglabym uzyc tylko polowe sproszkowanych ziol. Na przyszlosc bede juz o tym pamietac, tym razem jednak wsypalam cale opakowanie do plastikowej miski, dodalam ugotowany wczesniej i lekko przestudzony wywar z siemienia (w ok. pol litra wody gotowalam na malym ogniu 2 lyzki ziarenek lnu przez 15 min.), zaczelam wszystko mieszac plastikowa lyzka i na tym etapie pojawily sie pierwsze problemy ;)

Niestety zel lniany bardzo trudno jest polaczyc z henna, a powstale grudki wymagaja energicznego mieszania (reka po jakims czasie odmawiala posluszenstwa ;)), badz rozgniatania ich. Uzyskanie w miare jednolitej konsystencji zajelo mi tym razem o wiele wiecej czasu, niz w przypadku polaczenia mieszaniny z sama woda. W koncowym efekcie nie wszystkie gruzdy zostaly rozpuszczone, jednak mimo tego nalozylam papke na oczyszczone dzien wczesniej szamponem z SLS wlosy.




Nakladanie:

Na tym etapie moj zachwyt wrocil ponownie ;)

Pamietam, ze kiedy aplikowalam henne pierwszy raz, mialam z tym spore problemy. Uzyskana w polaczeniu z woda masa, dosc szybko zastygala na wlosach, tworzac jakby skorupe. Bylo to mocno uciazliwe, kiedy chcialam pokryte juz mieszanina pasma wlosow przerzucic na drugi bok, zeby nalolyc farbe na dalsza ich czesc. Przy aplikacji tej wersji, nic takiego nie mialo miejsca. Papka pozostala do konca „miekka i elastyczna“, a wlosy bez problemu i wyrywania mozna bylo przekladac na wszystkie strony, co moim zdaniem bardzo ulatwilo aplikacje farby J

Kiedy juz cale klaczki zostaly solidnie pokryte, uformowalam na czubku glowy koczka, nalozylam na nie czepek, na to stary recznik i w takim stanie zostawilam henne na 2 godz. Czas trzymania farby na wlosach wg. zalecen producenta wynosi od pol do 2 godzin.

Niestety przy farbowaniu wlosow henna musimy liczyc sie z tym, ze o wiele bardziej brudzi wszystko wokol, niz jak to jest w przypadku farby chemicznej. Byc moze to ze mnie taka niezdara i pomoc innej osoby zminimalizowalaby ten efekt, jednak jak i przy pierwszym podejsciu, tak i teraz moja mieszanina poza wlosami walala sie doslownie wszedzie ;) Tyle dobrze, ze henne bardzo latwo jest zmyc zarowno z wlosow, jak i z innych przedmiotow ;)

Zmywanie:

Kiedy po uplywie 2 godzin zdjelam recznik i czepek z glowy bylam bardzo pozytywnie zaskoczona, poniewaz mieszanina nadal nie zastygla zupelnie, a wrecz przeciwnie nadal byla miekka. Wlosy moglam swobodnie i bez wiekszych problemow rozplatac z uformowanego na szybko koczka.

Zastosowalam sie do zalecen producenta i farbe z glowy zmylam wylacznie przy uzyciu wody. Troche to trwalo zanim splywala w miare czysta, choc do konca nie udalo mi sie uzyskac jej zupelnie przejrzystej, bez zielonkawego odcienia ;) Na wlosy nie nakladalam juz niczego az do nastepnego mycia, ktore az wstyd sie przyznac, ale wykonalam dopiero na 5 dzien, a dlaczego tak pozno, o tym napisze ponizej ;) Nalezy pamietac natomiast, ze wlosow nie nalezy myc szamponem po hennie przez ok. 48 godz.

Efekty:

Przede wszystkim niesamowity polysk wlosow J Ponadto mialam wrazenie, ze sa one na maksa odzywione, luski domkniete, na moje oko zostaly tez dosc mocno wygladzone.
Po raz kolejny udalo mi sie uniknac ich przesuszenia, co bylo moim glownym zamiarem, dodajac do henny wywaru lnianego.
Kolor jak dla mnie idealny- gleboki braz, jednak w swietle slonecznym dosc cieply. Po umyciu wlasciwym niewiele sie roznil od dnia w ktorym wlosy farbowalam.

Co mnie jednak najbardziej zaskoczylo i dlaczego nie mylam wlosow az tyle dni to fakt, ze moj mega swedzacy od dluzszego czasu skalp, przestal mnie nagle swedziec zupelnie. Zyskalam na glowie uczucie upragnionego ukojenia, a przez kilka dni spokoj psychiczny od zbuntowanej skory glowy ;) Ponadto, wlosy nie wymagaly mycia, skora glowy tez ok. bez przetluszczenia, mimo ze na co dzien wytrzymuje ok. 3, 4 dni max.

Ponizej zamieszczam zdjecie wlosow 2 dni po farbowaniu (wlosy jeszcze przed skroceniem ;))



Reasumujac:

Mysle, ze od tej pory tylko takim sposobem bede nakladac henne na wlosy, rozszerzajac ewentualnie grono dodatkow ;)

Minusy hennowania:

Niestety mimo plusow sa i minusy, ale jak dla mnie tak prozaiczne, ze raczej nie zrezygnuje z tej naturalnej pielegnacji i farbowania wlosow J

- Pierwszy i podstawowy minus, to oczywiscie dostepnosc henny Khadi. Mimo, ze na polkach kusi wiele innych, naturalnych farb, ta wydaje mi sie byc na tyle pewna, plus tyle pozytywnych opinii juz na jej temat czytalam, ze raczej z niej nie zrezygnuje.
- Kolejny minus to konsystencja, ktora sprawia, ze farba laduje gdzie popadnie w naszej lazience ;)
- Bardzo istotny minus (koloru jasny braz), jednak chwilowo moge na to przymknac oko to fakt, ze henna nie pokrywa moich naturalnych wlosow na odroscie (nie wiem jak poradzilaby sobie z siwulcami). 
- Ostatni, choc chyba najbardziej uciazliwy minus, to zapach henny. Blotny, typowo bagienny, ale do wytrzymania ;) Nie drazni i mozna sie przyzwyczaic, zwlaszcza za cene efektu koncowego ;)





Jak Wasze spostrzezenia po hennie? Uzywacie wylacznie Khadi, czy probowylyscie juz jakiej innej? Co dodajecie jeszcze do mieszanki ;)?
W zalaczonym wyzej poscie u Anwen sa fajne sposoby na ogolna trwalosc koloru, czy np. poglebienie czerwieni ;)

Pozdrawiam serdecznie,

 

czwartek, 24 października 2013

Upolowane w dm i nie tylko- maly, uroczy sklepik kusi coraz bardziej ;)

Witajcie,

konczy sie pazdziernik, czas wiec podsumowac nowe nabytki z tego miesiaca ;) O dziwo nie bylo tego wiele, ale i tak postanowilam, ze listopad zaczne od bana na zakupy :) Zwlaszcza, ze przede mna wyjazd do PL, wiec i tam pewnie cos wpadnie mi do koszyka ;) Masek, odzywek i szamponow chwilowo mam wystarczajaco, wiec listopad bedzie stal pod znakiem denkowania. Poza tym po listopadzie juz grudzien, urodziny za urodzinami, Swieta, sylwester, to zacisniecie pasa jak najbardziej wyjdzie mi na dobre ;D

Zaczne od zakupow w dm J

Nowa odzywka wpadla mi w rece. Mimo negatywnego nastawienia do mgielki z tej serii, postanowilam przetestowac jeszcze odzywke Balea Locken majac nadzieje, ze lepiej sie sprawdzi ;) Koszt 1,45 Euro., 200 ml.


Odzywka do wlosow Balea Locken.


Ostatnio mam wrazenie, ze moje wlosy polubily sie z maslem shea, wiec ta maska alverde, a raczej maslo, mocno mnie skusilo ;) Cena 3,45 Euro, 200 ml.



alverde maslo do wlosow.


Jako ze czlowiek juz nie jest taki mlody i piekny musi dbac tez juz mocniej o skore pod oczami ;) Stwierdzilam, ze zwykly krem to juz za malo i raz na jakis czas przydalaby sie porzadniejsza dawka witamin ;) O tym serum czytalam juz wiele pozytywnych opinii, wiec postanowilam je w koncu przetestowac na sobie.
Alverde serum pod oczy z jagodami goji, 3,95 Euro, 10 ml.

Przy okazji nie moglam przejsc obojetnie obok odzywki do rzes alverde Lash Booster ;) Podobno rzesy po jej systematycznym stosowaniu dostaja kopa i troche sie wydluzaja- zobaczymy ;) Koszt odzywki 4,95 Euro.



Alverde serum pod oczy z jagodami goji, alverde odzywka do rzes Lash Booster.



Oprocz tego udalo mi sie kupic lakier do paznocki w odcieniu jakiego dosc dlugo szukalam- uwielbiam brazy ;)
Manhattan 1,85 Euro.

Poza tym, niedaleko nas jest calkiem swojski, ruski sklepik J Juz od jakiegos czasu wpadalam tam w nadziei, ze uda mi sie zakupic w koncu olejek lopianowy. No i sie udalo ;)
Firma, nie pytajcie mnie jaka ;D, koszt 6,99 Euro, 100 ml.




Lakier Manhattan, olejek lopianowy.


W dm skusilam sie jeszcze na kilka maseczek do twarzy ;) Kazda z nich kosztowala ok 50 centow. Mimo, ze oficjalnie nie biore udzialu w akcji „pazdziernik miesiacem maseczek“ (jeszcze raz dziekuje za zaproszenie Dorota J), postanowilam ze dolacze do niej w pieleszach domowego zacisza i kilka razy zastosuje jakas maske na twarz. Oczywiscie mimo, ze pazdziernik dobiega konca, do dzis dnia nie udalo mi sie wykorzystac zadnej z  nich ;)

Do masek z dm na zdjeciu podlaczylam probke maski do wlosow lavery- 1,49 Euro, 25 ml.. Kupilam ja beda w moim od niedawna ulubionym uroczym sklepiku, ktory znajduje sie w centrum miasta, jednak w uliczce w ktorej nie spodziewalam sie, ze taki sklepik moze sie znajdowac ;)



Maseczki Lavera i Balea.


Odkrylam go przypadkowo juz jakis czas temu i bardzo mnie to cieszy. Asortyment moze nie jest powalajacy (sklepik jest dosc maly), ale oferuje sporo kosmetykow naturalnych, w dodatku znanych, renomowanych marek.




Przede wszystkim nabylam tam szampon o ktorym slyszalam juz jakis czas temu i bardzo mnie kusil, a mianowicie szampon do suchej i wrazliwej skory glowy firmy Logona, koszt 7,99 Euro, 250 ml. Uzywam go od niedawna i mam nadzieje, ze dzieki niemu moj skalp w koncu przestanie sie buntowac. Wczesniej mialam wersje szamponu pokrzywowego, ale jak dla mnie dosc mocno platal wlosy, co oczywiscie po uzyciu odzywki wracalo do normy, jednak jako ze uzywam odzywki od ucha w dol, zwyczajnie mi to przeszkadzalo. Bardzo podoba mi sie to, ze rozne wersje tych szamponow (jak i innych kosmetykow) mozna tam kupic jako probki. Pewnie jeszcze zdecyduje sie na wyprobowanie jakiegos innego myjadla.


Szampon Logona Sensitiv.


Pani w sklepiku byla tak mila, ze do zakupu dolozyla mi gratisowa probke firmy Cattier peelingu z biala glinka, oraz maseczki na twarz (troche mi sie ich w tym m-cu uzbieralo ;)), z rozowa glinka, nic tylko testowac ;)


Peeling i maseczka Cattier.


To tyle z moich upolowanych nowosci :) Maseczki chyba pojda w ruch dopiero w listopadzie ;)
Jak tam z Waszymi zapasami kosmetycznymi ;)?

Dzisiaj po wielu latach nabralam mega odwagi (znaczy nabieralam jej od tygodnia ;)) i w koncu poszlam na pobranie krwi. Samo pisanie o tym napawa mnie o dreszcze i slabosci ;) Jakos poszlo, mila Pani (zreszta Polka), piec razy pytala czy wszystko ok, bo takich plam na ciele z wrazenia dostalam ;D Teraz tylko czekac do poniedzialku na wyniki i jak beda ok. (taka mam nadzieje), trza robic termin do dermatologa, bo wypadanie wlosow ani na moment nie ustaje :/

Z nowosci w temacie wlosow to jeszcze tyle, ze o 17 mam umowiona wizyte fryzjerki J! Poczatkowo 7 cm., ktore chcialam podciac zmienilo sie na 4 ;) Ile pojdzie w koncowym efekcie zobaczymy. 3majcie kciuki J!

Pozdrawiam serdecznie,





wtorek, 22 października 2013

Odzywka Balea, Oil Repair Express Kur do wlosow suchych i ekstremalnie zniszczonych. Dla odmiany bedzie mega pozytywnie ;)

Witajcie,

jak juz pisalam w tym poscie na ta odzywke trafilam zupelnie przypadkowo- kupujac jej probke bylam pewna, ze nabywam kolejny zabezpieczacz do koncowek ;) Przypadkowo tez wygrzebalam ja z zakamarkow szuflady, dostalam olsnienia i zaczelam testowac ;) 20 ml. tubeczka starczyla mi na 3 uzycia (nakladam odzywki od ucha w dol). Po tych trzech spotkaniach bliskiego stopnia z tym produktem stwierdzilam, ze dlugo sie bez niego nie obejde i przy pierwszej, nadarzajacej sie okazji kupilam normalna- jak mi sie wtedy wydawalo,  wersje Oil Repair. Po kilku myciach stwierdzilam jednak, ze cos jest nie tak... Jej dzialanie bylo bardzo fajne, niby wszystko bylo ok.,  ale nie byl to ten sam zachwyt, ktory czulam po uzyciu “probki”.


Balea, odzywka Oil Repair.

Wzielam wiec pod lupe odzywke, spojrzalam na sklad i sie lekko mocno zdziwilam ;) Otoz odzywka skladowo roznila sie od tej malej tubeczki, ktora mialam wczesniej, a glowna i chyba najbardziej istotna roznica wynikala z tego, ze 200 ml. wersja nie zawierala masla shea w skladzie ;)





Po tym odkryciu pobieglam oczywiscie do dm, zeby przyjrzec sie dokladnie tej mniejszej wersji. Moje zdziwienie bylo wielkie, poniewaz rzeczywiscie mala tubeczka zawiera maslo shea. Opakowanie nie rozni sie niczym innym niz wielkoscia, seria jest ta sama, oferowany przez producenta olejek arganowy rowniez zacheca w obu przypadkach do kupna ;) Jedyne co jest rozniace i na co wczesniej nie zwrocilam zupelnie uwagi to fakt, ze normalna wersja to Oil Repair odzywka, natomiast wersja mini zwie sie w przetlumaczeniu Oil Repair terapia ekspresowa ;)




Niestety z wersji ekspresowej, nie ma w sprzedazy (przynajmniej w dm w naszym miescie), odzywek wiekszych niz 20 ml. pojemnosci ;( Zachwycona jednak jej dzialaniam, postanowilam nabyc kilka mniejszych i uzywam je zamiennie z wersja bez masla shea ;)


Balea, Oil Repair Express Kur:

- Bez silikonow,
- natychmiastowa pomoc dla ekstremalnie zniszczonych wlosow,
- produkt polecany przez fryzjerow,
- przeznaczony do wlosow ekstremalnie zniszczonych i wyszuszonych.


Kosmetyk znajduje sie w miekkiej, elastycznej, malutkiej tubce, z ktorej dosc latwo go wydobyc. Wielkosc oczywiscie w tym przypadku moze sprawiac problemy, tubka nie jest taka poreczna do trzymania w dloni, jak normalna wielkosc kazdej innej odzywki, ponadto ostatnia aplikacja bywa dosc problematyczna- ciezko kosmetyk wygrzebac.
Konsystencja dosc gesta, jak dla mnie idealna, porownywalna do kremu. Na mojej dlugosci wlosow ilosc odzywki wystarczy na 3 aplikacje.
Zapach powala J! Slodki, cukierkowy, waniliowy, ale delikatny, zarazem delikatnie intensywny- cud, miod, orzeszki ;) Co najwazniejsze, utrzymuje sie dlugo na wlosach!



Balea, Oil Repair Express Kur.



Opis producenta:

Opisu jako takiego brak, tylko przod opakowania informuje nas o tym, o czym pisalam juz wyzej ;)

Dzialanie:

Ta odzywka, choc mysle, ze bardziej ja mozna nazwac serum, podbila moje serce i wlosy ;) Ladnie je dociaza, ale absolutnie nie obciaza, wlosy sa miekkie, nawilzone, blyszczace. Jednoczesnie sypkie, absolutnie nie napuszone, wygladzone J

Jest to dla mnie dosc mocnym zaskoczeniem, bo jakis czas temu, jeszcze na poczatku mojej przygody z wlosomaniactwem, moje wlosy nie lubily sie za bardzo z olejem arganowym. Musze pomyslec nad kolejnym podejsciem do olejowania tym specyfikiem ;)

Wydajnosc:

Co do wydajnosci, jak juz pisalam jest bez szalu, niestety ;( Przy oszczednej ilosci produkt wystarczy mi na 3 uzycia od ucha w dol. Nie byloby to tragiczne, gdyby nie fakt, ze piszac tamtego posta, troche nieswiadomie zanizylam cene probki i jak sie okazalo, za tak niewielka pojemnosc trzeba w dm zaplacic  95 centow.
Jak na odzywke firmy Balea, nie jest to malo. Ponadto do regularnego jej stosowania cena wychodzi dosc wysoka, w przeliczeniu objetosciowym kosmetyku. Ja chwilowo uzywam jej dosc czesto, bo zwyczajnie zachwycilo mnie jej dzialanie, ale mysle, ze z czasem troche przystopuje ;) Moim zdaniem, warto jednak wydac kilka euro i jesli jest mozliwosc zrobic sobie zapas ;) Na pewno odzywka przyda sie przed jakims wazniejszym wyjsciem, czy na dni kiedy nasze wlosy odmawiaja wspolpracy na kazdym gruncie i zwyczajnie maja kaprysy ;)

Jestem bardzo ciekawa, czy w innych dm nie mozna dostac tej malej wersji w ilosciowo wiekszym opakowaniu. Jesli wiecie cos na ten temat, dajcie znac koniecznie J

Pozdrawiam serdecznie,



 

wtorek, 15 października 2013

Balea, odzywka b/s Locken Power Spray. Moja, niekoniecznie pelna zachwytow opinia ;)

Witajcie,

dzisiaj nowy post z serii jakie kosmetyki z dm kompletnie mi nie pasuja ;)
Jak i wszedzie zdarzaja sie buble, badz zwyczajnie nie kazdemu dany produkt bedzie odpowiadal. Tak tez u mnie jest w przypadku tej mgielki.


 Balea Locken Power Spray


 Balea Locken Power Spray:

- bez splukiwania,
- bez silikonow,
- zdefiniowane, pelne sprezystosci loki,
- z systemem utrwalania,
- produkt polecany przez fryzjerow,
- do wlosow kreconych i falowanych.

Kosmetyk ten kupilam w dm, niestety nie pamietam za jaka sume, bo bylo to juz dosc dawno temu ;) Podejrzewam jednak, ze nie byl drogi i pewnie jego koszt wyniosl ok. 2-3 Euro, za pojemnosc 150 ml.

Plastikowe opakowanie jest bardzo poreczne, idelanie miesci sie w dloni. Psikacz dobrze rozpyla i nie zacina sie. Zapach jest dosc intensywny, jak dla mnie moze nawet zbyt mocno, ale na szczescie nie utrzymuje sie dlugo na wlosach.


 Balea Locken Power Spray


Opis producenta:

Nawilzajaca i i pielegnujaca formula nadaje wlosom sprezystosc i jedwabisty polysk, oraz naturalnie sprezyste loki. Przywraca forme zmeczonym falom. Nawilza i perfekcyjnie definiuje skret. Loki sa pelne sprezystosci i elastycznosci.
Produkt przebadany dermatoligocznie.

Sposob uzycia:

Rozpylic odzywke na wilgotnych wlosach. Nie splukiwac. Wyszuszyc szuszarka lub pozwolic wlosom samodzielnie wyschnac. Ulozyc fryzure.




Efekty:

Niestety bardzo sie rozczarowalam ta mgielka. Wprawdzie moje wlosy nie sa ani mocno krecone ani nie posiadam jako tako loczkow, jednak po uzyciu odpowiednich olei potrafia  ladnie i mocno sie falowac (kilkakrotnie juz widzialam u siebie rulonika ;D).
Mialam nadzieje, ze dzieki tej odzywce skret bedzie bardziej zdefiniowany, a wlosy zyskaja miesistego wyrazu. Nic z tych rzeczy ;(!

Po rozpyleniu mgielki na moich wlosach, staja sie one szytwne, szorstkie, wrecz niemile w dotyku. Nie dziala ona u mnie tez w taki sposob, ze utrzymuje, czy stylizuje skret. Wrecz przeciwnie, klaczki sa jakby obciazone, zaczynaja smetnie zwisac, mialam nawet wrazenie, jakoby odzywka je sklejala. Ponadto po kilkakrotnym zastosowaniu zauwazylam, ze koncowki sa bardziej przeszuszone (byc moze proteiny tak na nie zadzialaly). Probowalam ja nakladac i na mokre i na suche wlosy, za kazdym razem efekt byl taki sam.

Tej mgielce, mimo ze jest prawie pelna podziekowalam i odstawilam ja na blizej nieokreslone czasy. Byc moze moje wlosy kiedys zmienia porowatosc i lepiej bedzie im sluzyc, choc zanim do takiego cudu dojdzie, kosmetyk pewnie straci termin waznosci ;)


 Balea Locken Power Spray


Zastanawiam sie nad stworzeniem u siebie kacika wymian, jednak zdaje sobie sprawe, ze wysylka do Niemiec wynosi sporo. Np. za zamowione “pijawki”, wyslane listem poleconym priorytetowym (w kopercie bombelkowej), zaplacilam 18,50. Gdyby ktos jednak byl chetny na wymiane jesli chodzi o ta odzywke, to zapraszam na priv. Byc moze niedlugo pojawi sie u mnie etykieta rzeczy mi nie pasujacych, ktore chetnie powierze komus innemu ;)

Mialyscie kiedys ta odzywke? Znacie jakies pozytywne opinie na jej temat?

Pozdrawiam serdecznie,


piątek, 11 października 2013

Wrzesniowo, pazdziernikowe wspominki.

Witajcie,

od dluzszego czasu nosze sie z zamierem stworzenia u siebie nowej etykiety, gdzie bede wrzucac prywatne zdjecia z danego okresu. Bardzo podobaja mi sie takie posty u innych, lubie ogladac ich foty, a jako zapalona milosniczka fotografii zdecydowalam, ze i u mnie nie moze zabraknac tego typu wpisow zdjeciowych ;) Niestety jakosciowo zdjecia nie sa najlepsze, poniewaz przewaznie robione byly telefonem. Mam jednak w zamiarze czesciej zabierac ze soba aparat, wiec z czasem ich jakosc powinna sie poprawic ;)

Zapraszam do ogladanie :)




1. Zwyczajna tecza (widok sprzed domu), a ile radosci moze dac czlowiekowi chwila spokoju, w ktorej      takie zjawiska podziwia ;)
2. Mocca tort, niestety nie mojego wykonania, ale za to smakowal mi wysmienicie.
3. Ulubiona salatka w Extrablatt ;)
4. Kolory jesieni.




1. Jesien na naszej ulicy.
2 Katedra sw. Piotra i Najswietszej Marii Panny w Köln.
3. Nasze miasto noca ;)
4. Widok na Köln z wiezy Katedry.






1. To nie posagi ;) (Köln).
2. Ktos chetny na przejazdzke nad miastem ;)? (Köln).
3. Nowy czlonek rodziny- Mucki :)
4. Wlascicielka Muckiego, moja zdolna Corka ;)




1. W „Dolinie Bobrow“ mozemy spotkac takie oto zwierzeta J
2. Lawka zacheca nas do odpoczynku, choc chyba bardziej do robienia zdjec ;)
3. Apetyczny grzybek wyrosl nam na drodze ;)
4. Ja na tle twierdzy Wewelsburg.

Lubie wracac do takich zdjec, zwlaszcza w tak paskudna pogode, jaka nas nawiedza juz od kilku dni ;)
Na koniec jeszcze cos optymistycznego, z serii wyszukane w sieci J



Pozdrawiam serdecznie,





 


 










poniedziałek, 7 października 2013

Polroczna pielegnacja moich wlosow, podsumowanie :)

Witajcie,

we wrzesniu minelo pol roku od momentu wystapienia u mnie symptomu lekkiego szalu wlosowego, zwanego potocznie wlosomaniactwem ;)
Kwiecien 2013 byl dla moich wlosow miesiacem przelomowym. Dostalam olsnienia, ze mozna je wysmarowac najzwyklejsza oliwa z oliwek, zaczelam szukac po necie czego by jeszcze do niej dolozyc zeby urozmaicic miksture, trafilam na wizaz, blogi, wsiaklam i oczywiscie przepadlam w swiecie, o ktorym wczesniej nie mialam pojecia ;)
Jesli macie ochote przeczytac o historii moich wlosow sprzed etapu wlosowego szalu, zapraszam tutaj.


Te pol roku intensywnej pielegnacji zlecialo bardzo szybko. Z drugiej strony jest to az pol roku, a do wymarzonego celu niestety, ale coraz blizej mi nie jest ;( Wszystko przez utrate sporej ilosci wlosow, ktore jak co roku w okresie letnim “postanowily sobie” emigrowac. Szkoda tylko, ze “postanowily” tez zahaczyc o sezon jesienny :/
Ten nieprzewidziany przeze mnie wczesniej etap poskutkowal tym, ze ostatnia, najdluzsza, a zarazem najrzadsza warstwa moich klaczkow, przerzedzila sie jeszcze bardziej (nie chce nawet wstawiac zdjec, bo sama nie moge na to patrzec), i zeby wyrownac wlosy do nastepnej i obciac te wiszace najdluzsze straki, musze pozbyc sie co najmniej 7 cm. z dlugosci :(
Zawsze bylam raczej przeciwna skracaniu wlosow na poczatku walki o dlugosc o czym pisalam tutaj, jednak z czasem moj poglad nieco sie zmienil...

Chyba jednak lepiej jest wyrownac poczatkowo cieniowanie (jesli i tak mamy taki zamiar), bo pozniej- tak jak w moim przypadku, kiedy polowa tych najdluzszych wlosow wyleci, nastepuje bardzo duze rozczarowanie, ze sa juz tak cudownie dlugie, a sciac je i tak trzeba, bo mimo dlugosci, mimo braku jakis wiekszych zniszczen takie wiszace, pojedyncze straki prezentuja sie koszmarnie ;(  Oczywiscie nie mozna zakladac czarnego scenariusza u wszystkich, ale w moim przypadku niestety do takiej sytuacji doszlo :( Bardzo zaluje, ze wczesniej tego nie przewidzialam, zanim jeszcze zaczelam porzadnie mieszyc centymetry, bo teraz nie bylabym moze az do tego stopnia rozczarowana ...

Wracajac do minionego okresu, mysle, ze duzo juz sie nauczylam- jak dbac o wlasne wlosy, czy jak sie z nimi obchodzic, ale tez wiele jeszcze przede mna. Przetestowalam sporo produktow, znalazlam swoje ulubione. Bywaly jednak tez i momenty, w ktorych mialam serdecznie dosc i chcialam zrezygnowac... Glownie po przeproteinowaniu, czy przede wszystkim przez to wypadanie. Na szczescie, chec posiadania pieknej czupryny zwyciezyla ;)

W jakiej formie sa obecnie moje wlosy i skalp?

Nie jest tragicznie, tak jak bylo kiedys. Przez te pol roku, nauczylam sie je nawilzac, odzywiac, itd. Glowna zasluge stanu takiego w jakim sa w chwili obecnej, zawdzieczam oczywiscie olejowaniu, jednak nie umniejszam tez roli siemienia lnianego, ale o tym pisalam juz tu.
Bardzo mnie tez cieszy, ze dzieki pielegnacji w duzym stopniu opanowalam ich puszenie sie. Ponadto, oczywiscie zyskaly na blasku, udalo mi sie tez wyhodowac sporo nowiusienkich wloskow ;)
Zauwazylam tez, ze im dluzsze sa moje wlosy, tym ciezej mi nad nimi zapanowac ;) Szybciej sie rozprostowuja (ten efekt to dla mnie zupelna nowosc), solidne podciecie pewnie wyjdzie im tylko na dobre ;) Z nauke skretu chwilowo odpuszczam, mimo ze juz probowalam kilkakrotnie z zelem lnianym, bo zwyczajnie przez wypadanie boje sie wlosow dotykac, mietolic, tarmosic, itd.

Niestety ostatnio dosc czesto powtarza sie u mnie swedzenie skory glowy, gdzie juz od dluzszego czasu nic na skalp nie nakladam, wlasnie zeby uniknac podraznien (poczatek lata dla skalpu byl tragiczny). Zastanawiam sie, czy nie ma to zwiazku z miesiecznym stosowaniem balsamu przeciw wypadaniu wlosow z enzymami pijawki lekarskiej KLIK, teoretycznie jednak od poczatku kuracji skalp dobrze go tolerowal.

Reasumujac:

Po polrocznym okresie, moje wlosy na dlugosci sa w calkiem- jak na nie, niezlej formie. Rozdwojone konce czasami wylapie, ale to nic w porownaniu do tego, jak bylo kiedys. Biale kropeczki raczej sie nie zdarzaja ;) Skalp natomiast buntuje sie nie wiadomo przed czym i przysparza mi wiele flustrujacych momentow, a ja niebardzo juz mam pomysl jak mu dogodzic ;/
Co do przyrostu, to obserwuje mniej wiecej od ostatniego podciecia wlosow (2 maj 2013) i przez te 5 m-cy urosly tylko 7 cm., ktore teoretycznie od samego poczatku zamierzalam obciac ;(  Ostatnio byl skok, wiec mam nadzieje, ze i w tym miesiacu klaczki troche “podgonia”.

Co zmienilo sie w mojej pielegnacji, badz czego nie opisalam wczesniej na blogu.

Coraz czesciej zdarza mi sie uzywac kosmetykow z silikonami, ktore nie wywoluja juz u mnie efektu puchu, jak kiedys. Wybieram jednak te lekkie silikony, latwo usuwalne, badz odparowywujace.
Ponadto, jeszcze na poczatku lata, stosowalam z powodzeniem plukanki z pokrzywy i skrzypu polnego. Lniana (dla mnie pobija wszystkie) stosuje do dzis dnia :) Poczatkowo kazda z nich serwowalam wlosom oddzielnie (przy kazdym myciu inna), z czasem wszystkie polaczylam i ta mieszanine stosowalam do ostatniego plukania. Nie wyszuszaly mi klaczkow, bardzo je nablyszczaly, efekt byl naprawde niesamowity, jednak od momentu kiedy pojawily sie problemy ze skalpem, pokrzywe i skrzyp stosuje sporadycznie, bojac sie dodatkowego przeszuszenia skory glowy (choc do konca nie wiem, czy moje obawy sa sluszne? Po podraznieniu zrazilam sie i od tamtej pory nie zainteresowalam sie wiecej tematem).

Czego aktualnie uzywam do pielegnacji wlosow.

Niezmiennie myje wlosy metoda OMO,
gdzie do pierwszego O uzywam rozowej odzywki Isana.

Szampony:

Nadal z powodzeniem uzywam “ulepszonego” babydreama (KLIK), do oczyszczenia natomiast Schauma Cotton Fresh z bawelna i ekstraktem z aloesu.


Babydream, Schama.

Odzywki do splukiwania:

Mam swoje 3 ulubione, ktore stosuje zamiennie ;) Balea oil repair, Garnier natural beauty mleko waniliowe i papaja (opis), alverde hibiskus i aloes.


Balea oil repair, Garnier natural beauty mleko waniliowe i papaja, Alverde hibiskus i aloes.


Maski:

Obecnie uzywam klasyka, czyli Glorie do wlosow suchych, zniszczonych i farbowanych, Balea figi i perly, alverde awokado.


Glorie do wlosow suchych, zniszczonych i farbowanych, Balea figi i perly, alverde awokado.


Zabezpieczenia koncowek:

Sporadycznie (przewaznie przed jakas wieksza wyprawa- basen, silny wiatr, itd.), uzywam serum Garnier Fructis. Na co dzien jednak jest to nadal ukochany olejek alverde migdal i argan.


Serum Garnier Fructis, olejek alverde migdal i argan.


Odzywki bez splukiwania:

Posiadam dwie ulubione. Do silikonowych nowosci dolaczyla przypadkowo kupiona odzywka b/s Ziaja, oraz moj najnowszy nabytek odzywka b/s Balea mango + aloes (za jakis czas pojawi sie recenzja na jej temat ;))


Ziaja, Balea mango + aloes.

Mgielki:

Alverde aloes i hibiskus, oraz raz na kilka m-cy Gliss Kur oil nutrive- dla mnie mgielka idealna ;)


Alverde aloes i hibiskus, Gliss Kur oil nutrive.


Oleje:

Ulubiony zestaw: oliwa z oliwek, jojoba, migdalowy, lniany i ostatni nabytek olej z orzecha wloskiego (nie przetestowalam go jeszcze na tyle, zeby moc o nim cos wiecej napisac).



W miedzyczasie w mojej pielegnacji pojawiaja sie jakies inne kosmetyki, ktore chce zdenkowac, badz nie sa dla moich wlosow az tak dobre w dzialaniu, ale o nich systematycznie bede pisac na blogu ;)
Poza tym, po akcji u Anwen, sprobowalam olejowac wlosy na odzywke (rozowa Isana) i jestem niesamowicie zachwycona tym sposobem :)

Jakie sa moje plany na najblizsze miesiace?

Mam nadzieje, ze nie strace wszystkich wlosow na glowie, wypadanie ustanie, a ja od nowa bede mogla sie cieszyc codzienna pielegnacja :) Dopoki nie wyrownam przynajmniej w jakiejs czesci wlosow, nie bede dodawac postow podsumowywujacych dany miesiac, bo zwyczajnie ja sama na moje rzadzizny nie moge patrzec ;)
Mysle, ze szybciej zdecyduje sie na sciecie niz poczatkowo planowalam, ale jesli juz, to na pewno sie tym pochwale na blogu, badz poprosze Was o wsparcie mentalne i pocieszenie ;)

Od tego miesiaca namietnie pije... DROZDZE :D Wiedzialam, ze i na mnie kiedys przyjdzie pora ;) Tragedii nie ma, ulepszam je sobie dodajac do polowy kubka soku marchewkowego. Tym sposobem mam nadzieje poprawic tez koloryt cery ;)
Caly czas namietnie leca pijawki na skalp, dodatkowo zaczelam wcierac kozieradke, ale po poscie u Aliny, postanowilam sprobowac z tymiankiem. O efektach oczywiscie napisze po co najmniej miesiecznej kuracji.

To chyba juz wszystko, co moge “wrzucic” do posta podsumowujacego moja polroczna pielegnacje J Jestem z siebie dumna, ze tyle wytrwalam ;) Na koniec dla porownania zalaczam zdjecie wlosow z maja i wrzesnia 2013. Moze niezbyt dokladnie wlosy na nim widac, ale jakies podsumowywujace zdjecie musi byc ;) ! Wszystkie wlosy zarzucone na jeden bok, dlatego nie wydaja sie az takie rzadkie, choc przy glowie tragedii nie ma, to od polowy dlugosci zaczyna sie masakra- nic tylko sciac wlosy do ramion ;)


 
Po lewej zdjecie z maja, po prawej z wrzesnia 2013.


Co slychac u Waszych wlosow, nie przysparzaja Wam problemow ;)?

Pozdrawiam serdecznie,