czwartek, 24 września 2015

Siemie lniane na wlosy (plusy i minusy) - czyli, jak przez zaniedbanie powrocilam do suchych wlosow (drastyczne zdjecie ;)).



Witajcie,

moja nieobecnosc troche przeciagnela sie w czasie, jednak wyglada na to, ze powracam, majac przy okazji nadzieje, ze juz na dobre ;) Komp i net dzialaja, zatem czas opublikowac nowy wpis :)))! Zapraszam :)

Dzisiejszy post bedzie z serii tych luzniejszych, jednak pojawi sie kilka moich przemyslen na temat siemienia lnianego oraz jego wlasciwosci w pielegnacji wlosow. 
Dlaczego po raz kolejny chce o nim napisac?
Otoz ze skrucha musze sie Wam przyznac, ze pierwszy raz od poczatku wlosowej manii (w kwietniu minely 2 lata), pozwolilam sobie na perfidne zaniedbanie moich klaczkow! Taka sytuacja byla spowodowana najpierw remontem lazienki - wiadomo, bedac kilka tygodni bez prysznica ciezko o pielegnacje, pozniej z kolei szlag trafil zmywarke (miesiac czasu trwalo najpierw jej naprawiania, w efekcie wymiana na nowa, a na koncu niwelowanie fabrycznego bledu ;/), wiec zwyczajnie nie chcialo mi sie dodatkowo brudzic garnka, lyzki, sitka, itp., potrzebnych do sporzadzenia glutka ;). W ostatecznym rozrachunku wyszlo na to, ze przez ok. 2 m-ce odpuscilam sobie systematyczne nawilzanie wlosow siemieniem, co w konsekwencji zauwazalnie odbilo sie na ich kondycji ;(




Jak objawilo sie u mnie pogorszenie stanu czupryny?

- Najbardziej widoczne bylo jej czeste przesuszenie, przez co wlosieta stracily na miesistosci (rowniez zrezygnowalam z olejowania na siemie, wybralam opcje na odzywke).
- Dodatkowo, blask, z ktorego zawsze sie radowalam, oslabl na sile.
- Z dnia na dzien coraz mocniej dziwilam sie brakiem objetosci czupryny.
- Skret zdecydowanie ulegl rozluznieniu, a poslimakowe fale nie trzymaly sie dlugo.
- Wilgotnosc powietrza sprawiala, iz pojawial sie puch na lepetynie (z tym od dluzszego czasu nie miewalam juz problemow).
- Jednak najmocniej niepokojaca kwestia okazal sie byc fakt, iz suche konce zwyczajnie zaczely sie rodwajac (nie ma jeszcze tragedii, ale wczesniej takowych nie bylo ;)).


Jak dotychczas stosowalam siemie lniane (przy kazdym (!) myciu, co 3-4 dni)?

- Moim ulubionym sposobem na glutka bylo i nadal jest nawilzanie nim pasm jeszcze przed olejowaniem, czyli na zasadzie humektanty pod olej - KLIK.
- Poza tym, kiedy po myciu nakladalam maske na czupryne - czy to domowa, czy sklepowa, kapka siemienia zawsze ladowala w mieszance, ktora w danym dniu serwowalam wlosietom (przyklady masek DIY KLIK).
- W koncowym etapie pielegnacji nie moglo sie obyc bez zapodania im takze plukanki lnianej, ktora nie tylko pieknie zmiekcza moje pasma, ale nadaje im rowniez blasku, objetosci oraz podbija ich skret - KLIK.

 ...Dodatkowo, od czasu do czasu:

- Nie moglam sie obyc bez siemienia, kiedy farbowalam wlosieta henna Khadi - KLIK.
- Wywar lniany byl dla mnie takze niezastopiony w przypadku serwowania klaczkom plukanek ziolowych (niwelowal ewentualne przesuszenie od ziolek - podobnie, jak w przypadku henny) - KLIK.
- Siemie ugotowane jako gestszy glutek (2 lyzki na szklanke wody), cudownie spisywalo/spisuje sie u mnie w roli naturalnego zelu, podczas stylizacji wlosow w fale.
- Czesto uzywalam go rowniez jako reanimatora skretu na drugi dzien - KLIK.
- Zdarzalo sie takze, ze mgielke z dodatkiem siemienia, stosowalam przed kreceniem wlosow innymi metodami niz ugniatanie - KLIK.
- W poczatkowym okresie maniaczym, kiedy notorycznie nabawialam sie podraznien lepetyny, glutek okazal sie rownie mocno przydatny. Nalozony na skore glowy w postaci okladu/maski, potrafil ja dobrze nawilzyc, ukoic i zalagodzic ewentualne stany zapalne.


Zdjecie wykonane jakis czas temu, kiedy sie ocknelam, zauwazylam, ze cos sie dzieje i chcialam ocenic stan wlosow (suche, matowe fale po calonocnym slimaku... Jakie fale ;)??!): 





Plusy siemienia lnianego (w pielegnacji moich wlosow i skory glowy):

Teoretycznie tutaj wystarczyloby odeslac do wymiewnionych juz przeze mnie objawow pogorszenia sie stanu czupryny. W kilku podpunktach jednak wymienie, jakie zbawiennie dzialanie ma glutek na mojej lepetynie :)

- Dobre nawilzenie wlosow,
- ich miesistosc,
- blask,
- objetosc/pusysztosc (nie spuszenie),
- wzmocnienie skretu, takze tego po interwencji typu slimak, czy opaska,
- brak puchu (dobre nawilzenie),
- koncowki w formie (elastyczne/nawilzone nie ulegaja tak szybko uszkodzeniom),
- zalagodzona skora glowy w przypadku podraznien.


Minusy stosowania glutka:

- Osobiscie jakis wiekszych nie odnotowalam, choc dla niektorych moze byc minusem odgniatanie wlosow po zaserwowaniu im siemienia w postaci zelu do stylizacji. Faktycznie, bywa to czasochlonne ;)
- Dodatkowo, minusem moze sie rowniez okazac czas sporzadzenia samego wywaru, jednak wchodzi to w nawyk ;)
- Najwiekszym jednak minusem jest fakt, iz nie kazda czupryna dobrze reaguje na te tanie i latwo dostepne ziarenka ;( Osobiscie znam 3 osoby, u ktorych siemie kompletnie sie nie sprawdzilo. Wlosy zareagowaly na nie puchem i wygladaly, jak tzw. "siano", zatem o nawilzeniu mowy nie bylo. 


Reasumujac:

 Te niepozorne ziarenka lnu zwyczajnego potrafia czynic "cuda". Przekonalam sie o tym na wlasnej lepetynie ;) Wielbie je przede wszystkim za ich nawilzajace wlasciwosci.
Wywar lniany stosowalam w zasadzie od poczatku wlosowej manii i mysle, ze w duzej mierze systematyczne jego uzywanie sprawilo, iz stan klaczkow dosc szybko ulegal poprawie (plus oczywiscie pozostala pielegnacja typu olejowanie, unikanie uszkodzen, itd.). Mam wrazenie, ze zadna sklepowa maska nie nawilzala ich tak dobrze, jak wlasnie siemie, co w przypadku suchych kreciolow jest bardzo waznym elementem "codziennej" pielegnacji.

Jesli tylko jeszcze nie probowalyscie, zdecydowanie (kolejny raz ;)), polecam Wam to zmienic :)! Byc moze Wasza czupryna nie zareaguje dobrze na wywar lniany, jednak dla tak fantastycznych efektow warto sie "poswiecic", zeby sie przekonac jak bedzie :) Ja w kazdym razie powrocilam do sprawdzonych metod i juz widze poprawe w nawilzeniu klaczkow, co postaram sie Wam pokazac przy najblizszej NdW ;)


Sposob przygotowania wywaru lnianego:

KLIK 




W jaki sposob Wy uzywacie siemienia lnianego? Jak czesto? Moze jednak jeszcze nie wyprobowalyscie jego mocy ;)?


P.S.
W miare mozliwosci postaram sie jak najszybciej nadrobic zaleglosci w odpisywaniu na maile, komentarze, czy w odwiedzaniu Waszych blogow. Przepraszam za opoznienie.

P.S.1.
Jak idzie Wam "zapuszczanie sie" :)? Ja ambitnie walcze ;)!



Pozdrawiam serdecznie,



94 komentarze:

  1. U mnie niestety siemię powoduje efekt miotły na głowie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. od jakiegos czasu tez nakladam sobie glutka na głowę , niedawno nawet o tym pisałam . Niestety gdy robię to za często włosy robią się jakieś sztywne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za czesto, to znaczy, co ile? Moze jednak nie od glutka?

      Usuń
  3. Mam nadzieję że szybko wrócą do formy :) Ja uwielbiam olejowanie na glutka a niedługo planuję wrócić do picia i zjadania tych nasionek. Może nawet to będzie częścią jesiennego zapuszczania, bo na polu wcierania kozieradki i masażu skalpu we wrześniu to całkowicie poległam... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Ja jeszcze nie probowalam pic siemienia, obawiam sie dodatkowych kg ;) Moze jednak nie bylo tak zle ;)?

      Usuń
  4. uwielbiam siemie na wlosy :):

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zrobiłam sobie raz płukankę z siemienia ( gotowałam glutka 2 razy, bo coś mi nie wyszło i zajęło to chyba z pół godziny), zostawiłam na chwilę w garnku w kuchni. Ja wróciłam po garnek okazało się, że Teściowa mi go umyła, bo stał. Tyle w temacie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo ja jestem miłośniczką siemienia <3 a zapuszczanie idzie super, lepiej niż poprzednie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam siemie lniane :) Pod olej, solo, wymieszane z sokiem aloesowym i jako składnik do maseczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko z aloesem nie mieszam, bo aloes u mnie puszy ;)

      Usuń
  8. Wstyd przyznać, ale rzadko po niego sięgam mimo, iż się lubimy. Przygotowanie go zajmuje dla mnie trochę za dużo czasu (lenistwo poziom leniwiec)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt Kochana, troche to trwa, ale ja ostatnio skracam czas gotowania do 10 min. ;)

      Usuń
    2. Ja i tak zawsze robię na leniwca: zalewam wrzątkiem i przykrywam...

      Usuń
    3. Slyszalam juz o takiej metodzie, ale jeszcze nie probowalam. Kiedys musze sprawdzic i porownac dzialanie ;)

      Usuń
  9. Nigdy jeszcze nie używałam na włosy, choć paczka stoi w kuchni :)
    Zaraz się zabieram za włosy, to mooże użyję :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla moich włosów glutka może nie być. Na pewno szybko ich odzywisz i będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja uwielbiam siemię lniane w pielęgnacji włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po kilkuletnim włosomaniaczym stażu niezwykle łatwo o lekkie zaniedbanie ;) Wiem coś o tym. Dzisiaj z trudem wyszorowałam włosy z farby (remont) i boję się pomyśleć, co ujrzę na głowie z samego ranka ...

    (stara hairoutine.com ze zmienionym adresem, daintyqueen.es)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze niedawno sadzilam, ze mnie to nie spotka ;) Mam nadzieje, ze wlosieta nie ucierpialy zbym mocno ;)

      Usuń
  13. Włosy ze zdjęcia wyglądają jak nie Twoje :) U mnie ostatnio rządzi płukanka octowa, żeby domknąć łuski włosa. Idę kuknąć jaki masz sposób na glutka i hennę, zamierzam zacząć przygodę z henną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. falowance, w dodatku zaniedbane tak miewaja ;D Ostatnimi czasy dodaje do henny jeszcze glicerynke i mleczko pszczele w glicerynie :)

      Usuń
  14. O jeju nie zazdroszczę! Mam nadzieję,że szybko nawilżysz włosy i obędzie się bez ciachania sporej ilości końcówek.
    Czytałaś o korzeniu prawoślazu? U mnie dużo mocniej nawilżał włosy niż glutek.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowniez mam taka nadzieje Kochana, ale szczerze przyznam, ze koncowki juz sama mam ochote obciac z 10 cm., bo tak widac te przerzedzenia :/ Ten eksperyment z ominieciem ciecia nie wypalil, widac moje wlosieta dluzsze niz do talii, rowno nie urosna ;( Przynajmniej juz teraz mam pewnosc...
      O korzeniu slyszalam, musze zerknac, czy tutaj dostane, dzieki za przypomnienie :*

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze sie nie skusilam, boje sie dodatkowych kg. ;p

      Usuń
  16. U mnie siemię na włosach sprawuje się rewelacyjnie. Jednak dawno nie miałam go na włosach. Dodatkowo można go szybciutko zmielić i dodać do śniadania ( jogurtu, owsianki) co daje równie rewelacyjne efekty na cerze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie musze wreszcie wyprobowac dzialanie siemienia od srodka ;)

      Usuń
  17. Używam siemienia lnianego i sobie go bardzo chwalę. Najlepiej u mnie sprawdza się w postaci płukanki po umyciu włosów, dzięki niej są błyszczące i zyskują na objętości. To moja najlepsza pianka do włosów ever :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie na temat plukanki :)

      Usuń
  18. Chyba jestem jedną z tych wyrzutków, którym siemię nie służy :( Niestety po nim miałam efekt sianowatych włosów i zniechęciłam się... Ale muszę popróbować, może w którejś wersji, np pod olej (tego nie próbowałam) się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda Kochana, ale jesli ogolnie nie sluzy Twoim wlosom, to pewnie i pod olej sie nie sprawdzi ;(

      Usuń
  19. U mnie len głownie w płukance ląduje na włosach, a ostatnio się skończył więc płukanek nie było ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. ja siemię lniane piłam długi czas. Ale podrażniało mi kiszki więc zaprzestałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heee, jak podraznilo, podobno ma wlasnie wspomagac ;/?

      Usuń
    2. coś Ty. miałam po nim starszą srakę co rano....

      Usuń
    3. Ajc, to faktycznie cos nie teges ;/

      Usuń
  21. U mnie niestety siemie lniane nie sprawdza się dobrze. Włosy są mega napuszone i strączkowate, już wiele razy próbowałam tej metody ale nic z tego :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja bardzo lubię siemię lniane :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jejku jest różnica, ale co zrobić, czasami życie przeważa nad włosomanią. Kilka razy nawilżysz i będzie znowu ok. Dzisiaj robię glutka :P

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja ciągle się nie skusiłam na siemię. Ciągle zapominam że miałam je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nadal jeszcze nie próbowałam zastosować glutka na włosy :P Ale za to olejuję włosy olejem lnianym i całkiem nie źle się sprawdza :D
    U Ciebie faktycznie robi różnicę na włosach ten glutek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie Kochana, ze lniany u Ciebie sie sprawdza :) U mnie niestety srednio sie spisal ;( Glutek faktycznie robi u mnie roznice, wiec ostatnio juz go sobie nie zaluje ;D

      Usuń
  26. Muszę wreszcie wypróbować siemię na moich włosach, jestem bardzo ciekawa jakie zapewni rezultaty :)

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie się sprawdzało jako płukanka, ale schły wtedy potwornie długo, no i czas na gotowanie... Nie mam na tyle czasu :( Ale na pewno jeszcze będę o to walczyć :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wlosieta dluzej wowczas schnac, co oczywiscie moze byc mocnym minusem ;) Pozdrawiam serdecznie :*!

      Usuń
  28. Ja zawsze jak czytam posty u Ciebie, to obiecuję sobie zacząć stosować glutek lniany, ale jeszcze mi się to nie udało... A teraz jest jeszcze gorzej, bo rozglądałam się już za siemieniem w kilku sklepach w Izmirze, ale nie ma go tutaj. Może jak wybiorę się wreszcie do jakiegoś hipermarketu to znajdę i wtedy już nie będzie wymówek :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze pewniego dnia Cie jednak przekonam ;D Kochana, jesli nie w marketach, spytaj w aptece albo poszukaj w sklepach ze zdrowa zywnoscia :) 3mam kciuki, zeby udalo sie znalezc i czekam na relacje :)!

      Usuń
  29. Dla mnie siemie jest zbyt czasochłonne, choć płukanka działa na moje włosy nawet fajnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idzie sie przyzwyczaic z tym przygotowywaniem ;)

      Usuń
  30. dziekuje za odpowiedz pod poprzednim wpisem :-) ja wiem ze jestes "solidna firma"! Za pare dni przesle pierwsze podsumowanie, jutro fryzjer wiec musze zmierzyc wlosy zanim spadna na podloge ;-)
    Fajnie ze opanowalas jeden kryzys, na pewno ten wlosowy tez opanujesz ;-)
    Ja sie z siemieniem musze przeprosic i zaczac ratowac zapomniane falki!
    Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnosc po mojej stronie Kochana, choc niestety z opoznieniem ;( :*
      Czekam w takim razie na relacje :)! Ile poszlo ;p? Ja sama dzisiaj mialam chec chwycic za nozyczki, jak widze te moje przerzedzone konce, eksperyment w sumie moge uznac za zakonczony niepowowdzeniem ;/ Ratuj, ratuj :)!
      Pozdrawiam serdecznie :***

      Usuń
  31. Odkąd poznałam siemię lniane i jego właściwości, bardzo je polubiłam:) Zwłaszcza efekty po jego stosowaniu

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedyś robiłam maskę z glutka z siemienia i jadłam siemię np z jogurtem i zauważyłam, że włosy szybciej rosły i były mega lśniące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się jednak skusze na wcinanie ziarenek ;)

      Usuń
    2. Chyba się jednak skusze na wcinanie ziarenek ;)

      Usuń
  33. Ja bardzo, bardzo lubię siemię lniane - zarówno na skalp, jak i długość, przede wszystkim do olejowania :) Ostatnio skończyło mi się i jakoś wciąż zapominam je kupić, ale muszę w końcu pamiętać, bo działa dużo lepiej niż niejedna odżywka nawilżająca :)
    Pozdrawiam i zapraszam też do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, do olejowania jest najlepsze :) Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za zaproszenie :)

      Usuń
  34. Nominowałam Cię do Liebster Award :)
    Po informacje zapraszam do mnie :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Też uwielbiam siemie w pielegnacji włosów zarowno pod olej, w plukance, zel lniany jak I do picia. Ostatnio tez się trochę zapłaciłam I częściej olejowalam na maskę nawilzajaca ale potem siemie bylo w plukance.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plukanki z siemienia sa genialne, wiec super, ze skoro Ci sluzy, to ich nie odpuscilas :)

      Usuń
  36. Hej Ewo :-) czy henna wysuszala Ci wlosy czy wręcz przeciwnie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na poczatku henna dosc mocno przesuszala mi wlosy. Z czasem, kiedy zaczelam dodwac glutka, gliceryne, mleczko pszczele w glicerynie bylo o wiele lepiej. Jesli pojawi sie przesusz (lekki), to utrzymuje sie on tylko do pierwszego mycia/odzywienia klaczkow. Dla efektow hennowania, zachecam Cie do sprobowania na wlasnej czuprynie (o ile nie planujesz kiedys rozjasniac wlosow do blondu, bo po hennie pojawia sie wowczas zielone pasma ;)).

      Usuń
    2. Okej, dziekuje :-) jeszcze jedno pytanie czy te polprodukty nie oslabiaja dzialania henny? Mam wlosy wysokoporowate i trochę boje się jej uzyc :-/

      Usuń
    3. Moje włosy to jakiś ewenement. Po żadnej masce nie sa tak pieknie nawilżone, miekkie I błyszczące jak właśnie po hennie. Henne mieszam z amla, czarną herbatą I glutkiem. Włosy myje szamponem z SLS I nakładam henne na noc na jakieś 10h, po czym splukuje samą wodą, po hennowaniu do pierwszego mycia nie używam odzywek, masek, plukanki, serum ani olejków. Ostatnio zastanawiam się nad dodawaniem henny do masek, może tez da efekt.

      Usuń
    4. Nie zauwazylam zadnego ich wplywu na dzialanie henny, oczywiscie poza tym, ze przesusz byl minimalny ;) Dzisiaj wyczytalam, ze dziewczyny dodaja jeszcze sok z cytryny, zeby henna szybciej sie utrwalala, ale po soku rowniez moze byc sucho ;)

      Usuń
    5. Moze po hennie rowniez przepieknie blyszcza, lacznie, ze wlasnie uwazam ja za idealna maske ;) Apropos masek, dodaje jakas bezsilikonowa do henny, kiedy hennuje wlosy mojej siostrze (glutek Jej nie sluzy ;)), rowniez z maska fajnie sie spisuje :)

      Usuń
  37. Moje fale przeważnie glutka lubią, choć zdarza mu się mnie spuszyć, przeważnie jest punkt rosy jest za wysoki ;) Ale siemię mi się skończyło i jakoś zapominam wiecznie kupić, a zaczyna mi go brakować znowu ;):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem nic Kasiu, tylko do sklepu marsz, zanim na dobre zacznie sie wilgotna jesien ;)

      Usuń
  38. Ja do glutka podchodze dosc rzadko wlasnie ze względu na to ze nawet przy rzadkim stosowaniu potrafi tak spuszyc wlosy ze nie wiem co poradzic i rozkladam ręce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiepsko Kochana, ze tak u Ciebie dziala ;(

      Usuń
  39. może też pogoda wpływa na taki stan, mi się teraz strasznie elektryzują :(

    OdpowiedzUsuń
  40. No tak, remont potrafi nieco zakłócić codzienność, szczególnie jeśli dotyczy łazienki, ale już to na szczęście masz z głowy, kwestię zmywarki też, więc z pewnością włosięta wrócą do dawniej świetności :)
    Ja nigdy nie próbowałam glutka, ale może warto byłoby to zmienić... tylko jeszcze czasu " tylko dla siebie " potrzebuję ;)
    Buziaki Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taka nadzieje Kochana :) Zycze Ci znalezienia tego czasu :)!!! :*

      Usuń
  41. A z jakiego siemienia robisz ta glutke, tzn. z mielonego czy ziaren? Bo ja codziennie dodaje mielone siemie do posilkow ;) Ale mikstur jeszcze nie probowalam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glutka robie z ziaren, latwiej je wyplukac z sitka ;) Jak smakuje mielone :)? Pozdrawiam serdecznie :)!

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...