wtorek, 8 marca 2016

Troche prywaty, plus wyjasnienie dlaczego jeszcze nie pojawil sie post podsumowujacy nasze wiosenne "zapuszczanie sie" :)



Witajcie,


na wstepie z calego serca wraz z Oli pragniemy Wam serdecznie podziekowac za wszystkie zyczenia powrotu do zdrowia :***!  

Cieplych slow otrzymalysmy od Was ogrom, zarowno tutaj, jak i na fb, czy Instagramie. Ze wzgledu na to, iz dopiero dzisiaj wyszlam ze szpitala - a wczesniej zwyczajnie nie mialam glowy do odpisywania - wybaczcie, ze dopiero teraz sie odzywam. Nie zmienia to jednak faktu, ze wszystkie Wasze wpisy na biezaco sledzilam i sprawialy one, iz na mojej twarzy goscil szeroki usmiech, a i cieplo na serduchu mi sie robilo :)

DZIEKUJEMY <3<3<3!


Koncowka roku, a takze poczatek nowego, okazaly sie dla mnie mocno pechowe. 28.12.15 wyladowalam w szpitalu, gdzie jeszcze w ten sam dzien zostalam poddana operacji na jelitach, jak rowniez okazalo sie, iz konieczne jest wyciecie wyrostka. Wowczas polezalam sobie 12 dni, bo mimo, iz problem podobno zostal rozwiazany, bole sprzed pobytu w szpitalu powrocily...





W miedzyczasie raz bylo lepiej, raz gorzej. Bole powracaly co jakis czas z inensywnym natezeniem, po czym po kilku dniach mijaly i tak to trwalo sobie 2 m-ce ;) Jak mozecie sie domyslic, nie bylam w najlepszej formie psychicznej/fizycznej, dlatego mocno zaniedbalam bloga, jak i kontakt z Wami. Chodzilam po lekarzach, ustawialam terminy, robilam wyniki, badania (m. in. rezonans tarczycy - wiecie, jak to jest, jak sie juz cos przypaleta, to i inne "cholerstwa wyjda" na wierzch ;)).  Ostatnie dwa miesiace byly dla mnie ogromnym stresem, dodatkowo wmawialam sobie rozne teorie, dlaczego tak, a nie inaczej sie dzieje...



Jakby tego bylo malo, 26.02.16 moja Oliwia rowniez wyladowala w tym samym szpitalu, zreszta na tym samym oddziale, w tym samym pokoju, a zeby bylo jeszcze smieszniej, w tym samym lozku, co ja :) Na szczescie okazalo sie, ze to "tylko" wyrostek, a po operacji Oli szybko wrocila do formy. Kolejny stres jednak doszedl ;(





Kiedy moja corke wypuszczono do domu, mialam juz serdecznie dosc tego szpitala. Los, jednak bywa przewrotny i dokladnie tydzien po Jej operacji, ja rowniez wyladowalam na ostrym dyzurze z powodu bardzo silnych boli (takich, jakie mialam przed swoja operacja)...  Tym razem "na nieszczescie" zmienilam oddzial ;)

Po serii badan (oszczedze Wam szczegolow, choc przy okazji zaznacze, ze okropna ze mnie panikara i mdleje na widok strzykawki ;))), kroplowek, itd., dzisiaj nareszcie jestem juz w domu :) Ostateczna diagnoza mnie nie przekonuje (zapalenie sluzowki zoladka/nadwrazliwa sluzowka), jednak jestem szczesliwa i nareszcie odetchnelam z ulga, ze w zoladku i jelitach niczego niepokojacego nie znaleziono (czekam jeszcze na wyniki z wycinkow, ale po "przeszukaniu" jestem dobrej mysli). 
Nie zmienia to faktu, ze wciaz musze pilnowac diety (od operacji jem wylacznie gotowane mieso, ryby, warzywa na parze), zrobic test na tolerancje pokarmowa, odebrac wyniki z rezonansu tarczycy (inna bajka, rownie niepokojaca ;/), a takze zastanawiac sie, czy nie powrocily zrosty na jelitach, od ktorych tak naprawde moja "przygoda" ze szpitalem sie zaczela (do potwierdzenia, badz wykluczenia wylacznie operacyjnie).



Wybaczcie zatem, ze jeszcze przez pewnien okres nie bede sie udzielac na blogu, czy na Waszych stronach, zwyczajnie po tych wszystkich przezyciach potrzebuje dalszego wytchnienia ;) Absolutnie nie zegnam sie z Wami, do regularnego pisania i blogosfery mam nadzieje powrocic za jakis czas... 

Jako, ze ten blog tyczy sie glownie wlosow, wstawie zdjecie, jak moje wygladaly po podcieciu (6 cm.) na poczatku lutego :) W ostatnim czasie niestety bardzo je zaniedbalam, ale mam nadzieje, ze szybko je znowu doprowadze do "stanu uzywalnosci" ;)







Kochane, "zapuszczajace sie" wiosennie, zdaje sobie sprawe, ze podsumowanie naszego pierwszego miesiaca mialo pojawic sie w nd., jednak z powodu zaistnialej sytuacji bardzo Was prosze o jeszcze troche cierpliwosci. Od jutra wracam do pisania podsumowania, majac nadzieje, ze uda mi sie je skonczyc jak najszybciej :) Mysle, ze do konca tygodnia pojawi sie na blogu :)

Dziewczyny, ktore po czasie wyrazily chec udzialu w akcji, zostana dopisane do listy wraz z pojawieniem sie wpisu (postaram sie to zrobic wczesniej - przepraszam za opoznienie!).



Zachecam Was serdecznie do sledzenia profilu bloga na fb, ktory obecnie prowadzi Monika i swietnie Jej to wychodzi - smiem twierdzic, ze radzi sobie lepiej niz ja :)))!
(Jesli jest taka potrzeba, przekazuje rowniez informacje ode mnie). 




Mam nadzieje, ze u Was wszystko w porzadku?



Pozdrawiam serdecznie,

 

34 komentarze:

  1. Witajcie z powrotem, dużo dużo zdrówka ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo zdrowia! Sama miałam podobne problemy więc wiem jak to jest. Może pomyśl nad zmianą diety?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przejmuj się nami i wypoczywaj ;) zdrowie najwazniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana zdrówka życzę i dużo wypoczynku :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Co wy tam macie istny sajgon ;( wracajcie do zdrowia i trzymam kciuki aby było dobrze kochana! ;

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakbyś potrzebowała pomocy w podsumowaniu pamiętam,że każda jest chętna :))
    Dużo zdrówka,bo to jest najważniejsze. U mnie niestety też problemy z tarczycą,podejrzenie nadczynności :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo zdrowia i wypoczynku :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio jeżdżę od chirurga do ortopedy z moimi nadgarstkami więc wiem jak to jest spędzać dużo czasu w szpitalach i u lekarzy. Jeszcze te kolejki i oczekiwanie na wyniki. Życzę Wam dużo czasu, którego potrzebujecie na regeneracje i powrót do sił i dużo zdrowia! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przejmuj się akcją, zdrowie jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewo, dobrze, że w miarę się "unormowało"- oczywiście zdrowie jest jedno, najważniejsze! Cieszę się, że sytuacja jest opanowana:* a z nami spokojnie, poczekamy:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętaj Kochana, że zdrówko i spokój powinny być teraz dla Ciebie (dla Was :)) najważniejsze. Podsumowanie zdążysz napisać :) Nie dziś to jutro, albo za tydzień czy dwa. Nie pali się przecież, nie likwidują bloggera, ani nie zabiorą nam chyba dostępu do internetu ;) Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze :) A im później się ono pojawi tym z większym apetytem do jego analizy usiądziemy także ma to także swoje plusy :D Niczym się nie przejmuj! Przedstawiłaś nam swoją sytuację dość wnikliwie, dlatego chyba wszystkie w pełni rozumiemy, że blog zszedł teraz na dalszy plan i jest to jak najbardziej normalne.
    Ja w ostatnim czasie też spędziłam dużo czasu w szpitalach i biegają po różnych specjalistach, więc jak najbardziej rozumiem chęć odpoczynku i świętego spokoju ;) Nie myśl na razie o podsumowaniu, a odsapnij właśnie. A kiedy uznasz, że to już odpowiedni moment, masz na to chęć i czas, to wtedy zaserwujesz nam podsumowanie pierwszego miesiąca akcji :)
    Pozdrawiam Kochana życząc jak najmniej bólu i innych problemów :) Buziaki dla Ciebie i Oli ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdrowia i siły do przejścia tego wszystkiego Ci życzę. Teraz tego potrzebujesz najbardziej,

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale się namęczyłyście :(. Dobrze, że wszystko wraca do normy, oby to już koniec szpitali!

    OdpowiedzUsuń
  14. <3 <3 <3 Zdrowia :** Myśli i dobre fale fruną :**

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdrowia Wam Obu życzę i szybkiego powrotu do jak najlepszej formy:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, ale czarna seria :(
    Dużo zdrówka i spokoju przede wszystkim, a o podsumowanie się nie martw, co się odwlecze to nie uciecze :))) Uściski (delikatne) i buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. To naprawdę mnóstwo nieszczęść się na Was zwaliło. Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej. Dużo, dużo zdrowia. I wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. oj biedactwa, dobrze że juz jest lepiej, ale tak to niestety bywa że jak coś się przypałęta to potem sypie się wszystko :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana duzo zdrowia dla Was :* Za dużo tego zlego, teraz ma pewno "zaświeci u Was słońce". Dbajcie o Siebie :* Buziaki Mona

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo się cieszę, że wracasz do zdrowia :). Cały czas obserwowałam instagram oraz fanpage, który przejęła 'Mona' :), także myślami byłam z Tobą. Szczerze mówiąc u mnie też były zawirowania zdrowotne praktycznie przez ostatnie 3 miesiące żyłam w lekkim stresie i chodziłam po lekarzach, ale na szczęście ostatnie wyniki wyszły w porządku :). Także niestety też wiem jak dołujące potrafi być to całe odwiedzanie szpitali i przychodni - zwłaszcza zimą, kiedy nawet bez tego jesteśmy 'zdołowani'... Na szczęście w końcu przyszła wiosna :).

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Dużo zdrowia dziewczyny...odpoczywajcie i wracajcie do sił....w tym wypadku chyba najlepiej życzyć wszystkiego dobrego a reszta się sama ułoży pomyślnie...dbajcie o siebie...pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojej, dużo zdrowia i pozytywnych myśli życzę:* Grunt to się nie poddawać:* Buziaki:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdrowia dla Was obu, ono najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdrówka życzę , bo to najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  25. My poczekamy, ważne żeby te wszystkie przygody ze szpitalami się już szczęśliwie zakończyły :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witamy w swiecie zywych, mam nadzieje, ze obie czujecie sie znacznie lepiej :) Poczekamy, poczekamy na podsumowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana bardzo Ci współczuję tych przeżyć, bo niestety ja także jestem panikara i boję się igieł, więc w pełni Cię rozumiem. A jakbym miała mieć jakaś operacje to już w ogóle, a nigdy żadnej nie miałam. Spokojnie, odpocznij, zregeneruj się i jak będziesz gotowa to wrócisz :) Ja na pewno się nigdzie nie wybieram :) Ostatnio też mało bywam na blogu, bo jakoś weny nie mam, bo z młodym to różnie jest :)
    Także Kochana zdrowiej i tulę bardzo mocną! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Dużo zdrowia zycze! Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze :) Trzymam kciuki! A wlosy jak zawsze w dobrej formie i wygladaja pieknie :) Pozdrawiam, Marti

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana wspolczuje te przeżycia musiały bys bardzo stresujące! Zycze Ci żeby wszystko bylo dobrze i żebyś jak najpredzej wrocila do normalnego zycia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. kochana zgłosiłam się na Meet Beauty:D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ewcia, dbaj o siebie i nami się nie martw. Poczekamy :) Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochana!! Blogiem sie nie przejmuj!! Wracaj do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kochana zdrówka jak najwięcej! Wracaj do formy i oby wszystko szło po Twojej myśli!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi milo, ze przeczytalas/les ten wpis :) Zostaw po sobie ślad - dziękuję :)! Link do Twojego bloga jest zbedny, poniewaz i bez niego potrafie do Ciebie trafic ;) Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...