czwartek, 21 stycznia 2016

Proby wydobycia skretu - podsumowanie po prawie 2 latach walki o skret oraz (przy okazji) o dlugosc wlosow. Cz. 1.



Witajcie,

mam wrazenie, ze przez ostatni rok na blogu pojawialo sie mniej porad typu "Jak dbac o wlosy", natomiast ukazalo sie wiecej wpisow dotyczacych moich staran wzgledem wydobycia skretu, czy informacji, jak takowy wzmocnic. Zaistniala sytuacja zwiazana jest z faktem, iz w zasadzie moje wlosieta sa juz calkowicie zdrowe i dobrze nawilzone, dlatego przez ostatnie miesiace skupialam sie glownie na tym, zeby "nauczyc" je rownomiernie i mocno falowac. 

Zaobserwowalam po statystykach, ze wiele osob trafia do mnie wlasnie w poszukiwaniu informacji, jak wydobyc skret wlosow. Miedzy innymi wlasnie dlatego postanowilam podsumowac swoja dwuletnia walke, a takze kolejny raz napisac wlasne spostrzezenia, odnosnie najlepszej - wedlug mnie - pielegnacji dla falowanej glowy, majacej na celu wzmocnienie skretu ;)


Wiele z Was pisalo mi ostatnio w komentarzach, ze moje klaczki sa juz dosc dlugie. Faktycznie :)! Na poszczegolnych zdjeciach bedziecie mogly przesledzic tempo ich wzrostu. Dla przypomnienia dodam, ze ostatni raz byly scinane w styczniu 2015, gdzie wtedy pozbylam sie ponad 10 cm. przerzedzonego dolu.

Wracajac jednak do historii skretu - poczatkowo byl on nijaki, jednak i tak potrafil cieszyc oraz "dawal" motywujacego kopa. Z czasem, kiedy nauczylam sie obslugiwac swoj typ wlosa, bylo juz tylko lepiej, choc i wieksze wpadki oczywiscie sie zdarzaly ;) Ostatecznie, w poprzednim wpisie pokazalam klaczki, ktore prawdopodobnie osiagnely szczyt swoich mozliwosci, zatem czas podsumowac droge do tego stanu, jak rowniez ponownie krotko wymienic czynniki, ktore mialy na niego wplyw (w nastepnej czesci wpisu).


Zapraszam, tym razem na "Historie mojego skretu" :)


1. Pierwsza, swiadoma proba wydobycia skretu oraz przedstawiona na blogu zlozona pielegnacja. 26.03.14 (pelna relacja  - KLIK).



Mysle, ze jak na pierwsze podejscie wyszlo calkiem niezle :) Sprawe spartolilam jednak maska tajska, ktora, jak wiedzialam, mocno wygladzala moje wlosy - pokusilam sie o zwiekszenie ich blasku ;) Wowczas wprawdzie nie bylam zadowolona i marzyly mi sie mocniejsze falo - loki, dlatego postanowilam, ze nie odpuszcze tak latwo :)


2. Kolejne podejscie - w ramach akcji "Nakrecmy sie na wiosne". 19.05.14 (pelna relacja - KLIK). 


Wprawdzie niespecjalnie tutaj staralam sie wydobyc skret (w pielegnacji koncowej nie przewinelo sie siemie, zel, czy ugniatanie), jednak przypadkowo dokonalam sporego odkrycia. Mianowicie pierwszy raz odwazylam sie wykorzystac polproduktywne proteiny w pielegnacji po myciu i prawdopodobnie wlasnie od tamtego momentu postepuje w ten sposob. Wykorzystalam kolagen i elastyne, ktore sprawily, iz wlosieta zafalowaly.


3. Test plukanki lnianej z dodatkiem spiruliny. 26.05.14 (pelna relacja - KLIK)


Jak widac na zdjeciu, z proby niewiele wyszlo ;) Wina obarczylam spiruline, przez ktora wlosieta zamiast nabrac "mocy", zostaly bardziej wygladzone, a takze nieco sie spuszyly.


4. Ratowanie po przeproteinowaniu keratyna oraz przepis na reanimator do fal i lokow. 15.06.14 (pelna relacja - KLIK).


Mam wrazenie, ze wowczas spora dawka protein (keratyna 7 kropli. Obecnie uzywam 4 pod olej oraz 4 do maski po myciu) sprawila, iz nareszcie wlosieta mocniej pofalowaly. Nie byly one jeszcze w tak dobrej formie nawilzenia, zatem przed sama impreza nabawilam sie puchu, typowego dla przeproteinowania. Na szczescie przy pomocy zelu lnianego, a takze olejku jojoba udalo mi sie opanowac sytuacje i ostatecznie wlosy skretowo prezentowaly sie bardzo fajnie.



Wlosy dnia nastepnego, po potraktowaniu ich domowym, sporzadzonym przeze mnie reanimatorem do fal i lokow - KLIK


5. Pierwsza przyrzadzone przeze mnie maska z domowych skladnikow (DIY). 29.06.14 (pelna relacja - KLIK).

Wlosy nieodgniecione po zelu.

Przeczesane grzebieniem.

Nawilzajaco - proteinowa mieszanka spisala sie calkiem, calkiem. Pierwszy raz wykorzystalam owoce w pielegnacji i przepadlam ;) Jak wiecie, bardzo chwale sobie rozne maseczki owocowe i aktualnie moge potwierdzic to, co napisalam wtedy, iz takie mistury spokojnie moga zastapic nam sklepowe gotowce. Podtrzymuje rowniez slowa, ze na co dzien raczej by sie nie sprawdzily, ale wylacznie dlatego, ze ich przygotowanie zajmuje zbyt wiele czasu ;)


6. Kolejne owocowe DIY, 13.07.14 (pelna relacja - KLIK). 


Ta maska DIY lepiej, niz poprzednia dociazyla moje wlosy. Jak mozna zauwazyc, skret natomiast byl slabszy, ale byc moze bylo to spowodowany brakiem ugniatania na zel. 


7.  Rokitnikowy zel do wlosow Natura Siberica. 27.07.14 (pelna relacja - KLIK).


W zasadzie niby bylo ok, ale jednak mam wrazenie, ze wlosieta jeszcze niewiele tego skretu od pierwszej proby nabraly ;) Wciaz byl on nieregularny oraz dosc lichy ;) Tutaj ponoc dalam zbyt duza ilosc zelu, ktory ciezko bylo wygniesc, wiec ostatecznie potraktowalam czupryne grzebieniem, przez co skret ulegl rozluznieniu.


8. Kakao pierwszy raz uzyte w pielegnacji wlosow. 18.08.14 (pelna relacja - KLIK)


 W sumie niewiele tutaj skret widac, mimo tego, postanowilam dodac i to podsumowanie bowiem od tamtej pory kakao w zasadzie laduje w kadej mojej masce DIY :) Polubilam je przede wszystkim za to, ze fajnie nadaje klaszkom blasku i nie rozluznia fal.


9. Nadszedl czas na probe wydobycia skretu przy uzyciu suszarki z dyfuzorem. 24.08.14 (pelna relacja - KLIK).



Podejscie do dyfuzora skonczylo sie lekka klapa. Niby fale sa, jednak dol dosc mocno sie rozprostowal. Zawinily ciezkosc suszarki, a takze moja nieumiejetnosc obslugiwania tejze nakladki ;) Do tej pory z niej nie korzystam  - wole chyba jednak troche pougniatac czupryne ;)


10. Zel lniany w roli glownej, plus maska DIY z trzech, domowych skladnikow. 20.10.14 (pelna relacja - KLIK).


Kolejny przelom skretowy :) Maska wykonana z zaledwie 3 produktow spisala sie na medal (zel lniany, polowka banana, kakao). Wowczas potwierdzilo sie moje przypuszczenie, ze banan genialnie podbija skret moich wlosow. Rowniez wtedy zdalam sobie sprawe, iz osiagnelam swoj pierwszy cel dlugosciowy, a mianowicie klaczki do wciecia w talii :)


11. Ekstrakt z soku banana. 09.11.14 (pelna relacja - KLIK).


Odkrycie, ktore ulatwilo mi troche pracy przy wykonywaniu domowych mikstur. Banana zastapilam ekstraktem z soku banana i eksperyment sie powiodl. Objetosc wprawdzie sporo mniejsza niz poprzednio, jednak wlosy calkiem przyzwoicie zafalowaly :)


12. Maska z polproduktow na uspiony skret. 22.12.14 (pelna relacja - KLIK)


Jak widac, wlosy sporo podskoczyly na dlugosci ;) Po czasie kolejnego zwatpienia w sens zapuszczania przerzedzonego dolu, postanowilam przy pomocy polproduktow (glownie keratyny, z ktora zas przesadzilam ;)), wzmocnic uspiony skret. Wyszlo dosc przyzwoicie, choc dol marnie chwycil przez co przerzedzenia staly sie zas widoczne. Zaczelam sie zastanawiac rowniez, ile wlosow ciachnac ;)


13. Wlosy po styczniowym podcieciu - ponad 10 cm. Nowe odkrycie, czyli ugniatanie prawie suchych wlosow, na szybko. 08.03.15 (pelna relacja - KLIK).


Jak widac, wlosieta sa znowu o wiele krotsze. Ma to zwiazek z tym, ze w styczniu 2015 pozbylam sie sporej ilosci przerzedzonych koncow. Farba takze juz dosc mocno sie wyplukala, zatem kolor wpadal w mahoniowy. Podczas tamtej NdW odkrylam sposob na walke o skret dla leniwcow (wiecej w linku powyzej) ;) Wyszlo calkiem przyzwoicie. W owym okresie zaczelam testowac rowniez wlosowe produkty Yves Rocher, ktore do dzis dnia sa moimi ulubionymi :)


14. Zel lniany, plus meski zel Cien z Lidla i zas "na szybko", na zupelnie suchych wlosach. 16.03.15 (pelna relacja - KLIK).


Zbyt wiele zelu, wiec klaczki rozczesane grzebieniem. 
Zdjecie doskonale ukazuje, ze moje falowance maja to do siebie, iz po 3 m-cach od ciecia pojawiaja sie nowe przerzedzenia (z powodu wypadania). To wlasnie wtedy dobitnie uswiadomilam sobie, ze choc w kolko scinam je od ponad 2 lat, sytuacja nie ulega poprawie. Dlatego, iz zalezalo mi na tym, zeby zapuscic je jeszcze troche, postawilam na dlugosc, probujac nie przejmowac sie dolem (lekko nie bylo ;)). W tamtym okresie w moim postanowieniu utwierdzila mnie kochana Kasia, doradzajac, zebym ominela kilka ciec. Ominelam wiecej, niz kilka, a efekt mozecie zobaczyc przy ostatnim zdjeciu tego wpisu ;)


15. Plukanka mleczna, plus reanimacja. 29.03.15 (pelna relacja - KLIK).


Kolejny raz nie zawiodla mnie sprawdzona pielegnacja z YR oraz ugniatanie "na szybko". Ponadto wlosy dzieki plukance mlecznej zyskaly troche na objetosci :) Zaczelam ubierac ciemniejsze ubrania do zdjec, zeby przerzedzenia nie byly az tak widoczne - wciaz uparcie je zapuszczalam i dla wlasnego komfortu psychicznego musialam sie jakos ratowac ;) Skret jakby luzniejszy, jednak rownomierny. W takim wydaniu lubie swoje wlosieta ;)


16. Zas DIY, z bananem i z majonezem w tle ;) 31.05.15 (pelna relacja - KLIK).


Pielegnacja mocno zawiodla, choc podejrzewam, ze jeden konkretny skladnik ;) Pojawil sie nowy produkt, ktory ( jak widac) niezbyt pozytywnie wplywa u mnie na skret - majonez. Wlosieta nie zlapaly rownomiernie, do tego kompletnie nie chwycily konce, zatem kolejny raz moglam Wam pokazac, jak bardzo sa przerzedzone. Po tym dniu mialam konkretny dylemat, co dalej poczac...


17. Domowa maska z brzoskwinia w tle + czarne mydlo Agafii. 28.06.15 (pelna relacja - KLIK)


Wlosy juz dosc dlugie, nabraly tempa po naszej wspolnej wiosennej akcji "zapuszczania sie" ;) Po miksturze konce kiepsko dociazone, co w zasadzie w pielegnacji najbardziej mi zawsze przeszkadza. Dodatkowo srednio pofalowaly. Z braku stalego szamponu oczyszczajacego siegnelam po czarne myjadlo Agafii, ktoremu jestem wierna do dzis dnia. Ponadto odkrylam kolejna zaleznosc wzgledem wydobycia skretu i oczyszczania wlosow ;)


18. Plukanka piwna. 17.08.15 (pelna relacja - KLIK)


Wprawdzie napisalam w poscie, iz piwo faktycznie podbija troche skret wlosow, jednak jak widac powyzej, ten skret jest dosc mizerny. Brak zdefiniowanych fal, do tego objetosc mocno licha. To byla moja ostatnia proba z plukanka piwna ;)


19. Sprawdzone DIY z bananem. Wlosy "przestaly" falowac???! 01.11.15 (pelna relacja - KLIK).


Skretowo licho. Po tej pielegnacji zdalam sobie sprawie, jakie dlugie juz sa moje wlosieta :) Odkrylam rowniez, ze po kilku m-cach przerwy w walce o skret (pamietny remont ;)), zwyczajnie "zapomnialo im sie", jak sie faluje ;) Wowczas postanowilam wziac sie ostro do roboty, bowiem nie wiedzialam do konca, czy przyczyna tkwi w ich dlugosci, czy wlasnie w tym, ze zrobilam dluzsza przerwe od ugniatania. Wniosek nasuwa sie sam, patrzac na zdjecia ponizej ;)


20. Debiut jablka w pielegnacji moich wlosow :) 13.12.15 (pelna relacja - KLIK)


Nareszcie powrocily upragnione krecioly i to za sprawa najzwyklejszego jablka (oraz oczywiscie pozostalej, w pelni dopasowanej pielegnacji) :) W tym dniu bylam bardzo zadowolona z wlosiat, do tego odzyskalam nadzieje na to, ze stac je jednak na wiecej, a i nie ma to zwiazku z ich dlugoscia :) Rowniez przerzedzony dol "uszedl" przy tak mocnym skrecie. Zapragnelam dalej testowac mozliwosci wlosiat, tyle ze jakis czas pozniej sie pochorowalam, co zmusilo mnie do miesiecznej przerwy. 


21. Jablko plus plukanka lniano - pomaranczowa. 17.01.16 (pelna relacja - KLIK).


Nowy rok, nowa proba z uwzglednieniem jablka, ktore mam wrazenie, spisuje sie na mojej czuprynie nawet lepiej niz banan ;) Do tego, polecona mi przez kochana Monis plukanka z pomaranczy. Efekt koncowy baaaardzo mnie zadowolil :)!

To wlasnie poprzednia NdW sklonila mnie do napisania tego podsumowania, gdyz odnosze wrazenie, iz uzyskany w niedziele skret jest szczytem mozliwosci moich wlosow, i przede wszystkim bardzo mnie raduje - choc oczywiscie na tym nie poprzestane ;)

Dodatkowo, chcialam sama dokladnie przeanalizowac swoja droge w walce o falowance i ocenic, czy cos jeszcze ma wplyw na koncowy wyglad mojej czupryny (znalazlam kolejny, istotny czynnik). 




Dla przypomnienia...


 Poczatek walki o skret oraz ostatnie wlosowe zdjecie:





Poczatek swiadomej pielegnacji wlosow (2013) oraz ostatnie wlosowe zdjecie:




Porownanie dlugosci wlosow. Poczatek marca 2015, poczatek stycznia 2016:




***

Wczesniejsze etapy swiadomej pielegnacji, polegajace glownie na doprowadzeniu czupryny do "stanu uzywalnosci" po latach katowania jej zabiegami chemicznymi oraz prostownica, mozecie podejrzec w Mojej Wlosowej Historii - KLIK.


Za kilka dni pojawi sie druga czesc wpisu, w ktorej zbiore w calosc najwazniejsze czynniki, majace wplyw na obecny stan moich falowanco - kreciolow :)






Jestescie zadowolone ze swoich wlosow ;)? Osiagnelyscie juz zamierzony, wlosowy cel?



Pozdrawiam serdecznie,

 

75 komentarzy:

  1. Ja do swojego celu nadal dążę :) A Twoje włosy rewelacja i jak się zdziwiłam, cały rok bez podcinania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, 3mam Kochana kciuki, zebys szybko go osiagnela :)! Tez nie sadzilam, ze az tyle wytrzymaja ;)

      Usuń
  2. O kurczę, mowę mi odebrało końcowe porównanie włosów przed wlosomaniactwem a teraz ! To jest dopiero motywacja ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy, ze zdjecie moze motywowac :)

      Usuń
  3. Włosy przeszły niesamowitą metamorfozę. Jesteś kopalnią włosowej wiedzy i nieustannie inspirujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, z calego serca dziekuje Ci za tak budujace slowa, jest mi niezmiernie milo to czytac :*!

      Usuń
  4. niesamowicie wygladaja :) zachecilas mnie do proby wydobycia skretu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Zdecydowanie polecam powalczyc!

      Usuń
  5. Ehhh ja po ciąży chcę odzyskać moje kędziory��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3mam mocno kciuki, zeby Ci sie udalo :)! Probujesz je jakos wzmocnic pielegnacja?

      Usuń
  6. DLACZEGO WŁOSY NAZYWASZ WCIĄŻ 'KŁACZKAMI'? TO TAKIE IRYTUJĄCE...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa jest raczej znana że sformułowania"włosięta" ^^

      Ładne ma kłaczki:D

      Usuń
    2. Ev :DDD! Dzieki Kochana :*

      Usuń
    3. Drogi Anonimku, po pierwsze, nie nazywam wciaz wlosow "klaczkami", jak söusznie powyzej zauwazyla Ev, czesciej uzywam innego slowa dla ich okreslenia ;)
      Po drugie, bardzo mi przykro, ze az tak sie zirytowalas, jednak wybacz, ale to ja tworze ta strone i absolutnie nikogo nie zmuszam do jej odwiedzania, zwlaszcza, jesli ktos ma sie tutaj niepotrzebnie denerwowac ;) Zdrowie najwazniejsze.
      Po trzecie, osobiscie nie uwazam, zeby to slowo bylo irytujace - wrecz przeciwnie, bardzo je lubie, wiec pewnie jeszcze nie raz pojawi sie w moich wpisach (ostrzegam na zapas) ;)

      Usuń
  7. Niesamowicie wydobyty skręt. Chyba spróbuję z tymi owocami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam :) Ja odkad z owocami sprobowalam pierwszy raz, zwyczajnie przepadlam ;)

      Usuń
  8. teraz te Twe włosy jak po papilotach zakręcone:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, zeby to bylo takie proste i po papilotach skret moglby taki byc ;D Zauwazylam ostatnio, ze po dobierancu wygladaja podobnie, jednak wowczas brak objetosci, a i koncowki mocno sie wyrozniaja ;/

      Usuń
    2. ja też po dobierańcu najczęściej mam fale:) ale końcówki racja puchatki....

      Usuń
  9. Szczęka mi opadła i tyle:) Różnica jest niesamowita. Masz przepiękne włosy a loki są jak sprężynki. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzieki Kochana :) Ciesze sie, ze nie tylko ja dostrzegam ta roznice ;) :*

      Usuń
  10. Super efekty, pozazdrościć :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Spora różnica! Gratuluję wytrwałości. ;) Moje włosy niestety przeżywają ostatnio dużo słabszy okres i pod własnym ciężarem nie chcą się kręcić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziekuje :)! Ja rowniez myslalam, ze u mnie ciezar i dlugosc maja wplyw na taki stan, jednak na szczescie okazalo sie, ze nie.

      Usuń
  12. Cudowna, motywująca metamorfoza :-) Gratuluję wygranej walki o piękne i zdrowe falowance. Ja nadal z uporem maniaka dąże do celu... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzieki Kochana :) Ani sie obejrzysz i lada moment go osiagniesz :)!

      Usuń
  13. Twoje wlosy w kazdej odslonie są piekne i ogromnie motywuja ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzieki Kochana za tak pochlebne slowa :)!

      Usuń
  14. Włosy zmieniły się nie do poznania oczywiście na plus ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ewa - jak zwykle powtarzam, że włosy piękne, a największe wrażenie robi to porównanie z początków świadomej pielęgnacji. Myślę, że już pora, abyś zmieniła swoje zdjęcie na blogu (to w kółeczku po prawej) na jakieś z kręciołami!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Kochana :) Pomysl calkiem fajny, tylko musze najpierw zrobic zdjecie w dobrym swietle ;D

      Usuń
  16. Fale są cudne. Moje niestety ostatnio cały czas rozwala czapka ale jednak wolę postawić na zdrowie niż idealny skręt. Nad nim popracuję jak zrobi się troszkę cieplej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) U mnie rowniez po czapce roznie bywa ;)

      Usuń
  17. Uwielbiam oglądać takie przemiany włosowe - są bardzo motywujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy Kochana :) Ja rowniez lubie takie wpisy u innych :)

      Usuń
  18. Piękne włosy <3 Uwielbiam takie wpisy, udowadniają, że warto i dają kopa, by dalej dbać o włosięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :) Ja także chętnie czytam takie wpisy, do dziś pamiętam, jak mnie to nakrecalo do walki o włosy :)

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję :) Ja także chętnie czytam takie wpisy, do dziś pamiętam, jak mnie to nakrecalo do walki o włosy :)

      Usuń
  19. Jejku jak one prześlicznie się pokręciły po jabłuszku. Cudowne są, marzenie! Twój blog jest dla mnie głównym źródłem informacji o falowaniu włsów! Jabłko też wypróbujè, zwłaszcza, że ostatnio postawiłam na silikony i włosy zgubiły skręt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Mam nadzieje, ze szybko uda Ci sie powrocic do skretu i tego Ci zycze :) Czekam rowniez na relacje :)

      Usuń
  20. Kochana podziwiam Cię za cierpliwość w wydobywaniu skrętu :) Mi chyba pozostaje się cieszyć, że ja jestem prostowłosa, bo nie miałabym tyle zacięcia co Ty i moje włosy mogłyby być dość smętne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana :) Wierz mi, ja rowniez czasami chcialabym byc posiadaczka prostej, lejace tafli ;D

      Usuń
  21. Świetne podsumowanie! Aż miło się patrzyło na tą przemianę. Tylko przypomnę, że jeszcze jakiś czas temu ścinać chciałaś a jest coraz lepiej ;)
    Powiedz mi czy na skręt ma wpływ częstotliwość stylizacji? Mam wrażenie, że moje mniej chcą się falować jak zrobię im krótką przerwę od wydobywania skrętu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kasiu :)Pamietam, baaa, nawet napisalam o tym pod ktoryms zdjeciem, ze wlasnie dzieki Tobie podjelam sie tego eksperymentu :)))

      Odnosze podobne wrazenie. Po lecie, kiedy nie mialam czasu zajmowac sie wlosami, skret dosc mocno sie rozluznil. Duzy wplyw na to ma u mnie rowniez odpowiednia dawka nawilzenia. Gdzies kiedys wyczytalam, ze wlosy nalezy "nauczyc" falowac, cos w tym jest, bo u mnie wowczas jakby sie wlasnie "oduczyly" ;)

      Usuń
  22. Masz przepiękne włosy, uwielbiam takie loczki i strasznie zazdroszczę! Gratuluje wytrwałości! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziekuje :)Wierz mi jednak nie ma czego zazdroscic, bo zeby utrzymac je w takim stanie troche z tym zachodu, a bez stylizacji prezentuja sie zwyczajnie kiepsko ;)

      Usuń
  23. Ależ cudne te Twoje kłaczki! ♡♡♡ Zaczynam wierzyć, że przy 'odrobinie' pracy też uda mi się wyrobić w moich włosach naturalny skręt, a właściwie, że uda mi się do niego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziekuje Kochana :) 3mam mocno kciuki, zeby sie udalo! Co spowodowalo zanik?

      Usuń
    2. 'Zbeszczeszczenie' ich przez keratynowe prostowanie ;) nie doceniałam moich loczków :( ale już się większość pięknie wypłukała i chyba jestem na dobrej drodze, żeby wróciły :)

      Usuń
    3. Sama w pewnym momencie mialam taki pomysl ;) 3mam Kochana kciuki, zeby Twoje loczeta szybko powrocily :)

      Usuń
  24. Zrobiłaś stumilowy krok w pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Kochana :) Faktycznie juz nareszcie sama widze efekty moich staran ;)

      Usuń
  25. Najbardziej podobają mi się te duże fale :) No i ta długość, zazdroszczę! Ja od jakiś 2 tygodni piję znów drożdze, mam zamiar kontynuowac do konca lutego, potem może jakieś tabletki :) No i chce kupić jakąś wcierkę, ale nie mogę się zdeycodwać którą.. Jantar i Joanna Rzepa nie sprawdziły się u mnie, powodując łupież, chyba wszystko z alkoholem za bardzo wysusza ma skalp... Może masz coś do polecenia? :) Pozdrawiam,Marti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktore Kochana :)? Do tej dlugosci zeszlo mi prawie 3 lata ;D Tak na serio, sporo trwalo, zanim ja osiagnelam, w nowym wpisie sa zdjecia z poczatkow. 3mam kciuki za Twoja kuracje i znalezienie odpowiedniej wcierki :) U mnie rowniez ciezko takowa dobrac, bo tez wszystko podraznia, a juz zwlaszcza alkohol. Pamietam, ze dobrze wzrostowo i przeciw wypadaniu spisal sie u mnie balsam z enzymami pijawki lekarskiej (recenzja na blogu). Poza tym, polecam przejrzenie podsumowan w akcjach zapuszczania (etykieta przyspieszamy przyrost), Dziewczyny zdawaly relacje, czego uzywaly, wiec i sporo wcierek sie przewinelo ;) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Zdjęcie 1 i 2 :) Mi też pewnie zejdzie ze 3 lata zanim zapuszcze do talii, szczególnie po tym podcięciu do ramion :D Chociaz teraz mam wrażenie że jakoś szybciej rosną, moze przez to że końcówki juz się tak nie kruszą po tym podcięciu ;) Szukam wcierki bo chce się skupić na gęstości, bo dół jest rzadki, a u góry sterczy pełno bejbików, co wygląda śmiesznie i cięzko je przyklepać. Dzięki za pomysł, faktycznie przejrzę wpisy dziewczyn, może znajdę tam jakąs dobrą wcierkę bez alkoholu :)

      Usuń
    3. Bardzo mozliwe Kochana, ze koncowki sie nie wykruszaja i wydaje sie przez to, ze wlosieta rosna :)Jak bejbiki na gorrze, to super, z czasem urosna i zagescisz czupryne :)Mam nadzieje, ze uda Ci sie wybrac cos odpowiedniego :)!

      Usuń
    4. Z niecierpliwością czekam aż te bejbiki urosną, bo wteyd włosy zagęściłyby się około o połowe :) Póki co wybrałam kozieradkę ale będę stosować tylko przed myciem ze względu na specyficzny zapach, ale mam w planach kupić Ecolab serum do włosów suchych, ma fajny skład ale cena trochę wysoka :) No i cały czas piję drożdzę takze czekam na efekty

      Usuń
    5. Ani sie obejrzysz i urosna :)! Mi zapach kozieradki nawet przypadl do gustu ;) Musze zerknac na sklad tego serum Ecolab :)

      Usuń
  26. Ale piękne...najbardziej motywują właśnie te zdjęcia podsumowujące :) gratuluję pięknego skrętu no i tej długości! Marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czesc Ewa, jestem pod wielkim wrazeniem, poniewaz uzyskalas perfekcyjne loki. A ze zdjec poczatkowych widze, ze mialas niezly busz na glowie. Ale to nic porownujac do mojego falowanego siana na glowie ;) Zauwazylam ,ze niestety ale olejowanie co mycie u mnie odpada, gdyz obciaza zbytnio wlosy, wiec co drugie mycie jest ok. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana za tak mile slowa :) Musze przyznac, ze faktycznie busz byl ;) Pewnie u Ciebie nie jest tak zle :)! najwazniejsze, to wlasnie znalezc swoj sposob :) Pozdrawiam serdecznie :)!

      Usuń
  28. Powinnas zostac "wlosmami" jakies duzej kampanii reklamowej.Przecudne!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...