niedziela, 26 stycznia 2014

I tyle bylo spokoju ;/ Podrazniona i swedzaca skora glowy (przepis, jak skutecznie i szybko doprowadzic do takiego stanu) Marion, satynowe mleczko do kreconych wlosow w roli glownej ;)

Witajcie,


nie tak dawno TUTAJ pisalam Wam, jak cudownie jest miec ukojona i zalagodzona lepetyne, zwlaszcza po miesiacach uciazliwego swedzenia, pieczenia, a przez to i wzmozonego (o ile to wogole jest jeszcze bardziej mozliwe), wypadania wlosow. Nacieszylam sie niesamowicie “dlugo” takim stanem, a przez wlasna glupote- bo inaczej tego nazwac nie mozna, kolejny raz czekaja mnie tygodnie cierpliwosci i wytrzymalosci nerwowej w procesie lagodzenia podraznionej skory glowy :/ Rece opadaja, no ale coz poczac, jak czlowiek czasami bywa zamotany i na wlasne zyczenie wyrzadza sobie krzywde ;)

Jak skutecznie podraznic sobie skalp?

Latwo i w dodatku dosc szybko, bo do wykonania takiej czynnosci wystarczy zaledwie moment nieprzemyslanej decyzji. Jesli ktos chetny, zapraszam do dalszej lektury ;)



Nie od dzis wiem, ze moja lepetyna jest mega wybredna. Zwykly masaz wzmaga wypadanie, a nalozenie czegokolwiek na glowe, przewaznie konczy sie zaczerwienieniem i swedzeniem. Ot taka “jej logika”. Pomyslec, ze niecaly rok temu udalo mi sie przeprowadzic kuracje Jantarem- obecnie moge porownac to do nie lada wyczynu ;)

Od wielu miesiecy staralam sie juz jednak “dogadzac” lepetynie i nie kladlam na nia czegos, co mogloby jej zaszkodzic, ...czyli w zasadzie niczego ;) Oczywiscie poza malymi wyjatkami, kiedy naiwnie myslalam, ze uda mi sie skalp przechytrzyc i skutecznie raz na zawsze ukoic- o ja naiwna! ;) Bywalo bowiem, ze olej nalozony zbyt blisko skory, potrafil w cudowny sposob “przewedrowac” na lepetyne i wyrzadzic na niej niemale spustoszenie.
Wydawalo mi sie, ze to wszystko juz wiem, ze gdzie ja sama, w dodatku na wlasne zyczenie (!) moge sobie jeszcze zaszkodzic, ot i zas tylko mi sie tak wydawalo ;)

Podstawowe zasady w “obsludze” mojej opornej lepetyny:

1. Nie klasc na nia NIC- nawet leczniczego.
2. Kladac cos na wlosy, nie klasc zbyt blisko skory glowy, bo sie na nia w cudowny sposob  “przeniesie”.
3. Nie lamac zadnego z w.w. punktow, nawet nie probowac, bo kleska gwarantowana!

Niby proste zasady, ale jednak co jakis czas kusi, zeby od nich odstapic na zasadzie, “ale to juz bylo i nie wroci wiecej”. Taaa, powodzenia na przyszlosc sobie zycze ;)

Cudownosci z PL.

Od dluzszego czasu (za rada Eve), szukalam na stronach wysylkowych balsamu przeciwlupiezowego Green Pharmacy. Okazalo sie, ze jak juz byl, to wysylki za granice nie bylo (widocznie dla niektorych to mega wyzwanie, przerastajace ich mozliwosci), i tak w kolo Macieja.
Jako, ze jestem uparta osobka, nie poddawalam sie tak latwo i dobrze, bo na Allegro (!) trafilam na wspaniala Pania ze sklepu Fabryka Urodyktora nie dosc, ze problemu z nadaniem paczki do DE nie widziala (uklony dla Pani, pierwszy raz spotkalam sie z takim podejsciem na tym serwisie), to koszt takiej przesylki byl zgodny z obowiazujacymi cenami, a nie- jak w wielu przypadkach, podyktowany cenami z kosmosu. Nie moglam “przejsc” obojetnie wobec takiej okazji i do koszyka wpadlo rowniez kilka innych, ciekawych produktow (pojawia sie niebawem w “upolowanych”). Miedzy innymi nie oparlam sie pokusie kupna Satynowego Mleczka do kreconych wlosow firmy Marion.


Marion, satynowe mleczko do kreconych wlosow.


Jak ja sie cieszylam z tego nabytku, zwlaszcza po przeczytaniu wczesniej wielu pozytywnych opinii na jego temat. I sie nacieszylam, do pierwszego uzycia, bo juz wiecej uzyc sie go nie odwazylam, choc zdaje sobie sprawe, ze to podchodzi juz pod lekka paranoje ;)


Marion, satynowe mleczko do kreconych wlosow.


Co nalezy zrobic, zeby podraznic sobie skalp?

Jak juz pisalam wczesniej, wystarczy wylaczyc na chwile logiczne myslenie (na swoje usprawiedliwienie- bylo pozno, wiec ciezko wymagac ode mnie takowego, zwlaszcza po calym, meczacym dniu ;)).
Szczesliwa, ze owe mleczko do mnie dotarlo, elegancko przed pojsciem spac (doslownie), nalozylam odpowiednia, jak mi sie wowczas wydawalo, niewielka ilosc na cale wlosy, poczym- jak zwykle przed spaniem, zawinelam dosc wysoko wlosy w roga. Szczesliwa po wykonaniu tej czynnosci, walnelam sie do lozka, choc nocy niestety nie bylo mi juz dane przespac ;)
Schemat przebiegl podobnie, jak dotychczas. Po ok. 3, 4 godz., obudzilo mnie juz dobrze znane uczucie swiadu. Eee tam, pomyslalam. Poskrobalam sie w chwile po lepetynie, w zasadzie bedac jeszcze w fazie blogiego snu, po czym ponownie zasnelam. Elegancko po kolejnych kilku godzinach obudzily mnie moje rece, niemilosiernie czochrajace skalp. Tutaj juz rozbudzilam sie na dobre, przeanalizowalam co robilam poprzedniego dnia i lekko sie zalamalam, uswiadamiajac sobie, jaki niewybaczalny blad popelnilam. Noc juz mialam z glowy, przy okazji majac duzo czasu na przemyslenia ;)




Nowosc + latwo ulegajaca podraznieniom skora glowy + brak logicznego myslenia = idealne zestawienie na gwarantowana katastrofe skalpowa.

Gdybym chociaz przez chwile poprzedniego wieczoru sie zastanowila, wpadlabym na to, zeby nie ryzykowac nakladaniem nowosci przed snem na wlosy, bo przeciez moze cos “przewedrowac”, bo przeciez wlosy w koczku slimaczku idealnie pod naciskiem poduszki przylegaja do skalpu, bo przeciez w srodku nocy, nie pozwole sobie na szybkie zmycie z klaczkow ewentualnego podrazniacza.
No tak, teraz to i ja juz o tym pamietac bede, ale jak powiadaja “Polak madry po szkodzie”.

Z samego rana (no moze jednak troche pozniej, bo jak w koncu twardo zasnelam, to i sie zwlec z lozka nie moglam), nawet nie patrzac jak wlosy po uzyciu owego mleczka wygladaja umylam lepetyne, ale co juz zadzialac mialo, zadzialalo, a ja niestety do dzis dnia odczuwam skutki tej nieprzemyslanej, spontanicznej decyzji ;/
Wczoraj pokusilam sie o szybsze zafarbowanie wlosow henna, majac nadzieje, ze jak zawsze, zalogodzi to, co jest do zalagodzenia ;)


***


Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie J!- KLIK



Ot historia mojego bezmyslnego dzialania, spisana w celu ostrzezenia kogos, majacego podobne do mnie problemy skalpowe, przed pochopnymi, nieprzemyslanym krokami ;)


Pozdrawiam serdecznie,


43 komentarze:

  1. oj przerąbane masz z tą głową ;)
    ja mam to mleczko i na mnie nie działa tak zle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mam ;/ Jak spisuje sie u Ciebie to mleczko? Kiedys zamierzam je wyprobowac raz jeszcze, ale z pewnoscia ostrozniej sie za to zabiore ;)

      Usuń
  2. Współczuję tak wrażliwego skalpu ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, czasami smiejac sie z bezsilnosci, sama sobie wspolczuje ;)

      Usuń
  3. uuu przykra sprawa......... ja jeszcze nigdy nie miałam takiego problemu z skalpem
    Oj widzę że zmieniłaś wygląd bloga:))))) muszę i ja coś zmienić ale nie mam pojęcia jak zrobić nowy szablon.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczesciara, mam nadzieje, ze i u mnie kiedys uspokoi sie na dobre ;)

      Kochana to nie jest nowy szablon, tylko poustawialam inaczej kolory, tlo, itd. Jak chcesz, napisze Ci na maila, co i jak :)

      Usuń
    2. nom dałam radę u mnie tylko kolory pozmieniać i dać nowy obrazek ale mi chodzi o te menu na nagłówku... z tym nie mam zielonego pojęcia jak zrobić.......

      Usuń
  4. Dobrze, że mój skalp jest stalowy...
    Naprawdę nie zazdroszczę i mam nadzieję, że Twój szybko wróci do normy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, ja tez mam taka nadzieje. Ludze sie, ze rok temu na wiosne stosowalam wiele nowosci na skalp i nic sie nie dzialo, wiec moze laskawie i tej wiosny zbuntowany przestanie sie buntowac ;)

      Usuń
  5. przykra sprawa.. czasami no masz rację.. lepiej nie kłaść nic..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnimi czasy ta zasada sprawdza sie u mnie najlepiej ;)

      Usuń
  6. Znam ten problem i już od dłuższego czasu uważam co nakładam lub ma możliwość kontaktu ze skórą głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak nie jestem sama :)! Nie zebym cieszyla sie z Twojego problemu, tylko juz czasami myslalam, ze to ja wariuje ;)

      Usuń
  7. a Ty ni masz czasem ŁZS? ja mam identyko i mam to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myslisz wiem ;) Wspolczuje. Mam nadzieje, ze w tym roku uda mi sie dotrzec do dermatologa wreszcie, to sie dowiem, co na tej mojej lepetynie sie czai ;)

      Usuń
  8. O kurczę, a już było tak dobrze :/ No nic, życzę cierpliwości w leczeniu skóry głowy, będzie dobrze!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, bylo ;/ Dziekuje Kochana :)!

      Usuń
  9. Że Cię tak nazwę - oj ty głupia ;)
    Mam nadzieję, że teraz również sobie poradzisz w tej trudnej sytuacji - mnie też niedawno zaczęła bardziej swędzieć skóra głowy i wiem co to znaczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz calkowita racje, popieram- oj ja glupia ;)! Dziekuje :* Wspoczuje serdecznie, musisz eliminowac po kolei wszystko, co na nia kladziesz, a moze sprobuj od zmiany szamponu?

      Usuń
  10. Ech, ja tylko raz podrażniłam sobie skalp, też wyłączając myślenie. Nałożyłam na głowę maseczkę z cynamonu i jak zaczęła piec to myślałam, że włosy stracę. Ale oprócz podrażnienia nic się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to i ja na poczatkach mialam ambicje klasc na glowe maski z cynamonem :) Nigdy jakos nie sprobowalam i juz raczej sie nie odwaze ;)

      Usuń
  11. Mam nadzieję, że henna pomogła choć trochę. Mi też się zdarzy jeszcze odruchowo zrobić coś zupelnie bez sensu, ale na szczęście skutki nie są aż tak uciążliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henna, jak zawsze u mnie niezawodna i troche ukoila :) Mam nadzieje, ze teraz juz bedzie z gorki, a i szybko nie wpadne znowu na jakis "genialny" pomysl ;)

      Usuń
  12. Ja miałam wersje czerwoną do prostowania włosów i u mnie sprawdziła sie bardzo fajnie, nie wiedziałam ze ta będzie beznadziejna ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze czerwona fajnie sie spisuje :) Ta nie wiem, jak dziala, bo wiecej nie odwazylam sie probowac ;)

      Usuń
    2. Lepiej nie ryzykować :)

      Usuń
    3. Chwilowo tez tak mysle ;)

      Usuń
  13. a ja sobie przesuszyłam wcierką Jantar :(

    http://blondieslifetime.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspolczuje. Jantar z kolei kiedys zdzialal u mnie wiele dobrego, jednak za drugim podejsciem, skalp go juz nie akceptowal ;)

      Usuń
  14. masakra :((
    dobra notka
    Zapisuję notatkę i dodaje do obserwowanych

    lukaszmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj masakra :( nienawidze takiego efektu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja niestety tez, a chwila nieuwagi i katastrofa gwarantowana ;/

      Usuń
  16. Łączę się w bólu wrażliwego skalpu- mojemu chyba zaszkodził... olejek przeciwłupieżowy Khadi :( A było już tak dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspolczuje :( To jest wlasnie najgorsze, czlowiek sie cieszy, ze jest lepiej, az tu nagle zas podraznienie i trza od poczatku zaczynac ;/

      Usuń
  17. oj biedna ;)) Szkoda, że nie zauważyłaś jakie daje efekty mleczko na włosach :( ciekawi mnie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim biegu polecialam myc lepetyne, ze nie w glowie mi bylo patrzec na wlosy ;)

      Usuń
  18. Ojoj! Biedny Twój skalp :( Współczuję... Może i tym razem mocznik Ci dopomoże..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) Mam taka nadzieje, choc juz jest lepiej, a glownie dzieki hennie ;)

      Usuń
  19. Raczej po niego nie sięgnę, mam inny typ włosów ;) Ale współczuję i życzę wygranej w walce :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :* Jestem juz bliska zwyciestwa :)!

      Usuń
  20. Współczuje, nigdy nie mialam takich problemów. Moge kłaść na głowe pratycznie wszystko, jedyne co mi grozi to przyklapnięte, przylizane włosy. O dziwo nigdy nie mialam nawet problemu z łupieżem :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczesciara, szczerze zazdroszcze :)!

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...