środa, 29 stycznia 2014

Upolowane. Dm, Rossmann i inne ;) Przypominam o Rozdaniu noworocznym i zapraszam serdecznie :)

Witajcie,

nie moge uwierzyc, ze juz koniec pierwszego miesiaca 2014, wiec i luzny post „chwalipiecki“ z tej okazji bedzie ;) Dzisiaj nietypowo, bo „upolowane“ obejmuja 2 m-ce, a dokladniej grudzien i styczen J W grudniu zapomnialam “pochwalic” sie nowosciami, ktore u mnie zagoscily, wiec podlacze je pod styczniowe zdobycze. Kolejnosc przypadkowa ;)

Na pierwszy rzut idzie dm.

Pisalam Wam juz, ze dzien przed moimi urodzinami wybralam sie na zakupy. Oto co wpadlo mi wowczas do koszyka ;)

niedziela, 26 stycznia 2014

I tyle bylo spokoju ;/ Podrazniona i swedzaca skora glowy (przepis, jak skutecznie i szybko doprowadzic do takiego stanu) Marion, satynowe mleczko do kreconych wlosow w roli glownej ;)

Witajcie,


nie tak dawno TUTAJ pisalam Wam, jak cudownie jest miec ukojona i zalagodzona lepetyne, zwlaszcza po miesiacach uciazliwego swedzenia, pieczenia, a przez to i wzmozonego (o ile to wogole jest jeszcze bardziej mozliwe), wypadania wlosow. Nacieszylam sie niesamowicie “dlugo” takim stanem, a przez wlasna glupote- bo inaczej tego nazwac nie mozna, kolejny raz czekaja mnie tygodnie cierpliwosci i wytrzymalosci nerwowej w procesie lagodzenia podraznionej skory glowy :/ Rece opadaja, no ale coz poczac, jak czlowiek czasami bywa zamotany i na wlasne zyczenie wyrzadza sobie krzywde ;)

Jak skutecznie podraznic sobie skalp?

Latwo i w dodatku dosc szybko, bo do wykonania takiej czynnosci wystarczy zaledwie moment nieprzemyslanej decyzji. Jesli ktos chetny, zapraszam do dalszej lektury ;)

czwartek, 23 stycznia 2014

Olejek arganowo migdalowy, alverde - recenzja.Czym zabezpieczyc koncowki i poskromic puszace sie wlosy? Przypominam o rozdaniu i zapraszam serdecznie :)

Witajcie,

dziwie sie, ze jeszcze nie bylo u mnie recenzji tego olejku, bo jest to moj bezdyskusyjny ulubieniec w kwestii zabezpieczania koncowek J
Towarzyszy mi od poczatku wlosowego szalu, choc pierwszy raz nabylam go w zasadzie „przypadkowo“ ;) Nie potrafilam jeszcze czytac skladow, a do jego zakupu, skusil mnie przede wszystkim zawarty w nim olejek arganowy. To byly poczatki i jak dowiedzialam sie o „plynnym zlocie“ z Maroka, wyszukiwalam go w kazdym dostepnym produkcie, zanim zakupilam ten olej i przekonalam sie, ze niekoniecznie robi szal na mojej czuprynie. Ale nie o tym mial byc ten post ;) Zapraszam do przeczytania recenzji olejku migdalowo arganowego firmy alverde.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Logona, Age Energy Szampon z bio kofeina i owocami goji- recenzja. Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie :)!

Witajcie,

o moich poszukiwaniach szamponu odpowiadajacego mojej zbuntowanej lepetynie, pisalam juz wielokrotnie, a wiecej na ten temat glownie TUTAJ :)

Kiedy trafilam na Age Energy szampon, do jego zakupu sklonila mnie przede wszystkim ciekawosc- w koncu szampon jest przeznaczony do dojrzalej skory glowy ;), oraz oczywiscie sklad, ktory mialam nadzieje podpasuje mojej opornej lepetynie (poprzednie z Logony sie nie sprawdzily). Po pierwszym uzyciu bylam mega zachwycona, czy ten zachwyt jednak pozostal, przeczytacie ponizej ;)


Logona, Age Energy Szampon z bio kofeina i owocami goji


Opis producenta:

Witalizujacy szampon z kofeina i wyciagiem z owocow goji, idealny do pielegnacji cienkich, oslabionych wlosow i dojrzalej skory glowy.
Bio kofeina i wyciag z bambusa wzmacniaja wlosy u nasady, nadajac im polysk, sprezystosc i witalnosc. Ekstrakt z milorzebu japonskiego wspomaga regeneracje komorek skory glowy. Bogaty w antyoksydanty, witaminy, mineraly i pierwiastki sladowe, organiczny wyciag z owocow goji wzmacnia strukture wlosow.

Sklad:

Aqua, Coco Glucoside- srodek pieniacy, Alkohol*, Glycerin- gliceryna, Disodium Cocoyl Glutamate- substancja myjaca, Sodium Cocoyl Glutamate- substancja myjaca, Inulin- Substancja zwiększająca objętość, naturalny kondycjoner, Glyceryl Oleate- składnik zmiękczający i emulgujący, Xanthan Gum- stabilizuje emulsje, PCA Glyceryl Oleate- emolient, wygładza, zatrzymuje wilgoć, Sucrose Laurate- środek powierz chniowo czynny/odżywiająca skórę, Sodium PCA- - antystatyk, zapobiega elektryzowaniu się włosów (Ma silniejsze właściwości nawilżające niż gliceryna, glikol propylenowy), Lactic Acid- kwas mlekowy, utrzymuje wilgoc, Arginine- substancji stymulującej wzrost włosów, nawilzacz, Caffeine*- dobra dla suchej i wrazliwej skory, zmniejsza i spowalnia łysienie, Bambusa Vulgaris Extract- wyciąg z bambusa, Lycium Barbarum Fruit Extract*- wyciąg z owoców kolcowoju pospolitego* (wyciag z owocow goji), Ginkgo Biloba Leaf Extract- wyciąg z liści miłorzębu japońskiego, PCA Ethyl Cocoyl Arginate- antystatyk, substancja nawilzajaca, PhyticAcid-  funkcja chelatujaca, Parfum (Essential Oils)- zapach (kompozycja olejków eterycznych), Limonene, Linalool, Citronellol.

 * składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych     

Opakowanie:

Szampon mozna kupic w werjsji 75 ml., oraz pelnowymiarowej 250ml. Zamkniety jest w plastikowej, przezroczystej butelce (dobre rozwiazanie, bo widzimy ile ubylo), ktora po bokach posiada zlobienia ulatwiajace trzymanie go mokrymi rekami- praktyczne, choc ja i tak przelewam porcje do kubeczka ;) Wizualnie jest bardzo przyjemny dla oka, dodatkowo otwarcie na “zatrzask”, ulatwia jego aplikacje- mamy pewnosc, ze nie uleje nam sie za duzo plynu.





Konsystencja i zapach:

Konsystencja przezroczysta, lekko zelowa z babelkami w srodku ;) Mysle, ze w sam raz- ani za rzadka ani za gesta. Zapach delikatny, choc ladny. Ciezko mi opisac co przypomina, nie jest to jednak takie istotne- nie drazni po nozdrzach, a i na wlosach sie nie utrzymuje ;)

Dostepnosc i cena:

W DE sklepy z kosmetykami naturalnymi. W PL widzialam szampon na kilku stronach wysylkowych. Cena ok. 8 Euro, badz 30 zl.

Moja opinia:

Jest to pierwszy szampon z Logony, ktory pasuje mi pod kazdym wzgledem, a przede wszystkim nie wywoluje na lepetynie swedzenia (WRESZCIE!). Wrecz przeciwnie- od momentu, kiedy zaczelam myc nim glowe, skalp pomalu wracal do rownowagi.
Uzywam go systematycznie od prawie 2 m-cy, wiec mysle, ze juz co nie co moge o szamponie Anti Age powiedziec ;) 

Plusy:

-Malutka porcje szamponu przelewam do kubeczka, pozniej rozrabialam ja z woda. Taka ilosc w zupelnosci wystarcza na umycie skory glowy, wiec pokusze sie o stwierdzenie, ze myjadlo jest wydajne.
- Szampon bardzo ladnie sie pieni, co oczywiscie- przynajmniej mi, umila zabieg mycia lepetyny.
- Dobrze radzi sobie z domywaniem skalpu, oleje rowniez nie stanowia dla niego zadnego problemu (wystarczy jedno mycie).
- Nie wysusza wlosow ani skory glowy. Uzywanie tego myjadla + mocznika (pisalam o tym TUTAJ), sprawilo miedzy innymi, ze pozbylam sie bialego pylu, ktorego mialam watpliwa przyjemnosc nabawic sie po nieudanych, wczesniejszych eksperymentach szamponowych ;)
-Przy splukiwaniu nie ma efektu “tepych” klaczkow, co tak bardzo przeszkadzalo mi w BD i pokrzywowej Logonie. Nie placze wlosow. Mysle, ze zdrowe klaczki po myciu tym szamponem obeszlyby sie bez odzywki.
-Wlosy sa mieciutkie, puszyste, nie ma problemu z ich rozczesaniem, choc to raczej zasluga odzywki ;) Jednak ja nie klade odzywki od ucha w gore, wiec widze i czuje roznice- naturalki wygladaja na zadowolone, sa mile w dotyku i skutecznie nablyszczone J
-Nie przyspiesza przetluszczania sie skory glowy (jak to bylo w przypadku Logona Snsitiv), nie wplywa tez na wydluzenie tego okresu.
-Wlosy po jego uzyciu sa ladnie odbite od nasady, absolutnie nie ma efektu przyklapu (choc moich wlosow chyba nic nie jest w stanie obciazyc, a praktycznie po kazdym jednym szamponie klaczki byly odbite od nasady ;)).
- Szampon nie wywolal u mnie zwiekszonego wypadania, z czego jestem niezmiernie zadowolona. Nie wiem natomiast, czy zredukowal ten proces, poniewaz w tym celu stosuje  rowniez inne kuracje.

Minusy:

-Generalnie poza dosc wysoka cena nie moge sie za nic przyczepic do tego myjadla i mam wielka nadzieje, ze wraz z uplywem czasu, w tej kwestii nic sie nie zmieni ;)

Reasumujac:

Osobom majacym dostep do marki Logona polecam wyprobowac. Innym rowniez polecam, jesli cena Was nie przeraza, choc mysle, ze szampon jest jej wart. Jak dla mnie, nawet jesli bylby drozszy, zdecydowalabym sie na zakup ;) 
Miedzy innymi dzieki temu myjadlu, skonczyly sie moje wieksze problemy skalpowe. Poza tym, jego uzywanie jest zdecydowanie przyjemniejsze, niz uzywanie szamponow dzieciecych, ktore  w wiekszosci plataly moje wlosy, choc pewnie i porownywalne do rosyjskich myjadelek :)



Mialyscie juz kontakt z szamponami marki Logona J?




***


Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie J!- KLIK



Pozdrawiam serdecznie,


piątek, 17 stycznia 2014

Silikony i alkohol w skladzie. Czy obrazilam sie na dm? Balea, alverde, lavera, Logona pod lupe ;)

Witajcie,


zaczynajac swoja przygode z wlosomaniactwem, jak wiekszosc poczatkujacych postawilam na calkowite odstawienie silikonow, ale o tym pisalam juz TUTAJ
To byla dobra decyzja. Wlosy z kazdym miesiacem byly w lepszej formie, a ja nie musialam sie zastanawiac, czy bylo to wynikiem ich faktycznej poprawy, czy kondycjonujacego dzialania silikonow.
Poza tym, dzieki temu postanowieniu moglam odkladac w czasie oczyszczanie klaczkow (co automatycznie minimalizowalo narazanie ich na silne detergenty), przy okazji majac pewnosc, ze wszystko co im dostarczam ma szanse w pelni zadzialac.
Pomocne w realizowaniu mojego planu okazalo sie odkrycie marki Balea i alverde. Spory asortyment kosmetyczny z bogata szata graficzna, cenami w pelni przystepnymi, skladami odpowiadajacymi moim potrzebom, a do tego w wiekszosci kazde opakowanie oznaczone etykieta “bez silikonow”.
Z powodzeniem mniejszym lub wiekszym testowalam wiec rozne roznosci obu marek, przy okazji znajdujac swoich ulubiencow, co do ktorych mialam pewnosc, ze w danej sytuacji mnie nie zawioda. Stan wlosow natomiast z miesiaca na miesiac, ulegal znacznej poprawie.





Wraz z poczatkami intensywnej pielegnacji o “zlym” alkoholu czytalam wiele opinii i postow. Zapamietalam z nich przede wszystkim, zeby unikac takowych przyjemniaczkow jak isopropyl alkohol, czy alkohol denat, wiec tego sie trzymalam nie zglebiajac dokladniej tematu. Przelom nastapil po dodaniu przeze mnie TEGO posta. 
Znaczna czesc z Was napisala, ze ladny sklad, tylko ten alkohol… Zdziwilam sie dlaczego. Przeciez nie ma w skladzie "denata", czy "isopropyla", wiec nic zlego dziac sie nie powinno. Trwalam w takim przekonaniu do czasu TEGO posta u Logoeny. Zaczelam szukac informacji i faktycznie doszukalam sie, ze „alkohol“, jako samodzielne slowo, czesto oznacza „zly“ alkohol etylowy, ktory potencjalnie moze nablyszczac, jak i przesuszac nasze klaczki. Przy okazji tej informacji wyczytalam jednak jeszcze madre zdanie, a mianowicie zeby nie dac sie zwariowac, a zamiast tego obserwowac, jak nasze wlosy na potencjalny wysuszacz zareaguja ;)

Poczatkowo bylam mega zla na siebie, ze nie zglebilam dokladniej tematu „dobrych“ i „zlych“ alkoholi, jednak gdy juz ochlonelam naszla mnie chwila refleksji, ze przeciez juz od dluzszego czasu stosuje ten „zly“ (bralam go za alkohol tluszczowy), a taka pielegnacja moim wlosom zdecydowanie pasuje ;) Klaczki nie wydawaly sie byc bardziej przesuszone niz byly, wrecz przeciwnie, z miesiaca na miesiac ich nawilzenie bylo dla mnie coraz bardziej widoczne.

Skupialam sie wowczas glownie na pielegnacji bezsilikonowej i raczej tak, czy owak, nie mialam mozliwosci ewentualnej eliminacji kosmetykow z tym „zlym“. Dlaczego? O tym bedzie troche nizej ;)

Dla pewnosci i ja zrobie podzial alkoholi, jesli cos pomine bardzo prosze o komentarz J

“Zle” alkohole:

- Alkohol (pod ta nazwa czesto kryje sie etanol- spirytus roslinny): Moze podrazniac i wysuszac.Jesli wystepuje w obecnosci innych nawilzaczy jest dobrze tolerowany. Przyspiesza i ulatwia wnikanie skladnikow aktywnych. Dzieki niemu mozliwe jest uzycie mniejszej ilosci konserwantow. Czesto w kosmetykach naturalnych ma funckje konserwujaca, poniewaz moze byc otrzymany z fermentacji  surowcow naturalnych.
- Alkohol denaturowy (denat, czyli skazony substancjami chemicznymi etanol): Moze podrazniac, alergizowac, wysuszac. We wcierkach ma wlasciwosci ulatwiajace wnikanie skladnikow aktywnych.
- Isopropyl alkohol: Ma dzialanie konserwujace, rozpuszczalnik. Silnie alergizujacy i drazniacy.

“Dobre alkohole”:

-Glikole(gliceryna, glikol propylenowy, sorbitol)- alkohole wielowodorotlenowe: wlasciwosci higroskopijne (przyciągają wilgoć z powietrza), maja duza zdolnosc wnikania wglab, gdzie pozostaja 24 godz. nawilzajac i wygladzajac.
- Cetyl alcohol, cetearyl alcohol, decyl alcohol, mirystyl alcohol, palm alcohol, searyl alcohol- alkohole tluszczowe: nie podrazniaja, zmiekczaja, natluszczaja i wygladzaja.
- Lauryl alcohol, oleyl alcohol, isostearyl alcohol- alkohole tluszczowe: j.w., jednak w wiekszym stezeniu moga zatykac pory, oraz powodowac wypryski. 

Na genialnego posta nt. alkoholi trafilam u Kascysko, warto sie z nim zapoznac!- KLIK


Dlaczego tak sie uparlam na pielegnacje bezsilikonowa?

Powod jest oczywisty. Mimo wielu podzielnych zdan na ten temat, chcialam maksymalnie odzywic wlosy, ktore po latach rozjasniania i katowania ich prostownica byly w oplakanym stanie. Ponadto zauwazylam, ze taka pielegnacja odpowiada moim wlosom, a niektore silikony potrafia je bardziej spuszyc niz wspomniany “zly” alkohol. Dodatkowo moje falowane klaczki czesto w stycznosci z silikonami traca skret i wygladaja zdecydowanie nijako ;)
Nie jestem zatwardziala fanka takiej pielegnacji, jednak w zasadzie do poczatku tego m-ca skutecznie sie jej trzymalam. Rowniez serum silikonowe stosowalam bardzo sporadycznie, bo jak zaobserwowalam moim wlosom do zabezpieczenia wystarczy olejek .
Trzymalam sie, bo od stycznia “leca” rosyjskie kosmetyki, ktore zawieraja delikatne silikony.

Co ma jedno z drugim wspolnego- silikony, a “zly” alkohol w skladzie?

Ano ma i to duzo, a przynajmniej tutaj w Niemczech ;) Otoz kiedy dyskutowalam z Bad Hair Day o skladach produktow z dm, przejrzalam na szybko wszystkie moje zapasy kosmetyczne i te z dm i te z Rossmanna, rosyjskie, polskie, oraz te kupione tutaj w sklepie z naturalkami- Logona, Lavera, i dostalam malego olsnienia.

Prawie wszystkie, potencjalnie naturalne, bezsilikonowe produkty zawieraja w skladzie “zly” alkohol, poczawszy od samodzielnego slowa, skonczywszy na alkoholu isopropylowym. Jesli tego alkoholu nie ma, jego miejsce automatycznie zajmuje silikon.
Wyjatek wsrod moich zbiorow stanowi Balea Oil Repair Ekspress Kur, 20 ml. odzywka. Nie zawiera ani tego “zlego” ani silikonow. Teraz juz sie domyslam, dlaczego nie mozna jej kupic w pelnowymiarowej wersji ;)

Wlosowa mania naszla mnie dopiero niecaly rok temu, kiedy juz mieszkalam w Niemczech. Wczesniej ten temat zupelnie mnie nie interesowal, wiec nie orientuje sie, jak sie sprawy maja jezeli chodzi o kosmetyki polskich marek. Nawet jesli jest inaczej niz zakladam, zwyczajnie nie mam wielu mozliwosci zeby je z Polski sprowadzac (nie patrze juz na koszty takiej wysylki, niewiele internetowych sklepow, czy samodzielnych sprzedajacych, wyraza chec wyslanie przedmiotu kupna za granice, ale o tym pisalam juz TUTAJ).


Czy wiec ten „alkohol“ jest rzeczywiscie taki zly?

Nie wiem, nie jestem odpowiednio wykwalifikowana w tym kierunku, zeby wydawac podsumowywujaca opinie. Wiem jedno, nie tylko produkty z dm-u zawieraja tego „zlego“, moja skromna analiza objela tez rossmannowskie odzywki i maski ;) 

Przyznam, ze lekko sie zdziwilam, kiedy w slynnej masce Alterry rowniez doszukalam sie owego „alkoholu“. Nie wspomne o odzywkach Isana, z ktorych rozowa wersja zawiera „isopropyla“, podobnie jak zachwalana odzywke b/s Joanna len i rumianek, a jednak wiele z bardziej doswiadczonych ode mnie Dziewczyn, poczawszy od Anwen, zacheca poczatkujace (wlosy czesto w oplakanym stanie, jak i niegdys u mnie), do zakupu w.w, a w szczegolnosci kultowej Alterry ;)

Pomijam juz dm, czy Rossmann, ale np. marki Logona, czy Lavera, ktore sa tutaj dosc znane, przy okazji dosc drogie, a przede wszystkim dosc dobre, maja zdecydowanie podobnie sklady do np. tych z dm ;) 
Wczoraj dla pewnosci wybralam sie do dwoch sklepow z naturalnymi kosmetykami zamiarem upolowania odzywki, badz maski bez silikonow, a przy okazji bez “zlego” alkoholu. W zadnym z nich nie udalo mi sie takiego produktu odnalezc. Wyszukalam za to piekne skladowo, bezsilikonowe maski z Logony (ekstraktow rownie wiele, co w rosyjskich cudenkach), koszt jednak delikatnie mowiac dosc wysoki, bo ok. 15 Euro za sztuke. Mimo wielkiej pokusy, wstrzymalam sie z zakupem, glownie ze wzgledu na spore zapasy ;)

Zdaje sobie sprawe z jednego i mysle, ze kazda z nas powinna o tym pamietac zanim skresli, badz negatywnie oceni dany produkt. „Alkohol“, jak i wszystko inne- jedne wlosy beda go tolerowac, innym moze rzeczywiscie przesuszyc klaczki. Ja majac wybor miedzy silikonami, a „alkoholem“ w dostepnych w moim miescie kosmetykach, wybieram jednak „alkohol“, ktory moim wlosom jak narazie wiekszej krzywdy nie robi ;)
Powtorze przede wszystkim po raz kolejny- nie dajmy sie zwariowac i podobnie, jak wiele poczatkujacych wywalalo produkty z silikonami, nie popelniajmy tego samego bledu, jesli chodzi o alkohole w skladzie, chyba ze faktycznie ich obecnosc wplywa na negatywny stan naszych wlosow ;)

Czy zatem obrazilam sie na dm J?

Nie, nie obrazilam sie na dm, bo przy okazji musialabym sie obrazic na Rossmanna, Logone, Lavere i wiele, wiele innych marek, a jak juz wczesniej pisalam, w moim miescie nie mam mozliwosci kupna produktow bezsilikonowych, ktore jednoczesnie nie zawieraja „zlego“ alkoholu.

Dla potwierdzenia mojej tezy o nie az tak wielkiej szkodliwosci „alkoholu“ (przynajmniej w moim przypadku), zdradze Wam, ze moj nowy ulubiony szampon, dzieki ktoremu miedzy innymi moja skora glowy wrocila do jako takiej rownowagi, rowniez zawiera ten wlasnie „alkohol“, a jednak krzywdy lepetynie i wlosom nie robi ;)
Wiem jedno, z pewnoscia raczej nie pokusze sie o testy, czy w skladzie serum do zabezpieczania, nie robi krzywdy koncowkom, bo jednak co innego zostawic go na wlosach kilkanascie minut, a co innego potraktowac nim najbardziej zniszczona ich czesc ;)

Zeby moje wnioski nie byly tylko paplanina bez pokrycia, pokaze Wam dwa niepublikowane dotad na blogu zdjecia (zrobione w nadziei na wstawienie ich do aktualizacji danego m-ca). Sa to foty z okresu, kiedy wlosy nie byly jeszcze w na tyle dobrym dla mnie stanie (przed pazdziernikowym podcieciem), zebym odwazyla sie poddac je publicznej ocenie, choc wiem, ze to byl blad, a aktualizacja powinna byla pojawiac sie od poczatku mojej walki o piekne wlosy ;)
Jedno ze zdjec bylo wykonane pod koniec sierpnia, drugie pod koniec wrzesnia 2013. Od tego czasu moja pielegnacja opierala sie glownie (poza olejowaniem, czy polproduktami) na kosmetykach alverde, Balea, lavera („alkohol“ wysoko w skladzie), ale jak mozecie zauwazyc, poprawa w kondycji wlosow jest raczej widoczna, mimo tego „zlego“ ;)


Jesli wytrwalyscie az dotad, zapraszam do ogladania :)




Po lewej 08.13 po prawej 01.14


Napisze jeszcze, zeby nie bylo niejasnosci, bron Boze nie namawiam nikogo do „zlego“ w kosmetykach z dm, czy innych wymienionych przeze mnie markach, ani nie neguje nikogo za Jego wybory (unikanie alkoholu w skladzie). Ten post ma jedynie na celu pokazanie na moim przykladzie, ze niekoniecznie takie kosmetyki nalezy od razu skreslac ;)


***


Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie- KLIK :)!



Pozdrawiam serdecznie,


wtorek, 14 stycznia 2014

Swedzaca i podrazniona skory glowy + mocznik ;) Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie :)!

Witajcie,

jak juz wielokrotnie pisalam, moj skalp ostatnimi czasy mnie nie oszczedzal. Sytuacja byla na tyle uciazliwa, ze w pewnym momencie budzilam sie w srodku nocy z rekami czochrajacymi lepetyne ;( Do tego wypadanie wlosow przez taki stan wezbralo na sile. Nigdy nie zapomne tego okresu, mialam wowczas ochote usiasc i wyc z bezradnosci...
Do dzisiaj nie poznalam przyczyny, ktora wywowala u mnie taki problem, choc po glebszej analizie moge sie jedynie domyslac. Z pewnoscia czesciowa wine moge zwalic na hormony, jednak i z mojej strony popelnilam kilka bledow.

Chcac walczyc z podraznieniem i swedzeniem, zupelnie niepotrzebnie kladlam na skore glowy wszystko, co mogloby jej ewentualnie pomoc, choc wiedzialam, ze skalp ostatnimi czasy nie akceptowal doslownie niczego. Mylnie jednak wyszlam z zalozenia, ze przeciez te specyfiki moga skore glowy wesprzec. Niestety tak sie nie stalo, a ja z dnia na dzien nabawialam sie jeszcze wiekszego podraznienia.

W ruch poszedl Jantar z dodatkiem aloesu- nie zadzialalo. Olejek Amla Khadi- efekt podobny, choc podraznienie znacznie wieksze. Siemie lniane przynosilo chwilowa ulge. Masc Clotrimazolum okazala sie jedna wielka pomylka, podobnie jak emulsja Emolium- KLIK. Maska drozdzowa Agafii, ktora chcialam ratowac wypadajace garsciami wlosy, rowniez sie nie spisala. Do tego przez caly ten okres uzywalam szamponu Babydream, ktory mam wrazenie, ze jednak- delikatnie mowiac, nie pomagal skalpowi wrocic do formy.

Postawilam wiec najpierw na zmiane myjadla. Znalezienie lagodnego, ktory by mi odpowiadal, a co najwazniejsze nie wywolywal jeszcze wiekszego spusztoszenia na mojej lepetynie, okazalo sie znacznie trudniejsze niz myslalam, ale o tym pisalam juz  TUTAJ
Teraz wiem, ze warto bylo szukac, wydajac przy okazji  spora sumke na kolejne, nieodpowiadajace skalpowi szampony. Ulga byla odczuwalna natychmiast, przede wszystkim skora glowy dostala porcji nawilzenia, ktorego tak jej brakowalo. Nadal jednak nie bylo idealnie, a lepetyna wciaz swedziala...

Pewnego dnia, analizujac moje polprodukty, ktorych od momentu przywiezienia ich z PL- KLIKniewiele uzywalam, moja uwage przykul mocznik. To byl strzal w dziesiatke. Wiedzialam, ze skorze brakuje nawilzenia, nadal mimo wszystko byla dosc sucha, wiedzialam rowniez, ze mocznik (Urea), obecnie mozemy znalezc w wiekszosci kosmetykow nawilzajacych, wiec postanowilam kolejny raz podjac ryzyko wiazace sie z nalozeniem czegos na skalp.



Mocznik.


Mocznik (urea) opis:

Ciekawostka: Jak wyczytalam, w kosmetyce mocznik uzywany jest juz od ponad 40 lat, jednak ze wzgledu na swoja nazwe, ktora dosc jednoznacznie sie kojarzy, nie byl umieszczany w skladzie produktow ;)

Mocznik ma dzalanie nawilzajace, jego brak w organizmie objawia sie swedzaca i luszczaca sie skora. Jest naturalna substancja uboczna przemiany bialek w organizmie, a wydalamy go z moczem i potem. Odpowiada za nawodnienie warsty rogowej naskorka. Stanowi jeden ze skladnikow naturalnego czynnika nawilzajacego skore.
Mocznik uzywany w kosmetyce jest nietoksyczny i niealergizujacy. Wytwarzany w labolatorium, badz fabryce chemicznej. Rozpuszcza sie w wodzie, w alkoholu i glikolu propylenowym, za to nierozpuszczalny jest w tluszczach.
Wystepuje w formie bezbarwnych i bezwonnych, mieniacych sie krysztalkow.

Wlasciwosci mocznika:

Ma dzialanie zmiekczajace, przeciwswiadowe, nawilzajace, regenerujace, wygladzajace, ujedrniajace, zluszczajace i antybakteryjne.
Pomaga miedzy innymi w walce z lupiezem, rozstepami, wrastajacymi wlosami, popekanymi pietami, czy w leczeniu cery tradzikowej. Posiada wlasciwosci higroskopijne- przyciaga i “zatrzymuje” wode, przez co skora jest bardziej jedrna i gladka.

“Mocznik może występować w różnych stężeniach. Najniższe z nich, do 2% ma za zadanie podział komórek warstwy ziarnistej skóry, co wpływa pozytywnie na jej regenerację.
W koncentracji od 5 do 10% zapewnia skórze optymalne nawilżenie i ułatwia wiązanie wody przez kreatynę. Skóra staje się gładka i przyjemna w dotyku.
W sprzedaży dostępne są również produkty z zawartością mocznika powyżej 10%. Wówczas specyfik taki zwiększa znacznie przepuszczalność warstwy rogowej i powoduje ułatwione złuszczanie. Producenci polecają jego zastosowanie głównie w miejscach, gdzie skóra ma tendencje do przesuszania się, czyli między innymi łokcie, bądź pięty…“
“...dostępne są także preparaty o stężeniu 50 %. Są one jednak polecane już typowo przez dermatologów, na przykład w leczeniu długotrwale przesuszonej skóry lub rogowego zapalenia skóry.“



http://pl.wikipedia.org/wiki/Mocznik



Naczytalam sie, jakie stezenia w moim przypadku mogloby byc idealne, jednak nie mialam odpowiedniej miarki, zeby je dokladnie wyliczyc, a wiadomo, jak to kobieta, musialam juz, natychmiast, wiec kolejny raz postawilam na ryzyko ;) Wyczytalam gdzies o szczypcie, to i ja do porcji mojego szamponu dodalam doslownie szczypte mocznika.

Efekt nie byl natychmiastowy, ale najwazniejsze, ze skora nie zaprotestowala. Po kazdym myciu bylo juz tylko lepiej. Lepetyna odzyskiwala nawilzenie, a swiad zostal w znacznym stopniu opanowany.
Mysle, ze mocznik, plus szampon, ktory podpasowal mojemu skalpowi, w duzej mierze przyczynily sie do znacznej poprawy skory glowy.

Oczywiscie nie moze byc do konca pieknie. Skalp nadal potrafi mocniej zaswedziec, jednak nie jest to juz taki stan, jak jeszcze 2 m-ce temu. Ostatnio stwierdzilam, ze to swedzenie jest chyba u mnie zalezne od faz ksiezyca, bo innej mozliwosci nie widze ;)

Wlosow wypada jakby mniej (ODPUKAC!!!), ale to juz zupelnie inna bajka, a jakim cudem udalo mi sie to wypadanie troche ograniczyc, napisze w osobnym poscie J

Zrodlo:


***


Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie :)!





Stosowalyscie mocznik? Jak sie u Was spisal?


Pozdrawiam serdecznie,


sobota, 11 stycznia 2014

Moja urodzinowa fryzura- krecenie wlosow bez uzycia ciepla, na opaske ;)

Witajcie,

wczoraj drugi raz pokusilam sie o nakrecenie wlosow przy pomocy opaski. O ile za pierwszym razem wlosy nakrecone ta metoda prezentowaly sie bardzo ladnie, tak wczoraj pech chcial, ze niestety niewiele z tego wyszlo, choc skret utrzymal sie zdecydowanie dluzej niz w przypadku krecenia “rozyczkami”, o ktorym pisalam TUTAJ ;) Popelnilam jednak podstawowy blad, ale o tym ponizej.

Dlugo trwalo, zanim dorwalam odpowiednia opaske. Te typowe nausznikowe niezbyt sie nadaja, gdyz nie sa dosc sztywne i zwyczajnie sie roluja. Moja kapielowa, udalo mi sie kupic w Primarku. Nie pamietam juz ile kosztowala, nie byla jednak droga.
Prezentuje sie tak.  




Jak zakrecic wlosy na opasce ;)

Opaske zakladamy na glowe, po czym dzielimy wlosy na 2 czesci. Zaczynajac od “grzywki”, przeplatamy po kolei pasma przez nasza opaske. Ich grubosc jest zalezna od tego, jaki skret chcemy uzyskac. 




Czerwona linia zaznaczylam koniec pasma, ktore juz nawinelam (przy mojej dlugosci wlosow, bylo to 3 krotne nawiniecie). To pasmo dolaczylam do nastepnego i ponownie przewinelam trzy razy. Z kazdym kolejnym, postapilam podobnie.




Tutaj wlasnie popelnilam masakryczny blad, przez ktory koncowy efekt byl taki, a nie inny ;) Pojedyncze pasmo przewijalam kilkakrotnie przez opaske- zupelnie niepotrzenie. Wystarczylo przeciagnac je raz i dolaczyc do nastepnej partii wlosow.


Wszystkie pasma nawiniete na opaske.


Przez takie zawijasy, ciezko mi bylo pozniej zdjac z glowy opaske, a raczej wyplatac z niej wlosy. Nameczylam sie niemilosiernie, w dodatku fryzure rozplatywalam w pospiechu, wiec zupelnie niestarannie, przez co klaczki wprawdzie sie zakrecily, ale niektore pasma wygladaly na napuszone- fale sie "porozwalaly".
Poza tym, nie mogac “uwolnic” wlosow,  przy okazji bardzo wiele z nich powyrywalam (jakby na co dzien mi ich malo wypadalo ;/). W pewnym momencie dostalam autentycznej paniki, czy aby napewno uda mi sie wogole to cos na glowie rozplatac ;) Udalo sie, ale trwalo dosc dlugo, a widok ktory ujrzalam po ok. 2,5 godz. trzymania opaski na glowie, niezbyt mnie zadowolil.




O dziwo, fryzura pozniej nabrala jakiegos ksztaltu i tragedii nie bylo, ale co nerwow wczesniej zjadlam, to moje ;)

Dzisiaj wlosy nadal sie falowaly, wydaje mi sie, ze prezentowaly sie nawet lepiej niz wczoraj- lubie takie “artystyczne” nielady na lepetynie ;)




Zaczelam sie zastanawiac, gdzie popelnilam blad. Juz raz krecilam czupryne ta metoda i nie pamietalam, zebym miala takie trudnosci z jej rozplataniem, wrecz przeciwnie. Przypomnialo mi sie o filmiku na YT, obejrzalam i dopiero naszlo mnie olsnienie ;) Wczoraj sie zrazilam i powiedzialam sobie “nigdy wiecej!”, dzisiaj juz zastanawiam sie, kiedy bedzie nastepna okazja, zeby ponownie sie “zakrecic” ;)

Polecam obejrzec, Dziewczyna fajnie pokazuje jak dobrze zakrecic wlosy ta metoda- KLIK ;)


  

Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie J!- KLIK



Pozdrawiam serdecznie,

czwartek, 9 stycznia 2014

Alverde, regenerujace maslo do wlosow z olejkiem z awokado, maslem kakaowym i shea -recenzja. Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie :)!

Witajcie,

dzisiaj recenzja mojego pierwszego i mysle, ze nie ostatniego masla do wlosow alverde.

Kupilam je w dm za cene 3,45 Euro, 200ml.


Alverde, regenerujace maslo do wlosow z olejkiem z awokado, maslem kakaowym i shea.


Opis producenta:

Receptura z masłem shea, masłem kakaowym i olejem z awokado z kontorlowanej, biologicznej uprawy regeneruje włosy. Formula z roslinnym kompleksem keratyny dostarcza nawilzenia. Przywraca wlosom naturalny polysk. Loki sa zdefiniowane. Ujarzmia niesforne wlosy.

- Certyfikowany kosmetyk naturalny.
- Kompetencja w pielegnacji od ponad 20 lat.
- Nie posiada syntetycznych, zapachpwych, koloryzujacych i konserwujacych skladnikow.
- Bez skladnikow na bazie olejow mineralnych, bez silikonow.
- Przetestowany dermatologicznie.

Sposob uzycia:

Przed myciem naniesc na suche wlosy na 5-10 min., umyc.

Po umyciu: Wmasowac w suche wlosy na dlugosci i na koncowki, nie splukiwac.


Sklad:




Opakowanie:

Wizualnie szalu nie robi, choc jest przyjemne dla oka ;)
Maslo umieszczone zostalo w plastikowym, zakrecanym pojemniku, co z pewnoscia ulatwia zdenkowanie go do ostatniej kropli ;) Po otwarciu czeka nas przeprawa przez sreberko, ktorym kosmetyk zostal zapezpieczony. Takie rozwiazania bardzo mi sie podobaja, bo daja pewnosc, ze nikt przed nami nie pokusil sie o jego “przetestowanie” ;)


Alverde, regenerujace maslo do wlosow z olejkiem z awokado, maslem kakaowym i shea.


Konsystencja i zapach:

Konsystencja typowe dla masla ;) Dosc gesta, zwarta, jednak nie ma zadnego problemu z jej wydobyciem i z aplikacja na wlosy. Maselko bardzo latwo rozprowadza sie w dloniach i na klaczkach, choc trzeba go troche uzyc. Mam wrazenie, ze wiecej niz “zwyklej” maski, ale pewnie dlatego, ze jest zbite.
Poczatkowo myslalam, ze maslo nie bedzie wydajne, jednak sie pomylilam J Produktu uzywalam zamiennie z innymi maskami przez okolo 2 m-ce.
Zapach przyjemny, bardzo delikatny, nie utrzymuje sie dlugo na wlosach.




Dzialanie:

Maslo przewaznie nakladalam przed myciem na ok. 30 min.(zdarzalo sie i na dluzej), pod czepek i recznik. Jest to jeden z niewielu kosmetykow, ktory mimo protein w skladzie (moje wlosy za nimi nie przepadaja), nie wywolywal na lepetynie sianka bliskiego przeproteinowaniu. Wrecz przeciwnie.
Moje wlosy po aplikacji tego maselka byly bardzo zadowolone, a ja z checia go uzywalam. Faktycznie ladnie blyszczaly, nie puszyly sie, byly miekkie w dotyku i jednoczesnie dociazone.
Maslo nakladane po myciu, nie powodowalo obciazenia, choc moje wlosy ogolnie chyba nigdy takiego stanu nie przezyly ;) Co do zdefiniowania lokow nie zauwazylam, aczkolwiek posiadam wlosy falowane, ktore rzeczywiscie po masce wydawaly sie byc bardziej miesiste.
Z pewnoscia wroce do tego maselka. Jest to dosc tani i dobry kosmetyk, ktory dziala tak, jak dzialac powinien.

Reasumujac:

Jesli macie dostep do dm, badz internetowo zamawiacie inne produkty, warto wrzucic maselko alverde do koszyka, zeby je wyprobowac J Ja z pewnoscia do niego wroce, lecz dopiero za jakis czas, poniewaz obecnie posiadam sporo innych masek do przetestowania i zdenkowania ;)

***

Jutro bede troche mniej aktywna na Waszych blogach, z powodu... oj pochwale sie, jutro mam urodziny J Choc w sumie nie wiem, czy jest sie czym chwalic ;D
Bede starsza o kolejny rok i dokladnie rok zostanie mi na realizacje mojego planu wlosowego ;) Rok to duzo czasu, wiec mysle, ze dam rade J!
Wybieramy sie na caly wieczor do kregielni J Mam zamiar nakrecic wlosy “na opaske”, czy zdaze i co z tego wyjdzie, dam znac na blogu ;)
Dzisiaj natomiast wybralam sie na przed urodzinowe zakupy do dm J Kupilam kilka ciekawych rzeczy, ale o tym innym razem ;)

***

Przypominam o Rozdaniu Noworocznym i zapraszam serdecznie J!



Pozdrawiam serdecznie,

wtorek, 7 stycznia 2014

Grudniowy stan moich wlosow- aktualizacja wlosowa (2).

Witajcie,

no i nastal koniec urlopowania sie, czas wrocic do rzeczywistosci i obowiazkow, co niestety automatycznie oznacza mniej wolnego czasu dla bloga ;(

Pora na grudniowa aktualizacje wlosowa, niestety troche opozniona ;) Problemy ze swiatlem, sprzetem- rozwiazane dzieki nieocenionej pomocy Dominiki- dziekuje Kochana za rady :*, brak czasu, itp. sprawily, ze dopiero dzisiaj sie ona pojawia ;)
Niestety nie udalo mi sie wczesniej zrobic zdjecia grudniowego wybitnie do aktualizacji, wiec dla porownania posluze sie tym z podusmowania picia drozdzy (zdjecie wykonane 27.12). Mam nadzieje, ze w przyszlym miesiacu obedzie sie juz bez takiego poslizgu ;)

Grudzien byl dla moich wlosow jak mi sie wydawalo dosc laskawym miesiacem. Wydawalo mi sie, bo dopiero podczas pisania tego posta, zdalam sobie sprawe, ze wlosy rzadko byly ladnie dociazone i “miesiste”. Niby na nie nie narzekalam, ale bywaly juz w lepszej formie.
Po analizie co i jak (utwierdzilam sie w przekonaniu, ze takie pisanie aktualizacji jest przydatne ;)), zdalam sobie sprawe, ze w ciagu ostatnich 2 miesiecy troche zaniedbalam olejowanie i pewnie z tego powodu wlosy byly w takim, a nie innym stanie. Zaniedbalam poniewaz w listopadzie testowalam kazdy olej po kolei (wczesniej nakladalam jednoczesnie mieszanine kilku), a w grudniu zdecydowanie postawilam na denkowanie masek, wiec olejowanie wypadalo srednio raz na tydzien, o ile wogole. Poza tym w pewnym momencie stwierdzilam, ze wole wlosy po maskach, po olejach tracily na objetosci, wiec jakos tak bez problemu przyszlo mi ich czesciowe odstawienie. W styczniu zamierzam te zaleglosci nadrobic, bo zdecydowanie widze roznice w kondycji moich wlosow.

Wypadanie nie ustalo, bywaly duzo lepsze dni, chwile uciechy, a pozniej zas wszystko wracalo do “normy”. Pomalu juz przyzwyczajam sie do tego, choc widok wszedobylskich klaczkow nie napawa optymizmem ;(
Skora glowy ulegla ukojeniu (ODPUKAC!!!), jednak calkowicie swedziec nie przestala. Nie budzi mnie juz bynajmniej to swedzenie, wiec uwazam ze i tak jest ok ;)

Konce po podcieciu pazdziernikowym trzymaja sie dzielnie. Niestety pojawily sie ponownie widoczne przerzedzenia dolu, ktore jeszcze bardziej uskutecznia ciagle wypadanie L i tutaj naszla mnie kolejna refleksja, ze pewnie dopoki nie zejde calkowicie z cieniowanych warstw wlosow, ten problem bedzie sie sukcesywnie powtarzal.

Grudniowy przyrost : nie mierzylam dokladnie, mysle ze ponad 2 cm.
Objetosc kucyka: 8 cm.

Jak wygladala moja pielegnacja wlosow w grudniu:

Uzywalam 2 razy suszarki, jednak postawilam na chlodny nawiew ;) Minal rok czasu odkad prostownica poszla w odstawke :) Do kazdego mycia stosowalam metode OMO (jako pierwsze O uzywalam odzywki Isana niebieska), wraz z metoda kubeczkowa, a po myciu zabezpieczalam wlosy olejkiem. Klaczki byly myte przewaznie co trzeci dzien i przed kazdym myciem na dlugosc “lecialy” oleje lub maski (raczej maski), czesto wzbogacone polproduktami. Nie bylo mycia bez plukanki ;) 27.12. zafarbowalam wlosy henna Khadi jasny braz i byl to jeden z nielicznych momentow, kiedy moje wlosy byly pieknie dociazone i miesiste.  Obylo sie bez niespodzianek, kolor nie wyszedl jak poprzednio zbyt ciemny.

Jakich kosmetykow uzywalam w grudniu:

Ze wzgledu na ambitne denkowanie, pielegnacja w zasadzie nie roznila sie od tej listopadowej:

Szampony: Z poczatkiem grundnia jeszcze Babydream, pozniej tylko i wylacznie Age Energy Szampon z Bio kofeina i owocami Goji (zwlekam z recenzja, co by miec do niego absolutna pewnosc ;)), Schauma Cotton Fresh (do oczyszczenia wlosow, mniej wiecej co 10 dni). 

Maski:  Alverde awokado (zdenkowalam), maslo Alverde awokado i maslo shea (zdenkowalam),  Balea figi i perly (zdenkowalam), siemie lniane.

Odzywki d/s: Balea Oil Repair (piekne dno), Balea Oil Repair Express Kur, Garnier Natural Beuty mleko waniliowe i papaja (denko),  Alverde aloes i bibiskus, oraz migdal i argan (podobnie dno).

Odzywki b/s: Balea mleczko mango + aloes, Ziaja intensywna swiezosc (obie sporadycznie).

Oleje (olejowanie na odzywke- Isana rozowa): Migdalowy, lniany, jojoba, konopny. Poza tym skruszona powrocilam do oliwy z oliwek ;)

Plukanki: Lniana zamiennie z octowa.

Polprodukty: Mleczko pszczele w glicerynie, aloes zatezony 10 krotnie, mocznik, kolagen i elastyna.

Zabezpieczenie koncowek: Olejek alverde arganowo – migdalowy, serum Garnier Fructis (sporadycznie).

Wewnetrznie: Podobnie jak i w listopadzie, stosowalam kuracje drozdzowa, ktora wplynela na duzy przyrost wlosow.  Suplementacja zelazem. Picie pokrzywy.

Moje plany wlosowe na styczen:

Wraz z poczatkiem nowego roku skonczylam 3 miesieczna kuracje drozdzowa, a w ruch poszla palma sabalowa, oraz tabletki Calcium Pantothenicum. Jaki bedzie rezultat tej mieszanki, sama jestem ciekawa ;)
Poza tym planuje wrocic do intensywnego olejowania wlosow, bo bez tego niestety klaczki wydaja sie byc mocniej przesuszone.

W aktualizacji drozdzowej, zafascynowana szybkim odzyskaniem centymetrow, bardzo mocno rozwazalam skrocenie w styczniu wlosow o kolejne 4,5 cm. zeby pozbyc sie przerzedzen. Nauczona doswiadczeniem po poprzednim podcieciu 24.10. wiem jednak, ze na niewiele to sie  zda (max 1,5 m-ca), wiec chyba raczej poczekam jeszcze z ta decyzja. Dobije do czerwonej linii (pierwsza wytyczna dlugosc do ktorej daze) i dopiero wowczas, kiedy sie troche naciesze dlugoscia, zaczne wlosy sukcesywnie skracac zeby zejsc z cieniowania, co pewnie zajmie mi z 1,5 roku ;)

Porownanie zdjeciowe: Wlosy z poprzedniej aktualizacji (04.12)- KLIKoraz z aktualizacji drozdzowej(27.12)- KLIK.
Dopiero to porownanie uswiadomilo mi, jak szybki i duzy przyrost osiagnelam po kuracji drozdzowej, zobaczcie same. Jak latwo mozna obliczyc, roznica miedzy zdjeciami wynosi tylko 23 dni! Jestem pewna, ze nigdy wczesniej nie udalo mi sie w tak krotkim czasie uzyskac podobnego efektu J


Kilka zdjec wlosow dzisiejszych ;) Wprawdzie juz nie grudniowych, ale zdjecia przydadza sie do nastepnej aktualizacji ;)

To zdjecie chyba najlepiej odzwierciedla faktyczny kolor moich wlosow ;)


Ponizej jeszcze zdjecie porownawcze ze zdjeciem z poprzedniej aktualizacji. Wlosy dosc mocno sie pofalowaly na koncach- skonczyla mi sie maska Gloria, ktora wraz z mleczkiem pszczelim pieknie je wygladzala, wiec ten przyrost nie jest az tak widoczny, jak w przypadku porownania “drozdzowego)





Jak tam Wasze wlosieta, wdzieczne za intensywna pielegnacje nie przysparzaja Wam zmartwien J?

Pozdrawiam serdecznie,