czwartek, 16 kwietnia 2015

Cz. 3.2. Proteiny w pielegnacji wlosow: zaleznosc proteiny humektanty, emolienty (moja pielegnacja). Mini recenzja: mleczko pszczele w glicerynie, kolagen i elastyna, keratyna.



Witajcie,

dzisiaj rowniez bedzie duzo czytania, wiec bez zbednych wstepow zapraszam Was na druga czesc wpisu "mojej proteinowej historii" :) Czesc pierwsza - KLIK.


Na poczatek skrotowa legenda (jesli interesuje Was moja opinia wylacznie na ktores zagadnienie, z poruszonych przeze mnie tematow):

3.1.:

1. Zaleznosc (proteiny, humektanty, emolienty).
2. Czym sa proteiny? Jaka funkcje pelnia w pielegnacji wlosow?
3. Dlaczego warto zapodawac je wlosietom?
4. Jak stosowac proteiny?
5. W jaki sposob mozemy dostarczyc wlosom protein?
6. Przyklady najczesciej spotykanych protein.

3.2.: 
7. Jakie i jak ja je stosuje? (Mini recenzja: mleczko pszczele w glicerynie, kolagen i elastyna, keratyna).
8. Moja pielegnacja wlosow "na co dzien", z uwzglednieniem wczesniej opisanych protein.
9. Jak poznac, ze wlosietom brak protein?
10. Skad wiadomo, ze mamy do czynienia z przeproteinowaniem i jak sobie z tym poradzic?
11. Przyklady gotowych masek i odzywek proteinowych.

***



7. Jakie i jak ja je stosuje? (Mini recenzja: mleczko pszczele w glicerynie, kolagen i elastyna, keratyna).

Osobiscie stawiam przede wszystkim na proteiny polproduktywne, ktore moge sobie sama dawkowac, przy okazji poznajac ich dzialanie na swojej czuprynie. Rozne stezenie protein w kosmetykach wiele razy spowodowalo u mnie wystapienie niechcianego puchu (zwlaszcza po keratynie i proteinach mlecznych), zatem raczej unikam typowo proteinowych gotowcow (czarna wersja maski Schauma dala mi kiedys popalic na maksa ;)).

Mleczko pszczele w glicerynie:

Proteinki polproduktywne pierwszy raz zapodalam wlosietom po ok. osmiu miesiacach swiadomej pielegnacji, kiedy to po przyjezdzie z Polski wrocilam zaopatrzona w zamowienie ze sklepu ZSK. Na pierwszy ogien poszlo bardzo lubiane przeze mnie do dnia dzisiejszego mleczko pszczele w glicerynie. 
Zaczynalam je dozowac od malej ilosci (4, 5 kropli), jednak z czasem - widzac, jak swietnie dziala na moja czupryne - zwiekszalam dawke (obecnie jest to 13 – 15 kropli). Poczatkowo dodawalam je glownie do masek sklepowach, badz domowych (np. z glutka lnianego – w tamtym okresie moja ulubiona), ktore uzywalam po myciu.

Jesli dopiero planujecie rozpoczac swoja przygode z proteinowaniem wlosow polproduktami, na pierwszy ogien polecam zdecydowanie wlasnie mleczko pszczele w glicerynie. Jest "delikatne" – nie zdarzylo mi sie nim przeproteinowac - dodatkowo zatopione w glicerynie, ktora w tym wypadku stanowi doskonale wsparcie nawilzajace. Miedzy innymi dzieki owemu polproduktowi moj nijaki wczesniej skret zaczal sie delikatnie podbijac, a wloski staly sie o wiele milsze w dotyku :)

Kolagen i elastyna:

Kiedy wyzej opisane dobilo dna, siegnelam po polproduktywny kolagen i elastyne, ktorych uzywalam w identyczny, jak wczesniej sposob, czyli do masek po myciu. Rowniez uwazam, ze ow produkt jest wart uwagi - dzialal podobnie do mleczka pszczelego - jednak wylacznie w humektantowym gronie ;)

Keratyna:

(UWAGA!) silny, ale i najskuteczniejszy wg. mnie "zawodnik" dla bardziej zaawansowanych ;) Keratyna ze wzgledu na swoje wlasciwosci maloczasteczkowe wnika najskuteczniej i rownie skutecznie wywoluje puch na czuprynie, “pijac” zapodane jej nawilzenie ;)
Poczatkowo serwowalam ja wlosietom po myciu w ilosci ok. 10 kropli i za kazdym razem nabawialam sie mocnego sianka ;) Juz chcialam z niej zrezygnowac, jednak nie majac innych polproduktywnych protein pod reka, zaczelam kombinowac – i dobrze :) 
Postanowilam zmniejszyc jej ilosc, jednak wciaz bywalo roznie, choc stanowczo lepiej. Z czasem wpadlam na to, zeby keratynki uzywac jeszcze przed myciem, wiec zaczelam ja dodawac w ilosci 4 -5 kropli do siemienia lnianego (wymieszanego takze z dwoma lyzeczkami gliceryny), ktore klade pod olej. To byl strzal w dziesiatke :) 
Z czasem, kiedy moje klaczki byly juz w wystarczajaco dobrej formie, pokusilam sie rowniez o aplikacje keratynki w takiej samej ilosci dodatkowo i po myciu (wkraplalam ja do maski). Dzieki niej (i oczywiscie innym metodom walki o fale – KLIK), skret ladnie sie zdefiniowal oraz wlosy nabraly jeszcze wiekszej sprezystosci. Na dzien dzisiejszy, mimo sentymentu do mleczka pszczelego, to wlasnie keratyna jest moim polproduktywnym faworytem ;)


8. Moja pielegnacja wlosow "na co dzien", z uwzglednieniem wczesniej opisanych protein:

- Zanim naolejuje klaczki nawilzam je i proteinuje – czyli klade na nie siemie lniane wymieszane z 2 lyzeczkami gliceryny oraz 4 kroplami keratyny - na zasadzie humektanty pod olej oraz proteiny plus humektanty.
- Na tak przygotowane wlosieta aplikuje na kilka godzin, badz cala noc wybrany olej.
- Myje skore glowy szamponem, dlugosc wlosow emulguje – KLIK - i myje odzywka, badz maska.
Nakladam maske sklepowa (eweutalnie, jesli nie mam czasu wowczas na kilka minut odzywke), do ktorej dodaje kapke zelu lnianego, 2 lyzeczki gliceryny (w zaleznosci od “sily” produktu, ale przewaznie- moja czupryne ciezko nawilzyc i dociazyc ;)), 4 krople keratyny lub/i 10 kropli mleczka pszczelego w glicerynie (przewaznie). 
- Po uplywie od pol do godz. zmywam miksture z wlosow i wykonuje plunake lniana (sporadycznie inne – KLIK).
- Zabezpieczam koncowki olejkiem (alverde migdalowo - arganowy), badz - jak w chwili obecnej - balsamem Yves Rocher.

(W przypadku masek domowych dzialam podobnie (przyklady DIY w NdW – KLIK)).

Pewnie zdziwi Was ogrom uzywanych przeze mnie produktow, ale moje wlosieta sa bardzo suche i "wybredne" z natury (dotychczas trafilam wylacznie na 3 maski, ktorych nie potrzebowalam “ulepszac”, zeby je dociazyc), a ewentualne przeciazenie moge policzyc na palcach jednej reki - i to przewaznie mialo ono miejsce po ztyt duzej ilosci olejku zaaplikowanego na koncowki.



9. Jak poznac, ze wlosietom brak protein?

W zasadzie wiekszosci zniszczonych czupryn (choc oczywiscie zdarzaja sie wyjatki), proteiny moga zdecydowanie pomoc w ich “odbudowie” (dostarczone w odpowiedni sposob, inaczej przeproteinowanie gwarantowane ;)). Przydadza sie rowniez, jesli probujemy z naszych klaczkow wydobyc ich naturalny skret, a mimo usilnych staran, one wciaz nie chca sie z nami "wspolpracowac" (inne powody takiego stanu TUTAJ). Kiedy nagle nasze wlosieta cierpia na brak objetosci, sa "smetne", czy robia sie “gumowe”, rowniez moze to byc dla nas sygnal, ze brakuje im proteinek.


10. Skad wiadomo, ze mamy do czynienia z przeproteinowaniem i jak sobie z tym poradzic?

Wlosy przeproteinowane szybko rozpoznamy. Swoj pierwszy raz pamietam do dzis ;) Klaczki byly mega sianowate (suche), napuszone, matowe wygladaly jakby byly mocno zniszczone (choc oczywiscie w tak krotkim czasie nie pojawily sie rozdwojenia, czy biale kulki) - jak popalone po farbowaniu, czy prostownicy. Najbardziej jednak utkwilo mi w pamieci, ze az skrzypialy przy dotyku, czy pocieraniu je o siebie, dodatkowo, kiedy wyszlam na dwor, ten efekt spotegowala wilgotnosc powietrza i lejacy wowczas deszcz – az sie powylam ;)

Kiedy zauwazymy podobne objawy nie ma jednak co panikowac, tylko trzeba dzialac, gdyz nasze wlosiata trwajace w takim stanie latwiej uszkodzic. Warto wowczas umyc wlosy mocniejszym szamponem (oczyscic je z ewentualnie nabudowanych protein), oczywiscie porzadnie nawilzyc, naolejowac oraz przez kilka myc wystrzegac sie proteinek ;)


11. Przyklady kilku gotowych masek i odzywek proteinowych.


Maski:

- Serical Cremna al Latte,
- Kallos Keratin,
- Kallos Latte,
- Kallos Milk,
- Bingo Spa, z proteinami kaszmiru i kolagenem,
- Bingo Spa, maska ze spirulina i keratyna,
- Bingo Spa, maska do wlosow proteiny kaszmiru i jedwabiu,
- Bingo Spa, maska mleczna z elastyna,
- Biovax, keratyna + jedwab.


Odzywki:

- Joanna z apteczki Babuni, miod i mleko,
- Nivea Long Repair,
- Isana Hair, Seidenglanz Spülung (polysk jedwabiu),
- Syoss Keratin,
- Schauma Keratin Strong (Moc Keratyny).




Powiazane wpisy:

Pozostale czesci o mojej pielegnacji wlosow suchych z natury i/lub zniszczonych - KLIK.
Wiecej na temat humektantow, ich spis oraz sklepowe produkty - KLIK



Jak Wy dawkujecie wlosietom proteiny? Macie swoj staly rytual, ulubione polprodukty, czy gotowce :)? 



Pozdrawiam serdecznie,




64 komentarze:

  1. Moje włosy bardzo lubią proteiny. Staram się im ich dostarczać przynajmniej 1 raz w tygodniu. Uwielbiam ten moment wow, po użyciu maski z proteinami itp. Niestety ten efekt nie jest długotrwały ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja wlasnie dostarczam co mycie ;)

      Usuń
  2. Oj ta keratyna. Za pierwszym razem też jej dochochlowałam z 10 kropel;) teraz daję 1-2 na łyżkę maski i to w zupełności wystarcza. Tak samo można przeholować z gliceryną (jej daję max 3 krople). Nie ma co być łakomym:) jedyny nadmiar jaki mi się sprawdza ostatnio to ekstremalne olejowanie. Takie że dosłownie olej ścieka z włosów (używam najtańszego kujawskiego, tak z pół szklanki). Bardzo dobrze mi włosy na to reagują, zmywam to babydream (skalp) i maską kallos właśnie z kroplą keratyny i gliceryny. (nakładam na długość na pół h). Ale to każdy musi sam przetestować:) ja już włosomaniakuję z dea lata i nic nie jest mi straszne:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei z gliceryna jeszcze nie przecholowalam i daje srednio dwie lyzeczki ;) Z olejowaniem mam podobnie, wlosieta pija "litrami" ;D Dokladnie Kochana, najlepiej testowac na sobie! U mnie tez juz 2 lata stuknelo ;)

      Usuń
  3. Muszę sobie przetestować keratynę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam, tylko pamietaj, zeby zaczynac od minimalnej ilosci ;)

      Usuń
  4. Własnie ja nie umiem rozpoznac czego brakuje moim włosów, nie wspominając o proteinach - czarna magia :D Jedynie jakie używam to mleczko pszczele w glicerynie ale nie umiem określic czy dobrze czy źle działa na moje włosy.. Muszę w koncu spróbować tej keratyny, ale ciagle nie mam żadnych potrzeb z ZSK ;d Dziś w Naturze kupiłam w promocji maske z aloesem Natur Vital, jutro przetestuje ;) A ta odzywka Isana o ktorej ostatnio Ci pisałam, jest bardzo fajna, łatwo rozczesałam po niej moje kołtuny a włosy były miękkie, więc polecam :) Nie wiem juz czy pisac tu czy na maila, ostatnio Ci chyba na poczcie odpisalam ale moze nie zawuazlas :) Pozdrawiam, Marti :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, w takim razie zastosuja w pelni pielegnacje, ktora ja stosuje :D Mamy podobne wlosieta, wiec powinna i u Ciebie sie sprawdzic ;) Co do mleczka, jesli nie umiesz okreslic, to moze za malo dalejsz? Wiem, ze np. ja od razu widzialam roznice, juz po pierwszym razie, kiedy je zapodalam - miekkosc mnie powalila ;) Ciekawa jestem, jak slawetna maska aloesowa sie u Ciebie sprawdzi - 3mam kciuki! Pisalas mi o niej chyba faktycznie na maila, musze przejrzec, obecnie mam mlyn, bo powoli podsumowanie nakreconych Dziewczyn robie, a i w pracy troche sie dzieje ;) Pozdrawiam Kochana i przepraszam, ze jeszcze nie odpisalam, w weekend nadrobie :***

      Usuń
    2. Ok ja zawsze cierpliwie czekam na wiadomosci od ciebie ;-) mleczka pszczelego dodaje okolo 5kropel do odzywki lub maski ktora nakladam po myciu, moze to za malo? Wyprobowalam maski aloesowej - wlosy fajnie nawilzone i miekkie, ale nie dociazyla mi wlosow, wiec potem wystylizowalam je glutkiem i olejkiem i bylo ok ;-) a co masz na mysli zebym sprobowala twojej pielegnacji? Polprodukty i kosmetyki takie same i metody? :)

      Usuń
    3. :* Mysle, ze jednak za malo ;) Pokus sie chocby o 10 kropli :) Fajne, ze po stylizacji bylo ok :) Ta maska mnie kusila, ale alos u mnie = puch, wiec zrezygnowalam ;) Dokladnie tak Kochana, przede wszystkim zachowanie zaleznosci i jesli posiadasz na stanie, taki sam schemat - podejrzewam, ze powinno sie i u Ciebie sprawdzic ;)

      Usuń
    4. Po masce włosy były troszkę spuszone, ale to dało się naprawić ;) Póki co moim ulubieńcem jest maska Biovax pomaranczowa, na tamtych wakacjach wystarczyło że nałożyłam ją na 1-2h, a włosy nie wymagały żadnych stylizacji (wtedy nie używałam jeszcze żelu z siemienia). Nastepna do wyprobowania w kolejce jest Yves Rocher z baobabem :) Sprobuje z wiekszą ilością mleczka pszczelego, ale koniecznie muszę sprawdzić keratynę, bo pisałas w poście że jak włosy nie mają objętosci to moze brakuje im protein, a ja wlasnie mam wrazenie ze jest ich mało, co tez jest winą przerzedzonych końców niestety, do ktorej już nie mam siły..

      Usuń
    5. Czyli jednak ;) Tego Biovaxa nie znam, musze poczytac :) Kochana, z keratyna sie wstrzymaj koniecznie, dopoki dobrze mleczka nie przetestujesz (taka moja mala rada ;)) - to tez proteiny i jakby co, powinny pomoc :)

      Usuń
  5. A masz może jakiś pomysł na nocne upięcie falowanych włosów, ale krótszych i wycieniowanych - nie da się z nich zrobić warkocza niestety, a i koczki jakoś się nie sprawdzają - szybko rozwalają :( Szkoda mi fryzury, bo muszę myć włosy wieczorem, wychodzą mi bardzo ładne fale, a rano wyglądają koszmarnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli jestes w stanie upiac je w wysokiego kucyka, to zdecydowanie polecam ten sposob na noc ;) Co do skretu nastepnego dnia, zerknij, jak ja reanimuje fale :)

      http://www.wlosynaemigracji.eu/search/label/Jak%20reanimowac%20skret%20wlosow

      Usuń
  6. Czytałam, czytałam :) A bardzo trzeba spsikać włosy? Czy mają być bardzo wilgotne? Żeby nie martwić się potem wyjściem w wilgotnych włosach :P
    Coś jest ze mną nie tak, bo moje włosy na żel lniany nie reagują w ogóle :P Jedynie olej im służy, no ale to już nie do stylizacji.
    A po jutrzejszym myciu wypróbuję kucyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wystarczy je lekko zwilzyc :) Jesli wlosy nie reaguja na zel, sprobuj moze w ramach reanimacji zamiast glutka lnianego wymieszac ulubiony zel sklepowy z woda pol na pol? Do tego rowniez mozesz dodac inne dodatki nawilzajace, typu gliceryna, oczywiscie ulubiony olejek i najlepiek dawke proteinek :) Jesli nie masz zapasu, sprobuj tylko zel z woda ;) 3mam kciuki, zeby z kucykiem sie udalo i czekam na relacje :)

      Usuń
    2. Kucyk niestety nie pomógł zbytnio, rano miałam fale, delikatnie mówiąc, kiepskie :( Ale zrobiłam sobie mgiełkę reanimującą - woda, trochę glutka (matko i córko, jak ciężko jest oddzielić kawałek! na dodatek nie do końca mi się rozpuścił w wodzie, może za gęsty zrobiłam...?), 7 kropli keratyny, 5 mleczka pszczelego w glicerynie, 4 mleczanu sodu i 5 kropli olejku alterry granat. Popsikałam, jako że w najbliższym czasie nie wychodzę z domu, to zwilżyłam je dość mocno, po ok 40 min ugniotłam. Fale nie są tak ładne jak wczoraj po myciu, ale są lepsze niż bez mgiełki, a to już coś :D Tylko będę musiała coś zmienić, bo o ile po wczorajszym głebokim odżywianiu dziś po raz pierwszy obudziłam się bez puchu na głowie (sukces ponad sukcesy!), to ta mgiełka mi je spuszyła znowu :( Obstawiam keratynę albo mleczko pszczele niestety. Ale i tak jest progres :)

      Usuń
    3. To kiepsko, ze fale kiepskie byly, ale i u mnie nie lepiej po nocy ;) Bardzo mozliwe, ze za gesty :D Najwazniejsze, ze sa lepsze :D! Do reanimatora chyba jednak ZDECYDOWANIE nie dawalabym na Twoim miejscu keratynki ;) Akurat ten polprodukt polecam wylacznie przy porzadnym nawilzaniu ;) Mam nadzieje, ze znajdziesz idealna miksture dla siebie :*!

      Usuń
  7. muszę te proteiny zacząć stosować:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedys wpominalas, ze keratynke juz stosujesz, wiec polecam mleczko pszczele jeszcze ;D

      Usuń
    2. mleczko muszę zapodać sobie :D

      Usuń
    3. Zdecydowanie jest najlepsiejsze ;D!

      Usuń
  8. Koniecznie muszę wypróbować twój sposób i nakładać keratyne pod olej :) Strasznie jestem ciekawa tego mleczka pszczelego,chyba go w końcu zamówię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam Kochana i keratynke pod olej i mleczko pszczele :)

      Usuń
  9. Uwielbiam mleczko pszczele, mimo, że mam proste włosy :)) Zawsze działa genialnie i potrafi "uratować" każdą kiepską maskę :))

    OdpowiedzUsuń
  10. WoW! Świetny post :) Ty, to potrafisz wszystko tak pięknie, konkretnie i precyzyjnie podsumować :)) Moje włosy bardzo lubią proteiny, szczególnie mleczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :* Moje z kolei na mleczne roznie reaguja ;)

      Usuń
  11. Po keratynowym prostowaniu moje włosy pokochały keratynkę, wcześniej nie umiałam jej stosować. A o mleczku pszczelim czytam kolejną pozytywną opinię, muszę rozważyć jego zapisanie na listę rzeczy, które chciałabym mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat mleczko pszczele zdecydowanie i z czystym sumieniem Coi polecam Kochana :)

      Usuń
  12. Moje włosy kiedyś wcale nie tolerowały keratyny - teraz ją lubią. Z chwilą gdy ich kondycja się poprawiła, lepiej reagują na te akurat proteiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zaczely tolerowac wraz z nawilzeniem ;)

      Usuń
  13. Ja serwuję swoim włosiętom proteiny raz w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze, to dostosowac je do swoich potrzeb :)

      Usuń
  14. Moje włosy dostają proteinki raz w tygodniu:) Nadmiar im szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nadmiar szkodzi, to faktycznie lepiej zachowac umiar :)

      Usuń
  15. Moje włosy z proteinami kilkakrotnie się nie polubiły, więc staram się je stosować z umiarem. W małych ilościach dają bardzo dobre efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze, ze znalazlas na nie sposob :)

      Usuń
  16. Muszę poeksperymentować z keratyną na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie piszesz posty, tak że każdy bez problemu wszystko zrozumie :)
    Ja nie dodawałam do odżywek jak dotąd gliceryny i mleczka pszczelego . Mam dość zniszczone włosy i ciekawe jak one zareagowałyby na te 2 cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziekuje :) Jesli masz zniszczone wlosy, to gwarantuje Ci, ze na te dwa cudenka powinny zareagowac super ;)!

      Usuń
  18. Jako włosowy laik oczywiście nigdy o istnieniu protein nie miałam pojęcia, ale teraz mam ochotę się przekonać, jak się zachowują przy spotkaniu z moimi włosami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam, moze sie zadziwisz ;)

      Usuń
  19. Kochana, jak Ty się zagłębisz w jakiś temat to nie ma mocnych :D Ja na razie leniwie - gotowce i to wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie doszlam jeszcze do porozumienia miedzy moimi wlosami a proteinami... :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje włosy są bardzo wybredne jeżeli chodzi o proteiny ;/ Raz je nawet lubią, a czasami to nawet w małych ilościach nienawidzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczatkowo mialam podobnie :) Jak je serwujesz?

      Usuń
  22. Ha i już wiem co zrobię z mleczkiem pszczelim, które mi się poniewiera :) Spróbuję minimalną ilość i zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam i jesli chodzi o mleczko pszczele, to niekoniecznie mala ilosc ;)

      Usuń
  23. Fajnie to opisałaś :)
    Ja z półproduktów używam keratyny i elastyny z kolagenem najczęściej, jeszcze nie doszło u mnie do przeproteinowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) Niezle, ze z keratyna sobie poradzilas, bez przeproteinowania :)!

      Usuń
  24. Już pisałam na FB, że półprodukty do mnie doszły, majątku nie wydałam, więc jest dobrze. :D Jutro będę próbować, bo wtorek-czwartek mam wolne, więc nawet jeśli coś "nie wyjdzie" to będę mogła w miarę szybko to naprawić. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie wyjdzie, jak wyjdzie :D A jak wyjdzie, to czekam na relacje ;P!

      Usuń
  25. Jeszcze co do masek Kallosa. Latte bardzo nie lubię, zło, zło i jeszcze raz zło. Natomiast Keratin jest świetna. Najlepiej działa, gdy nie używam jej co mycie tylko np. raz na półtora tygodnia. Ostatnio myję nią włosy i w zasadzie działa lepiej niż Balea... Choć jeszcze za wcześnie na jakąś głębszą recenzję. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram ;P! Keratin u mnie ujdzie, ale tez zachwytu nad nia nie widze :) Do mycia nie uzywam, ze wzgledu na silikony w skladzie ;) Czekam na Twoja relacje :)!

      Usuń
  26. Naprawdę podziwiam taką wiedzę, wiele uczę się z tego bloga, dziękuję :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie ciesze Kochana, ja z kolei wiele ucze sie z Twojego bloga i powoli wprowadzam jednemu z moich piesow "spalanie miski" ;)

      Usuń
  27. ja jak biorę moję włosy na emigrację np na wakacje to zawsze biore ze sobą saszetkę odżywki Biovax

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i bardzo dobrze :) MIi z kolei biovaxy niestety nie podpasowaly ;(

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...