poniedziałek, 30 grudnia 2013

Ulubiency mijajacego 2013 roku, oraz zyczenia: Szczesliwego Nowego Roku :)

Witajcie,

wiele z Was pokazala juz swoich ulubiencow mijajacego roku 2013, wiec i ja postanowilam w tym przedostatnim dniu sie zreflektowac i przedstawic Wam “moje” male odkrycia ;)

Jesli chodzi o kosmetyki, znalazlam kilka perelek, ale postanowilam wyroznic tylko jeden produkt.  Dlaczego tylko jeden? Poniewaz sporo ich bylo, a ten konkretny przyczynil sie do tego, ze moja skora glowy nieco odpoczela J Mowa oczywiscie o szamponie. Niby taka zwyczajna rzecz, a jednak bardzo wazna w pielegnacji wrazliwych skalpow i mysle, ze ma ogromne znaczenie to, zeby trafic na myjadlo, ktore nam calkowicie odpowiada.


Wszem i wobec pragne zatem oglosic, ze moim bezdyskusyjnym ulubiencem 2013 zostal szampon Age Energy z bio kofeina i owocami goji, firmy Logona J, ktory idealnie wspolgra z mocznikiem, ale o tym nizej ;)

Logona, Szampon Age Energy z bio kofeina i owocami goji.


Teraz czas na liste ulubiencow moze nie bezposrednio kosmetycznych, jednak w duzym stopniu, i dla mnie wrecz niezastopionych w codziennej pielegnacji wlosow. Kolejnosc bedzie przypadkowa, no moze prawie ;)

1. Oczywiscie siemie lniane- jestem 6 x na TAK J!

Nasionka siemienia lnianego.

Jak juz nieraz pisalam, w tych niepozornych ziarenkach tkwi sila ;)! W pielegnacji czupryny uzywam go na wiele sposobow, TUTAJ opisywalam swoj ulubiony ;)

2. Rownie wazne dla mnie odkrycie 2013, to henna do wlosow firmy Khadi.

Henna Khadi.

Uzywam jej juz ok. pol roku i wiem, ze nieszybko sprobuje jakiejkolwiek innej farby ;) Byc moze sam proces koloryzacji nie jest tak przyjemny, jak w przypadku farb drogeryjnych, jednak efekt koncowy jaki udaje mi sie uzyskac, jest wart kazdego “poswiecenia” J Poza tym, dla mnie rownie wazna sprawa jest fakt, ze henna lagodzi na kilka dobrych dni moj skalp... Wiecej o hennowaniu i sposobie, dzieki ktoremu unikniemy przesuszenia wlosow pisalam juz w TYM poscie.

3. No i czas na kolejnego ulubienca. Pewnie nie bedzie dla Was zaskoczeniam, jak do tej listy dolacza...           drozdze :D ?

Drozdze "Babuni".

Moje achy i ochy na ich temat wystarczajaco juz opisalam w TYCH postach ;) Wspomne tylko raz jeszcze, ze jest to jak dotychczasz jedyny “suplement”, dzieki ktoremu moje wlosy rosna jak szalone (jak na ich mozliwosci ;)).


Mysle, ze tutaj juz moglabym zakonczyc te liste, jednak chcialam przedstawic jeszcze kilku “reprezentantow”, ktorych dzialanie odkrylam stosunkowo niedawno, ale wiem, ze zostana ze mna na dluzej i jestem z ich odkrycia rownie mocno zadowolona J

4. Mleczko pszczele w glicerynie.

Mleczko pszczele w glicerynie.

Ten polprodukt, o ktorym pisalam TUTAJ uwazam za genialnosc duzego formatu. Jego wlasciwosci nawilzajace i wygladzajace sprawdzaja sie na moich klaczkach idealnie. Dodany do jakiejkolwiek maski, robi z niej dobrze dzialajacy kosmetyk.

5. Plukanka z wykorzystaniem octu jablkowego ;)

Ocet jablkowy ;)

Pewnie Was tym zaskocze, zwlaszcza ze nie ustaja moje zachwyty nad siemieniem lnianym, wiec i plukanka z wykorzystaniem wywaru lnianego. Jedna i druga ma swoje zalety. Do octowej rowniez przekonalam sie stosunkowo niedawno, ale potrafie docenic jej dzialania na mojej czuprynie, czyli domkniete luski, wlosy bardziej wygladzane i lsniace. Przygotowuje ja w proporcjach: 1 litr ostudzonej, przegotowanej wody + 1 lyzka octu jablkowego.

6. Ostatni “nieboraczek”, ale mam wrazenie, ze w przyszlym roku moze znalezc sie w pierwszej trojce “bohaterow”, kolejny polprodukt-  mieniacy sie cudownie swiecacymi drobinkami w swietle, mocznk.

Mocznik.

Zapomnialam Wam wspomniec przy okazji TEGO posta, ze to iz od jakiegos czasu stan mojego skalpu ulegl poprawie, jest nie tylko zasluga zmiany szamponu, ale rowniez wlasnie i mocznika J Zaczelam dodawac go w proporcji “szczypta” do myjadla i rzeczywiscie od tego momentu skora glowy jest przede wszystkim bardziej nawilzona. Swedzenie wprawdzie nie ustalo zupelnie, ale poprawa jest znaczna.


Na koniec mojego malego podsumowania, pragne Wam zlozyc zyczenia:

Szampanskiej zabawy sylwestrowej, oraz dobrego startu w nowy, 2014 rok.  Oby nadchodzacy rok byl jeszcze lepszy niz poprzedni i przyniosl wiele sukcesow na gruncie prywatnym, zawodowym i blogowym ;) Przede wszystkim jednak, zycze wszystkim duzo zdrowka J!


Pozdrawiam serdecznie,



niedziela, 29 grudnia 2013

Emulsja na sucha i swedzaca skore glowy Emolium + masc Clotrimazolum/Clotrimazol. Czy pomogly?

Witajcie,

jak juz pisalam w aktualizacji, moja swedzaca skora glowy pod koniec listopada i na poczatku grudnia osiagnela swoje meritum. Pokladalam wiec wielkie nadzieje w sprowadzonej z PL emulsji Emolium, a krem Clotrimazolum, ktory dostalam bez problemu w niemieckiej aptece pod nazwa Clotrimazol (koszt ok. 2 Euro), postanowilam sprobowac, zeby wykluczyc ewentualne drozdzaki.

Clotrimazolum jest jednym z najbardziej uniwersalnych leków przeciwgrzybicznych. Z całą pewnością znany jest on większości kobiet, bowiem choroby grzybiczne są jednymi z najbardziej powszechnych i często dotykają właśnie panie. Najczęściej na wszelkie dolegliwości związane z drożdżakami i grzybami lekarze przypisują właśnie Clotrimazolum.”


Masc Clotrimazol, Emulsja do suchej skory glowy Emolium.

Eksperyment szybko spalil na panewkach, poniewaz po masci wlosy lecialy garsciami (jeszcze bardziej niz to mozliwe), a skalp “zachowywal sie” jakby byl zapalony. Zrobilam kilka podejsc do tego leku, jednak za kazdym razem efekt byl podobny, wiec masc “powedrowala” do szuflady. Mam nadzieje jednak, ze nie nabawie sie dolegliwosci przez ktore musialabym po nia jeszcze kiedys siegac ;)  

Emolium dotarlo do mnie nieco pozniej, juz kiedy odstawilam Clotrimazol. Zamowilam je w internetowej aptece Slonikzaplacilam ok 24zł / 100ml. Apteke bardzo polecam- swietny kontakt, bezproblemowa, tania wysylka do Niemiec.
Z nowym zapalam zaczelam trzec emulsje w lepetyne. Po kilku dniach stwierdzilam jednak, ze dla mnie moze byc ona jedynie doraznym ratunekiem.

Opis:

Emulsja na sucha skore glowy Emolium to kompletny emolient zalecany do pielegnacji i nawilzania wrazliwej, suchej, sklonnej do podraznien skory glowy. Intensywnie nawilza, wiazac wode w skorze i ograniczajac jej utrate. Doglebnie odzywia skore i stymuluje jej regeneracje. Lagodzi podraznienia i swiad.

Emulsja na sucha skore glowy Emolium.

Moja opinia:

Po nalozeniu emulsji na skore glowy, poczatkowo czulam pieczenie, swedzenie wzbieralo na sile, ale po jakims czasie rzeczywiscie odczuwalam lekkie ukojenie. Jak sie okazalo tylko na kilka godzin.
Niestety, po kazdej takiej aplikacji, nad ranem budzil mnie znowu uporczywy swiad, a nastepnego dnia skalp zachowywal sie podobnie. Mialam wrazenie jakby skora glowy byla czyms oblepiona, czy niedomyta i wlasnie dlatego miedzy innymi swedziala, mimo iz wydawalo mi sie, ze emulsja dobrze sie wchlania. Ukojenie rzeczywiscie bylo, ale pozniejszy efekt zdwojonego swedzenia, plus dyskomfort na lepetynie, nie przekonal mnie do tej odzywki. Sprawdzila sie w te dni, w ktore mylam glowe, jednak jako ze robie to co 3, 4 dni, nie bylo zwyczajnie mozliwosci, zeby  w moim przypadku stosowac emulsje codziennie.
Nie chcialam przestawiac sie na to, zeby kazdego dnia myc lepetyny, skoro zarowno skalp, jak i wlosy nigdy tego nie potrzebowaly i na szczescie nadal nie potrzebuja.
Obecnie emulsje stosuje jedynie w dni, kiedy wiem, ze wieczorem bede myla glowe, choc i bywa, ze czesto o niej zapominam ;)

Emulsja na sucha skore glowy Emolium.

Wiem, ze wielu osobom pomogla ta umulsja, wiele tez wydawalo o niej podobne opinie do mojej, wiec czy zadziala, jak zawsze jest to sprawa indywidualna i niestety dopiero na wlasnej glowie mozemy sie przekonac, czy nam cos odpowiada, czy nie.


Po tej przygodzie kolejny raz jeszcze bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze... mam wrazliwy skalp ;) Tak na sario, to w przekonaniu, ze ewentualne podraznienia wywolane szamponem swoja droga, a hormony tez chyba jednak maja tutaj swoj udzial... Od co najmniej 4 m-cy nie klade nic na lepetyne (poza probami lagodzenia olejkiem Khadi, wywarem lnianym, aloesem, czy wlasnie Emolium). Skalp mnie swedzi od lat, podobnie, jak od lat wypadaja mi wlosy, co doskonale obecnie pokrywa sie z moimi wynikami tarczycowymi. Jedynie pozostaje mi jeszcze wykluczyc u dermatologa inne, mozliwe dolegliwosci.
Zastanawiam sie tylko, ile jeszcze musi czasu minac, zeby te hormony sie wreszcie uregulowaly, a ja ze spokojem bede mogla isc umyc glowe, czy sie uczesac, nie obawiajac sie przy tym, ze za chwile na lepetynie nie zostanie mi nic...

Obecnie, juz od jakiegos czasu ze swedzeniem jest duzo lepiej, do czego na pewno przysluzyla sie wlasnie miedzy innymi zmiana szamponu J Swiad nie ustal calkowicie, jednak nie budzi mnie juz po nocach ;) W nastepnym poscie, juz w nowym roku, przedstawie Wam dokladniej moje nowe, ulubione (wreszcie J!), myjadlo do wlosow, o ktorym wspomnialam juz TUTAJ- Age Energy szampon z Bio kofeina i owocami goji, Logona

Jak tam sie maja Wasze lepetyny, nie przysparzaja problemow J?

Pozdrawiam serdecznie,

piątek, 27 grudnia 2013

Picie drozdzy- efekty 3 miesiecznej kuracji. Zdjecie porownawcze ;)

Witajcie,

mija juz kolejny, trzeci i ostatni przed przerwa, miesiac picia napoju drozdzowego, wiec czas na podsumowanie ;)

Jak przygotowywalam drozdze, w jakiej formie je pilam, oraz jaki przyrost dzieki nim osiagnelam, pisalam juz TUTAJwiec zainteresowanych odsylam do poprzedniego posta z tej serii.

Pisalyscie mi w komentarzach, ze szkoda iz nie dodalam zdjec, na ktorych widac by bylo efekty, wiec szybciutko 27.11. sie zreflektowalam, zrobilam fote wlosow i na dzisiaj przygotowalam takie miesieczne porownanie J Mam nadzieje, ze dzieki temu, przekonam te z Was, ktore sie jeszcze nie zdecydowaly do raczenia sie tym zdrowym i “pysznym” (przynajmniej dla mnie ;)), napojem ;)

Jak minal grudzien ;)?

W grudniu moj codzienny, wieczorny kubek opuscilam dotychczas tylko 1 raz (drozdze dziwnie sie spienily i wolalam nie ryzykowac ;)), wiec wynik zadowalajacy. Mniej wiecej od polowy miesiaca zwiekszylam ich ilosc. Wczesniej byla to jedna kostka- 42 gr., zaczelam dokladac drozdzy troche wiecej, zeby porcja miala ok. 50 gr. Dodatkowo, rowniez od polowy miesiaca regularnie raczylam sie apteczna herbatka pokrzywowa, ktorej smak ogolnie bardzo lubie ;) Poza tym, w dalszym ciagu przyjmowalam zelazo w tabletkach, choc tutaj z systematycznoscia bywalo roznie i czesto zapominalam o wieczornej dawce.

Czas na konkrety ;)

Cera w grudniu ulegla pogorszeniu, nie bylo wprawdzie wysypu, jednak odczuwalam suchosc, na co pewnie niemaly wplyw miala zmieniajaca sie, jak w kalejdoskopie pogoda za oknem ( jutro podobno ma byc u nas 16 stopni ;)). Ze stanu paznokci i wlosow bylam ogolnie zadowolona. Baby hairs sa :)

Co do przyrostu, nie jestem w stanie dokladnie go okreslic, poniewaz dzien mierzenia zbiegl sie z Wigilia i zwyczajnie wtedy, jak rowniez w Swieta, nie mialam na to czasu. Obecnie precyzyjny pomiar nie mialby sensu, bo juz kilka dni od tej daty minelo, wiec i moze jakis milimetricik mi podrosl ;) Mam natomiast pewnosc, patrzac na punkty na ciele (taka moja pieprzykowa metoda mierzenia ;)), ze wlosy znowu urosly co najmniej 2 cm., o ile nie wiecej JJJ

W dwa miesiace po scieciu (24.10., ok. 5 cm.), mam wrazenie, ze tylko z pol centymetra brakuje mi do dlugosci pazdziernikowej J
Jak juz pisalam w aktualizacji- KLIKmialam nie podcinac wiecej przerzedzen i walczyc o przyrost, jednak te “drozdzowe centymetry” w listopadzie i grudniu tak latwo i szybko “przyszly”, ze prawdopodobnie (o ile mi sie nie odwidzi ;)) w styczniu znowu je zetne, poniewaz niestety sytuacja z rzadzizna koncow sie powtorzyla L

Wlosy nadal wylatuja na maksa, nie radze sobie z tym zupelnie. Zewnetrznie wszystko, co klade na skalp- czy jest to olej, czy wcierka, balsam, itd. powoduje jego zwiekszone swedzenie, a czesto i wypadanie (nie wiem, czy z palma sabalowa, na ktora czekam niecierpliwie nie bedzie tak samo). Wewnetrznie, robie co moge (prawidlowe odzywianie, leczenie hormonalne, suplementacja zelazem), ale pomalu trace nadzieje, ze sytuacja, ktora wplywa u mnie na taki stan (niedoczynnosc tarczycy), kiedys sie unormuje L

Niewazne, w kazdym razie, mam nadzieje, ze jesli znowu podetne wlosy, uda mi sie je wyrownac z kolejna warstwa cieniowania i wizualnie troche zagescic dol, pytanie tylko na ile tym razem? :/


Czas na efekty, zapraszam do analizy zdjec ;)

Po lewej zdjecie wlosow wykonane dnia 27.11, po prawej 26.12.

Oba zdjecia sa wykonane z tej samej perspektywy (mam wrazenie, ze wreszcie to opanowalam ;)), jedynie co do ich przyciecia nie mialam pewnosci. Ich jakos zostawia wiele do zyczenia, ale przeciez nie o to tutaj chodzi ;)

W styczniu robie miesieczna przerwe od drozdzy- podobno trzeba, choc i spotkalam sie z opiniami, ze to bzdura. W lutym mam zamiar do nich wrocic ;) Na nowy rok, zaplanowalam suplementacje Calcium Pantothenicum i jestem bardzo ciekawa, jak te tabletki sie u mnie spisza, a za drozdzami na pewno bede mocno tesknic ;)


Jak u Was w tym miesiacu z przyrostem?

***

EDIT: Ze wzgledu na duze zainteresowanie postem, dodaje kolejne zdjecie porownawcze ;)





Porownanie zdjeciowe: Wlosy z poprzedniej aktualizacji (04.12)- KLIKoraz z aktualizacji drozdzowej(27.12).
Dopiero to porownanie uswiadomilo mi, jak szybki i duzy przyrost osiagnelam po kuracji drozdzowej, zobaczcie same. Jak latwo mozna obliczyc, roznica miedzy zdjeciami wynosi tylko 23 dni! Jestem pewna, ze nigdy wczesniej nie udalo mi sie w tak krotkim czasie uzyskac podobnego efektu J



Pozdrawiam serdecznie,


czwartek, 26 grudnia 2013

Swieta, Swieta i prawie po Swietach :) Post z serii przezyjmy to jeszcze raz, i ja sie pochwale ;)

Witajcie,

co prawda wigilijny wieczor juz dawno za nami, jednak przez kolejne 2 dni mialam wrazenie, ze “Mikolaj” postanowil w tym roku obdarowywac mnie w kazdy kolejny swiateczny dzien ;) Codziennie przychodzil ktos z rodziny, wiec upominkom nie bylo konca ;) To mile J
W wiekszosci dostalam ubrania, jednak nie bede Was zanudzac widokiem spodni, czy swetra ;) Pochwale sie tylko tymi bardziej “kosmetyczno- wlosowymi” prezentami, oraz pieknym, przywiezionym az z Innsbrucka “kocim” swiecznikiem ;)


“Mikolaj” wprawdzie nie czyta na biezaco mojego bloga, jednak ja wszem i wobec rozglaszalam, co mi sie marzy, wiec nie mial w tym roku trudnosci z wyborem podarunkow dla mnie ;) Niestety kilka kosmetykow Natura Siberica z serii rokitnikowej dotrze do “Niego” dopiero w styczniu, wiec czekam z niecierpliwoscia na kolejna, tym razem juz bardziej przed urodzinowa niespodzianke ;)


Jak tam u Was mijaja Swieta? Pewnie, jak i ja, juz na jedzenie srednio macie ochote patrzec ;)? Zadowolone z upominkow J?


 Pozdrawiam serdecznie,


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Zyczenia swiateczne. Adwentowego czasu wspomnien czar...

Witajcie,


przygotowania do Swiat jeszcze w trakcie, jednak przynajmniej choinka juz ubrana, a prezenty popakowane ;)

Moja Corka "walczy" z choinka ;)
Choinka przystrojona, prezenty popakowane ;)

W przerwie miedzy sprzataniem, a gotowaniem, pragne Wam zlozyc zyczenia swiateczne:

Zdrowych, radosnych Swiat Bozego Narodzenia, pelnych wiary, nadziei i milosci, spedzonych w gronie najblizszych przy koledach i blasku przystrojonej choinki.


Zapraszam rowniez na serie “Chwile w obiektywie”- tym razem tylko z grudnia ;) Cztery tygodnie Adwentu, odwiedzone 4 jarmarki swiateczne.


1. Rheda- Wiedenbrück. Uroczy, kameralny jarmark, na zdjeciu widac piekna, 100 letnia karuzele.


2. Lippstadt (nasze miasto).
1. Rynek. Kalendarz adwentowy w oknach ratusza. 11.12.13 szkola do ktorej chodzi moja Corka otwierala okno.
3. Ewangelicki Kosciol na rynku. 
4. Wystep Dziewczyn z zespolu szkolnego na schodach ratusza- moja Corka gra na gitarze ,)





3. Münster. Tutaj juz "troche" wiekszy tlum. Kamienice w identyczny sposob, przepieknie ozdobione swiatelkami. Wieczorem efekt niesamowity :)


4. Soest. Moj ulubiony jarmark- swietna atmosfera, magie Swiat czuc na kazdym kroku ;)


Jak u Was przygotowania do Swiat? Walczycie jeszcze dzielnie, czy juz na spokojnie odliczacie godziny do Wigilii ;)?


Pozdrawiam serdecznie,

sobota, 21 grudnia 2013

Oto Polska wlasnie. Ludzie listy pisza, ...a paczek wyslac nie moga ;/

Witajcie,

dzisiaj bedzie wyjatkowo nie bezposrednio wlosowo, ale temat, ktory chce poruszyc jest dla mnie bardzo wazny i ciekawa jestem, czy i Wy- glownie Dziewczyny na emigracji, mialyscie podobne jak ja doswiadczenie z zamowieniami w PL.

Nie lubie zamawiac produktow z Polski, bo dochodza dodatkowe koszty wysylki (zwlaszcza jesli ktos oferuje Ci tylko wysylke paczka za ponad 50 zl.:/), jednak czasami nie mam wyboru i chcac kupic cos, czego nie moge dostac w Niemczech, decyduje sie na taki krok. Tak bylo miedzy innymi w przypadku emulsji na sucha skore glowy Emolium (choc jak sie pozniej przekonalam, odpowiednikiem tej firmy jest Eucerin, ktory w swoim asortymencie rowniez posiada takowa emulsje). Zeby sciagnac to cacko z PL musialam sie napisac niemalo listow, najpierw z zapytaniem, a pozniej z prosba o wysylke za granice.
Zaczelam od Allegro. Po okolo 5 negatywnych odpowiedziach, zrezygnowalam z poszukiwan na tym portalu. Tutaj przyszlo moje pierwsze zdziwienie- w koncu sama kiedys czesto sprzedalam na aukcjach i zdarzylo mi sie nadawac paczke wlasnie do Niemiec, w czym nie widzialam zadnego problemu, bo i gdzie tu problem???

Skoro na Allegro nikt nie byl na tyle mily zeby mi pomoc, przenioslam sie w poszukiwaniach na internetowe strony wysylkowe. Na szczescie dosc szybko trafilam na apteke Slonikktora nie dosc, ze ma juz u siebie podana oferte i cennik wysylek zagranicznych, to wysyla je po najnizszych mozliwych kosztach, przwidzianych na stronie Poczty Polskiej. Dodatkowo paczka dotarla do mnie mega blyskawicznie, bo juz na 3 dzien od zamowienia.

Obrazek grafika Google.


I co, mozna? Oczywiscie, ze mozna- jak sie chce!
Pomijajac, co tu jest do chcienia? Paczka, czy list zostaja nadane w taki sam sposob, jak na Polske, z ta tylko roznica, ze nalezy wpisac kraj docelowy Niemcy, badz inny, a za przesylke (jej cene mozna w 5 min. sprawdzic na oficjalnej stronie poczty), tak czy owak place ja, wczesniej robiac przelew, wiec tego podejscia niektorych sprzedajacych nie jestem w stanie pojac zupelnie, a jedynie moge okreslic je mianem “ciemnogrodu” :/
Po pozytywnej przygodzie z apteka Slonik sadzilam, ze juz nie czekaja mnie wiecej niespodzianki, jesli chodzi o sprowadzenie czegos z PL. Jak latwo mozna sie domyslic, grubo sie pomylilam...

Po postach u Eve nt. Jej metod walki z wypadaniem wlosow- KLIK, zatlila sie we mnie nowa nadzieja. Pomyslalam, ze moze i u mnie warto wyprobowac wcierke z palmy sabalowej. Jak sie okazalo, zdobycie owocow owej palmy jest niesamnowicie trudne, a na stronie Ebaya sa one dostepne jedynie w Anglii z opcja platnosci PayPal. Nie korzystam z tej formy oplat, wiec musialam szukac gdzie indziej. 

Wertujac neta trafilam na sklep, gdzie oferowane sa ampulki przeciw wypadaniu wlosow z zawartoscia owej palmy. Koszt jednej z nich to 14,50 zl., wiec dosc spory. Najpierw chcialam natychmiast zamawiac cala kuracje, pozniej jednak przyszlo olsnienie, ze prawdopodobnie moj oporny skalp nie bedzie dobrze tolerowal palmowych wyciagow w obecnosci innych skladnikow (np. ewentualnego alkoholu), wiec postanowilam, ze wezme ze 2 sztuki na probe. Wolalam zaplacic dwa razy za przesylke, niz kupic wieksza ilosc, z ktora byc moze nie mialabym co pozniej zrobic. Oczywiscie, na stronie sklepu nie bylo podanej opcji wysylki za granice. Napisalam wiec milego maila z prosba o mozliwosc takiej wysylki, oraz z zapytaniem, jaki bylby jej ewentualny koszt (Slonik- 0- 400gr. przesylka ekonomiczna 16,30, priorytetowa 20,60). Odpowiedz jaka otrzymalam przeszla moje najsmielsze oczekiwania i stwierdzilam, ze szybciej ja osobiscie palmy dostane, niz uda mi sie to palme sprowadzic do DE :/
Otoz Pan ze sklepu odpisal mi, ze mozliwe jest jedynie wyslanie calego opakowania- KLIKa koszty ustalimy po wyrazeniu przeze mnie zainteresowania kupnem.
No coz, nie bede tego dalej komentowac, bo zwyczajnie brak mi slow. Wspolczuje szczerze klientom tego sklepu, ja na pewno jednym z nich nie zostane. Propozycje Pana pozostawilam bez odpowiedzi.

Nie chcialam jednak dac za wygrana i szukalam dalej. No i znalazlam owoce palmy na stronie ZielarniOczywiscie, jak i poprzednio, w zakladce informacje/ zamowienia, brak cennika przesylek miedzynarodowych. Pomyslalam z nadzieja, ze moze jak dojdzie juz do podsumowania koszyka, koszty takiej wysylki bedzie mozna ewentualnie naliczyc.
Taaa, naliczylam sobie- chyba bruzdy na czole ze zdumienia :/
Kolejny wiec raz powtorzylam procedure. Napisalam do sklepu czy jest mozliwosc wysylki do Niemiec- odpowiedz negatywna, “prosze zlozyc zamowienie na rodzine w PL”. Napisalam ponownie, tym razem z prosba- w koncu to dla mnie podwojne koszty wysylki i podwojny czas oczekiwania na nieszczesna palme. Tym razem odpowiedzi nie otrzymalam wogole.
Nie pozostalo mi nic innego, jak rzeczywiscie zlozyc zamowienie z adresem do wysylki we Wroclawiu i szczerze, gdyby nie to, ze bardzo mi na tej palmie zalezy (bo w koncu chodzi o zatrzymanie moich wlosow na glowie ;)), wystosowalabym firmie odpowiednie podziekowania za “ludzkie” podejscie do klienta i nie zawracalabym sobie glowy (tracac przy okazji czas i nerwy), kontaktem z tak “obrotnymi” sklepami wysylkowymi.

Co jak co, ale myslalam, ze niektore sklepy internetowe sa bardziej zorganizowane. W koncu to w ich interesie lezy, zeby przyciagnac klientow i uzyskac dochod ze sprzedazy. Nie sadze rowniez, ze bylam pierwsza osoba, ktora dopytywala sie o mozliwosc wyslania przedmiotu kupna za granice Polski...


P.s. Nazbieralo mi sie troche zaleglosci w Waszych postach. Przez kilka dni mialam ciezki okres- pierwsze zawody milosne mojej trzynastolatki ;)



Pozdrawiam serdecznie,




   

wtorek, 17 grudnia 2013

Siemie lniane w pielegnacji wlosow, jako nawilzajaca maska i baza pod maske ;)

Witajcie,

jak juz wielokrotnie pisalam, wywar z siemienia lnianego towarzyszy mi od poczatkow mojej wlosowej manii. Stosowalam go juz na rozne sposoby; jako plukanke do wlosow, zel lniany do wydobycia skretu, do rozrobienia henny- KLIK, jako szampon do mycia skory glowy, olej lniany do olejowania, czy wlasnie jako maske nawilzajaca na skalp i dlugosc wlosow.
Z wszystkich wymienionych sposobow bylam rownie zadowolona, ale dzisiaj chce Wam napisac, jak siemie spisuje sie w postaci maski, badz podkladu pod maske (w taki sposob stosuje je najczesciej), na moich klaczkach.

Jakis czas temu stwierdzilam, ze wlosy pod koniec listopada i na poczatku grudnia byly w nieco gorszej formie. Po namysle przyszlo olsnienie, ze juz od dluzszego okresu zwyczajnie brakuje im w pielegnacji nasionek lnu ;) Ograniczenia czasowe, nakladanie masek w pospiechu, wygoda, oraz denkowanie kilku produktow, a przy okazji ich testowanie sprawilo, ze na jakis czas zrezygnowalam z przygotowywania przed kazdym myciem wywaru lnianego. Dobrze jednak, ze sie w miare zreflektowalam, a widzac roznice w kondycji klaczkow, nieszybko zrezygnuje z tego bardzo latwo dostepnego, a przy okazji taniego nawilzacza. 


Ziarenka siemienia lnianego.

Siemie lniane, wlasciwosci:

Patrzac na te niepozorne ziarenka mozemy myslec, ze ich moc jest znikoma ;) Jednak nalezy pamietac, ze ze wzgledu na niesamowite wlasciwosci, siemie lniane od lat jest bardzo popularnym srodkiem, stosowanym w medycynie naturalnej. Jest skarbnica witamin i mineralow, oraz cennych, wielonasyconych kwasow tluszczowych z rodziny omega 3.
Na wlosach spisuje sie rownie dobrze, jak dawkowane wewnetrznie, chocby ze wzledu na zawartosc aminokwasow, ktore klaczkom sluza.
Zainteresowanych szczegolowa zawartoscia nasionek lnu zwyczajnego, odsylam do zawsze pomocnej WIKIPEDII.

Przygotowanie wywaru lnianego:

Okolo lyzke niezmielonych ziarenek zalewam 250 ml. wody i gotuje na malym ogniu przez 15 minut. Natychmiast odcedzam przez sitko o malych oczkach. Jesli jednak zdarzy mi sie zapomniec o odcedzeniu wywaru, ponownie go troche podgrzewam i dopiero wowczas przepuszczam przez sitko.

Jak nakladam wywar lniany:

Jesli aktualnie jestem w trakcie testow jakiejs maski, czy odzywki, nie nakladam go wogole ;) Ogolnie jednak, jeszcze cieply wywar nakladam na skore glowy i wlosy, na to laduje czepek, a calosc owijam dodatkowo recznikiem, badz turbanem.Zdarza sie czesto, ze siemie wyplywa spod czepka, wiec recznik przydaje sie miedzy innymi do starcia tej mazi ;)
W takiej formie zostawiam miksture na wlosach od pol do godziny czasu. Po jego uplywie dokladam na dlugosc sklepowa maske i trzymam wszystko razem kolejne pol godziny. Myje wlosy i do ostatniego plukania czesto wykorzystuje plukanke z siemienia (wczesniej w tym celu odlewam troche wywaru do miseczki i mieszam go z woda).

Efekty:

Dzialanie maski sklepowej na moich wlosach jest zdecydowanie lepsze w polaczeniu z zelem lnianym. Wlosy po takiej miksturze sa przede wszystkim ladnie nawilzone i pieknie blyszcza. Do tego sa bardziej puszyste (nie napuszone), objetosciowo wydaje sie byc ich wiecej. Ponadto klaczki sa mieciutkie, a jednoczesnie bardziej miesiste, ladnie odbite od nasady.
Jak juz kiedys pisalam, regularne stosowania maski z siemienia lnianego zdecydowanie wplynelo na poprawe kondycji moich wlosow. Olejowanie rowniez sie do tego przyczynilo, jednak i siemie mialo tutaj niemaly swoj udzial. W okresie letnim zauwazylam nawet, ze wlosy zdecydowanie lepiej prezentowaly sie po takiej masce niz po olejach, ktorych wowczas dostarczalam im mniej.

Reasumujac:

Jesli jeszcze nie probowalyscie maski z wywaru lnianego, szczerze Wam polecam nadrobic te zaleglosci ;) Moze przygotowanie takiego specyfiku jest i nieco pracochlonne, jednak mysle, ze warto znalezc te kilka minut wiecej i zafundowac wlosom domowe, lniane SPA J Ponadto siemie lniane znane jest z tego, ze pomaga w wydobyciu skretu czy fal. Niedlugo, mam nadzieje (jak uda mi sie w koncu opanowac wypadanie do “normy”), powroce do zelu lnianego- moze jednak moje wlosy maja wiekszy potencjal ?;)

Ponizej zdjecie wlosow po lnianym SPA, znow “lazienkowe” ;) Dla porownania w TYM poscie mozecie zobaczyc, jak wygladaja moje wygladzone wlosy.

Jak widac, sytuacja z przerzedzonymi koncami, mimo podciecia wraca “do normy”, jednak tym razem stawiam na dlugosc, a z czasem mam nadzieje, wyrownam cieniowanie, wiec i przerzedzenia nie beda az tak widoczne ;)



Pozdrawiam serdecznie,


niedziela, 15 grudnia 2013

O szamponie Neutralnym Natura Siberica raz jeszcze... Zmiana skladu, odpowiedz ze sklepu.

Witajcie,

TYM poscie pisalam Wam o moim rozczarowaniu w zwiazku z zakupem szamponu NS. Wczesniej wyszukalam sobie w internecie informacje na jego temat, oraz to, jak sie przedstawia skladowo i zamowilam go na stronie sklepu KALINAsugerujac sie recenzja Dziewczyny, ktora rowniez u nich zamawiala to myjadlo. Liczylam na to, ze dostane identyczny kosmetyk.
Moje zdziwienie bylo wielkie, kiedy okazalo sie, ze szampon rozni sie nie tylko wygladem, bo po glebszej analizie stwierdzilam, ze i skladem ;/

Jak pozniej wyniklo z komentarzy pod postem, doliczylysmy sie z Dziewczynami, ze sa az 4 rozne wersje tego myjadla!


Szampon Neutralny Natura Siberica.


Zirytowalo mnie to troche, bo delikatnie mowiac “zglupialam”. Zamawiajac dany kosmetyk, liczylam na to, ze dostane wersje, ktora sobie upatrzylam, a otrzymalam cos zupelnie innego. Faktem jest, ze sklep Kalina niestety nie podawal wowczas skladow pod sprzedawanymi produktami, jednak na zdjeciu byl przedstawiony szampon, ktory chcialam dostac, a dotarl do mnie taki, ktory wyglada zupelnie inaczej (angielskojezyczne napisy).
Sklep ogolnie kojarze bardzo dobrze i bardzo jestem Im wdzieczna za przysluge w zwiazku z zamowieniem, jednak musze przyznac, ze delikatnie mowiac mnie ta roznica wkurzyla, wiec napisalam do Kaliny z prosba o wyjasnienie calej sytuacji. 
Oto odpowiedz:

Witam!
Ma Pani rację, błędem jest, że nie poinformowaliśmy o zmianie składów szamponów i odżywek firmy Natura Syberica. W lipcu tego roku weszły w życie nowe przepisy obowiązujące w Unii Europejskiej, a dotyczące importu kosmetyków. Natura Syberica musiała przygotować w związku z tym nową dokumentację i przeprowadzić tzw. notyfikację produktów. Postanowiła, że na rynek europejski  będą produkowane kosmetyki w opakowaniach z angielskojęzycznymi opisami i niestety, ale kosmetykom zmieniono przy tym "kosmetycznie" składy. SZKODA!!! Mamy teraz to co mamy. Swoją negatywną opinię wysłaliśmy już do producenta i być może w przyszłości coś się zmieni. Pewnie nie szybko, bo na nową dokumentację i notyfikację NS wydała ponad milion euro. Reasumując: nie ma innych legalnie sprowadzonych kosmetyków Natura Siberica , spełniających wymogi EU, niż te, które sprzedajemy. Te, które Pani od nas otrzymała.  Składy aktualnie produkowanych kosmetyków zgłoszonych do sprzedaży w EU zostaną podane na naszej stronie jeszcze w tym tygodniu. My też tęsknimy za starymi składami.
Pozdrawiam sedecznie
Jan Juszczak
"KALINA" “

Coz, nie pozostaje nam nic innego, jak nie kupywac juz „w ciemno“ rosyjskich kosmetykow. Ciasteczko rowniez TUTAJ pisala o zmianach, wiec jak widac problem jest na wieksza skale i juz raczej nie mozna przy zakupie sugerowac sie jedynie recenzjami na blogach.

Uklony w strone sklepu KALINA, ze obecnie juz podaja sklady kosmetyczne pod kazdym produktem Ja natomiast nie planuje juz nigdy robic zamowienia na stronie, gdzie takich informacji nie ma, przynajmniej jesli chodzi o rosyjskie kosmetyki... ;)



Pozdrawiam serdecznie,

czwartek, 12 grudnia 2013

Sposob na wygladzenie wlosow znanym klasykiem i nowym, ulubionym polproduktem- maska Gloria + mleczko pszczele w glcerynie ;)

Witajcie,


mimo, ze moje wlosy sa w duzo lepszej formie niz jeszcze pol roku temu, mysle ze nie szybko beda wygladac zupelnie zdrowo- pewnie dopoki calkowicie nie zetne rozjasnianej latami czesci. Ich wygladzenie stanowi dla mnie nie lada wyzwanie ;) Pozostawione same sobie po myciu, potrafia lekko sie skrecic/falowac, jednak po nocy z tej “skreto- fali” nie ma juz nic, a kazde pasmo zyje swoim, nieogarnietym zyciem ;)

Mam nadzieje, ze nie zrazi Was lazienkowe tlo, ale jest tam obecnie najlepsze swiatlo ;)

Ogolnie lubia sie puszcyc, choc ten etap ciezkiego puchu mamy juz raczej za soba, nigdy nie byly lejace i wiem, ze nie beda. Po myciu wygladaja jakby je piorun trafil. Spora czesc bejbikow odstaje przy glowie, a ze na lepetyne nie nakladam odzywki, nie moge tego szalu opanowac ;) Dopiero nastepnego dnia wydaja sie byc- o ile laskawie sie uda, ladnie dociazone.


Na zdjeciu widac, ze picie drozdzy (pisalam o tym TUTAJ), przynosi jeszcze inne efekty ;)

Po nocnym rogu, wlosy przez jakis czas pieknie sie faluja, jednak im mocniej sa dociazone, tym szybciej te fale przeksztalcaja sie w powyginane na wszystkie strony nie wiadomo co ;)
Dlatego wlasnie ciesze sie, ze znalazlam sposob na ich “ wyprostowanie”, kiedy chce zeby danego dnia ladnie sie prezentowaly, czy szykuje sie do aktualizacji, zeby moc ocenic ich faktyczna dlugosc ;)

Maska Gloria byla jedna z pierwszych, jakie kupilam wraz z poczatkami wlosomaniactwa. Zamowilam ja na Ebayu, niestety nie pamietam za jaka cene. Dopiero niedawno udalo mi sie ja zdenkowac i z pewnoscia kupie nastepne opakowanie tego kosmetyku. Przez wiele m-cy nie moglam sie do niej przekonac. Byla zbyt lekka dla moich zniszczonych, niepielegnowanych wczesniej wlosow. Sama w sobie niewiele robila, sprawdzala sie ewentualnie po dodaniu do niej kilku kropli olejku migdalowego, czy jojoba. Bylam zadowolona, jednak nie byl to efekt, ktorym bym sie zachwycala ;)

Maska do wlosow Gloria.

Po powrocie z PL, zaopoatrzona w polprodukty zaczelam kombinowac ;) Nie udalo mi sie jesszcze wielu z nich przetestowac, ale z kilku, najbardziej zachwycilo mnie mleczko pszczele w glicerynie (swietnie wygladza i nawilza wlosy). Dodane od 8-10 kropli do kazdej innej porcji maski swietnie sie sprawdza, jednak z maska Gloria, jak dla mnie wspolgra idealnie J
Juz przy splukiwaniu czuc pozytywna roznice na wlosach. Moze nie sa one jakies mega nablyszczone, jednak fajnie dociazone i przede wszystkim wygladzone, a o takim efekcie czasami wlasnie marze ;)

Nie bede sie jednak rozpisywac, pewnie kazda Wlosomaniaczka zna ta maske, a jak nie zna, to szczerze polecam sprobowac tego kultowca ;) Dla porownaniu, nizej dodaje zdjecie wlosow pozostawionych bez zadnej stylizacji  po myciu i z ostatniej aktualizacji wlosowej, gdzie wczesniej moje wlosy potraktowalam wlasnie tym kosmetykiem ;) Mysle, ze obecnie, Gloria jest jedna z moich ulubionych, sprawdzonych masek J




Jakie sa Wasze ulubione sposoby na wygladzenie wlosow J?

Pozdrawiam serdecznie,




niedziela, 8 grudnia 2013

Na tropie idealu ;)- szampon Babydream, Hipp, Facelle, Natura Siberica, Bübchen, Logona.

Witajcie,

dobor odpowiedniego szamponu do wlosow stanowil dla mnie nie lada problem. Oczywiscie zalezalo mi glownie na tym, zeby dany szampon byl jak najbardziej delikatny dla mojej wrazliwej skory glowy, a przy okazji nie przesuszal i tak juz dosc mocno wysuszonych po latach rozjasniania wlosow.
Jak wiele Wlosomaniaczek, zaczelam od oslawionego Babydreama, jednak po czasie stwierdzilam, ze nie pasuje mi on tak do konca ;)

Pozniej dolaczyl rownie slynny Hipp, ale niestety oba szampony nie spelnily moich oczekiwan- wlosy po ich uzyciu byly mocno splatane i sztywne.

babydream, Hipp
Sklad Hipp-a
Sklad BD.


Dodatkowo dzieki ktoremus z nich, nabawilam sie na glowie czegos na ksztalt bialego, sypkiego pylu. Sprobowalam jeszcze z plynem do kapieli Babydream für Mama, ale tutaj przyszlo kolejne rozczarowanie, a raczej uczulenie, plyn natomiast sprawdzil sie wysmienicie w roli zelu pod prysznic ;) 

babydream für Mama


Ostatnia nadzieja z drogeryjnych, polecanych w blogosferze delikatnych myjadel, byl plyn do higieny imtymnej Facelle. Szybko jednak zrezygnowalam z tego kosmetyku- swedzenie skalpu bylo zbyt uciazliwe. 

Plyn do higieny imtymnej Facelle.

Zaczely sie wiec poszukiwania innego szamponu, ktory by spelnial moje oczekiwania, a przy tym nie wywolywal podraznienia na, jak sie okazalo, mocno wrazliwym i wybrednym skalpie. Wczesniej przez lata nie wpadlam na to, ze wiele rzeczy wywoluje u mnie uczulenia. Z powodzeniem stosowalam szampony z SLS-sami, konczylo sie to, “co najwyzej” cieknacymi, ropnymi strupkami na glowie i wzmozonym wypadaniem, ale kto by sie tym wtedy przejmowal- o zgrozo :/
Teraz juz wiem, ze wiekszosc problemow z moim skalpem mialo miedzy innymi zwiazek z wyborem nieodpowiednich szamponow. Poza tym, przekonalam sie na wlasnej glowie, ze ziola potrafia skuteczniej uczulac, niz drogeryjne kosmetyki ;)

Juz jakis czas temu trafilam stacjonarnie na sklep z naturalnymi kosmetykami i tak dowiedzialam sie o ekologicznych szamponach firmy Logona. Ceny niestety byly dosc wysokie, jednak mialam tak dosc BD, ktorego mimo wszystko nadal uzywalam, ze bylo mi juz wszystko jedno ile zaplace za nowe myjadlo (ok. 8 Euro), byleby skutecznie przynioslo skalpowi ukojenie ;)

Jako pierwszy kupilam szampon pielegnacyjny, pokrzywowy. Moje rozczarowanie bylo spore, kiedy okazalo sie, ze mimo swojej delikatnosci, wlosy po jego uzyciu w zasadzie nie roznily sie bardzo od tego, kiedy uzywalam do ich mycia BD ;/ 

Szampon pielegnacyjny pokrzywowy, Logona.

Kolejnym z firmy Logona, byl szampon Sensitiv do wrazliwej skory glowy. Mialam nadzieje, ze skoro jego przeznaczeniem jest pielegnacja wrazliwych skalpow, to i w moim przypadku sprawdzi sie lepiej niz poprzednicy. Dzialanie ogolne bylo super- swietnie pieniacy sie szampon, ktorego nie potrzeba wiele uzyc, zeby umyc wlosy i skore glowy, przy czym bezproblemowo radzi sobie z domyciem olei. Poza tym, wreszcie skonczyl sie moj problem ze splatanymi, sztywnymi wlosami. 

Szampon Sensitiv Logona.

Niestety minusem dzialajacym na jego niekorzysc byl fakt, ze wlosy zauwazalnie szybciej sie przetluszczaly.
Najwiekszym jednak problemem okazalo sie to, ze  szampon musialam po kilku uzyciach odstawic, bo zbyt silnie mnie w jego skladzie cos uczulalo L
Po nieudanej przygodzie z Logona, kolejny raz wrocilam do BD, a skora glowy miala sie coraz gorzej...

Przed wyjazdem do PL, postanowilam wyszukac dla siebie czegos delikatnego wsrod rosyjskich szamponow. Wybor padl na szampon Neutralny Natura Siberica. Wiedzialam, ze wiele osob pisalo, iz potrafi on rownie skutecznie podraznic i ostrzegalo przed rumiankiem w skladzie, jednak sadzilam, ze rumianek mi niestraszny- w koncu od m-cy z powodzeniem (poza bialym pylem i swedzeniem- ot taki zwyczajny skutek uboczny ;)) uzywalam BD, a i raz, czy dwa wykonana plukanka rumiankowa, nie zrobila mi wiekszej krzywdy. Jak juz pisalam TUTAJprzy okazji recenzji tego myjadla, moja przygoda z nim skonczyla sie rownie szybko, jak sie zaczela ;(  Powod oczywiscie blahy- uciazliwe, chyba do tej pory najwyzszej skali, swedzenie skalpu.

Ot i tyle bylo z moich delikatnych myjadel, a ja potulnie, kolejny raz siegnelam po BD, jednak tym razem nie na dlugo- skalp byl juz w naprawde fatalnej formie. Przesuszenie, swedzenie, budzenie sie po nocach z rekami czochrajacymi glowe, do tego wypadanie wlosow tak czy inaczej, a w najgorszych momentach swedzenia pasmami. Tego bylo mi juz za wiele i ciesze sie, ze rozwiazanie problemu i znalezienie zastepcy BD przyszlo dosc szybko i przypadkowo.

Edeka, to niemiecki, bardzo fajny market, w ktorym codziennie robie zakupy- mam go w zasadzie pod nosem ;) Asortyment super, znajdziemy tam wszystko, a mimo tego sklep nie nalezy do olbrzymich.
Stoisko z kosmetykami pielegnacyjnymi dla dzieci, mijalam wiec kazdego dnia i wlasnie w Edece kupilam nieszczesnego- dla mnie, Hipp-a. Nigdy wiecej nie przyszlo mi do glowy, zeby sprobowac innego, dostepnego tam szamponu (mimo wszystko chcialam znalezc delikatny, ale nie z serii dzieciecej) , jednak bylam juz tak zdesperowana, ze wzielam na probe- zdajac sobie sprawe z ewentualnej, ponownej straty pieniedzy, szampon Sensitiv firmy Bübchen- kolejny dla wrazliwcow ;)

Szampon Bübchen.

Jakiez bylo moje zdziwienie i ulga, kiedy po myciu czupryny, pierwszy raz od tygodni nie obudzilo mnie uciazliwe swedzenie ;) Myjadla wiec z powodzeniem uzywalam przez kilka dni. Bez problemu radzilo sobie ze zmyciem olei, czy masek. Wlosy nie byly jakies super gladkie czy nawilzone, objetosci tez im nie dodawalo, jednak w mojej ocenie, ten szampon spisywal sie o wiele lepiej niz Babydream, a kosztuje niewiele wiecej, bo ok. 2 Euro.
Mysle, ze dla osob, ktore maja do niego dostep moze byc fajna alternatywa dla BD.
W tym czasie postanowilam rowniez odstawic wszystko, co mialoby ladowac na skalpie, co by niepotrzebnie dodatkowo go nie podrazniac.

Oczywiscie nie bylabym soba, gdybym wytrzymala przy szamponie dzieciecym ;) Pewnego dnia przypadkowo, ponownie odwiedzilam moj ulubiony sklep z naturalnymi kosmetykami, zatrzymalam sie przy szamponach Logona i w rece wpadl mi kolejny z nich, ktoremu nie potrafilam sie oprzec- pewnie dlatego, ze skora glowy pomalu wracala do normy ;)
Mowa tutaj o Age Energy Szampon z bio kofeina i owocami goji

Szampon Age Energy z bio kofeina i owocami goji, Logona.

Kofeine na moim skalpie dobrze kojarze, podobnie, jak owoce goji, wiec wstapila we mnie nowa nadzieja ;) Tym razem bylam madrzejsza (rychlo w czas) i wzielam probkowa wersje myjadla (75 ml.), za ktora zaplacilam 2,25 Euro. Napisze o nim tylko tyle- jest dobrze, a nawet bardzo dobrze (odpukac!). Denkuje wlasnie pierwsza buteleczke, a druga zostala juz zakupiona (z kupnem wersji pelnowymiarowej tym razem chcialam jeszcze poczekac) J Z recenzja tego szamponu wstrzymam sie jakis czas, zeby miec 100 %  pewnosc ;)


Jak to wyglada u Was, znalazlyscie juz swoje ulubione, delikatne szampony?

Pozdrawiam serdecznie,