niedziela, 11 października 2015

Plukanka z deszczowki (woda deszczowa) na wlosy. Niedziela dla wlosow (45).



Witajcie,

wciaz dodaje nowe aktualizacje "zapuszczajacych sie" jesiennie Dziewczyn, wiec jesli interesuja Was kolejne sprawozdania, KLIKAJCIE :)

Wracajac do NdW - ktora tym razem miala miejsce nieco wczesniej - nie wszystko poszlo zgodnie z moim zalozeniem, ale ostatecznie jestem zadowolona ;) Zapraszam do dalszej czesci wpisu :)



Niedzielne poczynania wlosowe:

Nawilzanie i proteinowanie przed olejowaniem: siemie lniane + 2 lyzeczki gliceryny + 4 krople keratyny + 10 kropli mleczka pszczelego w glicerynie.

Olejowanie: z piatku na sobote olejkiem odbudowujacym Yves Rocher.

Mycie: skora glowy szamponem Age Energy Logona, dlugosc maska Crema al Latte. 
Dodatkowo, peeling lepetyny produktem Ryoe, Jayang Yunmo (chyba jedyny, ktory mnie nie uczula, a jesli juz, to w minimalnym stopniu).
 
Odzywianie: mikstura skladajaca sie z polowki banana, kapki siemienia lnianego, lyzeczki kakao, 2 lyzeczek gliceryny, 13 kropli mleczka pszczelego w glicerynie, 4 kropli keratyny.

Plukanka: deszczowkowa ;)

Zabezpieczenie koncowek: brak. 
Stylizacja: w planach ugniatanie, jednak ostatecznie nocny koczek slimaczek. 



Zdjecie wlosow:
 Siostrzane lustro (zdjecie oczywiscie bez lampy blyskowej) :)  
(Kiedy wlosieta uloza sie w taki sposob, zastanawiam sie, czy jednak nie wytrwac w eksperymiencie zapuszczania przerzedzencow...).



Wrazenia pozabiegowe.

Cala, powtarzajaca sie juz dosc czesto na blogu pielegnacja, miala w zamiarze sprawic, iz nareszcie uda mi sie ponownie wystylizowac moje wlosy w naturalne fale (bardzo mi ich brakuje, a i z czasem - zeby je wydobyc - u mnie ostatnio kiepsko). Z reguly banan, plus dodatki siemienia i proteinek polproduktywnych sprawialy, ze nie mialam wiekszego problemu ze stylizacja. Tym razem jednak bylo inaczej, bowiem ostatecznie "skrzanilam" calosc, serwujac wlosietom plukanke z nalapanej do miski deszczowki ;) Mimo prob ugniatania (jeszcze bez zelu), moje starania poszly na marne, zatem w konsekwencji zwiazalam klaczki w slimaka, ktorego pozostawilam na cala noc.

Jak sie okazalo, woda opadowa - ktorej uzylam do ostatniego plukania - bardzo mocno wygladzila moje pasma, zatem o skrecie nie bylo mowy ;) Troche mi jej nakapalo do miski (celowo wystawionej ;)), wiec zal mi bylo nie sprobowac, ale raczej wiecej nie pokusze sie o taki eksperyment , gdyz daze do odzyskania skretu (choc faktycznie wlosieta byly mocno "zadowolone"). W moim odczuciu, deszczowka sprawila, iz wlosieta staly sie niesamowicie, wrecz "dziecieco" miekkie, blyszczace (pewnie i pozostale czynniki mialy wplyw na taki stan rzeczy), i przede wszystkim mocno sie rozprostowaly. Na szczescie, ostatecznie po slimaku skret ladnie chwycil, tyle, ze niestety nie utrzymal sie zbyt dlugo ;)

Ogolnie czupryna dostala wiele dobroci, nawilzenie utrzymalo sie na wysokim poziomie, puch sie nie pojawil, jednak skret pozostawia wiele do zyczenia. Dla prostowlosych woda opadowa, jak znalazl - zdecydowanie polecam :)!




Jak Wasze niedzielne poczynania, jestescie zadowolone :)? Probowalyscie juz deszczowki w formie plukanki do wlosow, a moze i inaczej sie u Was sprawdza ;)?



Pozdrawiam serdecznie,





89 komentarzy:

  1. ciekawy eksperyment ,szkoda ze niezbyt udany, ale mimo wszystko warto było spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo kochana chciałabym mieć takie loki jak Twoje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała!

      Włosy mocno podcięłam gdyż były bardzo suche zniszczone plątały się niesamowicie. Zreszta nadal takie są na końcach, musze się zabrać ostro za pielęgnację :)

      Usuń
    2. Nawilzanie i olejowanie w parze i bedzie ok ;) 3mam kciuki za Twoja pielegnacje :)

      Usuń
  3. Pierwszy raz spotykam się z wykorzystaniem deszczówki jako płukanki :D. Ale efekt super :).

    OdpowiedzUsuń
  4. W życiu nie wpadłabym na taki pomysł (chodzi mi o płukanke z deszczówki) :) szkoda że nie do końca się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale eksperyment wart wyprobowania ;)

      Usuń
  5. Skoro deszczowka dobra jest na kwiaty to czemu dla wlosow mialaby nie byc ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym pewnie musiała taką wodę podgrzać, bo ja myję bardzo ciepłą wodą - letnia jak dotknie mojej głowy to prawie hibernuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez myje bardzo ciepla, ale plukanka zawsze chloda ;D

      Usuń
  7. Czyli już wiem, że deszczówka nie dla mnie - nie lubię, gdy włosy są zbyt wygładzone. Na ogól mam wtedy z nimi problem - kiepsko się układają i są pozbawione objętości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez raczej unikam wygladzenia ;)

      Usuń
  8. Kochana Ty to zawsze coś wymyślisz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślałam, że to jakiś żart z tą wodą :P Włosy wyglądaja bardzo dobrze. Moja niedziela baardzo minimalistyczna, ale nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego zart ;P? Dzieki Kochana :)

      Usuń
    2. Bo pierwszy raz słyszę o takim pomyśle i zawsze każdy się wykrzywiał na myśl o tej wodzie :D

      Usuń
    3. Eee tam, deszcz na moje wlosy zawsze fajnie dzialal - choc wczesniej raczej je podkrecal, wiec musialam sprobowac ;D

      Usuń
  10. I ja muszę w końcu kiedyś spróbować deszczówki bo to nie pierwszy raz słyszę o tym jak ktoś jest zadowolony z wyglądu włosów po niej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha ale mnie deszczówka zaciekawiła :D potem spróbujmy roztopić śnieg i płukać włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie probowalam bo zawsze sie balam ile syfu ten deszcz przy okazji spadania przez krakowskie powietrze zlapie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobne odczucia - jak patrzę na to, co zostaje na szybach po deszczu, to ciarki przechodzą.

      Usuń
    2. Lesna panienka: pewnie gdybym mieszkala w duzym miescie i w dodatku w centrum, rowniez bym sie obawiala ;)

      skowroneczek1: mieszkamy na obrzezach, w dodatku wokol miejscowosci uzdrowiskowe, wiec zaryzykowalam ;)

      Usuń
  13. ja bym sie bała nieco ŁZS deszczówą traktować swój xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojej lepetyny deszczowka rowniez nie potraktowalam, tez bym sie bala (wybredny mega skalp) ;D Wszelkie plunkanki wykonuje od ucha w dol :)

      Usuń
    2. znając życie deszczówka by na pewno u mnie na skalp poleciała xd

      Usuń
  14. Świetny pomysł, ale u mnie za oknem pada już śnieg i trudno go nałapać do miski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snieg powiadasz ;D Mam nadzieje, ze jeszcze troche naciesze sie jesienia ;)

      Usuń
  15. Ooo, naprawdę bardzo fajny pomysł. Może przy kolejnych opadach i ja spróbuję. Moja niedziela dla włosów była bardzo podstawowa - szampon, odżywka i wcierka ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie taka podstawowa, jak i wcierka sie znalazla ;)

      Usuń
  16. Ciekawe jak u mnie zadziałałaby deszczówka ale obawiam się że też rozprostowałaby skręt a tego raczej nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Na deszczówkę jeszcze się nie skusiłam - ale skręt Ci Ewciu wyszedł uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że mieszkam na Śląsku i tu deszczówka to sam syf:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to faktycznie nie radze probowac ;)

      Usuń
  19. Wyglądają bosko!!! Nie widać potrzeby obcinania końców.

    OdpowiedzUsuń
  20. O, o tym jeszcze nie słyszałam. Zdarzało mi się łapać deszczówkę do podlewania kwiatów, ale do włosów nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastepnym razem pomysl o wlosietach ;)

      Usuń
  21. Przepiękne loki! Nie zazdroszczę trudów pielęgnacji, ale jednak kręconych bujnych i tak zadbanych włosów zazdroszczę zawsze :) pozdrawiam - Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje, choc faktycznie falowance wymagaja stalej pielegnacji ;) :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  22. o takim sposobie to ja jeszcze nie słyszałam :O fajnie, że we wszelaki sposób kombinujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  23. W czerwcu miałam taki epizod że niestety musiałam stać 2 godziny na deszczu. W takich wilgotnych włosach od deszczu zasnęłam. Rano okazało się, że mam burze loków na głowie i strasznie mi się to podobało. Tylko, że musiałam wyjść z domu a włosów niestety nie dało się ogarnąć. Musiałam je umyć. Dlatego zdziwiona jestem, że twoje poddatne wlosy na kręcenie, nie chciały się pokręcić po takiej płukance zwłaszcza w koczku ślimaczku ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie to mnie dziwi Kochana na maksa, bo moje tez z reguly po deszczu bardziej sie krecily, wiec nie wiem, co to mialo byc ;/ Pomijajac, ze i wode ze studni juz probowalam (kiedys moze o tym napisze w NdW) i efekt taki sam. Wczesniejsza pielegnacja iscie skretowa, zatem, cos jednak zawinilo, pytanie co ;)

      Usuń
  24. Hej Ewciu :-) czy Twoje włosy lubią olej kokosowy czy pusza sie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Kochana :) Moje wlosieta po kokosie (chocby tylko w odzywce), pusza sie na maksa - podobnie, jak i po aloesie ;)

      Usuń
  25. Piękne włosy i długości zazdroszczę. Ja ostatnio zamiast "glutka" używam maski aloesowej Natur Vital pod olej i tez się super sprawdza. Próbowałas? A na koniec płukanka lniano ziołowa. Pozdrawiam Mona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje :) Kochana, ta maska byla na mojej chciej liscie od poczatku wlosowej manii, dopoki nie przekonalam sie, ze aloes na dlugosci mnie puszy, a skore glowy uczula ;)

      Usuń
  26. Niesamowity pomysl :-) wlosomaniaczki chyba nigdy nie przestana zaskakiwac :-D

    OdpowiedzUsuń
  27. Zawsze warto próbować czegoś nowego;) Nie boisz się nakładać banana na włosy;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banana, dlaczego Kochana? Dobrze zblendowany (na gladka mase) bez problemu sie wyplukuje :) Banan to moj nr 1 w pielegnacji "skretowej" ;)

      Usuń
  28. Deszczówka to bardzo ciekawy pomysł, muszę ją koniecznie wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprobuj i daj znac, jak poszlo Kochana :)

      Usuń
  29. Moje włosy nie lubią deszczówki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej juz wiesz, ze plukanka zdecydowanie nie dla Ciebie ;P

      Usuń
  30. Ja bym się bała deszczówki użyć bo obok autostrady, Paryż i 10km ode mnie jedno z największych lotnisk w Europie. Balabym się ze mi włosy wyżre od tych spalin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoim miejscu i ja bym sie bala zdecydowac na taki eksperyment ;)

      Usuń
  31. Nie słyszałam jeszcze o deszczowej płukance, brzmi naprawdę interesująco. A poza tym włoski wyglądają pięknie, zawsze zazdroszczę Ci tych niezwykłych fal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziekuje :) Te fale bywaja mega "kaprysne" ;)

      Usuń
  32. włoski jak zwykle masz świetne :) fale rewelacyjne :) ale deszczówka? jessssu , to jest pomysł :) moja niedziela była krótka acz treściwa i bardzo bardzo udana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Super, ze u Ciebie dobrze poszlo :)

      Usuń
  33. Ja bm chyba nie odważyła się na użycie deszczówki na włosy, jednak obawiam się zanieczyszczeń. W ogole nie wiedziałam, że deszczówkę można w ten sposób wykorzystać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu, gdzie obecnie mieszkamy (na obrzezach miasta), postanowilam zaryzykowac ;)

      Usuń
  34. Genialny pomysł <3 Jeeej no kuchnia na bank deszczówką włosy teraz potraktuję :) A Ty wierna szamponowi Lagona, a ja nadal go nie miałam ach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na relacje Kochana i 3mam kciuki, zeby eksperyment sie powdiodl :)!

      Usuń
  35. Bardzo fajny pomysł z tą deszczówką :) dodaję do listy planowanych eksperymentów włosowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znac, jak eksperyment sie powiodl :)

      Usuń
  36. Po raz kolejny mnie zaskoczyłaś! Skąd pomysł na deszczówkę?
    Chyba to wina pory roku, bo cokolwiek bym nie zrobiła to skręt mi się nie trzyma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczylam na wzmocnienie skretu - wlosy w zasadzie na deszcz raczej zawsze reagowaly mocniejszymi falami, wiec szczerze nie mam pojecia, co poszlo nie tak, ale od dluzszego czasu mam problem z tym skretem ;( Moze faktycznie wina pory roku?

      Usuń
  37. Początkowo myślałam, że zmokłaś i stąd o tej deszczówce... A Ty naprawdę łapałaś deszcz?
    Przyznam, że trochę bym się bała, przecież w powietrzu teraz tyle zanieczyszczeń, więc ta deszczówka też chyba taka niezbyt nieskazitelna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, serio ;) Byc moze, jednak, jak zmokniesz, to tez masz to na lepetynie ;) Poza tym, obecnie mieszkamy na obrzezach, wiec odwazylam sie zaryzykowac :)

      Usuń
  38. Odpowiedzi
    1. Z poewnoscia zastanawiajacy, bo z reguly po deszczu wlosieta lepiej falowaly ;)!

      Usuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...