niedziela, 7 grudnia 2014

Jak pielegnowac wlosy falowane, suche z natury i/lub zniszczone? Cz. 2. - Intensywne nawilzanie wlosow (na podstawie moich doswiadczen). Zaleznosc humektanty, emolienty, proteiny w pielegnacji wlosow.

Witajcie,

 

niech Was tytul posta nie zwiedzie, absolutnie nie myslcie, ze sie wymadrzam, czy probuje kogos pouczac ;) Nie, nie jestem specjalistka wlosowa, a w mojej dzisiejszej notce zabraknie pewnie wielu cennych informacji – wciaz sie ucze ;) Jak juz jednak pisalam w pierwszej czesci, dostaje na maila wiele zapytan odnosnie codziennej pielegnacji mojej czupryny, dzieki ktorej jej stan ulegl dosc szybkiej poprawie. Dlatego wlasnie, na podstawie swoich doswiadczen postanowilam stworzyc ta serie wpisow, ktora bedzie obejmowala caly moj, juz sprawdzony rytual wlosowy ;) Tym razem napisze o czyms, co dla moich klaczkow ma ogromne, o ile nie najwazniejsze znaczenie, a mianowicie o intensywnym ich nawilzaniu (poprzedni wpis dotyczacy mycia TUTAJ). Bedzie obszernie, wiec o ile temat Was nie interesuje nie obraze sie, jesli nie przeczytacie go w calosci ;) Zaczynamy :)


Najwieksza i przelomowa poprawe wlosow zauwazylam dopiero, kiedy zaczelam je porzadnie nawilzac (wczesniej olejowalam juz od ponad pol roku, a efekty byly marne – jesli macie ochote, przejrzyjcie poczatkowo aktualizacje), i dodatkowo, jednoczesnie ...dostarczac im protein (choc kiedys bylam swiecie przekonana, ze moje sucharce protein nie znosza – o tym innym razem ;)).

 

Przyjelo sie, ze to olejowanie wplywa na poprawe stanu czupryny i oczywiscie sie z tym zgadzam, ale… Zwlaszcza w przypadku wlosow suchych, czy zniszczonych, mysle, ze warto przede wszystkim postawic na dostarczenie im odpowiedniej dawki wilgoci, za co predzej, czy pozniej „odwdziecza“ sie nam pieknym blaskiem, zdrowym wygladem, miekkoscia, a co sie z tym wiaze „mocniejszymi“ koncowkami i ewentualnie lepszej jakosci skretem. Zeby jednak ta wilgoc we wlosie utrzymac na odpowiednim poziomie, konieczne jest rowniez systematyczne olejowanie, ktore zabezpieczy wlosieta przed jej odparowywaniem. Tak wiec nawilzanie, nawilzaniem, jednak i olejowanie powinno isc w parze – zatem wiec, zbawienny dla wlosow krag sie zamyka ;)

 

Ujmujac najprosciej, o „swietej wlosowej trojcy“ slow kilka:

 

Humektanty (substancje nawilzajace) dostarczaja wlosom nawilzenia, a emolienty (oleje), „zatrzymuja“ to nawilzenie we wlosach, przy czym dodatkowo tworza na nich delikatny film, chroniac je przed urazami mechanicznymi.

 

Rownie wazne sa proteiny (nimi zajme sie innym razem ;)), ktore stanowia budulec wlosa i moga ewentualnie na jakis czas wypelnic jego ubytki, jednak niezaprzeczalnie „potrzebuja“ nawilzajacego „towarzystwa“ (humektantow), bez ktorego ryzyko przeproteinowania (skonczenia z sucha szopa na lepetynie ;)), jest bardzo wysokie – wiem cos o tym i pewnie wiekszosc z Was rowniez ;)

 

 

Reasumujac: zaleznosc humektanty – emolienty i wbrew pozorom proteiny ;), u mnie sprawdza sie idealnie, zwlaszcza, kiedy wszystkie 3 grupy dozuje czuprynie jednoczesnie - przy kazdym myciu (co 3 dni):)

 

Kiedy jej porzadnie nie nawilze (nie dostarcze humektantow), moge tylko pomarzyc o ladnym blasku, czy dociazeniu. Jesli z kolei pomine np. olejowanie (emolienty), isnieje wysokie prawdopodobienstwo, ze po zapodaniu wiekszej ilosci nawilzaczy i nie „zatrzymaniu“ ich olejami (czyli nie zachowaniu rownowagi), skoncze z puchem na glowie, glownie przy duzej wilgotnosci powietrza, a tego oczywiscie zdecydowanie chce uniknac (humektanty maja wlasciwosci higroskopijne, wiec zdarza sie im „oddawac“ wilgoc do otoczenia). Natomiast, kiedy nie zapewniam wlosietom choc minimalnej dawki protein, moge zapomniec o ladnym skrecie, nawet tym poslimakowym ;)

(O skrecie moge rowniez zapomniec uzywajac zbyt czesto silikonowych produktow, ale o tym pisalam juz TUTAJ).

Jak dobrze nawilzyc wlosy?

 

Jak wynika z wpisu, ten proceder najlepiej sprawdza sie u  mnie, kiedy ma miejsce jeszcze przed nalozeniem oleju, badz w trakcie olejowania.

Oczywiscie najprosciej jest skorzystac z gotowej, w miare humektantowej odzywki/maski i polozyc ja pod olej, jednak z wlasnego doswiadczenia wiem, ze czasami sklepowe kosmetyki nie sa wystarczajaco mocne i warto je troche wzbogacic o ulubione polprodukty nawilzajace, badz nawilzajace produkty domowe. Zwlaszcza, jesli jeszcze nie potrafimy czytac skladow, a co za tym idzie odroznic maski/odzywki humektantowej od emolientowej, czy proteinowej.

 

Wbrew pozorom zakup kilku polproduktow wyniesie nas niewiele (niektore mam juz od roku), i przy okazji bedziemy miec szanse przekonac sie i zapamietac na przyszlosc, co lubia nasze wlosy, badz czego zdecydowanie lepiej w gotowcach unikac (to jest akurat watpliwa przyjemnoscia ;)).

 

To wlasnie rok temu, kiedy przywiozlam swoje pierwsze, polproduktywne zamowienie z Polski, moje wlosieta zaczely „wracac do stanu uzywalnosci“, choc wowczas jeszcze „ulepszacze“ stosowalam glownie po myciu, do tuningowania sklepowych masek. Obecnie wyglada to u mnie zdecydowanie inaczej.

 

 

Moje nawilzanie wlosow jeszcze przed olejowaniem i myciem:

 

Od dluzszego czasu olejuje wlosy na wywar z siemienia lnianego (TUTAJ pisalam co i jak :)). Zmienilam jednak nieco dodatki i obecnie wyglada to u mnie tak, ze do miseczki z niewielka iloscia glutka dodaje 2 male lyzeczki gliceryny i od niedawna 10 kropli D – Pantenolu (jeszcze standardowo „idzie“ dawka proteinek, jednak jakich, napisze w kolejnej czesci ;)). Kiedy to wszystko dobrze wymieszam, nakladam na czupryne od ucha w dol. Zaleznie od tego ile mam czasu, zostawiam miksture na wlosach od kilku do kilkunastu minut, po czym dokladam (bywa, ze natychmiast), na nie wybrany olejek, czyli olejuje wlosy :)

 

(Przy okazji pragne zachecic te z Was, ktore maja problemy ze zmyciem olei do zapoznania sie z TYM wpisem).

 

Ten sposob sprawdza sie u mnie najlepiej (juz po pierwszym razie z siemieniem zauwazylam zmiane w kondycji klaczkow), ale jak wiadomo, kazde wlosy sa inne i jesli na moje genialnie dziala wywar lniany, nie znaczy, ze i u Was bedzie sie rownie dobrze spisywal. Warto wiec szukac metoda prob i bledow humektantow, ktore na Waszych klaczkach zadzialaja najskuteczniej. Choc poczatkowo wydaje sie to byc trudne, wierzcie, ze jesli na takie traficie, natychmiast zobaczycie/poczujecie roznice ;)

 


Przyklady odzywek/masek humektantowych:

 

Jesli jednak nie macie czasu/ochoty/Wasze wlosy nie przepadaja za zabawa z wywarem lnianym, mozecie sprobowac polozyc pod olej jakas odzywke/maske humektantowa, ktora oczywiscie rowniez mozna wzbogacic dodatkowo o kilka kropli ulubionych, nawilzajacych polproduktow (polecam np. latwo dostepna gliceryne, badz pod olej sama gliceryne wymieszana z woda).

 

Najbardziej znane (mi) gotowce:

 

- Odzywka Isana (niebieska wersja), dosc dlugo wlasnie na nia olejowalam. (Rossmann).

- Maska Alterra, granat i aloes (Rossmann).

- Maska aloesowa Natur Vital (drogeria Natura).

- Odzywka alverde, aloes i hibiskus (dm).

- Czytalam rowniez, ze propolisowe balsamy Babuszki Agafii (sklepy internetowe), choc nigdy nie mialam z nimi do czynienia.

 

 

 

Jakie (najbardziej mi znane), humektantowe polprodukty polecam?

 

Jak sie juz pewnie domyslilyscie, na moich sucharcach najlepiej sprawdza sie siemie lniane, gliceryna, D – pantenol i mleczko pszczele w glicerynie (choc ono jednoczesnie zalicza sie do grupy protein ;)).

 

Polproduktywych humektantow jest jednak zdecydowanie wiecej i sa to m. inn.:

 

- Aloes (Aloe Vera)

- mocznik (Urea),

- kwas hialuronowy (Hyaluronic Acid),

- gliceryna (Glycerin),

- D – Pantenol (Panthenol),

- mleczko pszczele (rowniez zaliczane do protein) w glicerynie (Royal Jelly, Glycerin)


Domowe:


- Cukier,

- miod (Mel, Honey),

- siemie lniane,

- kakao,

- skrobia ziemniaczana.

 

 

Nawilzanie wlosow po olejowaniu i myciu.

 

Mojej czuprynie nigdy dosc. Serio! Jeszcze nie zdarzylo mi sie przenawilzyc wlosiat ;) Bogata pielegnacja w jej przypadku spisuje sie idealnie, dlatego tez nie poprzestaje tylko na nawilzaniu przed olejowaniem. Nawilzam rowniez po myciu, choc ma to juz raczej na celu maksymalnego dociazenie. Jak to dokladnie wyglada, opisze w kolejnych czesciach ;)

 

 

Przenawilzenie wlosow.

 

Niestety mozna spodziewac sie i tego, ze taka dawka substancji nawilzajacych, jednak nie na kazdej lepetynie spisze sie super. Wrecz przeciwnie - bywa, ze efekt bedzie calkiem odwrotny od zamierzonego. Dlatego wlasnie tytul posta sformuowany jest tak, a nie inaczej ;)

 

Objawami, ktore moga swiadczyc o przesadnej dozie humektantow beda miedzy innymi: obciazenie, przyklap, uczucie mokrych klaczkow, czy ich gumowatosc. Warto wowczas postawic na oczyszczanie wlosiast (umycie ich "silnym" szamponem - KLIK), delikatna dawke protein i emolienty.

 

Ponadto, czytalam juz u wielu Dziewczyn, ze w okresie jesienno – zimowym musza calkowicie odstawic, badz maksymalnie zminimalizowac humektanty (mimo trzymania sie planu olejowego), gdyz ze wzgledu na wilgotnosc powietrza, Ich klaczki reaguja puchem (higroskopijne wlasciwosci). Jak juz pisalam wczesniej, moje na szczescie/nie szczescie wielbia wszelkie substancje nawilzajace, a oleje skutecznie “pilnuja”, zeby ta wilgotnosc z nich nie uciekala. Wlosy sa jednak rozne, ich potrzeby rozne, wiec jesli i u Was zapodanie nawilzaczy powoduje w tym okresie jedna wielka szope na glowie, mysle, ze wowczas nie pozostaje nic innego, jak ...przeczekac do wiosny :)

 

 

 

Jak to wyglada u Was - macie podobnie, jak ja swoje rytualy nawilzajace, a moze znalazlyscie idealnie sprawdzajace sie w tym celu produkty sklepowe :)?

 

 

 

 Pozdrawiam serdecznie,

103 komentarze:

  1. Bardzo fajny wpis :) Zauważyłam jedną sprawę, którą chyba powinnam robić inaczej niż robię czyli tak jak Ty :) bo coś się słabo u mnie sprawdzała. Dzięki za te wyjaśnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) 3mam kciuki, zeby zaczela sprawdzac sie dobrze :)

      Usuń
  2. Ja też nigdy nie miałam przenawilżonych włosów, zawsze piją wszelkie oleje i maski i nigdy im za dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj moje włosy były falowane jak miałam długie, teraz sie wywijają zwłaszcza po prawej stronie:/ w sumie nie wiem jak temu zaradzić. Z tych produktów znam tylko Alterrę ale u mnie sie za bardzo nie sprawdziła. A tak w ogóle pewnie Cię to zdziwi, ale u mnie czesto nie sprawdzają sie produkty, które maja dużo naturalnych składników...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie mnie to nie dziwi, spotkalam sie juz z tym, ze wlosieta nie przepadaja za naturalna pielegnacja ;)

      Usuń
  4. Bardzo interesujacy post, fajnie ze podzielilas sie z nami swoimi doswiadczeniami :-) chyba tez musze cos zmienic w swoich nawykach, moze zaczne olejowac wlosy na siemie lniane itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje Kochana :) Czekam na relacje ;)

      Usuń
  5. zawsze z Twoich postów coś wyciągnę dla siebie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zauważyłam największą poprawę gdy zaczęłam olejować na półproduktową mgiełkę. W miesiąc moje włosy przeszły diametralną metamorfozę ;) muszę wrócić do tego sposobu, bo ostatnio z lenistwa nakładam tylko olej :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię glicerynę i glutka :))) O mące ziemniaczanej słyszałam ale nie próbowałam. Z kolei kakao nie jest mi znane z tych domowych sposobów. Mi bardzo dużo czasu zajęło zrozumienie zależności między h-e-p - dopiero teraz muszę stwierdzić,że już to znam i wiem,co włosy lubią, co dodać, jak połączyć, by były normalne i nie spuszone. Jesień : a moje włosy po raz pierwszy od lat nie wyglądają jak kręcone w każdą stronę stogi siana lub barania sierść :) Propolisy polecam również do emuglowania, olejowania a ja najczęściej dodaję je do masek proteinowych -by wyeliminować potencjalny puch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super Kochana, ze i jesienia Twoje wlosy nie sprawiaja problemow :) Poza tym, faktycznie zrozumienie tej calej zaleznosci h-e-p i znanie potrzeb wlasnych wlosow to polowa sukcesu :)

      Usuń
  8. No w końcu ktos mi to wytłumaczył jak trzeba...... muszę zrobic zamówienie na te pól produkty koniecznie bo mje włosy to też mega sucharki i im nigdy dosc nawilżenia!!! Dziekuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie Kochana, ze ten wpis okazal sie zrozumialy, przyjemnosc po mojej stronie :)))

      Usuń
  9. dla mnie aloes i gliceryna i keratyna to coś bez czego żyć nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei z aloesem zyc w zgodzie nie potrafie ;p

      Usuń
    2. Ty wywaliłaś mnie z komci toku phr!;p

      Usuń
    3. Nie zebym taki zamiar miala ;p

      Usuń
  10. Ten mój przesusz to pewnie przenawilżenie tak jak piszesz... zmieniam taktykę ;) zobaczymy co z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój przesusz może Twemu piątkę przybić;p

      Usuń
    2. Kochana przesusz, o ile wlosieta byly w fajnym stanie, moze swiadczyc o przeproteinowaniu - okropne zjawisko, na samo wspomnienie mnie nerwy biora ;) 3mam kciuki za reanimacje :)

      Leos, gdzie Ty masz przesusz ;p?

      Usuń
    3. Tak wlasnie myslalam :D

      Usuń
  11. Bardzo dobrze napisany post, świetna robota ! Ja na szczęście nie walczę już z suchością włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje Kochana :) Zazdraszczam ;)!

      Usuń
  12. Staram się zachowywać taką kolejność, ale niestety nie zawsze mi to wychodzi...
    Z braku czasu ostatnio złożona pielęgnacja praktycznie wcale się u mnie pojawia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierze Kochana, ze obecnie nie masz czasu na pielegnacje ;(

      Usuń
  13. Świetny wpis i bardzo przydatny :) niestety ja często zapominam o intensywnym nawilżaniu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana, bardzo sie ciesze :) Ze mnie uparta osobka, wiec poki nie osiagne swego wlosowego celu, o nawilzaniu bede pamietac ;)

      Usuń
  14. post idealny dla mnie, ostatnio walczę z włosami, aby je dobrze nawilżyć więc może coś pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie ciesze i 3mam kciuki :)

      Usuń
  15. moje włosy uwielbiają olejowanie na wodę różaną i glicerynę bądź mleczko pszczele w glicerynie, dopiero gdy odkryłam te z pozoru banalne rzeczy zobaczyłam jak moje włosy wyglądają gdy są dobrze nawilżone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie przymierzam sie do olejowania na wode rozana, mam nadzieje, ze bede rownie zadowolona :)

      Usuń
  16. Moje włosy raczej też lubię dużą dawkę nawilżenia, ale często robię tak, że po umyciu spryskuję włosy odżywką i zabezpieczam je serum z SLS, wtedy zauważyłam, że nie elektryzują się i nie puszą. Ale ogólnie na tych wszystkich składnikach się nie znam, więc dokładnie nie wiem co ma na to wpływ :P hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy silikonowym serum Kochana :)? Super, ze znalazlas takie, ktore sie u Ciebie sprawdza :)

      Usuń
    2. Tak silikonowe serum :D

      Usuń
    3. Znaczy z silikonami, nie z SLS :)

      Usuń
  17. Pisałam komentarz i się usunął :( Więc jeszcze raz... ;)
    Ostrożność z humektantami w okresie jesienno-zimowym u mnie by się sprawdzała. Muszę uważać jak je nakładam, ponieważ łatwo wywołują puch, dlatego teraz przy ich nakładaniu stosuję mocno emolientowe maski z olejem :)
    Balsam z propolisem Agafii mam i właśnie odstawiłam go na wiosnę. Ale wcześniej sprawdzał się u mnie fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak czesto mam, irytujace to, kiedy komentarze sie usuwaja ;/

      A olejujesz po humektantach? Ten balsam musze wreszcie zakupic ;)

      Usuń
    2. Tak, właściwie to trochę źle się wyraziłam ;)
      Jeśli teraz nakładam humektanty, to najczęściej w formie mgiełki i na to nakładam olej lub maskę z łyżką oleju :)
      Z balsamu jestem zadowolona, świetnie się po nim rozczesuje włosy, ale wydaje mi się, że wiosną czy latem sprawdzi się lepiej- przynajmniej u mnie :)

      Usuń
    3. aaa, to teraz rozumiem :) W takim razie zakupie balsam na wiosne ;)

      Usuń
  18. U mnie pielęgnacja włosów jest znacznie mniej świadoma... aż mi troszkę wstyd :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Moje włosy ciężko przyjmują nawilżanie, ale dzięki ostatniemu regularnemu olejowaniu są pięknie nawilżone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze olejowanie sie spisuje ;)

      Usuń
  20. To siemie mnie bardzo zaciekawiło nigdy nie stosowałam go przy olejowaniu ale przy następnych zakuch napewno kupię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3mam kciuki, zeby swietnie sie u Ciebie spisalo i czekam na relacje :)

      Usuń
  21. znów fajne metody na włosy Ty jesteś chyba skarbnicą wiedzy w tym temacie i to bez końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Ci Kochana za mile slowa :)

      Usuń
  22. post wprost idealny dla mnie, ponieważ mam falowane włosy i już sporo ze mną przeszły.. :P ja uwielbiam olejować włosy, robienie tego systematycznie bardzo poprawiło mi stan moich włosów. Najczęściej olejowałam je olejem łopianowym ,który dodatkowo osłabił wypadanie. bardzo lubiłam również choć raz w tygodniu nałożyć na włosy maskę domowej roboty. często do takich masek dodawałam miód, które moje włosy po prostu uwielbiają!
    post zatem jak najbardziej przydatny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie Kochana, ze post sie przydal :) Super, ze olej lopianowy poradzil sobie u Ciebie z wypadaniem :) U mnie z kolei miod sie srednio sprawdza ;)

      Usuń
  23. Bardzo obszerny i profesjonalny post! Przyznam się bez bicia, że w temacie włosów jestem bardzo w tyle - zwyczajnie nie mam na nie czasu. Po Twoim poście muszę przyznać, że pomyślałam nad moją włosowa pielęgnacją i od jutra wprowadzam zmiany. Teraz kombinacja olejowania i nawilżania oraz domowe sposoby! <3 Oby moje włosy się poprawiły! :-) Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje Kochana :) 3mam mocno kciuki za Twoje pielegnacyjne zmiany i czekam na relacje - oczywiscie najlepiej same pozytywne ;) Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  24. Niejednokrotnie narzekałam na moje włosy, że kompletnie nic się z nimi zrobić nie da, nawet po lokówce po upływie kilku godzin znowu zamieniają się w proste druty. Teraz wiem, że gorzej byłoby, gdybym miała włosy suche. Jestem tak niesystematyczna i leniwa, że na pewno nie serwowałabym im takiego nawilżenia jak ty. Moje włosy cieszą się z maski drogeryjnej bo wiedzą, że nic innego nie dostaną :p

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzięki Tobie wiele się nauczyłam. Moje włosy mają się zdecydowanie lepiej, chociaż tak jak u Ciebie nawilżenia nigdy dość. Nie pamiętam kiedy miałam mega puch na głowie, wiem czego unikać, a czym pielęgnować. Jesteś skarbnicą włosowej wiedzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie niesamowicie Kochana, ze Twoje "kolorowe" wlosieta maja sie zdecydowanie lepiej :) Bardzo, ale to bardzo dziekuje Ci za tak wspaniale slowa :*

      Usuń
  26. Super wpis! ;) Ja zazwyczaj pod olej nakładam glicerynę, ale jakoś ostatnio brakuje mi czasu na takie solidne odżywienie i nawilżenie moich włosów, a pewnie trochę już za tym tęsknią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Pewnie i tesknia, wiec po gliceryne marsz ;)

      Usuń
  27. Jak zwykle trafiłaś z tym postem w dziesiątkę, bo od jakiegoś czasu zmagam się z wielkim puchem i nie wiem jak sobie z nim poradzić :( Uświadomiłas mi że to pewnie przez to że zaprzestałam pod olej i maskę kłaść siemie lniane, czego na wakacjach bardzo pilnowałam, a także przez pogodę bo ostatnio u mnie często była mgła i mrzawka i jak tylko wyszłam na zewnątrz to włosy straaasznie się puszyły. Muszę znów zacząć używać siemienia :) A znasz jakieś produkty nawilżające przeciw puszeniu, których można używać na suche włosy? Np. jakiś krem, balsam itp :) Pozdrawiam, Marti.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie ciesze Kochana, ze post sie przydal i 3mam kciuki, zeby powrot do siemienia pomogl :) U mnie w tej roli kiedys fajnie sie sprawdzala masc na brodawki Babydream für Mama, a poza tym, doslownie minimalna ilosc silikonowej, badz emolientowej maski wtartej we wlosy :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Dziś naolejowałam włosy na noc na maskę, a po myciu dałam siemie lniane i od razu lepiej, puch o wiele mniejszy :) Niestety ja nie znam się na składach i nie wiem jak odróznic maskę emolientową od silikonowej itd..

      Usuń
    3. Super, ze jest lepiej i puszek mniejszy :) Poczatkowo rowniez mialam z tym problem i wlasnie dlatego w poscie wspomnialam, ze warto zainwestowac w polprodukty, zanim sie ogarnie sklady. Zakupic najbardziej "chodliwe" humektantowe i proteinowe do wzbogacania "prostych" masek (idealne do tego celu sa Gloria i Crema al Latte) :)

      Usuń
    4. Mam w domu mleczko pszczele w glicerynie, ale nie wiem jak go używać, jedynie do reanimatora twojego przepisu dodawałam kilka kropel :) Myślę żeby zakupić keratynę, d-panthenol albo kwas hialuronowy, ale co jest czym to już nie odrózniam :D

      Usuń
    5. Mleczko pszczele w ilosci ok. 10 kropli mozesz np. dodawac do siemienia pod olej. Mozesz rowniez taka sama ilosc dolozyc do maski, ktora nakladasz juz po myciu, badz jakiejs mgielki nawilzajacej :) Keratyna to proteinki - z nia warto ostroznie, na szczescie u mnie sprawdza sie super przed myciem ;) D - pantenol i kwas hialuronowy, to jak juz pisalam w poscie, humektanty :)

      Usuń
    6. Dzięki wielkie, muszę zapamiętac i spróbować w takim razie :) Mam tez ochote wyprobowac jakąś maskę z owoców, może taką z bananem, chyba kiedys widzialam u Ciebie na blogu przepis a jestem ciekawa jak sprawdzi się na moich włosach :)

      Usuń
    7. Bardzo polecam sprobowac i czekam na relacje :) Banana rowniez polecam, to moj ulubiony owoc w pielegnacji wlosow ;) Przejrzyj w etykietach na dole "Niedziele dla wlosow", bylo z nim kilka masek :)

      Usuń
  28. Ja próbowałam olejować na siemię, ale jest to dla mnie dość żmudne, a ja jestem wielkim leniem. Zazwyczaj wywar wychodził mi zbyt gęsty i miałam wrażenie, że tylko "jeździ" po włosach a nie wnika. Lepszą opcją dla moich włosów jest (chyba nawilżająca) mgiełka z wywaru z nagietka i lipy, ew. z dodatkiem gliceryny. Myślałam też żeby robić bazę z soku z aloesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze, ze znalazlas sposob, ktory najlepiej sie u Ciebie sprawdza :) U mnei aloes odpada, moje wlosieta zdecydowanie sie z nim nie polubily ;)

      Usuń
  29. Fajny post z przydatnymi wskazówkami.

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo fajny wpis;) Moje włosy bez olejowania i maseczkowania stają się suche;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Dobrze, ze wiesz, co im pomaga :)

      Usuń
  31. Bardzo cenne wskazówki, my akurat mamy włosy przetłuszczające się.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dla mnie właśnie samo natłuszczanie to za mało. I mogę się obejść bez olejowania przy stosowaniu tak ciężkich produktów. Muszę zachowywać równowagę pomiędzy emolientami, humektantami i proteinami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, u mnie rowniez rownowaga sprawdza sie idealnie :) Sama nie wierze, ze kiedys namietnie unikalam protein ;)

      Usuń
  33. Moje falowane kłaki dzięki podobnej pielęgnacji zrobiły się prawie proste :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajc, to kiepsko ;/ Moje z kolei zaczely silniej falowac ;D

      Usuń
  34. Swego czasu bardzo często olejowałam włosy na mokre włosy i muszę przyznać, że były o wiele bardziej nawilżone. Teraz z lenistwa robię to na sucho i to bardziej takie odżywianie niż nawilżanie. Muszę do tego wrócić. Jeżeli kładę przed myciem włosów pod olej jakaś maskę czy odżywkę emolientową, to później włosy się elektryzują. Zupełnie nie wiem dlaczego! Muszę też tą mąkę wypróbować, ale efekt wygładzenia mnie odstrasza, bo już mam dość proste włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rowniez przy olejowaniu na sucho efekty sa zdecydowanie gorsze :) Dziwne z tym elektryzowaniem ;) Ja ostatnio z braku czasu zaniedbalam wydobywanie skretu, ale licze, ze po Swietach wroce do tego, bo mi zwyczajnie brakuje moich falowancow po stylizacji ;)

      Usuń
  35. Czytałam z zapartym tchem (prawie się udusiłam, bo artykuł dość długi ;) widzę, że muszę w końcu zainwestować w kilka półproduktów! Tak mi się właśnie wydawało, że olejowanie przed myciem z użyciem masek jest bez sensu, więc myje włosy (z użyciem maski) a później wcieram we włosy odrobinę oleju (dziś był sezamowy) z szczególnym uwzględnieniem końcówek.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dlugi i dobrze, ze nic zlego Ci sie nie stalo, bo bym sobie nie wybaczyla ;D Kochana prze okazji polproduktow i maski moga byc, wiec jesli olejujesz na humektantowe, to wszystko ok. :) U mnie olej sezamowy niestety srednio sie spisal ;( Pozdrawiam Cie serdecznie :)

      Usuń
  36. Ostatnio u mnie włosy też reagują puchem po humektantach. Bardzo fajny wpis, bardzo pomocny i ciekawie napisany:) Niedawno zrobiłam moje pierwsze półproduktowe zamówienie i na pewno wypróbuję Twój sposób olejowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziekuje Kochana za mile slowa :) 3mam kciuki, zeby super sie u Ciebie sprawdzil i czekam na wiesci, jak poszlo :)

      Usuń
  37. Ja mam włosy proste, ale i tak wiele cennych informacji u Ciebie zdobyłam. Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cie ciesze i bardzo dziekuje :)

      Usuń
  38. Dla mnie taka wiedza z praktyki jest dużo cenniejsza, niż ta książkowa. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnosc po mojej stronie Kochana :)!

      Usuń
  39. Ojj Alterrę z Rossmanna moje włosy uwielbiają :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Też przez dłuższy czas olejowałam włosy, a nie było żadnych efektów, dopiero pojawiły się po włączeniu do pielęgnacji porządnego nawilżania:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Noszę się z zamiarem zakupu półproduktów już od dłuższego czasu :) Muszę w końcu mój plan wcielić w życie ;)
    Bardzo fajnie napisany post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam takie zakupy, z pewnoscia nie pozalujesz :) Dziekuje :)

      Usuń
  42. Ja kiedyś używałam szamponu i odżywki Pantene non stop, zawsze miałam nawilżone i zdrowo wyglądające włosy nawet podczas farbowania, niestety po ciąży wszystko się zmieniło i nawet ten duet przestał mi służyć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej, jak sprawdzone produkty przestaja dzialac dobrze ;/

      Usuń
  43. Do włosów suchych najlepszym kosemtykiem jaki do tej pory stosowałam jest Prosalon, Intenso Moisture to taka maska nawilżająca, dobry produkt ;) Używam już jakoś od pół roku i jest widoczna DUŻA różnica na plus, dlatego polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje za polecenie, z pewnoscia zerkne na sklad :)

      Usuń
  44. Ja bardzo cenie sobie wypróbowaną i sprawdzoną odżywkę nawilżającą ProSalon, Moisturizing Conditioner :D kupiłam przez internet za rekomendacją siostry i jestem bardzo zadowolona. Włosy wyglądają teraz dużo zdrowiej i ogólnie są w lepszym stanie. Po lecie to nawilżanie jest koniecznością, zwłaszcza u mnie, bo włosy niestety mam dość cienkie i łatwo mi przesychają ;P

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja bardzo sobie cenię maskę w spreju 12 w 1 Prosalon, jest niezwykle ekonomiczna i ma wszechstronne zastosowania, korzystam z niej co dwa dni po myciu włosów i są one w wyraźnie lepszym stanie, mogę polecić :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...