wtorek, 16 grudnia 2014

Moja nawiedzona Siostra (tym razem dluga historia Jej wlosow, cz. 2.) + Czarne Syberyjskie Naturalne Mydlo Babuszki Agafii - mini recenzja oczami absolutnej "NIE" (;)) Wlosomaniaczki ;)

Witajcie,

taaa, Kto juz czytal historie mojej "nawiedzonej Siostry" (apropos, to juz prawie rok minal???), Ten wie, ze moj zywot w zwiazku z Tym przypadkiem lekki nie jest. Jesli jednak Ktos jeszcze z owym postem sie nie zapoznal, zanim doczyta czesc dalsza tej, jakze pelnej wzlotow i upadkow opowiesci, zachecam do cofniecia sie az do TEGO wpisu ;)



Otoz, jak juz wiecie Siostre mam nawiedzona. W pewnym Jej okresie wlosowym marzyla o sianku iscie sianowatym, tylko po to, zeby wlosow wydawalo sie byc na lepetynie optycznie wiecej – ot ambitny plan pt. „stworzmy sobie sianko“.

Zeby nie bylo, plan oczywiscie nadal byl skrupulatnie realizowany i wreszcie, zgodnie z pragnieniami G., owe sianko sie na lepetynie pojawilo – musze jednak przyznac, ze wlosieta dzielnie sie bronily (moje pewnie juz dawno by polegly :))!
Wydawac by sie zatem moglo, ze cel osiagniety, Siostra zadowolona i wszystko gra i buczy (oczywiscie pomijam juz swoje nawiedzenie wlosowe i trudny zywot zawzietej wlosomaniaczki, kiedy przymusowo skazana bylam patrzec na to, jak Jej piekne, delikatne klaczki z dnia na dzien przybieraja blizej nieokreslona forme), ale ot tylko wydawac by sie moglo. Bowiem G. po osiagnieciu swojego wlosowego celu iscie niezadowolona – heeee???! Ale od poczatku…



Jej wlosieta prezentowaly sie wowczas mniej wiecej wlasnie tak ;)


Myjadlo Agafii sie marnotrawilo. Do tego stopnia, ze i ja i Oliwia zgarnelysmy je do mycia ciala. Przyszedl jednak moment, ze pohennowalam Siostrze wlosy. Coz to byla za radosc - blask, kolor, zero swedzenia przy farbowaniu, a i czupryna jakby nieco odzyla! Mozna by zatem uznac, ze wszystko w porzadku. (Oczywiscie do czasu jednak… Chyba nie sadzicie bowiem, ze po lekkim, pohennowym przesuszu, Ta zaparta NIE wlosomaniaczka uznala, iz warto nawilzyc klaczki? Co to to nie ;)). Radosnie wiec siostrzana glowa wyjechala na letni urlop z wlosietami iscie, jak z reklamy i nawet nagly brak sianka, ktore po hennie jakby ustapilo miejsca wygladzeniu, Jej nie przeszkadzal. Pelna obaw zastanawialam sie, jak dlugo taki euforystyczny stan u G. potrwa ;) Mialam sluszne przeczucia - niezbyt dlugo ;/

Po 2 tygodniach wypoczynku Siostra powrocila w domowe progi. Jej widok nieco mnie zmylil, gdyz wlosieta miala upiete w wysokiego kucyka, co wczesniej absolutnie Jej sie nie zdarzalo. Po krotkim przywitaniu, z doza niepewnosci zapytalam, coz tez sklonilo Ja do takiej zmiany wizerunku. Zapytalam i zas sie nasluchalam ;/ Tym razem zebralo sie Bogu ducha winnej hennie: jaka to okropna jest, jak po kilku dniach od wyjazdu czupryna G. zamienila sie w miotle, a wygladu niejedna czarownica moglaby Jej pozazdroscic! Jak juz nawet Jej nieodlaczny, ukochany lakier z denatem w skladzie nie dal rady ujarzmic niesfornych pasm, wiec zastanawiajac sie nad wstapieniem do pierwszego, lepszego salonu fryzjerskiego - celem obciecia tego, czego przeciez tak namietnie pragnela, wpadla na kolejny pomysl, tym razem, zeby klaczki zwyczajnie zaczac zwiazywac (zapuszczac po to, zeby je wiazac ;)???).

Pewnie, swietny plan! Po co bowiem bylo zainwestowac w jakakolwiek maske, czy chocby odzywke ;)? Tjaaaa i badz tu czlowieku madrym – chciala sianko, bylo dla Niej za slabe. Przypadla Jej w udziale czupryna w wersji hardcore, to nagle placz nad rozlanym mlekiem... i tak w kolo Macieju ;)

Po krotkim wywiadzie sytuacyjnym ustalilysmy, ze G. nadal “nie znajdzie” czasu na maskowanie, o olejowaniu juz nie wspominajac, zatem wizja oddania Jej lepetyny w rece “specjalisty” od ciec byla bliska. Ja bezradnie uznalam, ze nie moja sprawa i swoje, jak grochem o sciane tlumaczenia zachowam dla siebie - choc oczywiscie buzowalo sie we mnie straszliwie i okrutnie.

Az wreszcie nadszedl ten sadny dzien. Dzien, w ktorym wszystko sie zmienilo. Dzien, w ktorym moja nawiedzona Siostra docenila zbawienne dla wlosow dzialania pielegnacyjne (choc pewnie nieswiadomie). Dzien, w ktorym ONA SAMA, z wlasnej, NIEPRZYMUSZONEJ woli (nie, nie zaczelam Jej grozic, terroryzowac, dreczyc psychicznie - gdziez bym smiala ;)!), zapytala mnie, czy posiadam jeszcze na stanie slawetne, czarne myjadelko Agafii!





Wyobrazacie sobie zapewne, iz moje zdziwienie siegnelo zenitu, a i szczeke z podlogi musialam do samego wieczora zbierac. Pod nosem jednak pojawil sie ironiczny usmieszek – wreszcie przyszla oporna koza do woza ;)!

Myjadlo posiadalam, Siostrze zapodalam, choc sama nie do konca wierzylam, ze cos jest jeszcze w stanie uratowac Jej czupryne przed nasza rownie nawiedzona fryzjerka - w wyobrazni juz widzialam Jej blysk w oku, kiedy uslyszawszy by ciac, pokusilaby sie o stwierdzenie „trza duuuuzo ciac!!!“, i z sadystycznym zapedem zajela sie wlosietami G. ;/

I wiecie co sie stalo? Siostra umyla wlosy myjadlem, a ja bylam swiadkiem tej cudownej, wrecz bajecznej przemiany na Jej lepetynie. Ta sytuacja na dlugo utkwi w mej pamieci, gdyz jako nawiedzona wlosomaniaczka, uczestniczylam we wspanialym wlosowym wydarzeniu, wydarzeniu na miare istnego cudu!

Tak, tak! Wystarczyla jedna kapiel z Agafii, zeby wlosieta G. mogly byc wystawione na pokazanie sie spoleczenstwu. Rzecz jasna do idealu bylo im jeszcze daleko, ale musze przyznac, ze juz wtedy prezentowaly sie calkiem, calkiem. Z kazdym kolejnym myciem ten stan sie poglebial. Agafii przywrocila im przede wszystkim gladkosc, a i blasku ja ze swoimi sucharcami moglam siostrzanej glowie pozazdroscic. Ale to jeszcze nie koniec historii... ;D


Pewnego pieknego dnia, G. tonem nieznoszacym sprzeciwu (starsza jest ode mnie o 6 lat, wiec wydaje Jej sie, ze wszystko wie lepiej ;p), oswiadczyla mi, iz myjadlo Jej sie skonczylo, wiec musimy poczynic zamowienie na Euroshop24, w celu zakupu nowego. Kolejny raz wiec rozdziawilam jape, zastanawiajac sie co z “planem sianko” i czy aby czasami sie nie przeslyszalam (w tym czasie miewalam problemy ze sluchem ;)).

Po krotkich wyjasnieniach z Jej strony wywnioskowalam, iz owy, “ambitny plan” poszedl w odstawke, gdyz szanowny Malzonek G., a moj wspanialy Szwagier, jeszcze przed akcja ratunkowa sam zapytal, czy nie moze Ona cos zrobic z tymi wlosietami, bo przypominaja nic innego, jak tylko siano i straki zwisajace ;) 
Sila miloci, jak widac jest wielka, moje konkretne argumenty, co do wygladu czupryny Siostry trafialy w eter, natomiast jedno zdanie ukochanego zawarzylo na calej dalszej, wlosowej historii G. :) Zamowilysmy wiec kolejny raz Agafii, ktora od tego momentu (ok. 4 m-ce temu), namietnie towarzyszyla Siostrze podczas kazdej kapieli.




Wobec powyzszego wydawac by sie moglo, ze wreszcie nastapi juz koniec tej “tragikomedii”, jednak nic bardziej mylnego, w dodatku koncowka okaze sie mega zaskakujaca ;)

Ku mojej wielkiej radosci, a i jeszcze wiekszemu szokowi, jakis czas temu uswiadomilam sobie, iz Siostra dosc dlugo nie paraduje juz z polakierowa skorupa na lepetynie, w zamian czego prezentuje calkiem ladne, wygladzone, lejace wlosieta. Kolejny wiec raz to odkrycie wprawilo mnie w zadume i nie zastanawiajac sie dlugo, wzielam G. na spytki.
Jak sie okazalo, powod tego stanu byl bardzo prozaiczny i chyba najmocniej ucieszyl sama Zainteresowana. Otoz, stosowane regularnie czarne, syberyjskie mydlo sprawilo, iz skalp G. wydzielajacy tone loju i wymagajacy codziennego mycia, przestal az tak mocno sie przetluszczac. W zwiazku z czym, wlosieta Siostry wytrzymywaly 2, 3 dni bez odswiezenia, wiec i “zabojczy” lakier z “denatem” w skladzie okazal sie zbedny.

Dodatkowo, za sprawa Agafii zniknal rowniez przyliz i przyklap, na rzecz ladnie odbitej od nasady czupryny. Od tego wspanialego odkrycia, G. na dobre pokochala czarne myjadlo i juz nigdy wiecej nie padlo stwierdzenia typu “jak tym wogole mozna glowe umyc, ze przeciez pienic sie nie bedzie. Ze czarne, ze brzydkie i ze wogole jakies takie ble” ;)

Uznalam to za prawdziwy sukces - moja Siostra ulegla nawroceniu! Myslalam, ze juz lepiej byc nie moze, do momentu ...az czarne myjadlo dobilo dna ;)
Zbieglo sie to w czasie z kolejnym hennowaniem czupryny G., wiec zas placz i lament, tym razem, ze przesuszu sie nabawi – kobieca psychika jednak mocno zmienna jest ;D Wyzbywajac sie zatem wszelakiego, zakodowanego skapstwa, podarowalam Siostrze maske - ale nie byle jaka maske! Wreczylam Jej moja ukochana, najdrozsza na stanie, zolta wersje Sauna&Spa Natura Siberica. 



Wlosieta G. po wyrowaniu przeze mnie fatalnego w skutkach stopniowania (tak, fryzjerka zas nawalila. Poszlo ponad 10 cm.).


Wyobrazcie sobie, ze nagle G. znalazla i czas na aplikacje produktu na czupryne i rzecz jasna uniknela tym samym przesuszu pohennowego. Wlosieta ze swietnej formy nabraly formy wysmienitej, a G. ani widu ani slychu o zamawianiu myjadla ;) Wprawdzie cos tam ostatnio przebakiwala, ze wlosy zas Jej sie szybciej zaczely przetluszczac, wiec czas najwyzszy poczynic dla Niej zakupy swiateczne ;)

Oczywiscie i maske Siostrze podaruje, nic tak mnie bowiem nie cieszy, jak widok nawroconej, kolejnej nie wlosomianiaczki :) Nie sadzilam, ze kiedykolwiek uda mi sie tego dokonac, warto wiec bylo wysluchiwac i uparcie podsuwac pewne, najprostsze rozwiazania, zwlaszcza, iz mam wrazenie, ze maska w polaczeniu z myjadlem beda stanowily dla wlosiat Gosi idealny duet – jestem z siebie dumna ;)!




Myslicie, ze to jest juz sukces ;)? Gdzie tam, jeszcze bardziej Was kiedys zaskocze, choc niekoniecznie pozytywnie...;)


Sklad i opis myjadla w cz. 1. - KLIK



Pozdrawiam serdecznie,


100 komentarzy:

  1. Różnica jest wielka :) A historia ciekawa i z ciekawymi zwrotami akcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zwroty akcji bywaly i dla mnie denerwujace ;)

      Usuń
  2. Tez mam starsza siostre, ktora bardzo slabo dba o wlosy, pomimo tego ma wlosow wiecej i sa zdrowsze niz moje!
    Nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie ;-)
    Moze sie od-wlosomaniacze i wlosy sie poprawia;-)
    A moze paznokcie wyciagnely wszelkie dobro z wypijanych drozdzy i dla wlosow juz nie starczylo?
    Gratulacje dla szwagra za szczerosc z zona ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie sprawiedliwosci brak ;)! Ciekawe, czy by sie udalo, ale w sumie nie wiem, czy warto ryzykowac ;) Drozdze maja tyle dobroci, ze i dla wlosow starczyc powinno, ale kto wie? Szczerosc, to podstawa :)

      Usuń
  3. A moja siostra wyobraź sobie udaje nie włosomaniaczkę , a po cichu przed wszystkimi olejuje włosy, maski ma gdzieś pochowane i używa tak, żeby nikt nie widział :) ha ha ha :) coś tam jej zawsze mówię, udaje że nie słyszy a później to stosuje :) nie rozumiem ! A ma piękne włosy, kręcone, gęste, długie, a wyglądają jak wysuszone strąki ( już troszkę mniej odkąd w tajemnicy używa masek i olei ) .
    Włoski G. naprawdę są ładne ! Może warto zawsze Szwagra wtajemniczyć, żeby coś dobrego dla siostry zrobić ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra jest ;D! Dlaczego udaje ;)? Dobry pomysl Kochana z wtajemniczaniem Szwagra :)

      Usuń
  4. Super historia! Oj mit, że po odżywce /masce to tylko przylizane włosy jest bardzo częsty.
    Moja mama traktuje swoje włosy tak, że moich już by nie było... A mimo to ma takie piękne :) kiedyś muszę wstawić je na swojego bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie za czesty ;) Kochana dodaj zdjecie koniecznie :)

      Usuń
  5. moja siostra nie dba o włosy i ma zadbane i długie... ja dbam o włosy i niestety ale szału nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie kiepsko ;( Czekaj jeszcze troche, moze sie okazac, ze za kilka miesiecy i Twoje beda idealnie :)

      Usuń
  6. Uśmiałam się:) moja siostra też czasem gości na blogu:D no i oj miała ona swoje wlosowe odpały, oj miała :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawa historia :D
    różnica ogromna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Zdecydowanie jest roznica, boje sie tylko, co bedzie dalej ;D

      Usuń
  8. Mam to mydełko, nawet recenzje powoli przygotowuję ;) Mydło jest świetne, co tu dużo mówić!! ;) Dobrze, że Twojej siostrze się odmieniło, bo nie chciałabym oglądać na kolejnym poście jej sucharów :D To boli.... :D Więcej włosomaniaczek sobie życzę!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj boli Kochana, zdecydowanie boli :D! Czekam na recenzje :)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa historia :) ojjj te siostry :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale sie fajnie Ciebie czyta :-) swietnie, ze "nawracasz" siostre, oby Jej rowniez udzielila sie wlosomania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Mam taka nadzieje ;)

      Usuń
  11. Hahaha uśmiałam się :-) bardzo fajny post i zacne efekty u Twojej siostry się pojawiły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze post sie spodobal :) Zdecydowanie zacne efekty :)

      Usuń
  12. ja tez sie usmialam :) I nabralam ogromnej ochoty na to myjadlo, chociaz szamponow mam chyba z 10.

    Moja siostra tez byla oporna, ma wlosy ktore zawsze mocno sie puszyly, odkad sama sie wlosowo uswiadomilam- trulam jej ze ma wlosy falowane, ugniotlam jej fale, marudzilam o olejowaniu. Tez slyszalam ze nie ma na to czasu...Ale powolutku sie przekonala i musze powiedziec ze efekty po miesiacu regularnego olejowania mnie powalily (nie widzialam jej przez ten czas bo studiuje w innym miescie)- wlosy gladkie, dociazone, puch zniknal :) . Teraz szykuje dla niej "wlosowy" prezent swiateczny, niech zachwyca fryzura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myjadlo zdecydowanie polecam Kasiu, choc sama nigdy go nie wyprobowalam - jak w wiekszosci, skonczyloby sie pewnie podraznieniem skalpu ;) U mnie niezmiennie od wielu miesiecy jedno, wyprobowane na stanie - Logona Anti Age :)
      Super, ze udalo Ci sie przekonac Siostre, w przypadku falowancow pozbycie sie puchu, to ciezka sprawa, wiec tym bardziej podziwiam, ze w tak krotkim czasie udalo sie osiagnac tak zadowajajace efekty :) Wlosowy prezent, to prezent trafiony ;D Z pewnoscia, jak pozachwyca fryzura, doceni jego wartosc :)

      Usuń
    2. Naprawde, efekty niesamowite i bardzo szybkie, u mnie pol roku regularnego olejowania nie dalo takiego efektu wow jak u niej miesiac. Chyba trafila od razu w "swoj olej"- oliwe z oliwek. Nie do wiary, ale wczesniej wkolo glowy miala zawsze taka "mgielke" spuszonych wlosow, a teraz gladziutko

      Usuń
    3. Dokladnie, najwazniejsze to trafic w swoja pielegnacje :) Mialam podobnie, olejowalam ponad pol roku, testujac wszelakie oleje i nic, dopiero nawilzanie przed olejowaniem dalo u mnie efekty ;) Zazdroszcze gladziutkich wlosow, jako, iz nie nakladam niczego w okolice skalpu, moje wlosieta przy lepetynie fruwaja sobie nadal frywolnie ;)

      Usuń
  13. patrze na włosy i oczy mi sie świecą:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemuz to? Ochoty na myjadelko sie nabralo ;D? Polecam Kochana :)

      Usuń
    2. no nabrało nabrało.. a tu kolejne 140 na egzamin trzeba ;/

      Usuń
    3. Wierze, ze musisz teraz pasa zacisnac, ale warto, zobaczysz :*! Leos jak ochoty nabral, to nic straconego - od czego sa odlewki ;) Tylko cicho sza, bo sie wyda, ze w Nowym Roku podwedzic nieco G. bede chciala... ;p

      Usuń
    4. hahaha;p ok cicho-sza :D ja nic nie wiem xd buziaki piątkowe:*

      Usuń
    5. No wiec cichaj ;D Wzajemnie Kochana :*

      Usuń
  14. Moja siostra poprzestaje tylko na odżywkach i masce od czasu do czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahaha ale się nawróciła :P Grunt, że w dobrą stronę :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja własnie czekam na to cudoi!! mam nadzieje że dziś juz listonosz mi przynieśie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje Kochana, ze sie doczekalas :) Zycze Ci udanych testow :)

      Usuń
  17. Aż jestem w szoku, że Twoja siostra chciała nosić sianko na głowie :D Zmiana zdecydowanie na lepsze :) Włoski dużo lepiej się prezentują :) Może kiedyś i ja wypróbuję to cudo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano chciala, ciezki z Niej przypadek ;D Polecam Kochana :)

      Usuń
  18. Ale historia :)) Ewa Ty zawsze kusisz czymś ech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tam kusze Kochana, tak tylko sobie wrazenia opisuje ;)

      Usuń
  19. Jasne,że sukces. Włosięta pięknieją z dnia na dzień. Klasyczny przykład,że SLES wysusza włosy. Myjadło Babuszki bardzo mnie kusi, opakowanie jest takie śliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zdecydowanie wysusza ;) Myjadelko faktycznie ladnie sie prezentuje :)

      Usuń
  20. Wow, jaka zagmatwana i pełna zwrotów akcji historia-masz talent i do pisania i do nawracania na włosomaniaczą drogę:)

    OdpowiedzUsuń
  21. ciekawa historia. pomysl siostra miala faktycznie genialny na poczatku ;) ja uwielbiam mydla agafii (mam czarne i kwiatowe), nie wroce juz do tradycyjnych szamponow. odkad ich uzywam w zasadzie nie stosuje odzywki bo po prostu nie mam takiej potrzeby. na wilgotne lwosy nakladam jedynie jedwab w calu ochrony koncowek, a czasem przed myciem na godzine wetre olejek. moja siotra (starsza o 11 lat) od dawna stosuje taktyke kupowania tych samych kosmetykow ktore mam ja.. bo jeszcze nigdy sie nie zawiodla :) teraz mieszka w anglii ale wiem ze nosila sie z zakupem kupienia na ebuy mydla agafii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialny, to malo powiedziane! Oba myjadla i mnie kusza :) Fajnie, ze Twoja Siostra ma sprawdzone sposoby na kosmetyki ;D Ciekawe, jak Agafii sie u Niej spisze :)

      Usuń
  22. Bardzo pozyrywny post moja droga :D
    Tego mydła co prawda jeszcze nie używałam, ale teraz zacznę sięgać po indyjską nowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje Kochana :D! 3mam kciuki, zeby nowosc okazala sie swietna i czekam na relacje :)

      Usuń
  23. Zmiana okropna! Pięknie się teraz prezentują ;p Chyba wypróbuję też te czarne myjadło, bo wszyscy je zachwalają

    OdpowiedzUsuń
  24. o jejku! literówka ;x miało być ogromna !!! :D oczywicie teraz prezentują się przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D! Domyslilam sie Kochana :) Dziekuje w imieniu G. :*

      Usuń
  25. Metamorfoza niesamowita. No Ewciu możesz być z siebie dumna, oczywiscie rosyjskie produkty także. :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. O kurczę, ja też tak miałam jak Twoja siostra: najważniejsza była objętość. Na szczęście przeszłam na dobrą stronę włosomaniaczej mocy i dzisiaj już na objętość nie narzekam zbytnio :) Metamorfoza siostry cudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezle, ze i Ty mialas takie zapedy, najwazniejsze, ze wlosomaniacza moc Cie dopadla ;) Bardzo dziekuje w imieniu Siostry :)

      Usuń
  27. Super to napisałaś ! :D Noo taak baba babie nie przemówi tak jak mężczyzna...o zrobić :D a włosy w o wiele lepszym stanie. Też sobie obecnie testuje te Rosyjskie specyfiki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Taaa, mezczyzna zawsze potrafi dotrzec do kobiety ;D Polecam testy zdecydowanie :)

      Usuń
  28. Imponujące efekty!:)) Czarne mydło ma moc ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wielka różnica!Jestem ciekawa białego mydełka.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rowniez Kochana to biale bardzo interesuje ;) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Dla mnie białe mydło jest delikatniejsze. Czarne mydło było dla moich delikatnych pasm jednak zbyt silne, co się okazało z czasem.
      Moja siostra też miała taki dzień- była po silnych lekach. Potem jej przeszła chęć na spa.

      Usuń
    3. W takim razie musze koniecznie dla Siostry zakupic i biale, ciekawa jestem, czy zadziala rownie swietnie :) Dzialanie lekow czasami bywa zagadkowe ;)

      Usuń
  30. Kiedyś miałam dokładnie tak jak Twoja siostra !! :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Wow różnica jest naprawdę spora ;)mydelko coraz bardziej mnie kusi :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze widoczna :) Polecam wyprobowac Kochana :)

      Usuń
  32. Masz siłę przekonywania. Różnica w wyglądzie włosów ogromna. Możesz to uważać za swój własny sukces :) Kusi mnie teraz to mydło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tam ;) Dziekuje Kochana, a myjadelko bardzo polecam :)

      Usuń
  33. Mam takie zwykłe czarne mydło, ale jeszcze go nie stosowałam na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zastosujesz Kochana, napisz koniecznie, jak wrazenia :)

      Usuń
  34. ja myślę że sukces jest i to widoczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Moja siostra też pomału się nawraca za moim przykładem i jestem z siebie dumna;D Sukces widać gołym okiem;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Uśmiałam się jak czytałam Twój post :)
    Jednak nic nie działa tak, jak siła miłości! :)
    Czytając o Twojej siostrze od razu przed oczami miałam moją kuzynkę- ma długie, gęste czarne włosy (nigdy nie farbowane), ale strasznie suche. Jej naprawdę wystarczyło by niewiele do tego, by mieć naprawdę idealne włosy. Ale jej przekonać się nie da - oczywiście również nie ma czasu na nałożenie nawet odżywki po myciu :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sila milosci jest niezwyciezona ;D! Ajc, jak taki potencjal, to faktycznie az zal patrzec, zdajac sobie sprawe, jak niewiele tym wlosom do szczescia potrzeba ;)

      Usuń
  37. Jednak czasem starsza siostra od młodszej uczyć się musi. Historia ciekawa, a zdjęcia... przepaść w wyglądzie włosów. Oby nie zeszła z tej słusznej drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywaja i takie momenty :) Mam nadzieje, ze pozostanie na slusznej drodze ;)

      Usuń
  38. Różnica na prawdę zachwyca , a historia bardzo fajan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze historia przypadla go gustu :)

      Usuń
  39. Wow, różnica jest ogromna:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Oj ostatnio przez zimę zrozumiałam siłę przylizu i pragnienie sucharków. Przez wrażliwy skalp nie mogę kombinować z produktami na objętość. Suche końce jednak przypominają, że włosy trzeba dbać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspolczuje wrazliwego skalpu - znam ten bol ;/ 3mam kciuki za Twoja pielegnacje :)

      Usuń
  41. Kurka rurka co jest z tą Agafią że robi taką furrorę? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna "babka" z tej Agafii jest ;D

      Usuń
  42. Bardzo fajny post, z dużą dawką humoru :) Sama przyjemność czytania :)
    A mydełko kusi bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje za mile slowa :) Mydelko warte kuszenia ;)

      Usuń
  43. Różnica spora :)

    Ja ostatnio podcinałam włosy rok temu, poszłam w piątek do fryzjera i mówię proszę ściąć wszystko co jest zniszczone a Pani do mnie: "tego jest 5 mm", ma Pani piękne, zdrowe włosy". Kopara mi opadła, ja mam ładne włosy, przy ciągłym suszeniu suszarką i nakładaniu tony lakieru :D szok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje Kochana, swietne wiesci :)! Jak widac, lakier i suszarka im niestraszne :D

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...