niedziela, 27 września 2015

Konkretne nawilzanie i proteinowanie po przesuszeniu. Niedziela dla wlosow (44).



Witajcie,

w poprzadnim wpisie (TUTAJ), pokazywalam Wam zdjecie, na ktorym bylo widac, w jakiej kiepskiej kondycji byly ostatnio moje wlosieta, po tym, kiedy na jakis czas zaprzestalam intensywnie je pielegnowac. Jak dalo sie zauwazyc, minimalizm zdecydowanie im nie sluzy, co niestety nie napawa mnie optymizmem ;) Wczorajsza "niedziela" miala zatem na celu calkowite nawilzenie klaczkow oraz zapodanie im sporej dawki protein, w celu odzyskania utraconej gdzies po drodze objetosci. Niekoniecznie wyszlo tak, jak chcialam, ale o tym ponizej. Zapraszam :)

czwartek, 24 września 2015

Siemie lniane na wlosy (plusy i minusy) - czyli, jak przez zaniedbanie powrocilam do suchych wlosow (drastyczne zdjecie ;)).



Witajcie,

moja nieobecnosc troche przeciagnela sie w czasie, jednak wyglada na to, ze powracam, majac przy okazji nadzieje, ze juz na dobre ;) Komp i net dzialaja, zatem czas opublikowac nowy wpis :)))! Zapraszam :)

Dzisiejszy post bedzie z serii tych luzniejszych, jednak pojawi sie kilka moich przemyslen na temat siemienia lnianego oraz jego wlasciwosci w pielegnacji wlosow. 
Dlaczego po raz kolejny chce o nim napisac?
Otoz ze skrucha musze sie Wam przyznac, ze pierwszy raz od poczatku wlosowej manii (w kwietniu minely 2 lata), pozwolilam sobie na perfidne zaniedbanie moich klaczkow! Taka sytuacja byla spowodowana najpierw remontem lazienki - wiadomo, bedac kilka tygodni bez prysznica ciezko o pielegnacje, pozniej z kolei szlag trafil zmywarke (miesiac czasu trwalo najpierw jej naprawiania, w efekcie wymiana na nowa, a na koncu niwelowanie fabrycznego bledu ;/), wiec zwyczajnie nie chcialo mi sie dodatkowo brudzic garnka, lyzki, sitka, itp., potrzebnych do sporzadzenia glutka ;). W ostatecznym rozrachunku wyszlo na to, ze przez ok. 2 m-ce odpuscilam sobie systematyczne nawilzanie wlosow siemieniem, co w konsekwencji zauwazalnie odbilo sie na ich kondycji ;(




niedziela, 13 września 2015

Konkurs na spostrzegawczosc - "Lapanie licznika". Zapraszam :)!



Witajcie,

moj osobisty komputer wciaz nie dziala, nad czym straszliwie ubolewam - brak mi tych chwil relaksu na necie ;( Mam nadzieje, ze w nadchodzacym tygodniu, specjalista nareszcie sie nim zajmie!
Jako, iz - jak juz informowalam w poprzednim poscie - nie potrafie tworzyc nowych wpisow na telefonie, a stacjonarny dostep mam tylko od wielkiego dzwonu, blog "wisi" ;(
Zeby jednak juz tak zupelnie nie wialo nuda na tej stronie, na szybko klece dzisiejsza notke, z zamiarem zaproszenia Was do zabawy pt. "Lapanie licznika" :)

To juz ktoras z kolei edycja, jednak tym razem niezmiernie wyjatkowa, bowiem liczba wyswietlen bloga "Wlosy na emigracji..." powolutku zbliza sie do okraglego miliona! Dacie wiare?! Mi wciaz ciezko uwierzyc w tak zacny wynik, ktory oczywiscie zawdzieczam Wam, niezawodnym i wspanialym Czytelnikom moich wypocin :)! Tym razem z pewnoscia nie przeocze tejze chwili, bo kto wie, moze nareszcie uda mi sie "zarobic" pierwszy milion ;)?
Koniec jednak wynurzen, na podziekowania przyjdzie jeszcze czas, a teraz zapraszam Was do przeczytania paru slow o zasadach konkursu, ktore zreszta z powodu ograniczonego dostepu do neta, kolejny raz skopiuje z poprzedniej edycji :)

niedziela, 6 września 2015

"Zapuscmy sie jesiennie ;)!" - lista Uczestniczek, a takze moje plany wlosowe. Nowe banerki do pobrania :)!




Witajcie,


wprawdzie "jesienne" zapuszczanie trwa juz kilka dni i wypadaloby wczesniej o nim napisac, jednak niestety z powodu problemow z kompem (tym razem wysiadl zupelnie i jeszcze co najmniej z tydzien poczekam sobie na jego naprawe ;/), nie dalam rady takowego wpisu ogarnac. Udalo mi sie za to dorwac do innego sprzetu, dlatego tez zapraszam Was na krotkie, startowe podsumowanie kolejnej edycji naszej wspolnej walki o dodatkowe centymetry :)


Wszelkie informacje na temat akcji - KLIK

wtorek, 1 września 2015

Brazujace maslo do ciala Golden Oils, Bielenda (3 drogocenne olejki) - recenzja (MEGA WARTO!).



Witajcie,

wprawdzie owe mazidlo jeszcze nawet w polowie nie dobilo dna, a ja uzywam je od zaledwie dwoch tygodni, jednak jest tak genialne, iz juz teraz postanowilam natychmiast podzielic sie z Wami moja opinia na jego temat :)! Byc moze dzieki tej recenzji, skusicie sie na produkt Bielenda, przez co np. zatrzymacie na jak najdluzej letnia opalenizne ;) Jesli z kolei tak, jak i ja, nie mialyscie podczas tego lata mozliwosci korzystac z urokow sloneczka, tym bardziej zachecam Was do zapoznania sie z dzisiejszym wpisem. Zapraszam :)